22.11.04, 11:07
Pitou wrocila z podrozy. Jak syn marnotrawny?
Czy opuszczenie domu rodzinnego za mlodu, zdobywanie doswiadczen, wiedzy,
skarbu, i powrot z tym wszystkim, w wieku pelnoprodukcyjnym do tego samego
domu ma jeszcze dzis jakis sens?
Czy to juz koniec czarownych legend?
Czy tez ciagla "prawda" zycia?

lucja
Obserwuj wątek
    • sabba Re: Podroz 22.11.04, 11:16
      po pierwsze: co to znaczy powrocic do domu rodzinnego, zakladasz ze z gniazda
      sie wylatuje po to by wrocic? A moze wlasnie po to, by nie wrocic?
      po drugie. mote pitu sobie nie zyczy rozwazania na ten temat na forum?
      po trzecie: czarwone legendy? koniec? mowisz jakbys myslal ze judycha porzuca
      piekno zycia i wkracza do dziury jakiejs.
      Chyba ze zapewne czegos nie rozumiem...
      • lucja7 Re: Podroz 22.11.04, 11:20
        Nie mowie o Pitou. Jej powrot przypomnial mi ogolnoswiatowo znane legendy,
        bajki i podania. Nic nie zakladam o zyciu Pitou. Mozna nie wracac, wszystko
        mozna. Chyba zapewne czegos nie rozumiesz.

        lucja
        • sabba hmmm 22.11.04, 11:22
          mam wrazenie ze jutka tez to odniosla do siebie ale niewazne, teraz rozumiem po
          Twoim wyjasnieniu ze Jutka byla tylko skojarzeniem i ze o nia nie chodzi.
          • lucja7 Re: hmmm 22.11.04, 11:25
            Jeszcze raz udalo sie uniknac katastrofy, to dobrze,

            lucja
          • jutka1 Re: hmmm 22.11.04, 11:25
            Rzeczywiscie wzielam do siebie, za co przepraszam :-)

            Jestem teraz "jednotorowa" - mozg nic innego nie przetwarza

            sorry :-))))))))
      • jutka1 Re: Podroz 22.11.04, 11:23
        Sabbo,

        Wydaje mi sie, ze Lucja wreszcie zrozumiala, ze juz nie bedzie miec nieznanej
        sasiadki po drugiej stronie rzeki.

        I wydaje mi sie, ze moje losy ja chyba obchodza, czysto po ludzku.

        Tak mi sie wydaje, i tyle..

        Przepraszam Lulu, ze tak za plecami o Tobie..

        :-)))
        • sabba no to dobrze ze odchodza, w koncu zona albo maz 22.11.04, 11:28
          juz nie pamietam:) mnie sie tylko te "rozrachunki" takie osobiste wydawaly, tzn
          bilans twojego wyjazdu, dobrze czy zle. No ale Lusja jak widac cieszy sie ze jej
          nie dalam po glowie albo jeszcze po czym innym (unikniece awantury) bo sie
          okazalo ze ja zle zrozumialam:)
          • jutka1 Re: no to dobrze ze odchodza, w koncu zona albo m 22.11.04, 11:36
            I tym samym znowu sie watek scurvia...

            Moze wiec odkrece do adremu (jesli dobrze ten adrem zrozumialam... ;-)

            Wydaje mi sie, ze geograficzna zmiana miejsca jest wazna i zostawia slady.
            Ale dla mnie najwazniejsza jest podroz odbywajaca sie w nas samych.

            To np., ze ja wracam do korzeni jest nie tylko stwierdzeniem geograficznym.
            Emocjonalnie wracam do siebie samej.

            J. :-)
    • jutka1 Re: Podroz 22.11.04, 11:19
      Jeszcze nie wrocilam... wracam w przyszlym tygodniu :-)))

      Wracam nie do tego samego domu: zolty dom kupilam 4 lata temu. Chyba, ze masz
      na mysli Polske?..

      Wyjechalam wiele lat temu, mieszkalam w roznych miejscach, kumulowalam jakas
      tam wiedze, jakies tam doswiadczenia, jakies tam rzeczy. I kolo sie zamyka -
      wracam z tym wszystkim do punktu wyjscia (no, pare kilometrow od punktu
      wyjscia ;-)))...

      Ale przeciez nie zostaje pustelnikiem. Bede nadal podrozowac.
      Bede nadal pracowac - mniej, ale jednak.
      Bede nadal soba.

      To tylko zmiana miejsca geograficznego. I nie patrze na to w kategoriach: z
      tarcza, na tarczy, udowadniania czegokolwiek komukolwiek. Kolo sie zamyka i
      wracam do korzeni.

      Caluje
      Jutka :-)
      • lucja7 Re: Podroz 22.11.04, 11:31
        Piszesz ze masz teraz mozg jednotorowy?
        Mam nadzieje, chèrie, ze to nie ma zwiazku z twoim przyszlym zyciem, lecz tylko
        stan przejsciowy.
        Dlaczego mowisz ze teraz do mnie cos dotarlo? Przeciez walkujesz o twoim
        wyjezdzie od miesiecy, bylam przygotowana.

        lucja
        • jutka1 Re: Podroz 22.11.04, 11:37
          Oczywiscie, ze to stan przejsciowy.

          Przeciez napisalam "wydaje mi sie" - co z definicji zaklada, ze sie moge mylic.
          :-)

          Juz nie bij, nie bij...
          • don2 Re: Podroz 22.11.04, 11:57
            Trele morele ,bim bom bum. Wracam tu ,wracam tam.Do zadnej siebie nie
            wracasz ,nie jestes jakims dramatycznym przypadkiem " wyszla z siebie" by
            powracac.mialem napisac piekna nowelke o wedrowcu powracajacym do domu po
            latach wedrowek itp itd ale oponcza wedrowna zamieniona na futro a dom rodzinny
            nie chyli sie ku ziemi strzechom przygnilom tylko swieci w oczy sasiadom zolciom
            i nowa dachowka ( kupiona na lewo).zadne tam pompatyczne powroty.Wymowki samej
            przed soba o powrocie itd.Zwykle lenistwo ,przeszkadzajace w znalezieniu pracy
            za granicami.Wygodnictwo i satysfakcja z zapenienia sobie wlasnymi "rencamy"
            niezaleznosci finansowej i zabezpieczeniu na odlegla starosc.Ale taka mala
            terapia na " terra provincial" nic nie zaszkodzi.
            • jutka1 Donie 22.11.04, 12:07
              Pieknie mnie podsumowales... oczywiscie nie moge sie z toba nie zgodzic, masz
              200% racji!! :-)) Lenistwo i generalna degrengolada :-)

              (wracam jednak do samej siebie, i nic nie bede odszczekiwac, bo tak czuje, a
              jesli czuje to tak jest, w szczegoly sie wdawac nie bede :-)

              caluje
              Jutka :-)
              • jutka1 Re: Donie - Pi Es 22.11.04, 12:08
                Dachowke kupilan na prawo, nie na lewo, od tego chlopa jak sie na Wroclaw
                jedzie.

                :-))))))))
                • lucja7 Re: Donie - Pi Es 22.11.04, 12:19
                  Don, ty chyba nie wiesz o czym Pitou pisze, a dlatego ze, jak wachadlo,
                  jezdzisz ciagle w te i we wte.
                  Jak ona pisze ze "wraca do siebie", bezgeograficznie, rozumiem ja doskonale.

                  lucja
                  • don2 Re: Donie - Pi Es 22.11.04, 12:53
                    Alez wiem o czym Jutka zwana tez pita pisze.Ja ja " wyczuwam" jak spiewa
                    Mlynarski.Ostatni raz jak "wracalem do siebie" to z trudem pomagaly tabletki i
                    sok z ogorkow.
                    • jutka1 Re: Donie - Pi Es 22.11.04, 15:04
                      Oficjalnie do Dona i wszystkich oswiadczenie:

                      Nie mam dzis kaca, bo nie mam po czym.

                      hehehe tabletki i sok z ogorkow.... ;-))))
    • basia553 Jutka, 22.11.04, 12:34
      Ty kupilas dachöwki na prawo u chlopa, ale on je rombnol z jakiejsc budowy na
      lewo:))))
      • lucja7 Otoz to 22.11.04, 12:47
        Temat powazny, a tu pieprza kto komu ile dachowek zwinal. Nie mozecie wysilic
        troche mozgownic? Dowcipasy?

        lucja
    • xurek Re: Podroz 22.11.04, 13:50
      Na wstepie na wszelki wpadek zaznaczam, ze moj wpis nie odnosi sie w zaden
      sposob do Jutki.

      Wiec taki „powrot synow i corek marnotrawnych”, tyle tylko ze przewaznie bez
      legend, nie wiem, czy z dodatkowym bagazem wiedzy badz doswiadczen ale z
      pewnoscia z dodatkowa i w “gniezdzie” nie do zarobienia kasa jest czesty, gesty
      i powszedni w zawsze tym samym kierunku: z gniazda do „bogatych krajow
      zachodnich na „saksy““ i z kasa z powrotem, lecz nie do starego, malego gniazda
      lecz wijac nowe, dostanie i luksusowe gl. w kierunkach poludniowo-wschodnich.

      Jak dotat nie udalo mi sie spotkac np. Afrykanina badz Turka, ktory zapytany o
      to, gdzie spedzi starosc nie odpowiedzialby, ze w swej ojczyznie.

      Z mojego punktu widzenia opuszczenie gniazda z wizja, ze sie do niego powroci
      to zmarnowanie calego tego czasu „miedzy“. Nigdzie tak naprawde sie miejsca nie
      zagrzeje, no bo przeciez po co, skoro sie wroci. Nigdzie sie tak naprawde nic
      sensownego nie zrobi, no bo po co, skoro sie wroci. I tak sie zyje od urlopu do
      urlopu odejmujac dni do powrotu az w koncu wraca sie do gniada, ktore czesto
      gesto okazuje sie juz nie byc tym "swojskim domem".

      Dla mnie takie powroty nie maja najmniejszego sensu. Co nie znaczy, ze nie
      mozna na drodze dalszego rozwoju znalezc sie po raz drugi w tym samym miejscu,
      z ktorego sie kiedys wyszlo. Nie jako powrot, lecz jako nowa perspektywa, nowe
      miejsce w zyciu majace przypadkowo stare polozenie geograficzne.

      Xurek

      PS: Lucjo, czy napisalam wystarczajaco powaznie?
      • don2 Re: Podroz 22.11.04, 14:27
        Xurku,jak mozesz porownywac Polaka do Afrykanina lub za przeproszeniem Turka.
        Wiadomo ze kazda nacja opuszcza kraj rodzinny z ronych powodow ,najczesciej
        ekonomicznych.Polak natomiast " EMIGRUJE".juz samo to jest podstawa do
        posiadania rozdartej duszy,etosu cierpietnika i glorii nad glowa w dni
        swiateczne oraz swieta panstwowe.Juz po 3 dniach od opuszczenia OJCZYZNY-zawsze
        pisanej duza litera-zaczyna sie rozdzierajaca dusze i doprowadzajaca do
        zalamania nerwowego,wewnwtrzna dyskusja :wracac nie wracac! I stojac nad
        brzegiem Odry w niemieckiej czesci Slubic,lzy lykajac obficie
        cieknace.zaciskajac w bezsilnosci piesci-patrzy Polak Emigrant w strone
        Ojczyzny .A nad glowa szumia wiatry historii i patrz Mickiewicz na nas z nieba.
        Odnosi sie to do juz wczwsniejszej czesci " wyjechanych" czasy sie zmienily.
        • maria421 Re: Podroz 22.11.04, 14:59
          Czy to ma byc watek o podrozach czy o powrotach na lono?

          O podrozach troche moge, o powrocie na lono raczej mniej, bo mi sie lono
          zmienilo. Najpiew z podrozy wracalam na moje polskie matczyne lono, teraz z
          podrozy wracam na moje niemieckie smieci, bo tu sa moje kwiatki do podlania i
          rachunki do zaplacenia.
          • don2 Re: Podroz 22.11.04, 15:06
            Bywaja i niekonczace sie podroze,bez powrotow.zaschniete kwiatki i niezaplacone
            rachunki nie sa niczym nadzwyczajnym w dzisiejszych czasach.
            • lucja7 Re: Podroz 22.11.04, 17:42
              Takie bezpowrotne gdzie wlasnie zostawia sie dlugi bym rozumiala.

              lucja
          • lucja7 Re: Podroz 22.11.04, 17:40
            Maria, pragniesz byc realistka, podobnie jak mniej wiecej kazdy.
            I "Wracam do siebie bo tu mam rachunki do zaplacenia", brzmi dla mnie i ubogo i
            niedojrzale.
            Niedawno pisalas o permanentnej walce twojej matki z drzwiami windy by dotrzec
            do mieszkania. Dla mnie wiec to tez stanowi czesc calosci, wiecej niz rachunek.
            Bowiem w kazda podroz wyjezdza sie z bagazem, nieprawdaz?

            lucja
            • maria421 Re: Podroz 22.11.04, 18:22
              lucja7 napisała:

              > Maria, pragniesz byc realistka, podobnie jak mniej wiecej kazdy.
              > I "Wracam do siebie bo tu mam rachunki do zaplacenia", brzmi dla mnie i ubogo
              >i niedojrzale.

              Ja nie pragne byc realistka, Lucjo, ja nia jestem...
              A placenie rachunkow zawsze uwazalam za objaw odpowiedzialnosci, czyli
              dojrzalosci.

              > Niedawno pisalas o permanentnej walce twojej matki z drzwiami windy by
              dotrzec
              > do mieszkania. Dla mnie wiec to tez stanowi czesc calosci, wiecej niz
              rachunek.
              > Bowiem w kazda podroz wyjezdza sie z bagazem, nieprawdaz?

              Jako realistka nie moge dac innej odpowiedzi niz twierdzaca.

              • don2 Re: Podroz urlopowa-charter wspomnienia.zapraszam 22.11.04, 18:36
                W celu rozluznienia atmosfery powspominajmy o wesolym i mniej wesolym-zaczne od
                siebie:
                rok 1970 charter U.sterling,stary trzesacy sie samolot-cel Rimini.Na pokladzie
                masa ludzi .ladowanie odbywa sie w asyscie obowiazkowych oklaskow w miare
                pijanych pazazerow.transport do hotelu.zaproszenie na obiad.zasiadamy na
                sali.poznajemy sie z sasiadami przy stoliku-mamy razem jadac 14 dni.Personel
                roznosi obiad.W tym momencie wchodzi mlody czlowiek znany nam z
                samolotu.Rozglada sie ciekawie po sali ,patrzy w talerze i naraz jak nie
                wrzasnie: co? znowu spaghetti ? sala ryknela smiechem az sie nieskandynawsko
                zrobilo.PS w skandynawi w restauracji slychac tylko brzek nakryc i to lekki.
        • xurek Don, nie przepraszaj, 22.11.04, 15:30
          mysle, ze Turek sie nie obrazil. Wiec do wczesniejszego wyjasnienia dodaje, ze
          moj post nie dotyczy nie tylko Jutki, ale rowniez Polakow-rodartych Emigrantow.
          Czy teraz lepiej?

          A tak na serio to takie rozdarte emigranty sa w kazdym narodzie i wcale nie
          jest ich malo. Rozprawiaja godzinami o tym, jak to pieknie i slusznie w starej
          ojczyznie, jak to mlodziez niezepsuta, jak to natura urokliwa itd itp. Tacy sa
          tym opowiadaniem oslepieni, ze nie widza, iz byc moze gdzie indziej jest jednak
          lepiej.

          PS: ja juz jestem wyjechana 18 lat - czy to wczesniej bylo jeszcze
          wczesniej :))?

          Xurek
          • don2 Re: Don, nie przepraszaj, 22.11.04, 16:26
            O " rozdartych emigrantach " ksiegi mozna pisac ! Ilez w tym tragikomedii i
            falszu oraz samooszukiwania !!!!
    • maria421 A jezeli juz o podrozach 22.11.04, 15:23
      to gdzie chcielibyscie pojechac?

      Mnie w to listopadowe pounure popoludnie marzy sie oczywiscie jakis ladny,
      cieply zakatek, plaza i bialym piaskiem, tropikalna zielen i czysciutka,
      spokojna woda.

      Ale to wszystko znajduje sie, niestety, na drugim koncu swiata .

    • basia553 Podröze? 22.11.04, 16:13
      aaa, to co innego. Natychmiast zglaszam gotowosc wyjechac w zasniezone göry
      do zasniezonej chatki z ogniem w kominku przed ktörym figlowalabym z
      dochodzacym. Lubie pomarzyc gdy za oknem szaro-buro, grypa kosci lamie
      a w gardle drapie jak licho.
      • don2 Re: Podröze? 22.11.04, 16:20
        To i w gorach tez bys dochodzacego znalazla? Boj ty siem Boga
        • basia553 Re: Podröze? 22.11.04, 16:21
          nienie, przezorny zawsze ubezpieczony: dochodzacego bym zabrala z soba. Lubie
          sprawdzonych:)))))
      • lucja7 Re: Podröze? 22.11.04, 17:43
        To Basiu wiemy.

        lucja
        • don2 Re: Podröze? 22.11.04, 17:59
          ja Marie rozumiem.To slawetne lono ,to jakby baza.kazda podroz zaczyna sie z
          jakiejs bazy.dobrze urzadzona ,wygodna baza zacheca do powrotu.czasami trzeba
          wyprobowac kilka baz.I najczesciej ta ktora jest komfortowa i zapewnia ochrone
          przed wiatrami losow oraz w ktorej dobrze sie czujemy zamienia sie z
          tymczasowej bazy w miejsce stalego pobytu.W kalkulacji poprzednia baza tak
          emocjonalnie jak i z punktu widzenia ekonomicznego ,traci swoje zalety a
          pozostaja w pamieci wady.Tysiace drobiazgow czyni czlowieka niewolnikiem bazy.
          zaczynajac od wygodnej kuchni a konczac nawet na obowiazku placenia rachunkow.
        • sabba co wiemy? 22.11.04, 18:13
          ze basia chce w gory czy ze z dochodzacym?
          • lucja7 Re: co wiemy? 22.11.04, 18:37
            Mysle ze Basia lubi podroze kolorowe, dochodzacy jest do sprzatania?
            Chcialabym sie mylic, ale czytajac Basie mysle ze podzial na tematy zostal
            przeprowadzony. Nie mieszac!

            lucja
            • don2 Re: co wiemy? 22.11.04, 18:54
              Lucjo !!!! basia jest osoba praktyczna -nowoniemka z korzeniami slaskimi.takie
              sa super pedantyczne i praktyczne :)))))))))))))
              • don2 Re: co wiemy? 22.11.04, 19:00
                Lucjo a tak w zaufaniu:))nie masz ciekawych wspomnien z charterowych urlopow ?
                • don2 Re: co wiemy? 22.11.04, 19:48
                  mam tego juz dosc !! ogloszenie: pana do sprzatania poszukuje.zmywanie
                  naczyn,odkurzanie,pranie.nie wolno ruszac burdelu na biurku,nie wolno wyjadac
                  polskiej metki z lodowki.absolutnie nie wolno wypijac jarzebiaku.Panie nie
                  wchodza w rachube-potem tylko klopoty i placz w fartuszek.Wynagrodzenie dam.
                • lucja7 Re: co wiemy? 22.11.04, 20:55
                  Don, daje slowo ze nic nie wiem o zadnych wakacjach czarterowych. Mowie i pisze
                  z reka na sercu :))

                  lucja
                  • don2 Re: Pikne co? 22.11.04, 20:57
                    Moje dwie ojczyzny

                    Jest taki kraj na południu
                    gdzie wyspy toną w błękitach
                    gdzie Bóg zapomniał o grudniu
                    i zawsze dźwięczy muzyka

                    Jest taki kraj wiecznej wiosny
                    pachnący wiatrem i morzem
                    gdzie miłość to wiersz miłosny
                    nienawiść to pchnięcie nożem

                    Lubię tam być lubię tam być
                    w słońcu najlepiej marzyć
                    chłodną jak noc ambrozję pić
                    i witać świt na plaży
                    lubię ten zgiełk zapach i smak
                    i szum radosny w głowie
                    w cyprysach zaplątany wiatr
                    gorące oczy kobiet

                    Jest taki kraj tu nad Wisłą
                    pod nieba szarym ołowiem
                    tu moje imię nazwisko
                    tu w ziemi moi ojcowie

                    I chociaż wciąż narzekają
                    że stąd daleko do świata
                    to tylko w tym jednym kraju
                    potrafię kochać i płakać

                    Bo tylko tutaj sprzedają chleb
                    który z dzieciństwa pamiętam
                    skrzypi pod nogą wczorajszy śnieg
                    i najpiękniejsze są święta
                    i choć mnie czasem zalewa krew
                    i myśli mam niezbadane
                    to tutaj wrosłem po wieków wiek
                    drzewem którego nie złamiesz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka