don2
22.12.04, 14:14
Orędzie papieskie na Dzień Migranta i Uchodźcy, który będzie obchodzony 16
stycznia 2005
Najdrożsi Bracia i Siostry!
1. Zbliża się Dzień Migranta i Uchodźcy. W dorocznym Orędziu, które mam
zwyczaj wysyłać wam z tej okazji, chciałbym spojrzeć tym razem na zjawisko
migracji z punktu widzenia integracji.
Jest to słowo używane przez wielu dla podkreślenia konieczności
rzeczywistego „wejścia” migrantów w kraje przyjmujące ich, ale treść tego
pojęcia i jego praktyka nie dają się łatwo określić. W związku z tym chcę
przedstawić to zjawisko, odwołując się do niedawnej instrukcji Erga migrantes
caritas Christi (por. nn. 2, 42, 43, 62, 80 i 89).
Ukazują one integrację nie jako asymilację, prowadzącą do likwidacji bądź
zapomnienia własnej tożsamości kulturowej. Kontakt z innym prowadzi raczej do
odkrycia „tajemnicy”, do otwarcia się na niego, aby przyjąć to, co w nim
wartościowe i przyczynić się w ten sposób do lepszego poznania każdego. Jest
to długotrwały proces, który dąży do kształtowania społeczeństw i kultur,
czyniąc je coraz bardziej odbiciem różnorodnych darów Boga dla ludzi. W tym
procesie migrant ma obowiązek podejmować kroki niezbędne do włączania się w
społeczeństwo, takie jak poznawanie języka danego narodu i właściwe
stosowanie się do praw i wymogów pracy, aby w ten sposób uniknąć tworzenia
się niepożądanych zróżnicowań.
Nie będę wchodził w różne aspekty integracji. Pragnę jedynie pogłębić wraz z
wami, przy tej okazji, niektóre strony jej aspektu międzykulturowego.
2. Nikt nie może uniknąć konfliktu tożsamości, który często zagraża w
spotkaniu osób różnych kultur. Nie brakuje w nim jednak także elementów
pozytywnych. Włączając się w nowe środowisko, imigrant staje się często
bardziej świadomy tego, kim jest, zwłaszcza gdy odczuwa brak ważnych dla
siebie osób i wartości.
W naszych społeczeństwach, zderzających się z globalnym zjawiskiem migracji,
konieczne jest poszukiwanie sprawiedliwej równowagi między poszanowaniem
własnej tożsamości a uznaniem jej u innych. Niezbędne jest zatem uznanie
uprawnionego pluralizmu kultur obecnych w danym kraju w sposób dający się
pogodzić z troską o porządek, od którego zależą pokój społeczny i wolność
obywateli.
Należy więc wykluczyć wzorce zarówno asymilacyjne, usiłujące uczynić z tego,
kto jest inny, kopię samego siebie, jak i dążące do zepchnięcia imigrantów na
margines w wyniku postaw, które mogą prowadzić aż do swego rodzaju
apartheidu. Droga, jaką musimy przebyć, to droga prawdziwej integracji (por.
Ecclesia in Europa, 102), w perspektywie otwartości, odrzucającej
dostrzeganie jedynie różnic między imigrantami a miejscowym społeczeństwem
(por. Orędzie na Światowy Dzień Pokoju 2001, 12).
3. Rodzi się więc konieczność dialogu między ludźmi różnych kultur w
kontekście pluralizmu, który wychodzi poza zwykłą tolerancję i dąży do
sympatii. Samo tylko postawienie obok siebie grup migrantów i miejscowych
społeczeństw zmierza do wzajemnego zamykania się kultur lub do ustanowienia
między nimi zwykłych relacji zewnętrznych czy tolerancji. Należałoby
natomiast wspierać wzajemną płodność kultur. Zakłada to znajomość i
otwieranie się kultur nawzajem na siebie, w kontekście prawdziwego
zrozumienia i życzliwości.
Chrześcijanie ze swej strony, świadomi nadprzyrodzonego działania Ducha,
umieją ponadto uznać obecność w różnych kulturach „cennych elementów
religijnych i ludzkich” (por. Gaudium et spes, 92), które mogą ofiarować
trwałe perspektywy wzajemnego porozumienia. Należy oczywiście łączyć zasadę
poszanowania różnic kulturowych z troską o nienaruszalne wartości wspólne,
gdyż opierają się one na powszechnych prawach człowieka. Wypływa stąd ten
klimat „rozsądku obywatelskiego”, który przyzwala na przyjazne i spokojne
współżycie.
Chrześcijanie, jeśli chcą być zgodni z samymi sobą, nie mogą wyrzekać się
głoszenia Ewangelii Chrystusa każdemu stworzeniu (por. Mk 16,15). Winni to
czynić oczywiście z poszanowaniem sumienia innych, stosując zawsze metodę
miłości, jak zalecał to już św. Paweł pierwszym chrześcijanom (por. Ef 4,15).
4. Obraz proroka Izajasza, wielokrotnie przywoływany przeze mnie na
spotkaniach z młodzieżą z całego świata (por. Iz 21, 11-12), mógłby być użyty
również tu do wezwania wszystkich wierzących, aby stawali się „strażnikami
poranka”. Tak jak strażnicy, chrześcijanie powinni przede wszystkim słuchać
wołania o pomoc, pochodzącego od tak wielu migrantów i uchodźców, ale muszą
następnie wspierać, przez aktywne zaangażowanie, perspektywy nadziei, które
zapowiadają nadejście społeczeństwa bardziej otwartego i solidarnego. To oni
jako pierwsi mają dostrzec obecność Boga w historii, nawet gdy wszystko
wydaje się jeszcze spowite ciemnościami.
Z tym życzeniem, które przemieniam w modlitwę do tego Boga, który pragnie
zjednoczyć wokół siebie wszystkie ludy i wszystkie języki (por. Iz 66,18),
udzielam każdemu z wielką miłością mojego błogosławieństwa
--------------------------------------