Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 459

19.01.21, 08:27
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 459 19.01.21, 09:04
      Sporo rzeczy sie dzieje u nas. Znalezlismy dom, ktory kupimy do spolki we dwie rodziny. My z panem mezem oraz syn z partnerka. Zajelo troche aby wyjasnic strukture finansowa, ktora jasno i wyraznie na taki uklad pozwoli.

      Agent bedzie wynajmowal.
      Okolica malego dobrze ustalonego miasteczka tylko 20 minut od nas. Tyle samo i mniej do wiekszosci plaz. Z lokalnej stacji 60 minut pociagiem do Brisbane CBD lub 50 minut autostrada. Sa szkoly, wlaczajac bardzo dobra prywatna od zerowki do matury. Sklepy wszystkie na miejscu.
      Miasteczko jest siedziba ogrodu zoologicznego Steva Irwina oraz miejscem gdzie mieszka duza grupa zajmujaca sie konserwowaniem przyrody.
      Park Narodowy za rogiem, tereny zielone oraz sciezki rowerowe.

      Dom prawie nowy. 5-cio pokojowy na 712m2 dzialce. Kontrakt podpisany. Czekamy teraz na final - gdzies w marcu. Wlasciciele kupili wiekszy bo maja troche wiecej dzieci.

      Jestesmy bardzo zadowoleni. Dzieci tez, chociaz byly absolutnie przerazone na poczatku i zajelo naprawde sporo aby wyjasnic prawne meandry, koszty zakupu oraz przyszle zobowiazania.

      Dom nawet nie zostal wystawiony na rynek bo wlasciciele podpisali juz kontrakt i wystawili za cene do szybkiej sprzedazy, ktora zaplacilismy. Uwazam, ze bardzo rozsadna.

      Swietny poczatek roku pod wzgledem finansowym.
      Jutro tylko rozmowa z bankiem na temat juz konkretnej pozyczki oraz struktury aby splacic jak najszybciej.

      Stwierdzam, ze lubie ale dluga przerwa od nieruchomosci dobrze mi zrobila.
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek, dzien pracowity 19.01.21, 11:56
      Wlasnie skonczylam i zawekowalam partie wedzonych powidel, ale ciagle pojawiaja sie nowe owoce do przerobienia! Buszmen dowiozl wiecej dzikich jablek, mam ich teraz ze 12 kilo o przerobienia. Zamowilam ze sklepu ustrojstwo do wyciagania komory pestkowej i dzielenia jablek (jak sie po polsku nazywa "corer"?), samo obieranie potrwa wieki, sprobuje to zrobic ogladajac cos na Netflixie, na przyklad "Lupina" albo "Bridgerton".

      Wczoraj dostalam duze pudelko od butow pelne marakui, miazsz wyjme i zamroze w tacce do robienia kostek lodowych a ze skorek zrobie dzem. Ususzylam czesc "sliwek Davidsona" (ten gatunek nazywa sie tez "sliwka z Mullumbimby"). W ogrodzie dojrzewaja rodzime cytrusy, tzw. "finger limes" (eksportowy delikates, jesli gdzies mozna je kupic to kosztuja 80 dolcow za kilogram), jutro pewnie pozbieram te najbardziej dojrzale.

      W ramach przerwy od prac kuchennych w poludnie mialam wczesniej umowiona ponad godzinna telefoniczna konsultacje oferowana przez moja gmine na temat oszczezania energii w moim domu, roznych systemow grzania wody, paneli slonecznych itp. Konsultantka byla znakomita, w rozmowie dowiedzialam sie bardzo wielu rzeczy.

      Na przyklad tego, ze moja gmina zwraca bodajze 40% ceny zakupu nowej energooszczednej lodowki (chce zastapic moja stara). Ze najwydajniejszym i najtanszym w eksploatacji systemem ogrzewajacym wode jest tzw. "heat pump" ustawiona tak, zeby pracowala w godzinach najwiekszego naslonecznienia, zuzywajac energie produkowana przez moje panele sloneczne. A takze, iz mimo wydawalo mi sie ze mam za malo powierzchni dachu nachylonej we wlasciwym kierunku, okazalo sie ze moge zalozyc sobie nowe panele i potroic produkcje pradu a koszt takiego systemu (razem z inwertorem pradu AC/DC) jest taki sam jak systemu jaki zalozylam 14 lat temu. A potem konsultantka przyslala mi raport emajlem z kilkunastoma linkami, leb peka od przerabiania tych informacji. W tych linkach byl jeden do www.apvi.org.au/sunspot/, biorac pod uwage nie tylko ustawienie dachu ale tez rosnace wokol drzewa i uksztaltowanie terenu. Wystarczy wpisac adres, co za bajer!

      Wyglada na to ze w tym roku zaloze nowe panele sloneczne, system grzania wody, kupie nowa lodowke i markizy zewnetrzne nad okna od slonecznej strony.

      Po poludniu siedzialam przez poltorej godziny przy kompie oglaszajac na szesciu roznych portalach jesienne grzybobrania. W lutym zobacze ilu mam chetnych na nie i wtedy zadecyduje czy zrobie platna kampanie reklamowa na Fejsie.

      W ramach odpoczynku intelektualnego dzis wieczorem bylam na Zoomie na kolejnym zebraniu grupy uczacej sie nawzajem jak robic filmiki, znowu sie czegos dowiedzialam, tylko ze nie mam czasu na obrabianie moich zdjec i filmow :/ jak widac z powyzszego.

      Jak wiecie, pogoda determinuje moj gryplan... Jutro bedzie jeszcze chlodno, bo 22 stopnie, wiec popracuje w ogrodzie, w czwartek juz 28 a od piatku rusza czterodniowa fala goraca. To znaczy ze w czwartek bede zbierac owoce i warzywa zeby sie nie ugotowaly w ogrodzie, podleje wszystko bardzo obficie i poprzykrywam co wrazliwsze rosliny. Co przetrwa, to przetrwa, od przyszlego wtorku znowu sie troche ochlodzi i zobaczymy.

      Dochodzi dziesiata wieczorem a ja juz padam na twarz. Jutro znowu intensywny dzien.
      Dobranoc Panstwu :)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
          • luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek, dzien pracowity 19.01.21, 22:48
            xurek napisała:

            > to jest ten superdrogi finger limes, zwany wg. wikipedii rowniez "vege - kawiorem" :). Luizo, jak to cos smakuje i co mozna z tego robic? Po raz pierwszy w zyciu widze taki owoc :)

            Tak jest, to wlasnie ten owoc. Smakuje jak limonka z nutka aromatycznej zywicy, a miazsz sklada sie z luznych "perelek" wypelnionych sokiem, ktore ugryzione trzaskaja i wtedy sok rozplywa sie w ustach - troche jak kawior. Sluzy jako dodatek do potraw w ktorych tradycyjnie uzywa sie wycisnietej cytryny: ryby i owoce morza, drob, salatki owocowe, dania kuchni tajskiej, takze w drinkach. Ktos u nas zrobil nawet gin z plywajacymi w nim perelkami limonki :).

            Owoce maja rozne kolory, zaleznie od stanu dojrzalosci i odmiany: zielonkawy, rozowy, czerwony, zoltawy, jasnobrazowy wiec sa bardzo dekoracyjne. Na sa zdjeciu owoce z jednego drzewa w moim ogrodzie.


            Luiza-w-Ogrodzie
            Forum AUSTRALIA
      • xurek pracowity i wredny 19.01.21, 21:53
        6 telekonferencji, z czego jedna 2-godzinna. cztery zakonczone haslem "to przeciez jest malenka analiza, na pewno zdarzysz dzisiaj do cob". kiedy, jezeli 3/4 dnia roboczego musze prezentowac paszcze do kamery?

        no i mialal dzisiaj ugotowac dla panow, bo oni "sa w drodze" a ja "siedze w domu". wyslililam sie, by im (i sobie) dogodziic: szafranowy ryz, marynowana piers kurczaka w bread crumbles, jarzyny al dente z patelni i trzy sosy: mango curry, peanut cocos i hoisin sezam. uwilajam sie jak w ukropie, zulylam sto garnkow i patelni. panowie przyszli, zjedli, pokiwali glowami ze dobre, wypili icetea a Starszy kawe po czym....... powiedzieli, ze sa straaaasznie zmeczeni, zycza mi milego wieczoru i udali sie kazdy do swojej dziupli zostawiajac mnie sama na pobojowisku. Starszy chrapie a Mlodzszy oszust siedzi bezczelnie przed compem.

        sprzatanie trwalo co prawda tylko pol godziny, ale odczuwalnie to to byla cala wiecznosc.

        stychnerw i wkurwa zrobilam sobie drinka, chociaz przysieglam, ze juz nie bede pic zadnego alkoholu w ciagu tygodnia.
        • jutka1 Re: pracowity i wredny 19.01.21, 22:24
          Nie wiem, Xurku, czy Cię to pocieszy, ale.
          Gotuję dla siebie, jak wiadomo z różnymi wynikami, po czym w kuchni pobojowisko, sprzątanie zajmuje co najmniej 2 dni (brak zmywarki), i ogólny vqrv na siebie samą i na okoliczności.

          W piątek/sobotę będę robić już nie kotlety, ale pulpeciki - z indyka. Smażone, bo na nowy piekarnik się na razie obraziłam - nie rozumiem instrukcji. Chyba google translator obrabiał. :-/

          Skończyłam dziś zlecenie, po czym zastygłam w stuporze. Jutro wolne, w czwartek sczytam ostatnim okiem i wyślę. A potem dam sobie 2 tygodnie "urlopu". Potrzebuję.
          • xurek Re: pracowity i wredny 19.01.21, 23:00
            ty wez kup sobie w prezencie zmywarke, jestem pewna, ze bedziesz ja kochac dozgonnie :). bez zmywarki to chyba wzielabym ktorys z brudnych nozy i poszla zamordowac moich panow :)
            • jutka1 Re: pracowity i wredny 19.01.21, 23:15
              xurek napisała:

              > ty wez kup sobie w prezencie zmywarke, jestem pewna, ze bedziesz ja kochac
              > dozgonnie :). bez zmywarki to chyba wzielabym ktorys z brudnych nozy i poszla
              > zamordowac moich panow :)
              ********
              Xurku, zamontowanie zmywarki (bo samo kupno to mały pikuś kosztowo) to dla mnie MEGA remont kuchni. Na co nie mam środków - powódź, mimo wkładu firmy ubezpieczeniowej, zjadła sporo moich własnych środków, i nie stać mnie.

              Proste wytłumaczenie chyba.
              • xurek Re: pracowity i wredny 20.01.21, 07:40
                nie pomyslalam, ze oprocz zakupu zmywarki potrzebny bylby jeszcze remont. to rzeczywiscie inny kaliber: do kupy kasy dochodzi kupa roboty i syfu, wiec po dopiero co przezytym horrorze zadna opcja :(.

                ja na Twoim miejscu przerobilabym jakies "piekarnikowe tutorial" i skoncentrowala na piekarnikowych zapiekankach, ktorych wszystkie slkadniki wchodza do jednej foremki :).
        • roseanne Re: pracowity i wredny 19.01.21, 23:48
          tia, cos na temat tych telekonferencji sie nasluchalam, zaraz powtorka z rozrywki.
          wspolczuje uciazliwosci, Xurku

          kanowi gratulacji z zakupu

          Jutce pozytywne fluidy, choc widac, ze sobie radzic

          cytrymki interesujace!

          oczyszczam lodowke, mroze itd

          jeszcze pol brie, troche wedzonego indyka i filizanka hummusy, jesz szansa, ze wykoncze

          i leki zamowic.

          przyznam, ze z wiekszym strachem lece niz rok temu, ze utkne,

          nie do konca jestem pewna co tu zrobic, by ograniczyc mlodym klopotow
          - wypisac czeki na zapas?,
          - podliczyc i skserowac rachunki, bo akurat planowo wroce ma sezon podatkowy


          grrr
    • xurek sroda 20.01.21, 07:47
      gosc hotelowo-sniadaniowy sie spoznil, Mlody przed wyjsciem do szkoly marudzil, ze costam-bo-costam-i-czegostam i tym sposobem rozwalili moja poranna rutyne, bo mimo skrupulatnego zaplanowania wzystkiego zabraklo mi niezbednych 10 minut.

      Tak mnie to wkurzylo, ze trudno mi bylo sie opanowac i jeszcze trudniej podjac natychmiastowa decyzuje, z ktorej czesci rutyny zrezygnowac. W koncu zrezygnowalam z makeupu, bez ktorego, o dziwo!, da sie oddychac, pic kawe, pisac na kompie a nawet poruszac miedzy pomieszczeniami! Eureka!

      To moje zachowanie dalo mi powaznie do myslenia, co niniejszym czynie. Fajnie miec rutyne i rytualy, bo trzymaja do pionu i nadaja strukture bezksztalntym dniom, ale bez przesady. Takie kurczowe trzymanie sie obrzadku niby jakis stary ksiadz przed oltarzem jest z pewnoscia niezdrowe. Musze jakos odkostniec, odmlodniec, sie uelastycznic i odvkurvic. Co niniejszym czynie piszac na forumie miast sprawdzania pracowych maili :) :) :)
      • jutka1 Re: sroda 20.01.21, 08:54
        Pełna zgoda Xurku. Czasem stajemy się niewolnikami własnych rutyn, które mamy dla komfortu i poczucia jakiegoś tam bezpieczeństwa. A te potrfią "zniewolić". :-)
          • kan_z_oz Re: sroda 20.01.21, 11:18
            Zmywarka w obecnej chalupie jest moja pierwsza. W sydnejskiej kuchni bylo na nia miejsce lub miejsce kosztem szafek, ktorych nie bylo wiele aby pomiescic absolutne minimum. Nie wiem jak przezylam. Fakt, ze sterczalam w kuchni calymi popoludniami. Rozumiem tez doskonale braki kasy.
            Trzymaj sie Jutka.

            Dziekuje drogie Panie za gratulacje.
            Spojrzelismy z Panem mezem na opcje nam dostepne aby dofinansowac naruszone zasoby emerytalne i wyszly mi trzy opcje;
            1. kupic zloto, liczac, ze bedzie wciaz szlo w gore.
            2. wplacac co roku extra 20K/AUD czyli najwyzsze mozliwe do funduszu.
            3. kupic nieruchomosc.

            Decyzja No3 to kalkulacja, ze kiedys moze nastapic downsizing czyli przeprowadzka do czego latwego w utrzymaniu dla dwojki 70- 80 plus gdzie nie ma checi na remonty, renowacje i przemalowanie oraz prosta wymiana wystarczy.

            Dzieci w Sydney sa obecnie bez mozliwosc kupna bo po pierwsze,
            syn jako samozatrudniony musi miec 30% depozytu plus pieniadze na oplaty wszystkich kosztow zwiazanych z zakupem pierwszego domu. Wychodzi to na jakies 300K gotowki w banku. Partnerka ma studia do splaty. Musi podjac nastepne 3-letnie magisterskie aby uzyskac pelne kwalifikacje i naprawde swietnie platna prace.
            Pieniadze w banku obecnie tutaj to strata czasu.

            Wyszlo jakos tak i znacznie wczesniej niz sie spodziewalam. Wlaczyl mi sie moj czujnik dajacy wskazowke do dzialania. Poziom frustracji u dzieci spadl. Czuly sie wyciete z mozliwosci kupna czegokkolwiek tutaj.

            Bede oczywiscie informowac jak przebiega. Model sciagnelam od azjatow gdy bylam jeszcze w nieruchomosciach. Mieszkaja rodzinnie w jednym domu i rodzielaja sie gdy ten jest splacony oraz finansuja nastepny dom dla reszty rodziny. Troche taki uklad trybalny ale uwazam, ze w obecnych czasach gdzie nie ma wiele rzeczy normlanych nalezy adoptowac modele uzyteczne.
      • roseanne Re: sroda 20.01.21, 13:28
        sie obudzilam o 5... grr
        no nic latwiej sie bedzie przestawic na czas srodkowoeuropejski

        poskanowalam wczoraj co mialam. wiekszosc dokumentow wysylanych jest w lutym. dzieciatka ostaly poinformowane co robic dalej - czesciowo juz to przerabialismy w poprzednich latach

        rutyny poranne mam bardzo ograniczone, wiec z tym nie problem. makijazu zwyczajnie nie lubie, moze poza szminka i maskara czasami
        reszta tylko od dzwonu, wiec nawet zupelnie z wprawy wyszlam, wiek sie zmienil i wymagania inne :)

        najwazniejsza dla mnie kawa!

        ochlodzilo sie mocno, jakies10 w dol.
        • xurek Re: sroda 20.01.21, 15:46
          ja potrzebuje 1.5 godziny: zascielenie lozka by wygladalo tak, jakby nikt w nim nie spal :), gimnsatyka, medytacja, stroj / bizuteria / makeup, szklanka cieplej wody i chwila "hibernacji" az woda sie "rozlezie" po ogranizmie, na koniec jeden lub dwa kubki kawy, w zaleznosci od dyspozycyjnego czasu.

          im sie robie starsza, tym wieksze znaczenie ma dla mnie makeup. jako mloda dziewczyna uzywalam go raz od wielkiego dzwonu na jakies niezwylke istotnie imprezy. teraz bez podkreslenia oczu i "napriawienia wylinialych brwi" czuje sie blada i rozmamlana. Ale foundation oraz szminki do ust nadal uzywam bardzo rzadko.
          • ania_2000 Re: sroda 21.01.21, 03:08
            Teraz jak jest Covid, to sie wogole nie maluje, troche oczy moze - ale tez rzadko, tym bardziej, ze nie chodze do pracy.
            Ale -
            W zeszlym roku na swoje urodziny zazyczylam sobie voucher na permanent brows.
            Moje brwi zawsze byly nedzne, jasne, rzadkie - i ogolnie do niczego. Juz mialam dosyc codziennego malowania, i zdecydowalam sie wlasnie na tatuaz. Sa dwie szkoly - tzw ombre powder i microblading, ten drugi nie polaceny bo zostawia scarring, chociaz niekotrzy chca, poniewaz niby jest bardziej naturalny (takie kreski).
            Ja mam zrobiony ten powder -ombre, i musze ci powiedziec, ze jest to jedna z najlepszych rzeczy ktore w zyciu zrobilam:) Czlowiek wyglada po ludzku - always:). Jaka ulga!. Bardzo polecam.

            To ponizej jest zdjecie z internetu - moje orginalne brwi sa o wiele rzadsze ale tak to wyglada w rzeczywistosci - kolor mam rowniez brazowawawy, troche jasniejszy - ale jestem bardzo zadowlona z efektu koncowego, o wygodzie nie wspominajac. I o zaoszczedzonym czasie.
            • kan_z_oz Re: sroda 21.01.21, 08:22
              Aniu, na dzien dzisiejszy jest to tylko inwestycja. Inwestycja aby dzieci zdobyly kredyt w banku z racji pozyczki. Inwestycja, bo nie mialabym zadnych problemow aby sprzedac w razie czego nasza chalupe i chwilowo pomieszkac. Dzieci nia maja szans na zakup domu w Sydney. Syn bedzie mial 33 lat w maju.

              Musielismy cos zrobic.
              Nie wlepiem aby sie chwalic. Gdzie te dzieci maja mieszkac.
              • kan_z_oz Re: sroda 21.01.21, 08:29
                Bardzo powazne decyzja z naszej strony. Ogolnie nie. Produkty finansowe sa tutaj bardzo rroznorodne. Mozna. W obecnych czasach nalezy wyjsc daleko poza ustalone struktury.

                Pytaj Aniu konkretniej.
                • kan_z_oz Zredukowac oplaty za prad 21.01.21, 09:22
                  155 days/3.82Mwh generated. 10.4 trees saved /1.5 tone coal reduced/3.8 toneCO2 reduced.

                  System ktory ma 14 lat jest do wymiany.

                  Dlatego czekalismy na wydajnosc. Nie ma mozliwosci zrobic nic ze starym systemem.

                  Pooping on Luiza wpis.
    • jutka1 Czwartek, lekkie ocieplenie i deadline 21.01.21, 09:50
      Pogoda na świecie: +3 C ("feels like -2"), lekkie zachmurzenie, lekki wiatr. Ni to, ni sio w sumie.

      Dzisiaj termin wysłania zlecenia do "klienta ulubionego", więc zaraz przejrzę materiał "ostatnim okiem" przed wysłaniem.
      A potem biorę prywatny urlop na co najmniej dwa tygodnie. Zajmę się ponownym po-remontowym urządzaniem parteru, przede wszystkim gabinetu. I odpoczynkiem. Ostatnie 3 miesiace były bardzo intensywne, zarówno zawodowo, jak i personalnie, więc trzeba się oczyścić.

      Wczoraj zrobiłam gar krupniku, strawa jest. Dzisiaj więc tylko kończę zlecenie i nic więcej.

      Miłego dnia
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek przed atakiem lata 21.01.21, 11:12
      Pogodowo było całkiem sympatycznie, do 26 stopni w cieniu. Zresztą w najgorętszych wczesnych godzinach popołudniowych siedziałam w klinice uniwerysteckiej gdzie debatowalo nade mną trzech profesorów dwóch specjalności. Za trzy tygodnie w ramach przygotowań do operacji pojdę na półtoragodzinny rezonans magnetyczny, rentgena i jeszcze coś. Za miesiąc jestem umówiona na drugą konsultację ale operację chyba odłożę na koniec maja, po grzybobraniach i festiwalu na którym będę prowadzić cztery warsztaty na żywo. Resztę warsztatów online mogę obrobić nawet z łóżka :)

      Podlałam ogród, zebrałam "finger limes" a jutro pozbieram resztę warzyw przed nadejściem fali gorąca. Trzy dni upałów spędzę na plaży a wieczorami podlewajac ogród. I zaprawię wreszcie jabłka, pomidory, buraki, papryki i marakuję.

      Teraz jest wieczór, oglądam "Bridgerton" i piekę chleb, królik lata po domu, przez otwarte drzwi ogrodowe słyszę "stukąjąca" żabę i huczenie wielkiej sowy polującej w parku. Za pół godziny zadzwonię do Mamy, potem prysznic i łóżko.

      Miłego czwartku życzę!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • jutka1 Re: Czwartek przed atakiem lata 21.01.21, 15:47
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Pogodowo było całkiem sympatycznie, do 26 stopni w cieniu. Zresztą w najgorętsz
        > ych wczesnych godzinach popołudniowych siedziałam w klinice uniwerysteckiej gdz
        > ie debatowalo nade mną trzech profesorów dwóch specjalności. Za trzy tygodnie w
        > ramach przygotowań do operacji pojdę na półtoragodzinny rezonans magnetyczny,
        > rentgena i jeszcze coś. Za miesiąc jestem umówiona na drugą konsultację
        *********
        Trzymam kciuki,


        > Teraz jest wieczór, oglądam "Bridgerton"
        *********
        Zaczęłam oglądać, ale jakoś mi nie podpasował.

        Natomiast bardzo polecam serial "Lupin"!
        • xurek Re: Czwartek przed atakiem lata 21.01.21, 17:39
          dzisiaj byl piekny sloneczny dzien. zaraz poprawil mi sie humor i praca szla sprawnie. teraz zaczynam gotowac kolacje i niedlugo skoncze pracowe zajecia na dzis.

          zapowiada sie nowy bardzo interesujacy projekt i mam realne szanse stac sie "prject owner", bardzo by mi to podpasowalo. wyjasni sie w przyszlym tygodniu.

          w poniedzialek ide do biura, juz sie ciesze.

          dzisiaj rano snieg spadl z calego dachu i zablokowal samochod S, wiec musielismy o 6:30 w trojke go wykopywac i wypychac, zeby wyjechal.
          • jutka1 Re: Czwartek przed atakiem lata 21.01.21, 22:14
            xurek napisała:

            > zapowiada sie nowy bardzo interesujacy projekt i mam realne szanse stac sie
            > "project owner", bardzo by mi to podpasowalo. wyjasni sie w przyszlym tygodniu.
            *********
            Trzymam kciuki.

            > dzisiaj rano snieg spadl z calego dachu i zablokowal samochod S, wiec musielismy
            > o 6:30 w trojke go wykopywac i wypychac, zeby wyjechal.
            *********
            U mnie śnieg spadający z dachu skutkuje na szczęście jedynie hukiem. Pierwszy raz myślałam, że coś się wali, taki był hałas, teraz już nie zwracam uwagi.

            Zlecenie wysłałam, "klient ulubiony" wylewnie podziękował, jutro przelew powinien być na koncie.
            I teraz, jak już skończyłam trzymiesięczny maraton, biorę urlop. Bo jestem zmęczona, i urlop mi się należy - cytując byłą premier(kę). Z korpo nie mam żadnych sygnałów o szykujących się zleceniach, więc powinnam mieć spokój.

            Tylko niestety przez te lockdowny - wyjazd nad morze poszedł się paść. :-(

            Śnieg topnieje, a na weekend zapowiadają powrót mega-mrozów. Będzie szklanka.

            Pan ze sklepiku zapomniał mi nabyć we Wrocławiu mielonego indyka. Będzie tam dopiero w sobotę po południu. Wniosek: jutro zrobię na weekend Xurkowy gulasz w sosie grzybowym. :-)

            Dobranoc :-)
            • roseanne Re: Czwartek przed atakiem lata 21.01.21, 23:38
              Przygody, jak nigdy dotad

              Parking na autostradzie. Śnieg zaskoczył i kierowców i częściowo dtogowcoe

              Potem dyskusje, czy mam prawo wlatywacdo Szwajc.
              Do tej pory nikt nie pytał. Na szczęście pokazanie polskiego paszportu zadzialalo
              Przed security test na narkotyki,
              Potem pomiar temperatury
              Zwykle security, gdzie pan chciał być wielce przyjaznym poliglota i zacząć szprechac najpierw łamanym niemieckim, potem łamanym polskim,
              Potem mój laptop był zatrzymany na kolejny swap p. Narkotykowy. Przynajmniej mi przetarli ładnie, odkazili. Lol

              Zrezygnowałam resto przed lotem. Bo jeszcze bym się kością w burgerze udlaeila. Cała jedna otwarta i podstawowe duty free

              Złapałam podjazd pod bramkę i czekam.
              Odezwę się z bazy, jak odeśpię
        • luiza-w-ogrodzie Seriale 22.01.21, 12:30
          jutka1 napisała:


          > > Teraz jest wieczór, oglądam "Bridgerton"
          > *********
          > Zaczęłam oglądać, ale jakoś mi nie podpasował.

          Slodkopierdzaca pseudohistoryczna bajeczka, ale kostiumy i wnetrza bardzo piekne!

          > Natomiast bardzo polecam serial "Lupin"!

          Rzeczywiscie warty obejrzenia, bardzo nietypowa wersja Lupina, ale tylko 5 odcinkow!. Teraz jestem w zawieszeniu co sie z Lupinem stanie???


          Luiza-w-Ogrodzie

          Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • xurek piatek 22.01.21, 09:29
      cudny sloneczny poranek. slonce i przechdzace male chmury daja prawdziwy spektakl na scianach.
      az czulam jak siedzac przy kawie w salonie ta energia we mnie wstepuje i rozswietla cale moje wnentrze. mam nadzieje, ze ta pogoda, zarowno zewnetrzna jak i wewnetrzna zostanie na caly dzien.

      wklejam wam zdjecie moich "Afrykanskich przyjaciol" towarzyszacych mi przy slonecznej kawie :)

      Wszystkim milego dnia zycze.
      • jutka1 TGIF 22.01.21, 09:51
        TGIF! Podwójnie cieszy, bo zaczynam czas wolny. Odpukać, i tfu przez lewe ramię.

        Tutaj też słonecznie, jak u Xurka.
        Miałam jechać "do miasta", ale przełożyłam to na poniedziałek. Trzy dni czystego domowania. Ogarnę chałupę trochę, a poza tym - czytanie, muzyka i filmy. I sen.

        Miłego piątku
        • roseanne Re: TGIF 22.01.21, 11:06
          Dolecialam, zjadlam cos i ide spac
          Owszem bardzo slonecznie

          W samolocie strasznie glupio nas zgupowano. W srodku grupka po 2-3 osoby w srodkowej czesci, rzad za rzadkiem, a reszta pustki.
          Dwa rzedy przedemna i bezposrednio za mna dzieciatka ( niemowlaki)z muzycznymi ksiazeczkami

          Za zgoda obslugi przrnioslam sie do przedostatniego rzadu, mocno odizolowana, moglam sie wyciagnac na srodku, po calosci

          Tu juz zwial nam zarowno pociag, jak i trmwajek, wiec troche trwalo, zanim dotarlam
          • xurek Re: TGIF 22.01.21, 11:50
            Witam wiec w Szwajcu, pogoda jak widac tez przywitala Cie serdecznie :). Odsypiaj, wypoczywaj, ciesz sie spotkaniem po miesiacach niewidzenia i mam nadzieje na zobaczenie sie wkrotce.
          • luiza-w-ogrodzie Frakcja europejska sie wzmocnila :) 22.01.21, 12:34
            roseanne napisała:

            > Dolecialam, zjadlam cos i ide spac
            > Owszem bardzo slonecznie
            >
            > W samolocie strasznie glupio nas zgupowano. W srodku grupka po 2-3 osoby w srodkowej czesci, rzad za rzadkiem, a reszta pustki.
            > Dwa rzedy przedemna i bezposrednio za mna dzieciatka ( niemowlaki)z muzycznymi ksiazeczkami
            >
            > Za zgoda obslugi przrnioslam sie do przedostatniego rzadu, mocno odizolowana, moglam sie wyciagnac na srodku, po calosci
            >
            > Tu juz zwial nam zarowno pociag, jak i trmwajek, wiec troche trwalo, zanim dotarlam

            Swietnie ze juz jestes na miejscu i ze mialas luksus wylegiwania sie w samolocie po cenie klasy turystycznej :)

            Zazdroszcze lotu na lezaco, mnie sie to rzadko udawalo.

            Odpoczywaj :)


            Luiza-w-Ogrodzie
            Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • luiza-w-ogrodzie Re: TGIF 22.01.21, 12:35
          jutka1 napisała:

          > TGIF! Podwójnie cieszy, bo zaczynam czas wolny. Odpukać, i tfu przez lewe ramię
          > .
          >
          > Tutaj też słonecznie, jak u Xurka.
          > Miałam jechać "do miasta", ale przełożyłam to na poniedziałek. Trzy dni czystego domowania. Ogarnę chałupę trochę, a poza tym - czytanie, muzyka i filmy. I sen.

          Faktycznie TGIF i zasluzony odpoczynek. Laduj baterie, odpoczywaj. Wiosna niedlugo!


          Luiza-w-Ogrodzie

          Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • jutka1 Sobota - deszcz i wiatr 23.01.21, 11:10
      Pogoda jak w tytule. Ciemno, szaro i błeee.

      Obudziłam się z myślą jeszcze z mojego snu, "pokochać kogoś takiego jak my - jest łatwe; pokochać kogoś, kto jest zupełnie inny - to dopiero sztuka". A w głowie muzycznie - "just like starting over". Bardzo ciekawe.

      Po porannej kawie jeszcze się zdrzemnęłam. Teraz niby coś tam "muszę" porobić w chałupie, ale mi się nie chce. No to nie będę.

      Słucham radia Nowy Świat. Bardzo fajna sobotnia audycja "Mistrzowie grają w Nowym Świecie", dzisiaj muzykę proponuje Mariusz Szczygieł. Sama przyjemność.

      Poza tym poczytam i polenię się. Należy mi się. :-)

      Miłej soboty
    • luiza-w-ogrodzie Robi się gorąco 23.01.21, 12:24
      Fuj, gorąco to nie jest to co tygrysy lubią najbardziej. Dziś było tylko 32 stopnie w cieniu, jutro będzie 35. Podlałam ogród, zebrałam warzywa, które w gorącym powietrzu mogą się ugotować, będę je powoli zjadać i przerabiać. Na razie gotuje się kilogram buraczków, jutro rano zaprawię je z chrzanem.

      Wielki pęk bazylii wsadziłam do lodówki, rano ukręcę z niej pesto z oliwą, czosnkiem i orzeszkami piniowymi.

      Po południu pojadę na plażę z namiotem, lunchem i książką. Przed wyjazdem dam wszystkiej żywinie bloki lodu i szczelnie zamknę dom. Wrócę koło szóstej, ogarnę dom i siądę z drinkiem do Zooma.

      Poza tym dzisiaj kontynuowałam wpisywanie grzybobrań na różnych portalach turystycznych i ekologicznych. Właścicielka jednego z nich odpisała mi że będę na trzeciej stronie magazynu i przysłała plik pdf żebym sprawdziła tekst i układ strony. Miłe to było a rzadko się zdarza.

      To tyle u mnie. Byle do środy, ochłodzi się pod wieczór a w czwartek będzie tylko 29 stopni.

      Pozdrawiam gorąco :/

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • roseanne Re: Robi się gorąco 23.01.21, 15:10
        jetlag trzyma, sie wybudzilam w nocy, poczytalam, zasnelam na kilka godzin
        pozne sniadanie

        potem "lunch: nad jeziorem - pieczone kasztany i grzanie winny

        pogoda na plusie, snieg topnieje, wszedzie widze lezace polamane galezie , posniezycowe
        kwitna pierwsze kwiatki tu i owdzie
        • kan_z_oz Re: Robi się gorąco 24.01.21, 10:14
          U mnie dosyc chlodno. 16C w nocy do 25C w dzien. Sporo pada. Udalo nam sie wybrac wczoraj miod z dwoch uli i go zasloikowac. Oficjalnie jestemy gotowi do sprzedarzy namiaru. Mamy w sumie 140 sloi. Pan maz skontaktowal sie z dawnym klientem. Daje to oczywiscie dochod oraz pokrycie kosztow.
          Mam tez kilkadziesiat sloikow lisci moringi. Nie wiem jeszcze co z tym robic. Nic sie nie psuje i moze czekac.
          Kilkadziesiat sloikow z kawalkami ususzonego tumeryku, ktory uzywamy do herbaty/gotowania. Tez nie wiem co robic z nad produkcja, bo nie mielismy czasu aby sie zastanowic. Moze tez bardzo dlugo taki produkt siedziec.

          Wracajac do poprzedniego wpisu odnosnie paneli slonecznych. Nie mam zamiaru tracic czasu na bezsensowene dyskusje. W starym domu jak nasza chalupa zaczelismy od wymiany calej instalacji elektrycznej. Bylo dosyc latwe bo po wywaleniu izolazji ze strychu zostaly odkryte wszystkie kable. Po wykopaniu ziemi i wyrzuceniu smieci pod chapula dostalismy dostep do kabli pod podloga. Nie dalo rady zmienic tego co bylo w cegle ale w sumie wszystko zostalo sprawdzone.
          Na tej podstawie zostalo wymienione cale oswietlenie/urzadzenia kuchenne. Zostala zmodernizowana stara skrzynka elektryczna oraz KABLE, ktore nie pozwalaly na przeplyw wiekszy pradu. Musiala sie tez zjawic firma energetyczna aby zrobic zmiany pozwalajace na wiekszy przeplyw.
          Panele byly OSTATNIM dodatkiem. Zajelo tylko 8 lat aby zmodernizowac, wyczyscic i zrobic taki jak powinno byc by dzialalo.
          Nie ma mozliwosci technicznej aby polaczyc panele 14-to letnie z nowa technologia. Full stop.
    • luiza-w-ogrodzie Plażowa niedziela 24.01.21, 12:55
      Rano podlałam ogród, trochę się pokręciłam po domu i pojechałam na plażę, po drodze zdobywając w barterze skiełkowany imbir do sadzenia w ogrodzie oraz pół tuzina dwudziestolitrowych wiader po jogurcie, świetnie się nadają do robienia octu jabłkowego.

      Na plaży rozsiadłam się w namiocie, podziwialam widoki, pływałam i kontemplowałam. Wróciłam do domu w sam raz na Zoomowe ploty. A teraz jest prawie jedenasta, przez pootwierane okna i drzwi wpływa pachnące powietrze i słychać żabią namiętność.

      Nie pozostało mi nic innego jak pójść spać. Dobranoc!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • maria421 Re: O pierdułach - Odc. 459 24.01.21, 13:09
      W piatek pojechalam do corki na jej spoznione urodziny, wrocilam dzisiaj, jakas godzine temu. Podroz powrotna w fatalnych warunkach pogodowych, na dosyc dlugim odcinku autostrady przejezdny byl wlasciwie tylko jeden z trzech pasow, inne zasypane sniegiem. Tak wiec, noga z gazu, kierownica sztywno, pelna koncentracja i mysl "kurde, zjade na pierwszy lepszy parking (jezeli wczesniej nie sciagnie mnie do rowu) i poczekam do wiosny". Potem jazda za trzema plugami snieznymi, kazdy na jednym pasie, ten na lewym najbardziej wysuniety do przodu. Predkosc 40 km/h, ale ciut wieksze poczucie bezpieczenstwa. Potem znow mgla jak mleko na dosyc dlugim odcinku. Dojechalam do domu cala i zdrowa, teraz sobie zarzadzam odpoczynek.

      Milej niedzieli :-)

      • luiza-w-ogrodzie Pogoda nie dla kierowcow 25.01.21, 07:23
        maria421 napisała:

        > W piatek pojechalam do corki na jej spoznione urodziny, wrocilam dzisiaj, jakas godzine temu. Podroz powrotna w fatalnych warunkach pogodowych, na dosyc dlugi odcinku autostrady przejezdny byl wlasciwie tylko jeden z trzech pasow, inne zasypane sniegiem. Tak wiec, noga z gazu, kierownica sztywno, pelna koncentracja i mysl "kurde, zjade na pierwszy lepszy parking (jezeli wczesniej nie sciagnie mnie do rowu) i poczekam do wiosny". Potem jazda za trzema plugami snieznymi, kazdy na jednym pasie, ten na lewym najbardziej wysuniety do przodu. Predkosc 40 km/h, ale ciut wieksze poczucie bezpieczenstwa. Potem znow mgla jak mleko na dosyc dlugim odcinku. Dojechalam do domu cala i zdrowa, teraz sobie zarzadzam odpoczynek.

        No tak, biala, sniezna zima jest piekna - jesli tylko nie trzeba prowadzic samochodu :) Wyobrazam sobie te nerwowke, dobrze ze dotarlas cala i zdrowa. U mnie najgorsze warunki pogodowe to mgla i ulewa polaczone z silnym wiatrem, na szczescie w Sydney rzadko sie zdarza.


        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
          • xurek Re: Pogoda nie dla kierowcow 25.01.21, 10:22
            z prawie godzinnym opoznieniem dotarlam do biura. W Zurychu tez pada snieg, ale jest tutaj cieplej i w szystko od razu topnieje, wiec jest plucha.

            w biurze jestem ja i MD, po poludniu ma jeszcze przyjsc moj zastepca i jeden kolega. Mimo pustki czuje sie lepiej niz siedzac non-stop w domu.
            • jutka1 Re: Pogoda nie dla kierowcow 25.01.21, 10:32
              Tutaj natomiast oziebienie, ale bez śniegu. Nawet słońce wygląda od czasu do czasu.

              Byłam już w bankomacie i na małych zakupach, więcej nie wychodzę.

              Odpoczywam. Korpo na szczęście ni dla mnie teraz nie ma, klient "ulubiony" już zapłacił, więc mam trochę oddechu.

              Miłego dnia
            • jutka1 Re: Pogoda nie dla kierowcow 25.01.21, 12:47
              Dobrze, Rose, że trochę pospałaś. Jeszcze parę dni, i dojdziesz do siebie.

              W sumie, i nie obruszcie się proszę, to Wam tego śniegu trochę zazdroszcze, bo lubię. Ale ja pracuję z domu i nie muszę nigdzie jeździć.

              Mnie sklepik przywiózł zamówione mielone mięso z indyka. Właśnie "wymiędliłam" i wstawiłam, poczekam z 45 minut i będę robić małe kotleciki. Przypawiłam solą, pieprzem, majerankiem i natką pietruszki, do tego starta na tarce mała cebula i jajko oczywiście. A zrobię małe, żeby z nadwyżki, której nie zamrożę, zrobić "a la klopsiki" w sosie albo pieczarkowym, albo koperkowym, zobaczę.

              Na tym chyba zakończyłam "występy kulinarne" na ten tydzień. Nie chce mi się więcej pichcić, zmęczona jestem. Mam w słoiku krupnik, mam też w słoiczkach barszcz czerwony, zemniaki są, jajka są, starczy. Jestem zmęczona. A to dopiero poniedziałęk. :-(
    • luiza-w-ogrodzie Budowa za oknem 25.01.21, 07:17
      Dzisiaj jestem w domu, nie chcialo mi sie nigdzie wychodzic. Podlalam ogrod, pozbieralam pomidory i ogorki, obejrzalam kwiatki. Wieczorem mam zebranie. Jutro bedzie upal (pojade na plaze) a w srode temperatura spadnie o 13 stopni i bedzie normalna styczniowa pogoda...

      Patrze wlasnie przez okno w strone budujacych sie sasiadow i widze ze na dolnych fundamentach (chyba tam gdzie bedzie garaz) ustawili juz prefabrykowane drewniane ramy. Dom bedzie ponad garazem i w glab ogrodu, zastanawiam sie czy jego wysokosc nie wplynie na ilosc energii slonecznej padajacej na moj dach, gdzie w tej chwili mam panele. To najkorzystniejsza do produkcji energii slonecznej polac dachowa pod wzgledem nachylenia (31 stopni) i ukierunkowania (ENE).

      Dom nie moze miec wiecej niz 8.5 m wysokosci (jest budowany wg ograniczen tzw. "compliant developement") a dzialka na ktorej go stawiaja jest w dol stoku ode mnie. A z drugiej strony ostatnio czytalam o tym ze prywatni certifikatorzy odbierajacy budowe czesto sa przekupieni i zatwierdzaja domy zbudowane niezgodnie z planem :( Na razie poczekam z zamawianiem nowego systemu pobierania energii slonecznej, bo jesli tamta chalupa bedzie zbyt wysoka, wtedy system bede musiala zainstalowac na polnocno-zachodniej (NWN) polaci dachu, ktora ma nachylenie 21 stopni.

      Na razie wiec gugluje ogrzewanie wody metoda pompy ciepla i energooszczedne modele lodowek i zaczne od tych zakupow :) Mam tez czas, zeby zastanowic sie co zrobic ze starymi panelami i ich okablowaniem. Myslalam zeby je ustawic na szopach ogrodowych, podlaczyc mala baterie "deep cycle" i miec energe na oswietlanie szop w srodku i pompowanie wody do podlewania z wolno stojacych zbiornikow deszczowki. Zapytam sie nadwornego elektryka, czyli Buszmena, jak mozna to zrobic, pewnie moglby mi podlaczyc. I skopiuje schematy instalacji elektrycznych domu, ktore narysowal po dwoch dniach czolgania sie pod domem i dachem kilka lat temu :)

      Z tych planow wiem ze mam w sumie piec obwodow elektrycznych. Podobnie jak teraz, w nowym systemie solarnym wybiore opcje przesylania energii nie bezposrednio do sieci, ale najpierw przez obwod elektryczny obslugujacy gniazdka w domu. Podlaczone sa do nich najbardziej pradozerne urzadzenia a poniewaz jestem w domu w ciagu dnia gdy produkcja energii slonecznej jest najwyzsza, wlaczam wtedy zmywarke, pralke i gotuje/zaprawiam oraz kosze ogrod kosiarka elektryczna. Nadmiar energii nie zuzytej w domu wchodzi do sieci elektrycznej i firma energetyczna bedzie mi za nia placic :) System ogrzewania wody tez powinien byc podlaczony do energii slonecznej.

      Dobra, przestane Was zanudzac, podziele sie zdjeciem kwiatow posadzonych dla pszczol i innych zapylaczy i ide zaprawiac buraczki z chrzanem. Milego poniedzialku, bo "jaki poniedzialek, taki caly tydzien" :)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
        • ania_2000 Re: Budowa za oknem 25.01.21, 19:12
          Ale kwiecicicie po tych wszysktich slicznych opisach sniezncych!

          Snieg sliczny jak sie na niego patrzy, ale rzeczywiscie commuting nie nalezy do przyjemnosci w taka pogode. Jechanie autem - prowadzenie (Mario!) czy jechanie pociagiem - tramwajem to nie nalezy do przyjemnosci.

          U nas mialo byc ochlodzenie, i cos przebokiwali o jakims malutkim chance na malutki sniezek moze w miescie - no ale sie narazie nie sprawdzilo. Troche sie oziembilio tylko ale nadal jest powyzej zera.

          Weekned spedzilismy na spacerze nad oceanem - wyjatkowo nie bylo wiatru, bardzo przyjemnie sie szlo jak lba za przeproszeniem nie urywalo. Na kolacje - pulled pork - w bulce, z beans - i potem druga przechadzka, zeby sie odgazowac hehe.

          Milego poniedzialeczku - rozpoczecia tygodnia.
          Czy wiecie, ze to juz koniec stycznia i bedzie LUTY - no jak ten czas leci...
          • jutka1 Re: Budowa za oknem 25.01.21, 23:17
            Wstałam, żeby do kuchni, patrzę: śnieg pada (nie "sypie", ale właśnie pada). Biało, ślicznie - yay.

            Jutro rano z przyjemnością pooglądam. Lubię. Tym bardziej, że nigdzie sie jutro nie przemieszczam i nic nie muszę. :-)
    • jutka1 Wtorek 26.01.21, 11:14
      Miałam nadzieję na poranne "białe połacie", ale niestety w nocy nie padało i jest jakiś milimetr-dwa śniegu. Niewystrczająco do zakrycia wszystkiego.

      Wyspałam się. 8.5 godziny bite. Yay.

      Mało planów dzisiaj, na szczęście.

      Miłego dnia
      • maria421 Re: Wtorek 26.01.21, 11:21
        jutka1 napisała:

        > Wyspałam się. 8.5 godziny bite. Yay.

        Zgadnij co zrozumialam jak przeczytalam "bite" :-)

        U nas w nocy tak popadalo, ze ranu musialam odsniezyc.
        Teraz nie pada, i niech tak zostanie.

        Milego dnia:-)

        • jutka1 Re: Wtorek 26.01.21, 11:36
          maria421 napisała:

          > jutka1 napisała:
          >
          > > Wyspałam się. 8.5 godziny bite. Yay.
          >
          > Zgadnij co zrozumialam jak przeczytalam "bite" :-)
          ***********

          Oj Marysiu, Marysiu :-)))))))))))
      • roseanne Re: Wtorek 26.01.21, 11:54
        Gratuluje wystpania sie, bo to wazne.
        Nie powiem, tez jakas mormalna ilosc godzin snu odklepalam
        Z dnia na dzien chlodniej. Slisko!

        Alejki wsrodosiedlowe w wiekszosci oczyszczone, poza zakretem przy schodach, strategicznie wielce...
        Ale juz dalej, chodniki.... szlam bardzo stroznie

        Pyrkoli sie zupa kalafiorowa i platki karkoeki w grzybach, z rozmarynem od Xutka z lata
        • xurek Re: Wtorek 26.01.21, 13:49
          wpisalam dlugi wpis i go nie ma. ki czort?

          no to teraz krotki: chodniki to pulapki, pod spodem nierowny lod, z gory kilka centymetrow pudru.

          pogoda od chmur plus sniezyca do bezchmurne slonce zmieniajaca sie co pol godziny.

          bede pracowala do konca tygodnia z domu, bo chodzenie do biura, w ktorym siedza trzy zamaskowane osoby i nie mozna nawet wypic razem kawy ma sredni sens.

          poza tym duzo dzisiaj do przerobienia, robota w glownej lazience posuwa sie mozolnie a nastroj ogolnie nie najlepszy.
          • jutka1 Re: Wtorek 26.01.21, 14:38
            xurek napisała:

            > poza tym duzo dzisiaj do przerobienia, robota w glownej lazience posuwa sie mozolnie
            *********
            A co robią, z ciekawości spytam?

            > a nastroj ogolnie nie najlepszy.
            *********
            Bardzo współczuję. Znam, ostatnio dużo tego u mnie było.

            Apdejt:

            Spędziłam jakiś czas przez telefon z moim doradcą od ubezpieczeń. W skrócie, coś mi się po ostatnim przelewie of firmy ubezpieczeniowej nie zgadzało, więc wyciągnęłam kosztorysy i faktury, i znalazłam błedy szt. 2 z ich strony, oczywiście na moją finansową niekorzyśc, a jeden bład to w ogóle z sufitu. Niby "tylko" PLN 700, ale piechotą nie chodzi i nie popuszczę. Doradca będzie się z nimi kontaktował w tej sprawie.

            Na obiad zjadłam 2 małe kotleciki mielone z indyka, ziemniaka i 2 kiszone pomidory. Dobre było.

            Na razie więcej grzechów nie pamietam. :-)
            • luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek 26.01.21, 15:59
              jutka1 napisała:
              >"tylko" PLN 700, ale piechotą nie chodzi i nie popuszczę. Doradca będzie się z nimi kontaktował w tej sprawie.

              Współczuję, żadna przyjemność użerać się z ubezpieczyciele, oby sie6.udalo!

              > Na obiad zjadłam 2 małe kotleciki mielone z indyka, ziemniaka i 2 kiszone pomidory. Dobre było.

              Kiszone pomidory! Daj przepis proszę, mam 2 kilo pomidorów a weny brak

              Luiza-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
              • jutka1 Re: Wtorek 26.01.21, 16:48
                luiza-w-ogrodzie napisała:

                > jutka1 napisała:
                > >"tylko" PLN 700, ale piechotą nie chodzi i nie popuszczę. Doradca będzie s
                > ię z nimi kontaktował w tej sprawie.

                >>Współczuję, żadna przyjemność użerać się z ubezpieczyciele, oby sie6.udalo!
                ***********
                Dlatego mam doradcę-pośrednika w kontaktch. :-)


                > Kiszone pomidory! Daj przepis proszę, mam 2 kilo pomidorów a weny brak
                **********
                Robię dokładnie tak, jak kiszone ogórki. Koper, czosnek, chrzan, liść wiśni, liść dębu, ziarna białej gorczycy (ja daję 7-9 ziarenek na słoik 0.9 l, tylko że pomidory robię w większych słoikach, więc proporcje odpowiednio). Najlepiej pomidory nie całkiem dojrzałe, z odmiany twardej, z twardą skórką i dużą proporcją miąższu (ja tutaj używam odmiany "lima" czyli "roma tomatoes"). Ty masz różne odmiany, ważne żeby były jeszcze nie do końca dojrzałe, twarde z natury. Lekko nacinasz ostrym końcem noża tę część pomidora, którą wisiał na krzaku (navel?).

                Zalewa jak do ogórków: 2% soli do kiszenia na litr wody, można troszkę więcej soli.

                Kiszą się szybciej niż ogórki, więc uważać trzeba, żeby nie "przekisić".
                • luiza-w-ogrodzie Kiszone pomidory 27.01.21, 04:42
                  jutka1 napisała:

                  > Robię dokładnie tak, jak kiszone ogórki.
                  > Najlepiej pomidory nie całkiem dojrzałe, z odmiany twardej, z twardą skórką i dużą proporcją miąższu (ja tutaj używam odmiany "lima" czyli "roma tomatoes"). Ty masz różne
                  odmiany, ważne żeby były jeszcze nie do końca dojrzałe, twarde z natury. Lekko
                  nacinasz ostrym końcem noża tę część pomidora, którą wisiał na krzaku (navel?)

                  Brzmi dobrze, tylko że te pomidory, które mam są niestety już dojrzałe i za miękkie. Za to są dobrych odmian, z miazszem, u nas te grupę odmian pomidorów nazywa się "beefsteak". No nic, zrobię przecier.

                  Luiza-w-Ogrodzie
                  Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
                  • jutka1 Re: Kiszone pomidory 27.01.21, 08:38
                    luiza-w-ogrodzie napisała:

                    > Brzmi dobrze, tylko że te pomidory, które mam są niestety już dojrzałe i za miękkie.
                    > Za to są dobrych odmian, z miazszem, u nas te grupę odmian pomidorów nazywa
                    > się "beefsteak". No nic, zrobię przecier.
                    **********

                    No to teraz przecier, a następnym razem zbierz niezbyt dojrzałe zakiś.

                    Zapomniałam dodać: po ukiszeniu trzymaj w lodówce. :-)
            • xurek Re: Wtorek 26.01.21, 20:39
              pekla misa prysznicowa, bo sie okazalo, ze poprzedni rzemieslnicy zostawili nie zapiankowana dziure przy odplywie dokladnie tam, gdzie sie pod prysznic intuicyjnie wchodzilo. W sumie bedzie wygladalo tak jak bylo, ale z zapiankowana podstawa i nowa misa. 1000 CHF w plecy :(
                • ania_2000 Re: Wtorek 27.01.21, 02:55
                  Rowniez wspolczuje strat finansowych Xurkowi! A Jutce, uciazliwowsci dochodzenia swojej krzywdy.
                  Damn it!

                  A ja chcialam sie pochwalic.

                  Sniegiem hehehe.

                  Bo u nas wlasnie spadl! W sensie - przed domem! Jest bialo - w tej chwili - slicznie przeslicznie- ale bedzie trwalo pewnie tylko przez pare godzin, bo lekko powyzej zera - wiec sorry batory - oczy szybciorem nacieszylam:)

                  Jutkowe bite dobre lol

                  skojarzyl mi sie kok -
                  Moja mama, kiedys jak tu byla, zwrocila glosno uwage w knajpie: - "Zobacz Anka - ta Pani co obok siedzi jaki ma piekny KOK na glowie". Z naciskiem na KOK.
              • luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek 27.01.21, 04:38
                xurek napisała:

                > pekla misa prysznicowa,
                > 1000 CHF w plecy :(

                Współczuję, takie niespodzianki nigdy nie sa przyjemne. Po wymianie powinna służyć długie lata!

                Luiza-w-Ogrodzie

                Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • xurek sroda 27.01.21, 07:08
      skonczylam wczoraj o 22:30, zaczelam dzisiaj o 7:30. nie liczac godzin nocnych spedzonych na mysleniu o tym, gdzie lezy pies miedzy mna a domem medialnym pogrzebany :).

      za chwile przerwa na sniadanie, nie moje, tylko to do zrobienia w BnB po czym pracy detektywistycznej czesc dalsza.

      za oknem ciemno, snieg nadal lezy,
    • luiza-w-ogrodzie Zimna środa 27.01.21, 08:23
      Po pięciodniowej fali gorąca (takiej nie było w Sydney od dekady) wczoraj wieczorem przyszło ochłodzenie, dzisiaj jest pochmurno, 22 stopnie i właśnie zaczęło mżyć. W czwartek i piątek ma być zimniej i porządnie popadać po czym nastąpi pięć dni nieco cieplejszych ale głównie pochmurnych i z perspektywą przelotnych deszczy. Coś w sam raz dla mojego ogrodu.

      Wczoraj po południu plażowałam a po powrocie do domu czekając na przyjście zimnego wiatru siedziałam wieczorem przed kompem planując zajęcia na następny tydzień. Trudno uwierzyć, że za kilka dni już będzie luty, w pierwszym tygodniu mam trzy warsztaty. Muszę ustawić sobie dodatkową kamerę na Zoomie.

      Przy okazji zobaczyłam że zamówione przeze mnie słoiki i różne dodatki Wecka są w drodze, włączając duże słoje z "airlock" do fermentacji. Mam nadzieję że przyjdą przed warsztatem na ten temat, żebym mogła ludziom pokazać. A będą tłumy, bo tutejsza osobistość guru programu ogrodniczego wspomniał mnie i moje warsztaty na fejsie i nagle na pierwszy warsztat zapisało się 300 osób... będzie wesoło!
      ...czego i Wam życzę

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • jutka1 Biaława środa 27.01.21, 09:38
      Wieczorem trochę sypnęło śniegiem, żadne tam zaspy etc., ale zrobiło się biało. Czy raczej białawo. Ładnie.

      Mam wolny dzień. Dopiero od jutra zaczynam pielgrzymki po urzędach, więc dzisiaj napawam się brakiem zobowiązań i obowiązków "zewnętrznych". Kilka prac domowych typu ogarnięcie kuchni, jakieś pranie, przetkanie spływu dolnego prysznica, powieszenie na nowo obrazów na parterze. Wszystko to w domu, z domu i dla domu - i dla mnie. :-)

      Luizo, gratuluję reklamowania Cię przez guru - rozumiem, że to ten, który się "z grecka" nazywa? :-)

      Rose, uważaj na te śliskości.

      Xurku, nadal trzymam kciuki.

      Aniu, napawaj się bielą śniegu, dopóki nie stopnieje.

      Marysiu, współczuję odśnieżania. U mnie nie napadało na tyle, żebym musiała cokolwiek odśnieżać.

      Miłego dnia wszystkim :-)
      • roseanne Re: Biaława środa 27.01.21, 11:02
        od momentu, gdy otworzylam oczy, moze i wczesniej sypie
        snow globe

        platy dosc duze i sypie i sypie i sypie

        wiec robie pranie :)
        po wiktualy i tak musze wyskoczyc. Jak ja nie lubie tutejszej lodowki,
        • kan_z_oz Re: Biaława środa 27.01.21, 12:09
          U mnie w miare z temperaturami, natomiast wilgonosc powala. Ugotowalam sie kilkanascie razy dzisuaj w pracy. Nie wiem ile litrow wypocilam oraz czego. Tak samo do konca tygonia, ktory jest masywny dla obojga.

          Dopinam legalne sprawy odnosnie zakupu domu. Zapomnialam juz chyba ile ich moze byc.

          Wybieramy sie za dwa tygodnia na 4x4 weekend. Jest to kempowisko z namiotami przez noc oraz powazny kurs 4x4 na 1000HA obszarze. Oprocz namiotow, lozek itp nalzey tylko przywiesc tylko alkohol do wlasnej konsumpcji.
          Start o 7:30 rano dla nas o 6:00.
          Jest to czesc klubu dilera sprzedajacego nam samochody do ktorego jakos nas zachecono po wielu latach.

          Postanowilismy skorzystac.
      • xurek Re: Biaława środa 27.01.21, 13:02
        pierwsza czesc za mna. klient po mojej stronie, argumentacja ponoc bardziej logiczna. ale teraz musze spisac wszystko w "one pager summary" i o 14 rozeslac w swiat. o 17-tej nastepna telekonferencja na ten temat. kciuki wiec nadal sie przydadza :).

        tutaj tez sypnie non-stop od rana. jest juz zupelnie bialo, pan od lazienki przelozyl przyjazd i zakonczenie prac na jutro, bo mu ponoc nie dostarczono zamowionej czesci. grrr.
        • ania_2000 Re: Biaława środa 28.01.21, 02:58
          Po moim sniegu zostalo tylko wspomnienie i mgla.

          W pracy ciagle zawalenie - co sie czlowiek odkopie, to go znowu zakopia.
          Ale zaczynamy planowac wakacje! w sensie stan Oregon otwiera mozliwosc rezerwacji campingowych na lato - wiec wszyscy sie rzucili na hurrrrra - i dawaj kto pierwszy ten lepszy i rezerwujemy weekendy nad jeziorami na 6 miesiecy na przod ( bo na tyle mozna).
          No i jeszcze zdecydowalismy sie na wyjazd do Yellowstone w sierpniu, na tydzien. Bylismy tam 15 lat temu - i juz najwyzszy czas odwiedzic Park - zubry, gejzery, wodospady jeszcze raz i sprawdzic czy wszystko jest na swoim miejscu. Planowanie wakacji w Polsce zostawiamy na ostatnia chwile - no niewiadomo jak to sie potoczy.
          Tak mnie te plany letnie wyjazodo-weekendowe przyjemnie i optymistycznie nastroily ze jestem w super humorze i wogole:)
          Milego over hump reszty tygodnia!
          • luiza-w-ogrodzie Re: Biaława środa 28.01.21, 11:19
            ania_2000 napisała:

            > Ale zaczynamy planowac wakacje!

            Plany macie zacne, tez bym wpadla do Oregonu albo Washington State, znowu lazic wokol Mt Rainier... Bardzo piekne okolice, mam nadzieje ze jak zawsze sie podzielisz zdjeciami. A planowanie przyjemnych rzeczy na pewno poprawia nastroj!

            BTW, czy pisalam Tobie ze Portland kojarzy mi sie z powiescia "The Lathe of Heaven" z 1971 roku jednej z moich najbardzoiej ulubionych autorek, Ursuli Le Guin? Akcja rozgrywa sie wlasnie w Portland w czasie najazdu Obcych w 2002 (!) Ursula mieszkala i zmarla w Portland dwa lata temu.

            Luiza-w-Ogrodzie
            Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • xurek Czwartek: nocny dramat 28.01.21, 09:06
      Dramat spirytualistyczo – astrologidzno - skatologiczny w pieaciu aktach

      Akt 1: mylaco optymistyczny.

      Zadzwonila kolezanka ze Szwajcarskich kresow wschodnich, z ktora juz dawno nie rozmawialam. Ucieszylam sie, ucielysmy sobie pogaduchy, w ktorych to min. dowiedzialam sie, ze w jej wsi bunt antykowidowy przybral realne ksztalty i uformowaly sie nielegalne restauracje dzialajace niby kluby amerykanskie za czasow prohibicji. Umowilysmy sie, ze ja wkrotce odwiedzimy i wezmiemy udzial.

      Akt 2: spirytualistyczny.

      Sineg padal non-stop, bylo coraz bielej, piekniej i ciszej, ale rosla rowniez obawa, ze Panowie nie dadza wrocic do domu. A tu jednak prosze, wrocili bezproblemowo, wiec sie ucieszylam. Mlody w drzwiach zgasil moj entuzjazm warknieciem, ze ma dwa wielkie zadania na jutro i idzie do swojej dziupli je wykonywac, jest wk..ny i nie ma najmniejszej ochoty na zadne socjalne kontakty. Starszy zas zjadl ze mna kolacje, po czym oznajmij, ze stracil te co prawda beznadziejna, ale jednak placaca rachunki prace. Zwolnili wszystkich czasowych pracownikow, bo skonczyl sie zakupowy boom i ludzie nic juz nie kupuja. Dodal, ze z tych 85 zwolnionych jest mozliwosc dostania stalej pracy dla 3, i ze on mimo dylematu, co zrobic z hotelem, gdyby ja dostal, o nia zaaplikowal, ale ze jako ze szanse sa marne, to wieczor spedzi na ich impruwmencie owych, czyli zadzwoni po „spiritual support” do „odpowiednich osob” i ze nie mozna mu do rana przeszkadzac. Po czym wychodzac napomknal, ze drzewa znow uginaja sie pod czapami sniegu i sobie poszedl.

      Akt 3: dramatyczny:

      Tak wiec Panowie zezrali, co ugotowalam, nawtykali mi bad news i sobie poszli, a ja po dwoch dniach wlasych problemow i harowki na ugorze wpadlam w zupelnie czarna dziure. By z niej wylezc postanowilam najpierw zrobic jakis bohaterski czyn, wiec wzielam miotle i poszlam ratowac drzewa. I jakos tak mi sie wydawalo, ze jezeli bede je ratowac bez kurtki, czapki i rekawiczek, to ten spadajacy na mnie zimny bialy puch zahibernuje i oczysci moje czarne mysli. Drzew do ratunku okazalo sie byc wiecej niz mysalam a akcja ratunkowa przebiegala znacznie mozolnieje niz w zalozeniu. Puch zas okazal sie byc paskudna ciezka wredna masa spadajaca ZAWSZE pomiedzy oczy i okulary oraz kark i sukienke. Jak skonczylam, to przypomnialy mi sie dwa zupelnie zapomniane fizyczne doznania z dziecinstwa: palce, w ktore ktos wbija non stop igly a poza tym nie ma w nich czucia oraz glowa, ktora ktos spina zelazna obrecza.
      Wracajac na polzywa z Syberii napalilam w kominku i poszulakam sobie jakiegos „sensownego” dziela do obejrzenia. Bledny wybor padl na film Styx, ktory w ciagu pol godziny zdolowal mnie tak, ze nie bylo innego wyjscia, niz zapic go ginem z cola i zajesc panckrautem wyciagnietym z zamrazalnika i ledwo co odmrozonym, bo nie moglam juz dluzej zwlekac z akcja ratunkowa. Wylaczylam Styksa, skonsumowalam konsumpcje i poszlam spac.

      Akt 4: astrologiczno - skatologiczny:

      Ledwo co zasnelam to zaczal mi sie snic sen. W tym snie zostalismy zaproszeni, ja i moj maz, do nowo otwartej restauracji tej mojej Wsodnioszwajcarskiej kolezanki. Dostalismy najlepszy stolik, bylismy radosnie podeskcytowani i czekali na zlozenie zamowienia. Sala byla w piwnicy, pod mieszkaniem tej mojej kolezanki. Jako ze nikt nie przychodzil, to S zdecydowal sie pojsc na gore i zapytac, co jest grane. Ja czekalam i zrobilam sie bardzo zmeczona, po czym zasnelam przy tym stole. Ja sie obudzilam, to przy sasiednich stolach siedzieli Afrykanscy Szamani i odprawiali jakies rytualy a moj stol zrobil sie niesamowice dlugi, lezal na nim snieg i oprocz mnie nikt przy nim nie siedzial. Przerazona polecialam na gore, gdzie to zastalam kolezanke z rodzina grajacych w jakas gre przed kominkiem. Zapytalam, gdzie jest moj maz na co zdziwiona kolezanka powiedziala, ze jakto gdzie? Dostal przeciez prace na kutrze rybackim w Senegalu i tam teraz jest (Styks, kuter pelen na pol zywych uchodzcow, na dodatek nieplawny).
      Obudzilam sie przerazona i tak napompowana negatywna energia, ze wiedzialam, iz juz nie zasne. A tutaj druga w nocy, o szostej hotelikowo – sniadaniowa pobudka. No wiec w ramach nastepnej akcji ratunkowej postanowilam wziac pol nasennej tabletki, co tez uczynilam i po kilku minutach zasnelam snem kamiennym.
      Z czelusci tepego i glebokiego snu wyrwaly mnie ognie piekielne trawiace moje trzewia. Walczac z otumanieniem zwleklam sie z loza i dowloklam do lazienki oddalonej o metr od drzwi sypialni, po to tylko, by potknac sie o kosz na bielizne, ktorym zastawilam drzwi, by nikt w nocnym widzie nie uzyl przez pomylke placu budowy w celach oblucyjnych badz skatologicznych.
      Jakims cudem w polwidzie przypomnialo mi sie, ze musze sie udac schodami na dol do czynnej alternatywnej lazienki, do ktorej przybylam w naprawde ostatnim momencie. Byla to godzina 4 nad ranem, nastepne dwie spedzilam na walce z powalajaca sennoscia i rownie powalajaca biegunka starajac sie nie zwalic ze schodow, ktore pokonalam nieskonczona ilosc razy.

      Akt 5: dramatyczny final.

      Finalne akordy byly dwa:

      jeden kiedy to o godzinie 6:30, przygotowujac sie do pojscia do hotelu w celach sniadaniowych i walczaz z przedostatnim skatologicznym atakiem zderzylam sie w drodze do jedynej czynnej lazienki z Piranha, ktory a) byl szybszy i b) wrzasnal, ze ma pierszenstwo, bo inaczej spozni sie na autobus. W panice jedyne wyjscie, jakie przyszlo mi do glowy, to nie ogrzewana ubikacja ogrodowa z zakrecona woda (nie mam pojecia, dlaczego zapomnialam o ubikacji dla gosci w hotelu). Do ubikacji zdazylam na czas, ale teraz musialam wlaczyc w niej kaloryfer, jak sie ociepli, bede musiala wlaczyc wode itp itd.

      A drugi to jak wlasnie robilam jajecznice dla czekajacego goscia, musialam ja zdjac z pieca i truchcikiem na jego oczach udac sie do hotelowego wychodka. JAKI WSTYD!!!!.

      KUNIEC.

      Od 7:30 (a jest 8:40) nastapil jakby spokoj po burzy. Posprzatalam po hotelowym sniadaniu, zrobilam sobie kawe, pisze reportarz, Pan od lazienki juz przyszedl i walczy, za 15 minut rozpoczynam prace, w ktorej nie zanosi sie dzisiaj na zadne dramaty a na jutro wzielam sobie wolne.
      Pada deszcz, snieg topnieje, pogoda bardzo paskudna.
      • jutka1 Re: Czwartek: nocny dramat 28.01.21, 10:21
        O matko, Xurku. :-/
        Nie zazdroszczę i współczuję.

        U mnie o wiele banalniej.
        Pojechałam do urzędu, bladym świtem, żeby uniknąć tłumów. Załatwiłam, co miałam załatwić, w ciągu tygodnia mają wystawić odpowiednie dokumenty i przysłać mi pocztą. Mam nadzieję, że nie spieprzą jak poprzednio.

        Teraz mam chwilę dla siebie, od popołudnia - niestety - robótka na dziś i jutro dla korpo, wczoraj się skontaktowali. A miałam mieć co najmniej tydzień wolnego...
        No nic, tym zarabiam na rachunki, więc uszy po sobie, zrobię oczywiście.

        Rano padał śnieg, ale teraz nie ma już po nim śladu. Jest szaro i zimno.

        Zaraz zrobię vichyssoise, czyli zupę-krem z ziemniaków, pora i cebuli. Comfort food.
        • xurek Re: Czwartek: nocny dramat 28.01.21, 10:40
          dobrze, ze masz te prace, zawsze to lepiej, niz miec finansowe zmartwienia.

          ja zrobilam sobie sniadanie, ktorego normalnie nie jadam, ale po tej nocnej orgii bylam glodna: chleb z maslem i pomidorem. I teraz znowu latam do klopa.

          ale jest postep: S. mial rozmowe na temat tej nowej pracy i wyglada na to, ze ma duze szanse, ja dostac. poza tym lazienka zakonczona, wiec nie trzeba bedzie latac nocna pora po schodach.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek: nocny dramat 28.01.21, 11:12
        xurek napisała:

        > Dramat spirytualistyczo – astrologidzno - skatologiczny w pieaciu aktach

        Jak juz sie u Ciebie dzieje, to z rozmachem...

        Klopotow zoladkowych wspolczuje, niech sie szybko skoncza, koledze mezowi zycze dostania pracy i generalnie zebys wytrzymala do wiosny, od razu nastroje beda lepsze jak sie dzien wydluzy i bedzie cieplej...
        • kan_z_oz Re: Czwartek: nocny dramat 28.01.21, 13:01
          Rozumiem Xurku, bo cwiczylismy jakies takie wygibasy. Moze nie dokladnie takie same ale tak sie czulam przez lat wiele. Rozsuplanie, rozwiazanie zajelo lata. Tak mi sie wydaje bo nawet nie wiem kiedy zasuplanie nastapilo.

          Oczywiscie, ze zamieszcze zdjecia ze zjazdu 20 pojazdow 4x4, ktory pewnie odbedzie sie w strmieniach deszczu. Na kij mi te piora, czyli suszenie sprzetu kempingowego? - nie wiem - ludzie nas wpisali jako oczywiscte owieczki. Znamy sie od lat 6-ciu. Powiesimy sie dla wyzszego celu lub bedzie to bswietny lykend gdzie pozamy fanatykow pojazdu. Taka znajomosc nie zaszkodzi gdyby wpdlo nam do glowy wybrac znowu na 4x4 na Frazer Island lub we wszystkie inne destynacje mojego stanu ogolnie niedostepne dla samotnie podrozujacych.

          Sprawdzilismy dziasiaj z wujkiem googlem (wciaz operuje u mnie ale ma powazne klopoty w Australii) wlasciwosci naszych drzew egzotycznych. Musze zebrac kilkanascie kilo aloe very i przerobic. Roslina jest bardzo inwazyjna i zajela juz cala grzadke. Zrobilismy tez kilkanascie sloikow 'rose apple' zebranych znowu u klienta. Szukam informacji na temat roznych roslin i bardzo mi sie podoba koncept apteki z tylach domu.

          Wiekszosc, ma badania ktore stwierdzaja przydatnosc do celow farma. To sie oczywiscie nie stanie wkrotce - nie ma mozliwosci opatentowania.

          Poza tym nic oprocz nawalu pracy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka