i.p.freely 27.12.04, 06:14 Zupelnie jak po wybuchu Krakatau. A my sie terrorystow boimy ..... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
basia553 Re: TRAGEDIA w Azji 27.12.04, 09:11 Woda dla mnie byla zawsze najgorszym zywiolem. Pozar mozna zgasic.... Mniej albo wiecej. Przerazajace. Odpowiedz Link
maria421 Re: TRAGEDIA w Azji 27.12.04, 09:34 Slyszalam ze w Tajlandii, gdzie ludnosc byly najlepiej ostrzezona, bylo najmniej ofiar, po prostu w pore wycofali sie w glab ladu. Czlowiek zywiolu nigdy nie bedzie potrafil pokonac, moze tylko przed nim lepiej lub gorzej ostrzegac i uciekac. Dlatego nie porownywalabym strachu przed zywiolem ze strachem przed terroryzmem. Odpowiedz Link
lucja7 Re: TRAGEDIA w Azji 27.12.04, 15:23 Masz racje freely, zagubilismy kompletnie skale wartosci. Dajemy sie prowadzic za nos jak ciemne barany ofiarne. Miedzy innymi dzieki odkrywcom prawdy typu Fallaci. lucja Odpowiedz Link
maria421 Re: TRAGEDIA w Azji 27.12.04, 20:15 lucja7 napisała: > Masz racje freely, zagubilismy kompletnie skale wartosci. > Dajemy sie prowadzic za nos jak ciemne barany ofiarne. > Miedzy innymi dzieki odkrywcom prawdy typu Fallaci. > Droga Lucjo, odpowiedz mi na dwa pytania: 1)Czy istniala mozliwosc aby zapobiec tsunami? 2)Czy istniala mozliwosc aby zapobiec atakom na WTC i na pociagi w Madrycie? Po odpowiedzi na te dwa pytania zadaj sobie sama jeszcze jedno- co ma Fallaci z tym wspolnego? Odpowiedz Link
basia553 Re: TRAGEDIA w Azji 27.12.04, 20:29 Ogladalam w miedzyczasie wiele zdjec/filmöw na temat tej tragedii (w TV). To po prostu przerazajace. Ten kontrast: ludzie jada aby spedzic radosne Swieta na Maledivach i tam spotyka ich katastrofa. Po raz kolejny jestem wdzieczna Losowi, ze mieszkam w tak spokojnym klimatycznie regionie. Odpowiedz Link
lucja7 Re: TRAGEDIA w Azji 28.12.04, 00:13 Sama sobie odpowiedz na pytania ktore nie maja zwiazku z tym co napisalam. Mozesz sobie jeszcze bardzo wiele innych podobnych zadac i odpowiedziec, dowcipnisiu. lucja Odpowiedz Link
lalka_01 Re: TRAGEDIA w Azji 28.12.04, 15:56 a ja znowu czuje sie jak taki, co stoi na skraju ulicy i gapi sie na trupy wystajace z rozwalonego samochodu. Podle uczucie. Ogladam wiadomosci w najpowazniejszym programie. Niemieckie MSZ mowi, ze nie moze i nie potwierdzi na razie zadnej liczby niemieckich ofiar - a w nastepnej wiadomosci podniecony reporter "z miejsca tragedii" donosi, ze trupy leza doslownie na plazach i ulicach, wiec liczba martwych Niemcow z pewnoscia bedzie szla w setki. Mowi to do takich gapiow jak ja, bo wie, ze to sie sprzedaje, ze na to czekamy. I sluchaja tego tez krewni zaginionych... Albo informacja z CK, ze maja wystarczajaca liczbe wlasnych pracownikow i nie potrzebuja ochotnikow, ktorzy zglaszaja masowo chec wyjazdu. I obok wiadomosci o tym, ze ludzie nie rezygnuja z urlopow na np. Tajlandii, pytaja tylko, kiedy moga wyjechac. Odpoczynek w domu zaloby. Tak to funkcjonuje i pewnie juz inaczej byc nie moze. Odpowiedz Link
sabba moze byc 30.12.04, 15:44 ale sama widzisz nasze reakce, bardziej interesuja nas prezenty, swieta, mosty i wiadukty. dzieki temu ze tyle turystow tam zginelo temat jest maglowany non stop. Ale kogo obchodzi lis tambylcow? Widocznie nikogo bo jak sama mowisz lepiej sprzedaja sie spekulacje ile z usa a ilu z niemiec i jak strasznie bylo. a my sobie w ciepelku siedziemy nieswiadomo tragedii bo nas przeciez nie dotyczy...a maedia sie pastwa, w przerwach na reklame... Odpowiedz Link
lucja7 katastrofa istot "inteligentnych" 03.01.05, 19:28 Jest to ogromna katastrofa cywilizacji wyposazonej w aparatury pozwalajace odebrac najodleglejsze wstrzasy ziemi, nawet te slabe, w srodki szybkiej komunikacji i transportu. Ale cywilizacji jakze odleglej dzis od natury! Zwierzeta bez tych wszystkich wysrubowanych technologii wiedzialy ze grozi niebezpieczenstwo i spieprzyly na czas w glab ladow, na wyzyny, juz po pierwszym wstrzasie. A slonie uratowaly zycie tylko tym turystom ktorzy akurat wtedy siedzieli na ich grzbietach i wrzeszczeli nie rozumiejac dlaczego slonie zmienily kierunek wycieczki... lucja Odpowiedz Link
xurek obchodzenie sie z tragediami 04.01.05, 11:03 Wlasnie opowiadalysmy sobie z Behemotem o tym, jak spedzilysmy Swieta i Sylwestra. Przyjaciel Behemota zaproszony do niej na sylwestrowa kolacje zrobil wielka awanture, ze jedza, pija, sie smieja i sztuczne ognie puszczaja, kiedy setki tysiecy Azjatow cierpia. I to po tym, jak owa 6-osobowa „sylwestrowa ekipa“ zebrala 1'000 CHF na pomoc dla ofiar. Pol nocy trul zebranym o tym, jak dekadenckie prowadzimy zycie i jak bardzo sie naszym „pasozytniczym bytem“ brzydzi. W Berlinie odwolano sztuczne ognie, moj maz omal ze nie odwolal naszego sylwestrowego „balu w klubie“ a te sama fale zalewajaca te sama plaze, tego samego chlopaka niosacego swego mlodszego brata (?), te sama kobiete placzaca nad trupem dziecka na kolanach widzialam chyba 200 razy. Nie, zebym chciala to ogladac – ale trudno bylo temu uciec bo wciaz pokazywali a otaczajacy mnie ludzie czuli sie w „obowiazku“ stukrotnego dziennego ogladania wiadomosci no bo przeciez to „takie straszne i moze podadza cos nowego“.... CO nowego? Ze jeszcze raz zatrzeslo? Ze jeszcze wiecej trupow, nad ktorymi mozemy sie uzalac i sie naszym zalem podniecac? Ludzie w Taljandii „2 km od plazy“ dzien po katastrofie podjeli „normalne zycie“, a my jeszcze przez miesiac bedziemy posypywac glowy popiolem? Czy to jest teraz taka nowa moda? Ja i owszem, oddalam 300 CHF w celu pomocy ofiarom poniewaz pomoc jest im potrzebna i na tym moje “wczucie sie w cudze cierpienia” sie konczy. Moze ja jestem potwor wyprany z uczuc wszelkich, ale jakos nie jestem w stanie odbywac zaloby po ludziach, ktorych w zyciu nie widzialam na oczy jak rowniez nudzi mnie ogladanie tej samej fali po raz tysieczny. Nie jestem rowniez zdania, ze moj szampanski humor na Sylwestra w jakikolwiek sposob uwlaczyl pamieci ofiar owej niewatpliwie najwiekszej jak dotad katastrofy. Xurek Odpowiedz Link
jan.kran Re: obchodzenie sie z tragediami 04.01.05, 17:07 Mam podobne odczucia jak Xurek. Tez uswiadomilam sobie , ze mniej mnie obchodza tysiace ofiar katastrofy niz los siostry mojej kolezanki z pracy. Ona przezyla i wszyscy sie cieszymy ,ale zarazem nie myslimy o blisko tysiacu Norwegow ktorzy zgineli w tej katastrofie. Zarazem mam caly czas nieodparte wrazenie ,ze ta tragedia jest tak glosna medialnie , bo zginelo w niej wielu bialych obywateli swiata zachodniego. Natomiast to co sie dzieje w Sudanie np. choc tez tragiczne jest na marginesie wydarzen. Ze o Czeczenii nie wspomne. K. Odpowiedz Link
starypierdola O potworach itd. 04.01.05, 18:35 >> i na tym moje “wczucie sie w cudze cierpienia” sie konczy. Moze ja jestem potwor wyprany z uczuc wszelkich, ale jakos nie jestem w stanie odbywac zaloby po ludziach, ktorych w zyciu nie widzialam na oczy jak rowniez nudzi mnie ogladanie tej samej fali po raz tysieczny. Nie jestem rowniez zdania, ze moj szampanski humor na Sylwestra w jakikolwiek sposob uwlaczyl pamieci ofiar owej niewatpliwie najwiekszej jak dotad katastrofy.<< Przydatna filozofia. W Iraku tez zginelo, jak dotad, kolo 150,000 ludzi. Czy masz im tez cos do zoferowania? I czy szczodrobliwosc Szanownych Panstwa byla by taka sama gdyby nie bylo tam tysiecy wczasowiczow/wycieczkowiczow z 'cywilizowanych' krajow? A co dzieje sie w Burmie? Czy ktos cos slyszal? Tak samo bliso epicentrum jak Indonezja czy Thailand, tyle ze wybrzeze z 10 razy dluzsze. A swoja droga to w czasie gdy Brytyjczycy odbijali Falklandy ja spedzalem wakacje na Santorini. Spotkalem tam mloda pare z Falklandow, tez na wakacjach, cieszaca sie zyciem. Opieprzylem ich, no bo jak: u nich wojna, walka z najezdzca Argentynskim, a oni na drugim koncu swiata.... Dzis bym ich nie opieprzyl. Raczej napil bym sie z nimi Retzina. Juz nie jestem az takim idealista..... SP Odpowiedz Link
xurek do SP 05.01.05, 09:26 Irak: gdybym miala cokolwiek na ten temat do zadecydowania, to nie bylo by ani tej wojny ani zadnych obcych zolnierzy w Iraku a tym samym tych konkretnych ofiar o ktorych mowisz. USA zrobily ten bajzel, wiec niech sie poczuwaja – ja nie jestem obywatelem i nie wybralam tego prezydenta, wiec nawet posrednio nie czuje sie odpowiedzialna. Tsunami & turysci: moje skromne CHF 300 oddalam na Indonezje, gdzie nie bylo najwiecej turystow ale najwiecej strat. Jezeli chodzi o Burme, to faktycznie nawet nie przyszlo mi do glowy, ale w jednym z reportarzy krowiej gorki (wierze bardziej w rzetelnosc SF DRS niz np. RTL) mowiono, ze przed „era turystyczna“ takie masakry sie nie zdarzaly, gdyz plaskie plaze zamieszkane byly przez garstke rybakow. Moze w Burmie jest tak nadal i dlatego nic nie slyszelismy? Czy tez masz inne informacje – jezeli tak, to sie podziel. To, ilu zginelo Niemcow, Szwajcarow a ilu Indonezyjczykow jest dla mnie bez znaczenia – czlowiek to czlowiek. Turystyka & pietyzm: rzady wszystkich poszkodowanych krajow prosza turystow o nieokazywanie „szkodliwej zaloby“ w postaci omijania „plazowych grobow“ i zmiany urlopowych destynacji przypominajac, iz bedzie to oznaczalo dodatkowy kryzys i strate wielu miejsc pracy i tak juz ciezko doswiadczonej ludnosci. Tak wiec wypicie lampki szampana na plazy zdaje sie byc sensowniejszym niz prawienie moralow o suchym pysku :). PS: ja ogolnie b. rzadko kiedy udzielam sie charytatywnie poprzez w tym celu stworzone organizacje, poniewaz uwazam, ze 70% tej kasy zostanie wydane niezgodnie z przeznaczeniem. Tym razem zrobilam wyjatek ze wzgledu na rozmiar katastrofy i niezaprzeczalny fakt, ze inaczej pomoc nie moge. Normalnie wole np. placic konkretne szkoly konkretnym dzieciom albo dolozyc do renty konkretnym staruszkom. Wszystko oczywscie w ramach nie zagrazajacych mojemu urlopowi na tropikalnej plazy z pina colada w lapie :). No i tak z ciekawosci: SP, co Ty jako idealista zrobiles jak dotad dla np. Iraku badz innych biednych i ucisnionych? PS 2: wczoraj w dyskusji ze znajomymi na temat „co to znaczy pomoc, czy pomoc bez wyrzeczen jest pomoca itd“ padlo pytanie, czy ktorys z nas bylby gotowy oddac na cele charytatywne np. cale swoje oszczednosci albo cala swoja pensje – jezeli tak, to jakie warunki musialby spelniac ten cel? Moim zdaniem ciekawe pytanie, moze podyskutujemy tutaj? PS 3: nie jestes pierwszy, ktory twierdzi, ze moje nastawienie do zycia jest bardzo przydatne . Niektorzy ujmuja to znacznie mniej dyplomatycznie :). Xurek Odpowiedz Link
starypierdola Ales mi wywalila epistole! 05.01.05, 18:09 Nie czuj sie urazona. 'Kto pyta, nie bladzi' i 'kto szuka, znajduje'. I wyglada zes jedyna z niewielu ktore/rzy choc zastanowia sie od czasu do czasu co sie dzieje. >>No i tak z ciekawosci: SP, co Ty jako idealista zrobiles jak dotad dla np. Iraku badz innych biednych i ucisnionych?<< Troche zrobilem, choc nie wiem czy dosyc. Np. przypominam od czasu do czasu forumwiczom/kom na P2, zajetym duperelami, ze wojna w Iaraku trwa i ze ludze tam gina. Dam Ci jeszcze jeden powod do myslenia: W Sudanie ponad 500,000 ludzi ucieklo z domow i siedzi w obozach, obawiajac sie smierci w rekach Arabow (Darfur). Pewnie z 10,000 do 20,000 zginelo. I jest duza furora; sam Powell okreslil ta sytuacje jako ludobojstwo. W tym samym czasie w Ugandzie zginelo (zabito 'na smierc') ponad 500,000 ludzi w wojne rozpetanej przez jakichs szarlatanow. Czy slyszalas cos o tym? Czy zycie czarnego Ugandyjczyka jest mniej wazne niz czarnego Sudanczyka? Albo niz utopionego Indonezyjczyka? A co do Iraku to sutuacja przypomina mi jesien 1939. Niemcy napadli na Polske, mordowali i wprowadzali swoj porzadek wspolpracujac z ZSSR i przygotowywujac sie do podboju swiata. W tym czasie Francuzi / Anglicy siedzieli za Linia Maginota i 'nie chcieli umierac za Danzig'. A w Ameryce nawet nie wiedzieli ze jest jakas wojna ... Popatrz ile istnien ludzkich by ocalalo gdyby zachodni Europejczycy czy Amerykanie przyjeli wtedy inna podstawe! No ale 'nec Hercules contra plures'. Niektore lekcje trzeba przerabiac po kilka razy. :))) SP Odpowiedz Link
xurek Taj vs. Sudanczyk vs. Ugandyjczyk 06.01.05, 10:26 SP, ja tez sie czesto nad tym zastanawiam, czyje zycie jest ile warte i z jakiego powodu. Wiele odpowiedzi jest oczywistych jak np. dlaczego zycie Kuwejtczyka jest wiecej warte niz np. Palestynczyka nie mowiac juz o Sudanczyku. Inne konstelacje nie sa az tak oczywiste pozostawiajac wieksze pole do spekulacji na temat. Ogolnie mam wrazenie, iz zycie ludzkie posiada cztery nie zawsze spojne wartosci. Pierwsza to wartosc zycia dla jego posiadacza – wartosc najbardziej spojna, realna i nie podlegajaca rynkowym fluktuacjom. Nastepna, tez jeszcze w miare “realna” to wartosc zycia dla bliskich – rowniez nie podlega fluktuacjom rynkowym (no moze z malymi wyjatkami typu dziadek milioner przed i po karchu gieldowym). Trzecia to wartosc polityczno- gospodarcza a czwarta do wartosc medialna. Te dwie sa bardzo wrazliwe na wahania rynkowe i pozostaja w ciaglej interakcji – rodzaj stosunku do siebie nie jest dla mnie ewidentny. Raz mam wrazenie, ze to polityczna wplywa na medialna a czasem znowu ze na odwrot. W przypadku Twego konkretnego pytania mam wrazenie, iz wartosc polityczna zdeterminowala wartosc medialna plasujac Sudanczykow znacznie wyzej od Ugandyjczykow. Na odwort chyba byc nie moze, gdyz Uganda z punktu widzenia komercjalnych mediow musiala byc atrakcyjniejsza. Dla przecietnego zjadacza zachodniocywilizacyjnego chleba (czyli glownej dojnej krowy wszelkiej finaltropijnej dzialalnosci) podzialy te nie istnieja i nie jest porzadane, by zaistnialy. Ow zjadacz siedzac przed telewizorem i ogladajac smierc ma wrazenie, iz zupelnie indywidualnie, samodzielnie, z glebi serca i duszy i bez zadnej fluktuacji i hierarchii i manipulacji SAM doszedl do wniosku, iz z powodu placzacej nad przez tsunami zabitym dzieckiem Tajki nalezy uronic choc jedna lze, pomilczec minut trzy i oddac pare Euro Czerwonemu Krzyzowi a na widok placzacej nad zwlokami zaglodzonego dziecka Sudanki nalezy jedynie powiedziec “spojrz, kochanie, ach, jakie to straszne, az zal serce sciska” a na widok placzacej nad zwlokami poleglego w strzelaninie dziecka Palestynki mozna sobie nawet pomyslec “sama sobie winna”. Te Tsunami to nie tylko najwieksza katastrofa, ale rowniez najwiekszy manipulacyjny sukces medialny zachodniego swiata – ja wciaz jeszcze galy wybaluszam i z podziwu glowa krece ile roznych “chywytliwych chwytow” zostalo wykreowanych dla wycisniecia z ludzi kasy. Szwajc do wczoraj – ponad 55 mln CHF w kraju o 2,5 gospodarstw domowych – to ponad 22 CHF na KAZDA rodzine !!!!!!! I to w przeciagu 3 tygodni….. W tym miejscu moje rozwazania odchodza od smierci i koncentruja sie na potedze miedialnej manipulacji – dla mnie przerazajacej, ale to juz inny temat. Ja na propagande jestem dosc malo podatna bo mam taka genetyczna wade, ktora powoduje, iz zawsze “przeciwienstwo tego, co mi kaza” wydaje mi sie znacznie bardziej aktrakcyjne. Dlatego tez smierc ludzka ma dla mnie wartosc li tylko osobista – smierc moich dziadkow spowodowala wielomiesieczna traume, smierc nieznanych mi Tajow, Sudanczykow, Ugandyjczykow dziala na mnie nawet mniej, niz widok realnej rannej osoby po wypadku (zdarzylo mi sie wczoraj). Nie uwazam rowniez, iz zaleznosc tragedii typu “ilosc-jakosc” jest realna – bol jednej matki tracacej dziecko jest taki sam jak tysciaca matek. Na swiatowe tragedie patrze z punktu widzenia “dlaczego tak jest i jak mozna to zmienic” starajac sie rownoczesnie nie miec stosunku emocjonalnego z tej prostej przyczyny, ze gdybym chciala cierpiec np. z kazdym cierpiacym Afrykaninem to zacierpialabym sie na smierc (bez ironii). Juz dawno doszlam do wniosku, iz tak naprawde to moge zmienic tak niewiele, iz mozna to niewiele spokojnie nazwac nic. Oczywiscie mam swiadomosci, iz fakt ow moglabym zmienic i byc w stanie pomoc tak naprawde wielu ludziom – to jednak wymagaloby PRAWDZIWYCH wyrzeczen – musialabym zyc gdzie indziej i inaczej, niz tego dla siebie pragne. Na takie poswiecenie nie jestem gotowa (jak chyba zreszta 99% ludzkosci?). Nie wiem, czy mi Bog ten egoizm wybaczy – ja sama sobie wybaczylam juz dawno. To byl pewnie ten moment w moim zyciu, ktory Ty nazwalbys pozegnaniem sie z idealizmem :). Teraz jestem czlowiek praktyczny, ograniczam moje zapedy poprawiacza swiata do placenia szkoly dwom dziewczynkom (swiadomie dziewczynki :), malych datkow dla nigeryjskiego staruszka, rzadkich datkow na nielegalne dokumenty dla zdesperowanych azylantow, paru frankow dla Pennerow na flaszke wina, pare dla Peruwianczykow i Polakow grajacych przed Supermarketem i sypiam calkiem dobrze. No i jak z ta Burma? Znalazles cos konkretnego czym moglbys podzielic sie z forum ? PS no i bynajmniej nie czuje sie urazona – lubie z Toba dyskutowac, dlatego ta epistola :). Xurek Odpowiedz Link
basia553 do Xurka-nie na temat 06.01.05, 11:25 Twoja dziesiejsza aktywnosc zdradza mi, ze nie macie swieta? A w jakim stopniu jest CH katolickie? Odpowiedz Link
xurek swieta niet, 06.01.05, 11:40 chociaz Zug to kanton katolicki. Ale Szwajcarzy w ogole maja mniej swiat i mniej urlopu niz Niemcy - chyba bardziej pracowici sa :)). Jako ze ja areligijna to malo mnie interesuje, ale zapytam Behemota o stosunek kat-prot. w Szwajcarii. Xurek Odpowiedz Link
jan.kran Re: Burma i media. 07.01.05, 22:24 www.spiegel.de/panorama/0,1518,335447,00.html Rezim w Burmie malo sie przejmuje katastrofa i robi swoje dalej. Norweska prasa brukowa zadlawia sie tytulami typu: Zginela z dzieckiem w ramionach. Dziadek stracil troje wnukow. Mamusia jest w niebie ( oczywiscie suto okraszone zdjeciami) Jestem dosc odporna na prase brukowa , ale tym razem to przechodzi ludzkie pojecie. Jedyne co przeczytaløam od deski do deski o tsunami to jak zwykle porzadna dokumentacja w szpiglu. Telewizor nie uzywam i kolejny raz sie z tego powodu ciesze. Na organizacje charytatywne daje co miesiac regularnie, bo ja od tego nie zbiedniej amoze komu pomoze. Na Czerwony Krzyz tez dorzucilam. Nie moge tam pojechac i pomoc wiec choc w ten sposob sobie uspakajam sumienie. K. Odpowiedz Link
starypierdola Uff... nie mam wyjscia, zgadzam sie! 06.01.05, 17:19 A tak na drugim marginesie (pierwszy to Basi), to wiemy ile kosztuje zycie Irakczyka, czy raczej zabicie jednego z nich. Jak dotad zginelo tam 150,000 ludzi, koszt wojny (jak dotad) 150 miliardow dolarow, czyli wychodzi 1 milion dolarow na osobe. Wyglada troche drogo. Choc z drugiej strony amerykanskie zycia, po tragedii 9/11, wyceniono srednio na 5 milionow dolarow / osobe. SP Odpowiedz Link
szfedka Tez nie lubie tej histerii... 05.01.05, 10:13 aby razem, na zawolanie martwic sie i szlochac. Jasne ze nic nie pomoze jesli usiadziemy w kaciku i bedziemy zamartwiac sie, deprymowac bo TYLE ludzi zginelo. Lepiej wlozyc na konto troche pieniedzy i sie bawic niz sie zamartwiac i nie dac nic. Jednak, po co te spekulacje co by bylo gdyby tyle bialych nie zginelo? Czy to pomiejsza cala ta tragedie ktora dosiegnela i bialych i zoltych. Czy to pomiejsza potrzebe pomocy dla tych co stracili wszystko co mieli a mieli czesto za malo? I po co te licytacje ktora nacja dala najwiecej? Wczoraj widzialam program gdzie mowiliu o obietnicach pomocy po kazdej katastrofie. Okazuje sie ze z obiecanych pieniedzy przychodzi pozniej jedynie ok. 10-20 %. Wiec wszystko to tylko obiecanki cacanki. Wiec zamiast sie umartwiac i siedziec cicho przez 3 minuty moze by tak wpisano w kalendarzyk ze raz w miesiacu przez rok wyslac 1 euro albo i wiecej. Ja obiecalam sobie ze wszystkie pieniadze (zawsze) za zwrot butelek, puszek pojdzie do Czerwonego Krzyza. Jest taki guzik na maszynie do zwrotu ktory automatycznie przekazuje do CzK. A dzis o 12 bede gadac i to duuuuuzoooo. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Tez nie lubie tej histerii... 05.01.05, 11:33 Zdaje sobie sprawe, ze swiata nie zbawie, nedzy nie zlikwiduje, konfliktow zbrojnych nie zakoncze. Nawet gdybym tysiac czy pare tysiecy euro dala na zbozne cele, i tak nie bede wiedziec, co sie z tymi pieniedzmi stalo, a cynicznie ujmujac - ktory 'zachodni" konsultant wlozyl je do kieszni za napisanie (przepisanie) raportu nt. "w jaki sposob ludnosc tubylcza powinna sobie sama pomoc, najchetniej poprzez to-czy-tamto made in the "west".. Blizszy mojemu sercu jest np. los dzieci z lokalnego sierocinca, czy podnoszenie kwalifikacji bezrobotnych, czy zbiorka pieniedzy na obiady w szkolach (czesto jedyny cieply posilek - a ministerstwo edukacji chce teraz, zeby koszt ponoszony przez rodzicow wzrosl trzykrotnie, samorzadom zmienily sie przepisy nt. dotowania obiadow i nie wiedza, jak to zaksiegowac... ech.) Odpowiedz Link
szfedka niestety...masz racje Jutka 05.01.05, 13:18 Wiekszosc pieniedzy wpada wlasnie do kieszeni konsultantow na pisanie rapportow "jak pomoc biednym". Pamietam w latach 80-tych pisano o tym wiele. Ze szwedzkich rzadowych pieniedzy na pomoc Polsce tylko 10-15% naprawde trafilo do Polski. Niestety. No ale mam nadzieje ze choc te 15% da szanse kilku osobom przezyc. Tym nieoptymistycznym akcentem pucio pucio Odpowiedz Link
ertes Zdjecia 11.01.05, 19:07 Tylko nie plakac bo zdjecia sa ostre. Otwieranie na wlasna odpowiedzialnosc: home.san.rr.com/clkoberg/images/tsunami/a07w.jpg home.san.rr.com/clkoberg/images/tsunami/a08w.jpg home.san.rr.com/clkoberg/images/tsunami/tsunami-Wsm.jpg Odpowiedz Link
don2 Re: Z ruskiej TV 12.01.05, 17:11 okazano wnetrze wielkiego samolotu do ktorego to zolnierze wrzucali bez skladu i ladu jakies kartony jednakowej wielkosci i koloru.komentarz prowadzacej program: Rosja udzielila najwiekszej pomocy ofiarom katastrofy ,porownujac do innych panstw,o czym zachodnie zrodla milcza.I jak tu nie zaplakac nad losem niedocenianych ruskich. Odpowiedz Link
tortugo Re: TRAGEDIA w Azji 12.01.05, 18:04 artykul: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2490200.html zdjecia i video (niektore dosc graficzne): www.nodalpoint.net/tsunami/ (Wybaczcie, ale nie mam nic do dodania od siebie czym wzbogacilbym te dyskusje...) POZDRAWIAM :) ~:O:=o Odpowiedz Link
tortugo Re: TRAGEDIA w Azji 12.01.05, 18:06 jessssooooo... ja naprawde przepraszam za moja polszczyzne... Odpowiedz Link