Dodaj do ulubionych

TRAGEDIA w Azji

27.12.04, 06:14
Zupelnie jak po wybuchu Krakatau.
A my sie terrorystow boimy .....
Obserwuj wątek
    • basia553 Re: TRAGEDIA w Azji 27.12.04, 09:11
      Woda dla mnie byla zawsze najgorszym zywiolem. Pozar mozna zgasic....
      Mniej albo wiecej. Przerazajace.
    • maria421 Re: TRAGEDIA w Azji 27.12.04, 09:34
      Slyszalam ze w Tajlandii, gdzie ludnosc byly najlepiej ostrzezona, bylo
      najmniej ofiar, po prostu w pore wycofali sie w glab ladu.
      Czlowiek zywiolu nigdy nie bedzie potrafil pokonac, moze tylko przed nim lepiej
      lub gorzej ostrzegac i uciekac.
      Dlatego nie porownywalabym strachu przed zywiolem ze strachem przed terroryzmem.
      • lucja7 Re: TRAGEDIA w Azji 27.12.04, 15:23
        Masz racje freely, zagubilismy kompletnie skale wartosci.
        Dajemy sie prowadzic za nos jak ciemne barany ofiarne.
        Miedzy innymi dzieki odkrywcom prawdy typu Fallaci.

        lucja
        • maria421 Re: TRAGEDIA w Azji 27.12.04, 20:15
          lucja7 napisała:

          > Masz racje freely, zagubilismy kompletnie skale wartosci.
          > Dajemy sie prowadzic za nos jak ciemne barany ofiarne.
          > Miedzy innymi dzieki odkrywcom prawdy typu Fallaci.
          >
          Droga Lucjo, odpowiedz mi na dwa pytania:

          1)Czy istniala mozliwosc aby zapobiec tsunami?
          2)Czy istniala mozliwosc aby zapobiec atakom na WTC i na pociagi w Madrycie?

          Po odpowiedzi na te dwa pytania zadaj sobie sama jeszcze jedno- co ma Fallaci z
          tym wspolnego?
          • basia553 Re: TRAGEDIA w Azji 27.12.04, 20:29
            Ogladalam w miedzyczasie wiele zdjec/filmöw na temat tej tragedii (w TV).
            To po prostu przerazajace. Ten kontrast: ludzie jada aby spedzic radosne Swieta
            na Maledivach i tam spotyka ich katastrofa. Po raz kolejny jestem wdzieczna
            Losowi, ze mieszkam w tak spokojnym klimatycznie regionie.
          • lucja7 Re: TRAGEDIA w Azji 28.12.04, 00:13
            Sama sobie odpowiedz na pytania ktore nie maja zwiazku z tym co napisalam.
            Mozesz sobie jeszcze bardzo wiele innych podobnych zadac i odpowiedziec,
            dowcipnisiu.

            lucja
    • lalka_01 Re: TRAGEDIA w Azji 28.12.04, 15:56
      a ja znowu czuje sie jak taki, co stoi na skraju ulicy i gapi sie na trupy
      wystajace z rozwalonego samochodu. Podle uczucie.
      Ogladam wiadomosci w najpowazniejszym programie. Niemieckie MSZ mowi, ze nie
      moze i nie potwierdzi na razie zadnej liczby niemieckich ofiar - a w nastepnej
      wiadomosci podniecony reporter "z miejsca tragedii" donosi, ze trupy leza
      doslownie na plazach i ulicach, wiec liczba martwych Niemcow z pewnoscia bedzie
      szla w setki. Mowi to do takich gapiow jak ja, bo wie, ze to sie sprzedaje, ze
      na to czekamy. I sluchaja tego tez krewni zaginionych...
      Albo informacja z CK, ze maja wystarczajaca liczbe wlasnych pracownikow i nie
      potrzebuja ochotnikow, ktorzy zglaszaja masowo chec wyjazdu. I obok wiadomosci
      o tym, ze ludzie nie rezygnuja z urlopow na np. Tajlandii, pytaja tylko, kiedy
      moga wyjechac. Odpoczynek w domu zaloby.
      Tak to funkcjonuje i pewnie juz inaczej byc nie moze.
      • sabba moze byc 30.12.04, 15:44
        ale sama widzisz nasze reakce, bardziej interesuja nas prezenty, swieta, mosty i
        wiadukty. dzieki temu ze tyle turystow tam zginelo temat jest maglowany non
        stop. Ale kogo obchodzi lis tambylcow? Widocznie nikogo bo jak sama mowisz
        lepiej sprzedaja sie spekulacje ile z usa a ilu z niemiec i jak strasznie bylo.
        a my sobie w ciepelku siedziemy nieswiadomo tragedii bo nas przeciez nie
        dotyczy...a maedia sie pastwa, w przerwach na reklame...
        • lucja7 katastrofa istot "inteligentnych" 03.01.05, 19:28
          Jest to ogromna katastrofa cywilizacji wyposazonej w aparatury pozwalajace
          odebrac najodleglejsze wstrzasy ziemi, nawet te slabe, w srodki szybkiej
          komunikacji i transportu. Ale cywilizacji jakze odleglej dzis od natury!

          Zwierzeta bez tych wszystkich wysrubowanych technologii wiedzialy ze grozi
          niebezpieczenstwo i spieprzyly na czas w glab ladow, na wyzyny, juz po
          pierwszym wstrzasie. A slonie uratowaly zycie tylko tym turystom ktorzy akurat
          wtedy siedzieli na ich grzbietach i wrzeszczeli nie rozumiejac dlaczego slonie
          zmienily kierunek wycieczki...

          lucja
      • xurek obchodzenie sie z tragediami 04.01.05, 11:03
        Wlasnie opowiadalysmy sobie z Behemotem o tym, jak spedzilysmy Swieta i
        Sylwestra. Przyjaciel Behemota zaproszony do niej na sylwestrowa kolacje zrobil
        wielka awanture, ze jedza, pija, sie smieja i sztuczne ognie puszczaja, kiedy
        setki tysiecy Azjatow cierpia. I to po tym, jak owa 6-osobowa „sylwestrowa
        ekipa“ zebrala 1'000 CHF na pomoc dla ofiar. Pol nocy trul zebranym o tym, jak
        dekadenckie prowadzimy zycie i jak bardzo sie naszym „pasozytniczym bytem“
        brzydzi.

        W Berlinie odwolano sztuczne ognie, moj maz omal ze nie odwolal naszego
        sylwestrowego „balu w klubie“ a te sama fale zalewajaca te sama plaze, tego
        samego chlopaka niosacego swego mlodszego brata (?), te sama kobiete placzaca
        nad trupem dziecka na kolanach widzialam chyba 200 razy. Nie, zebym chciala to
        ogladac – ale trudno bylo temu uciec bo wciaz pokazywali a otaczajacy mnie
        ludzie czuli sie w „obowiazku“ stukrotnego dziennego ogladania wiadomosci no bo
        przeciez to „takie straszne i moze podadza cos nowego“....

        CO nowego? Ze jeszcze raz zatrzeslo? Ze jeszcze wiecej trupow, nad ktorymi
        mozemy sie uzalac i sie naszym zalem podniecac? Ludzie w Taljandii „2 km od
        plazy“ dzien po katastrofie podjeli „normalne zycie“, a my jeszcze przez
        miesiac bedziemy posypywac glowy popiolem? Czy to jest teraz taka nowa moda?

        Ja i owszem, oddalam 300 CHF w celu pomocy ofiarom poniewaz pomoc jest im
        potrzebna i na tym moje “wczucie sie w cudze cierpienia” sie konczy. Moze ja
        jestem potwor wyprany z uczuc wszelkich, ale jakos nie jestem w stanie odbywac
        zaloby po ludziach, ktorych w zyciu nie widzialam na oczy jak rowniez nudzi
        mnie ogladanie tej samej fali po raz tysieczny. Nie jestem rowniez zdania, ze
        moj szampanski humor na Sylwestra w jakikolwiek sposob uwlaczyl pamieci ofiar
        owej niewatpliwie najwiekszej jak dotad katastrofy.

        Xurek
        • jan.kran Re: obchodzenie sie z tragediami 04.01.05, 17:07
          Mam podobne odczucia jak Xurek.
          Tez uswiadomilam sobie , ze mniej mnie obchodza tysiace ofiar katastrofy niz
          los siostry mojej kolezanki z pracy.
          Ona przezyla i wszyscy sie cieszymy ,ale zarazem nie myslimy o blisko tysiacu
          Norwegow ktorzy zgineli w tej katastrofie.

          Zarazem mam caly czas nieodparte wrazenie ,ze ta tragedia jest tak glosna
          medialnie , bo zginelo w niej wielu bialych obywateli swiata zachodniego.
          Natomiast to co sie dzieje w Sudanie np. choc tez tragiczne jest na marginesie
          wydarzen.
          Ze o Czeczenii nie wspomne.
          K.
          • starypierdola O potworach itd. 04.01.05, 18:35
            >> i na tym moje “wczucie sie w cudze cierpienia” sie konczy. Moze ja
            jestem potwor wyprany z uczuc wszelkich, ale jakos nie jestem w stanie odbywac
            zaloby po ludziach, ktorych w zyciu nie widzialam na oczy jak rowniez nudzi
            mnie ogladanie tej samej fali po raz tysieczny. Nie jestem rowniez zdania, ze
            moj szampanski humor na Sylwestra w jakikolwiek sposob uwlaczyl pamieci ofiar
            owej niewatpliwie najwiekszej jak dotad katastrofy.<<

            Przydatna filozofia.

            W Iraku tez zginelo, jak dotad, kolo 150,000 ludzi. Czy masz im tez cos do
            zoferowania? I czy szczodrobliwosc Szanownych Panstwa byla by taka sama gdyby
            nie bylo tam tysiecy wczasowiczow/wycieczkowiczow z 'cywilizowanych' krajow? A
            co dzieje sie w Burmie? Czy ktos cos slyszal? Tak samo bliso epicentrum jak
            Indonezja czy Thailand, tyle ze wybrzeze z 10 razy dluzsze.

            A swoja droga to w czasie gdy Brytyjczycy odbijali Falklandy ja spedzalem
            wakacje na Santorini. Spotkalem tam mloda pare z Falklandow, tez na wakacjach,
            cieszaca sie zyciem. Opieprzylem ich, no bo jak: u nich wojna, walka z
            najezdzca Argentynskim, a oni na drugim koncu swiata.... Dzis bym ich nie
            opieprzyl. Raczej napil bym sie z nimi Retzina. Juz nie jestem az takim
            idealista.....

            SP
            • xurek do SP 05.01.05, 09:26
              Irak: gdybym miala cokolwiek na ten temat do zadecydowania, to nie bylo by ani
              tej wojny ani zadnych obcych zolnierzy w Iraku a tym samym tych konkretnych
              ofiar o ktorych mowisz. USA zrobily ten bajzel, wiec niech sie poczuwaja – ja
              nie jestem obywatelem i nie wybralam tego prezydenta, wiec nawet posrednio nie
              czuje sie odpowiedzialna.

              Tsunami & turysci: moje skromne CHF 300 oddalam na Indonezje, gdzie nie bylo
              najwiecej turystow ale najwiecej strat. Jezeli chodzi o Burme, to faktycznie
              nawet nie przyszlo mi do glowy, ale w jednym z reportarzy krowiej gorki (wierze
              bardziej w rzetelnosc SF DRS niz np. RTL) mowiono, ze przed „era turystyczna“
              takie masakry sie nie zdarzaly, gdyz plaskie plaze zamieszkane byly przez
              garstke rybakow. Moze w Burmie jest tak nadal i dlatego nic nie slyszelismy?
              Czy tez masz inne informacje – jezeli tak, to sie podziel. To, ilu zginelo
              Niemcow, Szwajcarow a ilu Indonezyjczykow jest dla mnie bez znaczenia –
              czlowiek to czlowiek.

              Turystyka & pietyzm: rzady wszystkich poszkodowanych krajow prosza turystow o
              nieokazywanie „szkodliwej zaloby“ w postaci omijania „plazowych grobow“ i
              zmiany urlopowych destynacji przypominajac, iz bedzie to oznaczalo dodatkowy
              kryzys i strate wielu miejsc pracy i tak juz ciezko doswiadczonej ludnosci. Tak
              wiec wypicie lampki szampana na plazy zdaje sie byc sensowniejszym niz
              prawienie moralow o suchym pysku :).

              PS: ja ogolnie b. rzadko kiedy udzielam sie charytatywnie poprzez w tym celu
              stworzone organizacje, poniewaz uwazam, ze 70% tej kasy zostanie wydane
              niezgodnie z przeznaczeniem. Tym razem zrobilam wyjatek ze wzgledu na rozmiar
              katastrofy i niezaprzeczalny fakt, ze inaczej pomoc nie moge. Normalnie wole
              np. placic konkretne szkoly konkretnym dzieciom albo dolozyc do renty
              konkretnym staruszkom. Wszystko oczywscie w ramach nie zagrazajacych mojemu
              urlopowi na tropikalnej plazy z pina colada w lapie :).

              No i tak z ciekawosci: SP, co Ty jako idealista zrobiles jak dotad dla np.
              Iraku badz innych biednych i ucisnionych?

              PS 2: wczoraj w dyskusji ze znajomymi na temat „co to znaczy pomoc, czy pomoc
              bez wyrzeczen jest pomoca itd“ padlo pytanie, czy ktorys z nas bylby gotowy
              oddac na cele charytatywne np. cale swoje oszczednosci albo cala swoja pensje –
              jezeli tak, to jakie warunki musialby spelniac ten cel? Moim zdaniem ciekawe
              pytanie, moze podyskutujemy tutaj?

              PS 3: nie jestes pierwszy, ktory twierdzi, ze moje nastawienie do zycia jest
              bardzo przydatne . Niektorzy ujmuja to znacznie mniej dyplomatycznie :).

              Xurek
              • starypierdola Ales mi wywalila epistole! 05.01.05, 18:09
                Nie czuj sie urazona. 'Kto pyta, nie bladzi' i 'kto szuka, znajduje'. I wyglada
                zes jedyna z niewielu ktore/rzy choc zastanowia sie od czasu do czasu co sie
                dzieje.

                >>No i tak z ciekawosci: SP, co Ty jako idealista zrobiles jak dotad dla np.
                Iraku badz innych biednych i ucisnionych?<<

                Troche zrobilem, choc nie wiem czy dosyc. Np. przypominam od czasu do czasu
                forumwiczom/kom na P2, zajetym duperelami, ze wojna w Iaraku trwa i ze ludze
                tam gina.

                Dam Ci jeszcze jeden powod do myslenia:

                W Sudanie ponad 500,000 ludzi ucieklo z domow i siedzi w obozach, obawiajac sie
                smierci w rekach Arabow (Darfur). Pewnie z 10,000 do 20,000 zginelo. I jest
                duza furora; sam Powell okreslil ta sytuacje jako ludobojstwo.
                W tym samym czasie w Ugandzie zginelo (zabito 'na smierc') ponad 500,000 ludzi
                w wojne rozpetanej przez jakichs szarlatanow. Czy slyszalas cos o tym? Czy
                zycie czarnego Ugandyjczyka jest mniej wazne niz czarnego Sudanczyka? Albo niz
                utopionego Indonezyjczyka?

                A co do Iraku to sutuacja przypomina mi jesien 1939. Niemcy napadli na Polske,
                mordowali i wprowadzali swoj porzadek wspolpracujac z ZSSR i przygotowywujac
                sie do podboju swiata. W tym czasie Francuzi / Anglicy siedzieli za Linia
                Maginota i 'nie chcieli umierac za Danzig'. A w Ameryce nawet nie wiedzieli ze
                jest jakas wojna ... Popatrz ile istnien ludzkich by ocalalo gdyby zachodni
                Europejczycy czy Amerykanie przyjeli wtedy inna podstawe!

                No ale 'nec Hercules contra plures'. Niektore lekcje trzeba przerabiac po kilka
                razy.

                :)))
                SP
                • xurek Taj vs. Sudanczyk vs. Ugandyjczyk 06.01.05, 10:26
                  SP, ja tez sie czesto nad tym zastanawiam, czyje zycie jest ile warte i z
                  jakiego powodu. Wiele odpowiedzi jest oczywistych jak np. dlaczego zycie
                  Kuwejtczyka jest wiecej warte niz np. Palestynczyka nie mowiac juz o
                  Sudanczyku. Inne konstelacje nie sa az tak oczywiste pozostawiajac wieksze pole
                  do spekulacji na temat. Ogolnie mam wrazenie, iz zycie ludzkie posiada cztery
                  nie zawsze spojne wartosci. Pierwsza to wartosc zycia dla jego posiadacza –
                  wartosc najbardziej spojna, realna i nie podlegajaca rynkowym fluktuacjom.
                  Nastepna, tez jeszcze w miare “realna” to wartosc zycia dla bliskich – rowniez
                  nie podlega fluktuacjom rynkowym (no moze z malymi wyjatkami typu dziadek
                  milioner przed i po karchu gieldowym). Trzecia to wartosc polityczno-
                  gospodarcza a czwarta do wartosc medialna. Te dwie sa bardzo wrazliwe na
                  wahania rynkowe i pozostaja w ciaglej interakcji – rodzaj stosunku do siebie
                  nie jest dla mnie ewidentny. Raz mam wrazenie, ze to polityczna wplywa na
                  medialna a czasem znowu ze na odwrot. W przypadku Twego konkretnego pytania mam
                  wrazenie, iz wartosc polityczna zdeterminowala wartosc medialna plasujac
                  Sudanczykow znacznie wyzej od Ugandyjczykow. Na odwort chyba byc nie moze, gdyz
                  Uganda z punktu widzenia komercjalnych mediow musiala byc atrakcyjniejsza.
                  Dla przecietnego zjadacza zachodniocywilizacyjnego chleba (czyli glownej dojnej
                  krowy wszelkiej finaltropijnej dzialalnosci) podzialy te nie istnieja i nie
                  jest porzadane, by zaistnialy. Ow zjadacz siedzac przed telewizorem i ogladajac
                  smierc ma wrazenie, iz zupelnie indywidualnie, samodzielnie, z glebi serca i
                  duszy i bez zadnej fluktuacji i hierarchii i manipulacji SAM doszedl do
                  wniosku, iz z powodu placzacej nad przez tsunami zabitym dzieckiem Tajki nalezy
                  uronic choc jedna lze, pomilczec minut trzy i oddac pare Euro Czerwonemu
                  Krzyzowi a na widok placzacej nad zwlokami zaglodzonego dziecka Sudanki nalezy
                  jedynie powiedziec “spojrz, kochanie, ach, jakie to straszne, az zal serce
                  sciska” a na widok placzacej nad zwlokami poleglego w strzelaninie dziecka
                  Palestynki mozna sobie nawet pomyslec “sama sobie winna”.

                  Te Tsunami to nie tylko najwieksza katastrofa, ale rowniez najwiekszy
                  manipulacyjny sukces medialny zachodniego swiata – ja wciaz jeszcze galy
                  wybaluszam i z podziwu glowa krece ile roznych “chywytliwych chwytow” zostalo
                  wykreowanych dla wycisniecia z ludzi kasy. Szwajc do wczoraj – ponad 55 mln CHF
                  w kraju o 2,5 gospodarstw domowych – to ponad 22 CHF na KAZDA rodzine !!!!!!! I
                  to w przeciagu 3 tygodni….. W tym miejscu moje rozwazania odchodza od smierci i
                  koncentruja sie na potedze miedialnej manipulacji – dla mnie przerazajacej, ale
                  to juz inny temat.

                  Ja na propagande jestem dosc malo podatna bo mam taka genetyczna wade, ktora
                  powoduje, iz zawsze “przeciwienstwo tego, co mi kaza” wydaje mi sie znacznie
                  bardziej aktrakcyjne. Dlatego tez smierc ludzka ma dla mnie wartosc li tylko
                  osobista – smierc moich dziadkow spowodowala wielomiesieczna traume, smierc
                  nieznanych mi Tajow, Sudanczykow, Ugandyjczykow dziala na mnie nawet mniej, niz
                  widok realnej rannej osoby po wypadku (zdarzylo mi sie wczoraj). Nie uwazam
                  rowniez, iz zaleznosc tragedii typu “ilosc-jakosc” jest realna – bol jednej
                  matki tracacej dziecko jest taki sam jak tysciaca matek.

                  Na swiatowe tragedie patrze z punktu widzenia “dlaczego tak jest i jak mozna to
                  zmienic” starajac sie rownoczesnie nie miec stosunku emocjonalnego z tej
                  prostej przyczyny, ze gdybym chciala cierpiec np. z kazdym cierpiacym
                  Afrykaninem to zacierpialabym sie na smierc (bez ironii). Juz dawno doszlam do
                  wniosku, iz tak naprawde to moge zmienic tak niewiele, iz mozna to niewiele
                  spokojnie nazwac nic. Oczywiscie mam swiadomosci, iz fakt ow moglabym zmienic i
                  byc w stanie pomoc tak naprawde wielu ludziom – to jednak wymagaloby
                  PRAWDZIWYCH wyrzeczen – musialabym zyc gdzie indziej i inaczej, niz tego dla
                  siebie pragne. Na takie poswiecenie nie jestem gotowa (jak chyba zreszta 99%
                  ludzkosci?). Nie wiem, czy mi Bog ten egoizm wybaczy – ja sama sobie wybaczylam
                  juz dawno. To byl pewnie ten moment w moim zyciu, ktory Ty nazwalbys
                  pozegnaniem sie z idealizmem :). Teraz jestem czlowiek praktyczny, ograniczam
                  moje zapedy poprawiacza swiata do placenia szkoly dwom dziewczynkom (swiadomie
                  dziewczynki :), malych datkow dla nigeryjskiego staruszka, rzadkich datkow na
                  nielegalne dokumenty dla zdesperowanych azylantow, paru frankow dla Pennerow na
                  flaszke wina, pare dla Peruwianczykow i Polakow grajacych przed Supermarketem i
                  sypiam calkiem dobrze.

                  No i jak z ta Burma? Znalazles cos konkretnego czym moglbys podzielic sie z
                  forum ?

                  PS no i bynajmniej nie czuje sie urazona – lubie z Toba dyskutowac, dlatego ta
                  epistola :).

                  Xurek
                  • basia553 do Xurka-nie na temat 06.01.05, 11:25
                    Twoja dziesiejsza aktywnosc zdradza mi, ze nie macie swieta?
                    A w jakim stopniu jest CH katolickie?
                    • xurek swieta niet, 06.01.05, 11:40
                      chociaz Zug to kanton katolicki. Ale Szwajcarzy w ogole maja mniej swiat i
                      mniej urlopu niz Niemcy - chyba bardziej pracowici sa :)). Jako ze ja
                      areligijna to malo mnie interesuje, ale zapytam Behemota o stosunek kat-prot. w
                      Szwajcarii.

                      Xurek
                      • starypierdola Basia, w CH wiekszosc to protestanci (Kalwinizm). 06.01.05, 17:20
                        • jan.kran Re: Burma i media. 07.01.05, 22:24
                          www.spiegel.de/panorama/0,1518,335447,00.html
                          Rezim w Burmie malo sie przejmuje katastrofa i robi swoje dalej.

                          Norweska prasa brukowa zadlawia sie tytulami typu:
                          Zginela z dzieckiem w ramionach.
                          Dziadek stracil troje wnukow.
                          Mamusia jest w niebie ( oczywiscie suto okraszone zdjeciami)

                          Jestem dosc odporna na prase brukowa , ale tym razem to przechodzi ludzkie
                          pojecie.

                          Jedyne co przeczytaløam od deski do deski o tsunami to jak zwykle porzadna
                          dokumentacja w szpiglu.
                          Telewizor nie uzywam i kolejny raz sie z tego powodu ciesze.
                          Na organizacje charytatywne daje co miesiac regularnie, bo ja od tego nie
                          zbiedniej amoze komu pomoze.
                          Na Czerwony Krzyz tez dorzucilam.
                          Nie moge tam pojechac i pomoc wiec choc w ten sposob sobie uspakajam sumienie.
                          K.
                  • starypierdola Uff... nie mam wyjscia, zgadzam sie! 06.01.05, 17:19
                    A tak na drugim marginesie (pierwszy to Basi), to wiemy ile kosztuje zycie
                    Irakczyka, czy raczej zabicie jednego z nich.

                    Jak dotad zginelo tam 150,000 ludzi, koszt wojny (jak dotad) 150 miliardow
                    dolarow, czyli wychodzi 1 milion dolarow na osobe.

                    Wyglada troche drogo. Choc z drugiej strony amerykanskie zycia, po tragedii
                    9/11, wyceniono srednio na 5 milionow dolarow / osobe.

                    SP
    • szfedka Tez nie lubie tej histerii... 05.01.05, 10:13
      aby razem, na zawolanie martwic sie i szlochac.
      Jasne ze nic nie pomoze jesli usiadziemy w kaciku i bedziemy zamartwiac sie,
      deprymowac bo TYLE ludzi zginelo. Lepiej wlozyc na konto troche pieniedzy i sie
      bawic niz sie zamartwiac i nie dac nic.
      Jednak, po co te spekulacje co by bylo gdyby tyle bialych nie zginelo?
      Czy to pomiejsza cala ta tragedie ktora dosiegnela i bialych i zoltych.
      Czy to pomiejsza potrzebe pomocy dla tych co stracili wszystko co mieli a mieli
      czesto za malo?
      I po co te licytacje ktora nacja dala najwiecej?
      Wczoraj widzialam program gdzie mowiliu o obietnicach pomocy po kazdej
      katastrofie. Okazuje sie ze z obiecanych pieniedzy przychodzi pozniej jedynie
      ok. 10-20 %.
      Wiec wszystko to tylko obiecanki cacanki.
      Wiec zamiast sie umartwiac i siedziec cicho przez 3 minuty moze by tak wpisano
      w kalendarzyk ze raz w miesiacu przez rok wyslac 1 euro albo i wiecej.

      Ja obiecalam sobie ze wszystkie pieniadze (zawsze) za zwrot butelek, puszek
      pojdzie do Czerwonego Krzyza. Jest taki guzik na maszynie do zwrotu ktory
      automatycznie przekazuje do CzK.
      A dzis o 12 bede gadac i to duuuuuzoooo.
      • jutka1 Re: Tez nie lubie tej histerii... 05.01.05, 11:33
        Zdaje sobie sprawe, ze swiata nie zbawie, nedzy nie zlikwiduje, konfliktow zbrojnych nie
        zakoncze. Nawet gdybym tysiac czy pare tysiecy euro dala na zbozne cele, i tak nie bede
        wiedziec, co sie z tymi pieniedzmi stalo, a cynicznie ujmujac - ktory 'zachodni" konsultant
        wlozyl je do kieszni za napisanie (przepisanie) raportu nt. "w jaki sposob ludnosc tubylcza
        powinna sobie sama pomoc, najchetniej poprzez to-czy-tamto made in the "west"..

        Blizszy mojemu sercu jest np. los dzieci z lokalnego sierocinca, czy podnoszenie kwalifikacji
        bezrobotnych, czy zbiorka pieniedzy na obiady w szkolach (czesto jedyny cieply posilek - a
        ministerstwo edukacji chce teraz, zeby koszt ponoszony przez rodzicow wzrosl trzykrotnie,
        samorzadom zmienily sie przepisy nt. dotowania obiadow i nie wiedza, jak to zaksiegowac...
        ech.)
        • szfedka niestety...masz racje Jutka 05.01.05, 13:18
          Wiekszosc pieniedzy wpada wlasnie do kieszeni konsultantow na pisanie
          rapportow "jak pomoc biednym".
          Pamietam w latach 80-tych pisano o tym wiele. Ze szwedzkich rzadowych pieniedzy
          na pomoc Polsce tylko 10-15% naprawde trafilo do Polski.
          Niestety.
          No ale mam nadzieje ze choc te 15% da szanse kilku osobom przezyc.

          Tym nieoptymistycznym akcentem
          pucio pucio
    • ertes Zdjecia 11.01.05, 19:07
      Tylko nie plakac bo zdjecia sa ostre.
      Otwieranie na wlasna odpowiedzialnosc:
      home.san.rr.com/clkoberg/images/tsunami/a07w.jpg
      home.san.rr.com/clkoberg/images/tsunami/a08w.jpg
      home.san.rr.com/clkoberg/images/tsunami/tsunami-Wsm.jpg
      • don2 Re: Z ruskiej TV 12.01.05, 17:11
        okazano wnetrze wielkiego samolotu do ktorego to zolnierze wrzucali bez skladu
        i ladu jakies kartony jednakowej wielkosci i koloru.komentarz prowadzacej
        program: Rosja udzielila najwiekszej pomocy ofiarom katastrofy ,porownujac do
        innych panstw,o czym zachodnie zrodla milcza.I jak tu nie zaplakac nad losem
        niedocenianych ruskich.
    • tortugo Re: TRAGEDIA w Azji 12.01.05, 18:04
      artykul:

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2490200.html
      zdjecia i video (niektore dosc graficzne):

      www.nodalpoint.net/tsunami/
      (Wybaczcie, ale nie mam nic do dodania od siebie czym wzbogacilbym te
      dyskusje...)

      POZDRAWIAM :)
      ~:O:=o
      • tortugo Re: TRAGEDIA w Azji 12.01.05, 18:06
        jessssooooo... ja naprawde przepraszam za moja polszczyzne...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka