basia553
28.01.05, 16:49
Nr.1
Teoria stada bizonow:
Stado bizonów moze poruszac sie tak szybko jak najwolniejszy bizon.
Kiedy mysliwi poluja na bizony, to zabijaja najpierw te z tylu, czyli
najslabsze i najwolniejsze.
Taka naturalna selekcja jest dobra dla stada jako calosci, poniewaz
ogólna predkosc i zdrowie calej grupy poprawia sie poprzez regularna
eliminacje najslabszych osobników.
W podobny sposób ludzki mózg moze pracowac tak szybko, jak jego
najwolniejsze komórki. Nadmierne spozycie alkoholu, jak powszechnie wiadomo,
zabija komórki mózgu. Naturalnie, najpierw atakuje najwolniejsze i
najslabsze komórki.
W ten sposób regularne spozywanie alkoholu eliminuje najslabsze
komórki, sprawiajac,ze mózg pracuje szybciej i bardziej skutecznie. I
dlatego wlasnie zawsze czujesz sie madrzejszy po kilku drinkach
Nr. 2
"Miałem w domu dwanaście butelek jałowcówki. Żona poleciła mi zawartość
wszystkich, bez wyjątku, butelek wylać do zlewu.
Postanowiłem spełnić żądanie żony; Odkorkowałem więc pierwszą butelkę i
wylałem
całą zawartość do zlewu, z wyjątkiem jednej szklaneczki, którą sobie wypiłem.
Następnie odkorkowałem drugą butelkę i postąpiłem tak samo, to znaczy wylałem
całą zawartość do zlewu z wyjątkiem jednej szklaneczki, którą sobie wypiłem.
Następnie odkorkowałem trzecią flaszkę... i wlałem całą zawartość do butelki,
z
wyjątkiem jednej szklaneczki, którą sobie wypiłem. Następnie odkorkowałem
czwartą, i upiwszy z niej nieco wlałem butelkę do szklaneczki. Następnie
wyciągnąłem butelkę z kolejnego korka... wypiłem jedną szklaneczkę i wlałem
resztę w siebie. Następnie wyciągnąłem zlew z kolejnego korrrka... i wlałem
butelkę sobie do gardła, po czym wyciągnąłem z garrrdła następną butelkę i
wlałem całą zawartość do zlewu (z wyjątkiem jednej szklaneczki, którą sobie
wypiłem). Następnie wyciągnąłem... korek z kolejnego zlewu, wlałem zlew do
butelllki i wypiłem korek.
Kiedy opróżniłem je wreszcie wszystkie, zatrzymałem jedną ręką domm... i
porachowałem butelki, których było... szeeee... dwadzieścia cztery. Kiedy...
przejeżdżały ponownie... policzyłem je jeszcze raz, okazało się, że jest ich
siedemdziesiąt dwie. A potem, kiedy nadjechały domy... porachowałem je także.
Wreszcie, kiedu miałem porachowane wszystkie domy, i wszystkie butelki,
przystąpiłem do zmywania. Więc: Wywróciłem każdą z nich na lewą stronę,
opłukałem i wytarłem do sucha, po czym poszedłem i opowiedziałem o wszystkim
mojej drugiej połowie.
Lu-dzie!!! Mam naaaajmiiilżeńszą... miiilusi... na świecie".