Dodaj do ulubionych

Kazu gotuje miso (i inne pierduly)

17.07.05, 08:24
Zdarzyl mi sie wizytor. Naslal mi go moj bliski przyjaciel z Vancouver
(Madziar zreszta), ktory byl sie z nim zaprzyjaznil tamze (w Vancouver, nie w
Madziarii).

Wizytor jest w osobie 28.letniego Japonczyka o imieniu Kazu, ktory wlasnie
spedzil rok w Van. uczac sie angielskiego tamze (w Vancouver, nie w Anglii),
po czym zapragnal rozszerzyc swe jezykowe horyzonta o francuski w QC
(wybaczcie, jesli sie wlasnie zakrztusilem).

Kazu zagoscil u nas przez tydzien, ktory to czas spedzil na poszukiwaniu
bardziej permanentnego lokum, ktore wlasnie znalazl i sie od nas dwa dni temu
wyprowadzil.
Ale Kazu jest przylepa -mila, przyjazna, pokojowa, zagubiona, niepewna siebie
przylepa- i tak naprawde chyba u nas pozostal.
Czyli wyprowadzil sie, ale zadzwonil natychmiast, dzis wpadl na obiad (ktory
gotowac zaczalem ja, on dokonczyl), troche posprzatal obejscie, zajal sie
glodnym Brazem, gdy ten wrocil wlasnie z roboty, dal mi sie wyciagnac do
knajpy (gdzie nic nie pil, mimo ze stawialem! ale sie tlumaczyl tym,ze juz sie
upil dozgonnie tymi czterema piwami ktore strawil na mym Wschodnim Balkonie w
czasie ogladania coweekendowego pokazu ogni sztucznych). A ze ostatnie metro
przegapil spi wlasnie na kanapie w lywyn'rumie, bo pokoj goscinny napowrot po
jego wyprowadzce przerobilem na internet-cafe.

Kazu ugotowal miso-supe na deser. A gotowanie to spowodowalo, ze chcialem
poczatkowo umiescic ten tekscik na watku jutki pt. "Pytania kulinarne" (jako
zadne pytanie zreszta; bo mimo, ze do watku owego jeszcze nie zajrzalem, nie
wierze by ktokolwiek pytal tam o kulinaria:)
Poniewaz jednak tekscik sie rozrosl umiescilem go tu, czyli w miejscu osobnym,
czyli tym wlasnie, czyli tu-tu, czyli wlasnie tutaj gdzie czytacie to co w tej
chwili czytacie, jesli to czytacie.

No wiec Kazu gotowal miso, a ja sie gapilem.
Kazu nie nalal poprostu wody do garnka, lecz nim ja nalal odmierzyl ja trzema
miseczkami (bo jest nas trzech).
Kazu nie wrzucil na-oko do tejze wody zaczynu miso. On zanurzyl lyzke wazowa
w wodzie, do lyzki wazowej dodal miso-zaczyn, w tejze lyzce wazowej zaczyn
rozbeltal mieszadlem (whisk?), tak rozbeltany zaczyn z woda wymieszal, wode
posmakowal, operacje w lyzce wazowej powtorzyl trzykrotnie, nim efekt go
zadowolil.
Dokladnie te sama operacje powtorzyl z rybim bulionem. Wowczas dopiero dodal
zdzbla algi oraz kostki tofu.
Misosupa byla wysmienita; i jest nadal, gdy robie ja sam bez odmierzania wody
miseczkami oraz udzialu lyzki wazowej.

Kazu (z miso, czy bez) stal sie chyba czescia rodziny. Dziwne, bo przyjaciel
Madziar z Vancouver zapewnial mnie, ze tak sie stanie (kwilac niemal z
tesknoty za Kazu przez telefon), a ja z niego sobie w cichosci wewnetrznego
glosu drwilem.

I prosze sobie 2+2 nie dodawac, bo wyjdzie wam 5, tak jak i mi wychodzi, bo
wcale nie o to -by bylo do rymu czestochowskiego- chodzi. Wrecz przeciwnie.

Acha! Jesli chodzi o kompetycje miedzynarodowa fajerwerkow, to poki co
stawiam na Argentyne, mimo ze dzis Czesi bardzo ladnie sie zachowali.

(Do galernikow: zamieszczam wlasnie krotkie widelo z grande-finale
zeszlotygodniowego popisu Hiszpanow)

Dziekuje za uwage.
Obserwuj wątek
    • chris-joe Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 17.07.05, 09:27
      fajerwerki na galerie sie nie zmiescily, nadaje wiec tutaj (dla tych z szybkimi
      maszynami):
      s48.yousendit.com/d.aspx?id=2XR0LQM54JA7Y0LVSTCVQAYHCO
    • ani-ta Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 17.07.05, 10:09
      bo wiesz c-j...
      gotowanie to jest SZTUKA...
      a nie takie sobie ot... wrzucanie do gara:))))
      jezeli Kazu zapragnie poszerzyc swoje horyzontu o hebrajski, polski lub
      czeski... ZAPRASZAM!:)
      wytrawnego kucharza mi brak!!!:)))))
      <ja z tych "wrzucajacych":P>

      jedyna restauracja w ktorej moglabym zostac do konca zycia... francuska... na
      rogu Sheinkin Str. i Sirkin Str.:)) obsluga, podanie, potrawy... klimat...
      nawet rachunki za biesiade mnie ZACHWYCAJA!:)))))))))))))))
    • jutka1 Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 17.07.05, 10:29
      Alem sie zeslinila. Za zupa miso tesknie namietnie i bolesnie.
      Niestety, zaczyn miso podobno ma dosc krotki termin waznosci, we Wroclawiu
      nimo, z Warszawy musialabym wiezc.
      :-((

      Kazo brzmi fajnie. Holub go... i wytlumacz, ze nie nalezy sie uczyc
      kebekuanskiego narzecza (w polaczeniu z japonskim akcentem... juz mam gesia
      skorke...) - niech sobie znajdzie jakiegos Chrancuza do lekcji.
      • chris-joe Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 17.07.05, 11:32
        anita-
        ja gleboko wierze, ze gotowanie to sztuka, ale mam watpliwosci co do tego
        mis(o)eczkowego odliczania i beltania zaczynu zanurzonego w lyzce zanurzonej w
        garnku.
        W Japonlandzie bylem, piwo jadlem i sake pilem, ale- jak gotowali, nie widzialem;
        wiec nie wiem, czy to co Kazu wyczynia to sztuka, czy tez Kazu-istyka:)
        Bendem patrzyl i przemysliwal. Kto wie, moze nawet cos ugotuje:))

        jutka-
        Kazu potrafi kilka angielskich slow wypowiedziec zaskakujaco porzadnie (ex.
        door), reszta zas wprawia me wyrafinowane anglofonskie ucho w bezczelna radosc,
        ze teraz ONI stana sie ofiara wyszukanych tortur.

        Przed jezykowymi zasadzkami ostrzegalem i ostrzegam (Kazu i siebie), zas dzis
        Kazu wypytywal (i wyrazal glebokie gardlowe zdziwienie) o kanadyjski podzial
        wladzy i legislacji na prowincjonalna i federalna.

        Ponadto, dzis po raz pierwszy w zyciu byl w gay-barze, oraz z wielkim (acz w
        miare dyskretnym, wylaczywszy glebokie gardlowe odglosy) zdziwieniem obejrzal
        kilka mlodych calujacych sie dziewuch.

        (Co mu sie teraz musi snic!? :)


        • jutka1 Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 17.07.05, 11:42
          Ja obserwowalam ucznia nie raz, jak japonszczyzne mi gotowal, i bylo dokladnie
          tak samo. A juz gotowanie japonskiego klejacego sie ryzu... specjalnie z
          Warszawy przywozil ryz made in Japan, rice-cooker made in Japan, i byla
          cala celebracja z plukaniem ryzu (z siedem razy plukal, wygniatajac rekami,
          odlewajac bialawa metna wode, i apiat' od nowa)...

          Z Japonczykami w Paryzewie pracowalam, i po tych wszystkich latach nauczylam
          sie ten akcent rozumiec, ale na poczatku... tragedia!

          Co mu sie sni? Zapytaj rano :-)))
          • chris-joe Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 17.07.05, 12:09
            Ryzowe obrzedy mnie juz wogole nie dziwia- po Iranczyku mam Braza. Mehrdad ryz
            czcil i piescil, Braz ma specjalna "spluczke", ktora nawet Kaz(ik)owi zaimpononowal.
            I mimo ze unikam carbs (na kaszkach sie koncentruje, czym wzbudzam w Brazie
            coraz wieksza nienawisc do gryki; and of course there are limits to my regime,
            See: beeeeer), Kazu mi zaimponowal 5 minutowym ugotowaniem sypkiego ryzu na
            pol-twardo, czyli tak jak chcialem. W moim wlasnym zwyklym garnku.

            Ja wogole odlatuje: kartofla nie pamietam i wlasnie przeszedlem z mleka na
            sojowke.
            Czyli cos mnie wkrotce zabije :) Z pewnoscia nie papierosy.

            • jutka1 Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 17.07.05, 13:55
              Na te Twoje no-carbs, ide sobie ugotowac bobu ;-))))
              (mlodziutki, zieloniutki, jeszcze low-carb :-)

              Ja 15ty dzien nie pale i tak sobie mysle, co mnie zabije?
              Bo przeciez nie czerwone wino....
              Miesa prawie nie jem, moze raz w tygodniu...
              Ryby regularnie...
              Warzywa tez.

              Juz wiem. Stres spowodowany rzuceniem palenia mnie dobije.

              I tym optymistycznym akcentem, ide ugotowac mloda kukurydze, a potem bob.
              Aloha :-))
    • maly.ksiaze Re: Anathema 17.07.05, 20:07
      Ja, proszę Państwa, jadam miso regularnie, ale jedynie w wersji instant. Wiem,
      że to godne potępienia i że świadczy to o tym, że się zwyczajnie nie znam, ale
      jak do tej pory nie stwierdziłem różnicy.
      W pobliskim supermarkecie, na półeczce z napisem 'Japan' leżą woreczki z miso.
      Wysypać do miseczki, zalać gorącą wodą, odczekać pięć minut (aż się listowie
      rozwinie).

      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Z tej samej półki: 'wasabi peas'! Próbował ktoś? Rewelacyjne do piwa.
      • chris-joe Re: Anathema 17.07.05, 23:10
        wasabi peas... hmmm, duze ilosci konsumowalem w JP, tutaj rzadko do nich wracam,
        choc rzeczywiscie widuje je czesto. Masz racje, sa dobre i nalezy o nich pamietac.l
        Ponadto witamy na lonie, mk, kopa lat:)))
      • i.p.freely Re: Anathema 17.07.05, 23:12
        Towarzystwo sie moczy w strumieniu a ja "cierpie"(:D) w chlodzie
        kilmatyzowanej, kampingowej chatki delektujac sie kapusniakiem .... z torebki,
        firmy PROFI (product of Poland).
        Jeden z tych produktow co to sie albo podgrzewa w mikrofalowce albo wlewa
        zawartosc torebki do gara i podgrzewa, co jesli chodzi o wakacyjne szybkie
        posilki, jest wysmienitym rozwiazaniem.

        A wiec jest tak; po pierwszej torebce nie bylam pewna co do produktu wiec
        otworzylam druga. Jaki osad? Druga torebka potwierdzila to co sadzilam po
        pierwszej, to ze kapusniak jest WYSMIENITY!!!!

        Miso .... swiadomie, chyba nigdy nie probowalam.
      • jutka1 Re: Anathema 17.07.05, 23:19
        MK, SiDzej Cie zabije, a dlaczego? Nizej ;-)

        SiDzej!!!!! Zamowienie skladam na instant miso, nie widze inaczej,
        plizplizpliz with a cherry on top.......................................

        ps. wasabi peas.... o tak, probowalam, polubilam, do teraz zapomnialam.
        Poszukam w Warszawie
        • chris-joe Re: Anathema 17.07.05, 23:39
          Kapusniak blyskawiczny mnie zatkal (metaforycznie) i zafrapowal. Chyba odwiedze
          pobliskie delikatesy pn."Wawel" i rozpytam.
          Acha, odkrylem bardzo porzadne ogorki kiszone produkowane przez lokalnego
          restauratora pn. "Moishes". Nawet kwas po nich jest wyborny.
          Pytanie: czy ogorki kiszone ze sloika, a nie z beczki naleza do kategorii "instant"?

          Woreczek miso obmacalem i daty waznosci nigdzie nie odkrylem. Ponadto w sklepie
          lezy to-to na zwyklych polkach, a nie w lodowie, co napawa mnie optymizmem, ze
          produkt przezyje dwa tygodnie w torbie podroznej. Jeszcze sie dopytam.
          Do ciebie, jutka, bedzie jednak nalazalo przypomnienie mi o miso na poczatku
          wrzesnie :)
          • jutka1 Re: Anathema 18.07.05, 00:05
            Kiszone ze sloika nie musza byc erzacem, kubeczki smakowe Ci same podpowiedza.

            Co do miso. Jesli mowimy o instant zupie miso, to termin waznosci nie dotyczy.
            Dotyczy natomiast (powtarzam za uczniem) pasty miso, czyli pasty ze sfermentowanej czycus soi.

            Ja poprosze o zupki instant bez daty waznosci, przypomne we wrzesniu :-))
            Keep the receipts :-)
            • ani-ta Re: Anathema 18.07.05, 07:03
              a ile w niej glutaminianu sodu...
              tak tylko pytam...
              bo smaku mi i tak nie opiszecie:(

              jutka jakby co... zachowaj jedna torebke na pozna zime-wczesna wiosne?:) cio?:)
    • basia553 Anita, ty okropny chemiku! 18.07.05, 08:14
      zepsulas mi juz dawno przyjemnosc z jedzenia zupek z tytki. Taksie tym skladem
      chemicznym przekelam, ze przestalam je spozywac:(((( a tak bylo to wygodne!
      • lucja7 dwie rzeczy 18.07.05, 11:43
        Bardzo mi sie podobaja dwie rzeczy w tym co napisal C-J:

        - prawdziwe gotowanie zupy, odmierzanie, gestykulacja, smakowanie,
        - oraz koncept pichcenia przez goscia.

        Tez juz tak robilam.

        A z tymi zupami z torebek to nie przesadzacie?
        • lucja7 Re: PS dwie rzeczy 18.07.05, 12:07
          Koncept gotowania przez goscia a nie gospodarza chcialam powiedziec.
          Jutka, ustosunkowalam sie do strychu na prywie.
        • jutka1 Re: dwie rzeczy 18.07.05, 12:08
          Lucjo, bonjour :-)))

          Wyobraz sobie, ze Cie wywoza z Paryza i zostawiaja na wsi... Wyobraz sobie, ze
          Twoje najukochansze dania kuchni XXX sa dostepne albo w Krakowie albo w
          Warszawie, czyli 370 km od wsi... a ingrediencji tez nie mozna dostac, albo sie
          latwo psuja...

          Wyobraz sobie, ze jakies smaki Ci sie snia po nocach...
          Nie zapodalabys sobie ersatzu w postaci "z proszku"?
          Bo ja tak. Zupa miso na mojej liscie ukochanego jedzenia ustepuje tylko zupie
          pho (ktora, n.b. potrafie zrobic i mam skladniki - a pasty miso nie mam :-))
          • lucja7 Re: dwie rzeczy 18.07.05, 15:04
            Mam sobie wyobrazic ze ktos mnie wywozi z Paryza?
            Chyba ze sila, wlasnie obchodzilismy wczoraj 63cia rocznice czegos w tym
            rodzaju. Poki co nie bedzie to jeszcze w moim programie na najblizsze lata.
            A ty bylas deportowana w Gory Sowie?
            • jutka1 Re: dwie rzeczy 18.07.05, 15:25
              Powtorki la grande rafle nie ma w programie, point final.
              Mam nadzieje przynajmniej.

              Wiem, wiem, sama tu przyjechalam, z wlasnej woli etc.
              Co nie przeszkadza mi tesknic do zupy miso..
              :-)
    • xurek Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 18.07.05, 12:05
      Nie mam pojecia co to jest miso a po dwoch przymiarkach do japonskiej kuchni
      (jako konsument wylacznie) stwierdzilam, iz chyba nie jestesmy kompatybilne.
      Ale jezeli Kazo akurat bedzie kiedy sie spotkamy i akurat ugotuje zupe, to
      sklonna jestem do trzeciego experymentu :).

      PS: wyslalam Ci mailem numer siostry, na wypadek gdyby te handys nie dzialaly

      Xurek
      • tortugo Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 18.07.05, 19:55
        miso pycha. Jeno istnieja rozmaite odmiany, "czerwone" i "biale", oraz z
        rozmaitych surowcow robione, choc juz tutaj to juz nie jestem pewny czy
        wszystkie opieraja sie na soi i posiadaja tylko inne dodatki, czy tez istnieje
        roznorodnosc podstawowych skladnikow (chyba jednak to drugie). Jak kupuje to
        patrze na nalepke i jak napisane "Barley Miso" to biore, bo takie wlasnie
        lubie, a zalicza sie do bialych i znakomita z niego zupa (ale to nie
        krupnik ;)))

        a u japonczykow bardzo mi sie bodoba ich generalne podejscie do jedzenia,
        prawie z nabozenstwem, tzn w przygotowaniach, bo spozywanie to inna sprawa ;)))

        ~:O:=o

        Pies: zeby tylko przestali wybijac te biedne wieloryby.
        • jutka1 Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 18.07.05, 20:26
          najbardziej mnie dobijalo siorbanie
          i bekanie

          ^pardon.....
          • tortugo Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 21.07.05, 17:13
            no, siorbanie. a jak gadajo z pelno gembo, to sie nazywa see-food ;)))
            • jutka1 Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 21.07.05, 23:46
              See-food bylo tysz.
              I hear-food-to-go ;-))))
      • chris-joe Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 18.07.05, 21:27
        xurze, dzwonilem pod twoj numer w piatek chyba, odezwal sie glos automatyczny po
        niemiecku, bardzo duzo mowil, a ja nic nie rozumialem, czekalem jeno na
        miedzynarodowo zrozumialy beep, po czym zostawilem wiadomosc do konca nie bedac
        pewien, czy ja sie wogole dodzwonilem.

        Kazu powinien nadal byc w miescie, wiec niewykluczone, ze uda mi sie go zwabic:)
        W najgorszym razie, sam sie spreze w sobie i miso przyrzadze.

        Maila dostalem i odpisalem.

        ps. moze ja cos z numerem pokrecilem, bo zignorowalem dwa zera przed numerem
        kierunkowym?
    • triskell Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 22.07.05, 04:32
      A ja do dzisiaj nie wiedziałam, co to jest to miso. Muszę się przyznać, że jak
      zobaczyłam tytuł wątku, to w pierwszym momencie myslałam, że chodzi o mięso,
      tylko tak fantazyjnie napisane :-P.... ALE ... Dziś byłam w tutejszym Oriental
      Market i tak z ciekawości sprawdziłam... jest! I takie w lodówce, i takie
      instant. Te instanty są zwykłe, białe (nazywa się to Shiro Miso), czerwone, z
      tofu, pikantne... tyle pamiętam, może i więcej tego było. Jestem w tym i
      przyszłym tygodniu na diecie, ale potem na pewno spróbuję, które polecacie na
      pierwszy raz?

      Jutko lub ktokolwiek inny - jeśli chcecie, to mogę Wam kupić i wysłać kilka
      takich instantów. Przecież to leciutkie, bez problemu się wyśle :-). A może ktoś
      chciałby zrobić wymianę na czerwoną herbatę Pu-Erh (bo właśnie ta nieszczęsna
      herbata była przyczyną mojej - nieskutecznej - wizyty w owym oriental market,
      polecono mi szukać "u Chińczyka" a ten sklep najbliższy był takiej definicji)?
      Dajcie znać, ja wiem jak to jest tęsknić za ulubionymi smakami (tu wirtualny
      ukłon w kierunku soku z czarnej porzeczki), więc jeśli w tak prosty sposob będę
      mogła pomóc, to nie ma sprawy :-).
      • triskell Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 22.07.05, 04:37
        Aha, chciałam jeszcze dodać, że wasabi nie cierpię. Przypomina mi w smaku
        chrzan, a tego baaardzo nie lubię.
      • ani-ta Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 22.07.05, 07:24
        triskell:)
        ja ci powiem w tajemnicy!
        ja ta herbate na ODCHUDZANIE pilam... nawet fajna w smaku, ponoc skutecznie
        oczyszcza organizm...
        chyba mi oczyscila... z toksyn itp.
        bo teraz "tyje" juz tylko miejscowo:))))))))))
        a 24.12.2005 zrzuce nagle wage... ku zaskoczeniu polowy elity medycznej
        wawy:PPPP
        • triskell Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 22.07.05, 09:22
          ani-ta napisała:
          > ja ta herbate na ODCHUDZANIE pilam...

          No tutaj jest i mój pies pogrzebany :-P

          > nawet fajna w smaku,

          Mi ktoś powiedział, że ona smakuje... rybio. Niezbyt to, przyznam zachęcające.

          > bo teraz "tyje" juz tylko miejscowo:))))))))))

          A możesz sobie chociaż wybierać te miejsca? ;-)

          > a 24.12.2005 zrzuce nagle wage...

          Tylko nie zrzucaj jej ze zbyt wysoka (Ktoś na tym forum, nie pamiętam kto, ma
          sygnaturkę "Wywabiam plamy na schody..." itp. Może by jeszcze dodać "Pomagam
          zrzucić wagę z trzeciego piętra"? ;-P)

          A tak poważnie, to od 5 dni jestem na diecie kopenhaskiej (i już zrzuciłam chyba
          z 4 kg), a herbata Pu-Erh jest polecana jako jeden ze środków utrzymania efektów
          diety po jej zakończeniu (obok oczywiście rozsądnego jedzenia i ćwiczenia).
          Szukam jej właśnie w internecie, już parę stron sobie zaznaczyłam i czekam na
          męża (jeszcze w pracy), żeby wyraził zgodę na zakup :-).
          • basia553 Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 22.07.05, 09:33
            Opowiedz cos o tej diecie. Jestem od lat w stalej walce z nadwaga.
            Anita: nie waz sie zrzucac czegokolwiej skadkolwiek:)))))))
            • triskell Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 22.07.05, 10:04
              basia553 napisała:
              > Opowiedz cos o tej diecie. Jestem od lat w stalej walce z nadwaga.

              Wiesz, u mnie dopóki to jeszcze była tylko nadwaga, to było OK. Ale w ubiegłym
              tygodniu z przerażeniem spostrzegłam, że mój BMI (Body mass index - stosunek
              wzrostu do wagi) zaczął się ocierać o dolną granicę OTYŁOŚCI (19-25 waga OK,
              25-30 nadwaga, powyżej 30 otyłość, powyżej 40 poważna otyłość... ja miałam w
              ubiegłym tygodniu 30, teraz spadłam już do 28.8). I dlatego postanowiłam, że cos
              z tym musze zrobić.

              Dieta trwa 13 dni i jest ułożona nie tak, żeby przez dwa tygodnie ograniczyć
              kalorie a potem zaraz wrócić do stanu piewrwotnego, tylko tak, żeby trwale
              zwiększyć przemianę materii czyli spalanie tłuszczu. Jadłospis jest dość ścisły
              i w wersji angielskiej trochę się od polskiej różni.

              Ja korzystam z wersji angielskiej, dostępnej pod adresem:
              www.weight.addr.com/DD.html#notes
              Pod tym samym adresem możesz też sobie obliczyć swój BMI.

              Jest też wersja po polsku, róznice niewielkie, ale są. Poniżej masz linka do
              polskiej wersji i całego długiego wątku na Forum Fitness. Koleś odpowiada tam na
              wiele pytań i wskazuje wiele zamienników. Ja jednak staram się nie zamieniać
              produktów i przestrzegać diety bardzo ściśle, licząc tym samym na lepsze efekty.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=342&w=846917
              Powodzenia! :-)
      • jutka1 Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 22.07.05, 10:09
        Triskell, bardzo milo z Twojej strony, ale Chris-Joe mi we wrzesniu przywiezie... (prawda, siDzej? :-)
        Jesli chcesz czerwona herbate, daj znac na skrzynke, moge przyslac.
        • triskell Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 22.07.05, 11:47
          jutka1 napisała:
          > Jesli chcesz czerwona herbate, daj znac na skrzynke, moge przyslac.

          Dzięki :-), ale zamówiłam w końcu przez internet (nawet dwa rodzaje: liściastą i
          w bloczkach/kawałkach). Przy okazji trochę sobie o tej herbacie poczytałam.
      • tomert Herbata 22.07.05, 20:47
        Z tego co wiem to najwiekszy wybor roznego rodzaju herbat maja sklepy arabskie.
        Przynajmniej tak jest u nas.
    • basia553 Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 22.07.05, 09:06
      Wszystko rozumiem Anita, tylko dlaczego elyta ma byc zaskoczona? Czyzby
      ktokolwiek liczyl na to, ze nie schudniesz wtedy?
      • triskell Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 22.07.05, 09:26
        basia553 napisała:
        > Wszystko rozumiem Anita, tylko dlaczego elyta ma byc zaskoczona?

        Moim zdaniem spadające znienacka wagi (tudzież inne ciężkie przedmioty) to jest
        powód do zaskoczenia, by nie rzec paniki.
        • lucja7 Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 22.07.05, 09:33
          triskell, co ty robisz?
          • triskell Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 22.07.05, 10:10
            lucja7 napisała:
            > triskell, co ty robisz?

            Chodzi Ci o profesję? W Polsce uczyłam angielskiego. Tutaj w tej chwili szukam
            pracy. Chcę dla odmiany czegoś nieskomplikowanego, o czym po przyjściu do domu
            będę mogła zapomnieć. Na przykład taka praca kelnerki byłaby dla mnie OK, ale
            Olympia to mała mieścina... więc ciagle sie rozglądam :-).
            • lucja7 bar w malej miescinie 22.07.05, 10:37
              W filmach o akcjach rozgrywajacych sie w malych miescinach jest zawsze jedyna
              kelnerka. Masz wiec chyba duza konkurencje :)
              • triskell Re: bar w malej miescinie 22.07.05, 11:50
                lucja7 napisała:
                > W filmach o akcjach rozgrywajacych sie w malych miescinach jest zawsze jedyna
                > kelnerka. Masz wiec chyba duza konkurencje :)

                :-). Nie, aż taka mała ta mieścina nie jest, ok. 35 tys. mieszkańców. Tak że
                może i dwie kelnerki da się tu upchnąć :-P Ale i tak w porównaniu z oddalonym o
                2 godziny Seattle to i miasteczko mniejsze i z pracą znacznie gorzej.
                • lucja7 Re: bar w malej miescinie z zegarem 22.07.05, 11:56
                  A przepraszajac za wyrazenie, ktora u ciebie godzina?
                  • triskell Re: bar w malej miescinie z zegarem 22.07.05, 11:58
                    Ano 2.57
    • chris-joe Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 22.07.05, 11:41
      triskell,
      By zrzucic wage, daj sie chlopu rzucic. Mnie przed laty rzucil taki jeden i
      zrzucilem 30 funtow jak siekiera odrabal. (Odszedl byl w sina dal z pewnym
      Szkotem i z nadwaga... tusze :) Ni chlopa, ni nadwagi nie odzyskalem.
      Ale to dawne lata.

      jutka,
      miso przywioze jak w banku. Chyba nawet nie bedziesz musiala mi na poczatku
      wrzesnia przypominac. Ten watek robi za nitke na palcu :)
      • triskell Zrzucanie wagi 22.07.05, 11:58
        chris-joe napisał:
        > By zrzucic wage, daj sie chlopu rzucic. Mnie przed laty rzucil taki jeden i
        > zrzucilem 30 funtow jak siekiera odrabal.

        Ale pytanie, czy on by mnie teraz był w stanie podnieść, po to żeby mną rzucić? ;-)

        A tak na serio - ja też jestem z tych, co tyją jak są w szczęśliwych związkach a
        błyskawicznie chudną jak jest im źle. Ale chyba jednak nie dam sie rzucić, bo
        fajny chłop i w sumie go lubię :-). Szkoda by go było dla diety.
    • basia553 Triskell, 22.07.05, 17:40
      o diecie poczytam pözniej, niestety po polsku bo ang nie znam:(((( Pewnie bede
      musiala produkty przekladac na niemiecki. Teraz Ci tylko möwie: przestan marzyc
      o kelnerzeniu! Mozna swietnie zarobic, ale to cholernie ciezka praca. Wiem, bo
      na poczatku tez sie w tym kierunku udzielalam. A moja kolezanka przez sen nawet
      möwila niby do goscia zeby spokojnie czekal, bo mu zaraz zamöwione jedzenie
      przyniesie. A jak maz nia potrzasnal, to z zapalem powiedziala: dobrze, dobrze,
      zaraz przyniose rachunek:)))) To tyle na temat niemöwienia o pracy po preacy. I
      nie möw potem, ze Cie nie ostrzegalam!!!
    • tomert Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 24.07.05, 02:40
      Bylem dzis w sklepie, zajrzalem na orientalna polke. Miso znalzlem ale wszystko
      jest w proszku. To takie ma byc? Czy jest cos inszego?
      • triskell Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 24.07.05, 03:22
        tomert napisał:
        > Bylem dzis w sklepie, zajrzalem na orientalna polke. Miso znalzlem ale wszystko
        > jest w proszku. To takie ma byc? Czy jest cos inszego?

        Sama jeszcze miso nie jadłam, ale z wątku powyżej wnioskuję, że to w proszku
        może być wtedy, jeśli nie ma żadnego innego. A w lodówce sprawdzałeś? Bo w
        sklepie, w którym ja patrzyłam, to nie-proszkowane było właśnie w lodówce.
        • tomert Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 24.07.05, 03:39
          Bylem w Ralphs. Nastepnym razem sprawdze w lodowce.
    • ertes Mam Miso 25.07.05, 22:20
      Poniewaz w sklepie nie znalazlem nic ciekawego to wlasnie zamowilem zupe Miso w
      japonskiej restauracji ktora mi wlsnie przywieziono.

      Sprobuje i dam znac jak i co.
      • ertes Re: Mam Miso 25.07.05, 22:28
        Ok. moze byc.
        Glownie to zabarwiona i zasmaczona woda z jakimis liscmi i tofu.
        Mam kolezanke japonke to ja zapytam tyz gdzie kupic dobre.
        • don2 Re: Mam Miso 25.07.05, 22:32
          Pan raczyl sobie zupe przywiezc ? No to mam kim sie chwalic miedzy ludzmi:znam
          takiego w USA co kaze sobie zupe przywozic ! Kur...a u nas nawet pizzse nie
          przywioza ,bo sie nie oplaca.
          • ertes Re: Mam Miso 25.07.05, 22:58
            Widzisz jak to wszystko ladnie brzmi jak sie nie opisze detali?

            A wygladalo tak: moje coworkery zglodnialy i postanowily pojsc na luncz.
            Zaczely dyskutowac gdzie i stwierdzily ze ida na japonski fast food co ja
            uslyszalem i poprosilem o przywiezienie mnie zupy Miso. A ze fastfood zamienil
            sie na restauracje to juz nie moja wina. Ale wrazenie zrobilem, nie?
            • don2 Re: Mam Miso 25.07.05, 23:52
              Absolutnie ! Ciekawe jak bys tak grubej powiedzial,ze chcesz zupe.Podala
              by ,czy pokazala na garnek i dodala ,ze tez masz rece :)))))))))))))))
              • ertes Re: Mam Miso 26.07.05, 00:22
                Z Gruba roznie. Wczoraj ja szkolilem w podowawaniu lodow.
                Zaczela mi narzekac ze jak zmrozone to nie daje rady kroic. Zaczalem marudzic i
                podala.
                Nie jest jeszcze tak zle.
                • lucja7 Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 09:48
                  Poziom kultury generalnej forum polonia 2 podnosi sie w tempie szybkim.
                  Niewiele dni temu CJ opisal gestykulacyjne przygotowywanie zupy egzotycznej
                  przez japonskiego goscia, a polscy emigranci, i ci ktorzy znali produkt i ci
                  ktorzy nie znali, ustawili sie grzecznie w kolejce wielkich magazynow (oddzial
                  chinski!) po torebki z namiastka tejze zupy. Zanotowalam nawet wysylki poczty
                  miedzynarodowej. Rowniez mozliwosc zamawiania torebek z transportem nie
                  przerywajac ogladania tv.
                  Zyc nie umierac!

                  :)))
                  • jutka1 Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 10:18
                    Ja jestem wiejski burak i tak juz mam - jak nie moge miec oryginalu, ani ugotowac,
                    bo skladnikow brak, to sie zadowalam namiastka.

                    Gdybym ciagle mieszkala na rue de Ponthieu, to by nie bylo tematu: wyszlabym
                    sobie na rue Boetie albo Colisee i zjadla ile chce o kazdej porze. Nie mowiac
                    oczywiscie o drugiej stronie rzeki, dokad rowniez chadzalam na miso. Czego nie
                    omieszkam uczynic juz niedlugo.
                    • lucja7 Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 10:24
                      Bonjour, toi,
                      Wiem, wiem. Nie badz taka powazna :)))
                      • jutka1 Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 10:47
                        Jezeli to wszystko to byl zart, to mozesz nie brac pod uwage mojego wpisu do
                        Ciebie na watku obok.

                        Ktory nota bene byl hipotetyczny "jesli o mnie chodzilo"
                        • lucja7 Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 11:04
                          Pewnie ze to byl zart.
                          Ale jak nam wiadomo, w kazdym zarcie jakas tam prawda siedzi.
                          No i co teraz bedzie?

                          Uczen potrafi wykonywac masaze? Z tego co pisalas o jego znajomosci kultury
                          orientalnej, pewno tak. hm, hm...

                          :))
                          • don2 Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 11:39
                            Polskie krajowe znajomosci innego swiata,kultury i kulinarii,moge udokumentowac
                            jadlospisem z rest.faraon w Pyrzycach -" dodatki do salaty-sos cacyki".oraz na
                            pytanie czym rozni sie kebab od gyros,padla odpowiedz: kebab to w bulce a gyros
                            to na talezu.I do wyboru wolowe lub z kurczaka.
                            pani w TV uczyla jak robic gazpacho.tak sie rozpalila w opowiadaniu jak to sie
                            robi,ze zapomniala o dodaniu olivy i czosnku-rezultatem musialo byc cos
                            wodnistego o smaku pomidora.
                            Krazy nad Polska mitologia,cwaniactwo i cielecy zachwyt odkrywania swiata
                          • jutka1 Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 14:57
                            Wiesz, te masaze to dobry pomysl...
                            Obawiam sie jednak, ze moje ewentualne pytanie mogloby byc zle zrozumiane :-)
                  • chris-joe Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 11:01
                    Aaaah, miso-szmiso, lucja... Ja tym sposobem nabylem juz przynajmniej 2 albumy
                    do mojej fonoteki:)
                    Da zdrawstwujet forum miezdunarodnoj druzby i satrydnicziestwa! Oura!
                  • ertes Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 19:07
                    Rany! Lucja! Nawet temat zupy cie denerwuje?
                    Ech, juz lepiej polec jaka dobra potrawe.
                    Lepsze spozytkowanie energii.
                    • don2 Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 21:30
                      Lepiej mi tu o zupie ani slowa ! Ugotowalem i zjadlem zupe z soczewicy i co?
                      Ano znowu jestem glodny :))))))))))))))))))))))) a tyle w niej jest dodatkow
                      • a.polonia Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 23:05
                        A propos polskich wynalazkow. Jak juz zdarzy mi sie pojechac do Polski to jakos
                        tak wszyscy chca mnie goscic domowa pizza. No dobra, nie wszyscy, ale brat moj
                        mlodszy ze swoja dziewczyna robia pizze na takim wyrosnietym ciescie, posypanym
                        m.in posiekana kielbasa oraz salatka z zielonych pomidorow. Ide do kolezanki, a
                        tam jej mama wita mnie podobna pizza, albo ta kolezanka zaprasza mnie do
                        lokalnej PICCERNI na pyszna PICCE ;-)
                        Uch, a ja zamawiam pizze, jak mi sie nie chce gotowac.
                        Dla odmiany brat czasem smazy mi kolejny rarytas - frytki ;-))))
                        No dobra, licza sie checi ;-))

                        W przyszlosci dalszej lub blizszej chce sie nauczyc robic gazpacho...

                        P.
                        • sabba Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 23:09
                          hehe a ja uwielebiam pizze domowej roboty mojej mamy!!! a co ty bys chciala zeby
                          ci zaserwowali apolko???:)
                          • ani-ta Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 23:12
                            ja bym wolala, zeby mi brat nie gotowal...
                            ale marze o:
                            zurku:)
                            barszczyku:)
                            schabowym z kapucha;)
                            golabkach:)
                            i zrazach zawijanych z kasza!!!!!!!!!!!!!:))))

                            nie marze o kurczaku:)
                            <uprzedzajac pytania innych:P>
                            • sabba kurka wodna 26.07.05, 23:13
                              i ten post wysmolila ta co piszsczy jak ktos inny o jedzeniu mowi!!!!!;)
                            • a.polonia Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 23:16
                              sabbo mila, juz Anita odpowiedziala na pytanie, ktore mi zadalas ;))))
                              Dodam tylko PIEROGI ;-))))

                              no pizza swietna, fakt, a dodam tylko, ze nauczylam ich spaghetti bolognese
                              robic i teraz zawsze mi serwuja jak przyjade ;-)))
                              A ja powtarzam - a co z PIEROGAMI sie pytam?? ;-))))
                              • a.polonia Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 23:17
                                o jezu, alem zglodniala ;-)))
                                przerzucam sie z oliwek na czosnek marynowany ;-))))
                                • ertes Re: Zupa socjologicznie kulturalna 26.07.05, 23:25
                                  A ja wlasnie odkrylem czosnek marynowany!
                                  Po prostu pycha!

                                  A najlepsze oliwki to Kalamata.
                              • sabba ano:) 26.07.05, 23:17
                                moi sie pytaja co ja chce;) i tak zawsze dostaje. przed kolejnym wyjazdem
                                nadmienic nieznacznie:)
                                Dobrych pierogow i dobrej nocy zycze!!:)
    • ertes Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 28.07.05, 18:05
      Dyskutujecie se tu o Miso to moze i ja sie wreszcie dowiem gdzie mozna kupic
      jakies porzadne.
      • chris-joe Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 28.07.05, 18:57
        To zakupione przez Kazu w azjatyckich delikatesach to "product of japan", nazywa
        sie "KURANO KAORI" (non msg). Woreczek 500g CAD$ 3.99 (przy czym Kazu krzywil
        sie, ze drogo, bo w Vancouver taniej).
        Ingredients: water, soy bean, rice and salt.

        Pewnie znajdziesz to u siebie w lokalnym sklepie japonskim, hinduskim,
        tajlandzkim, badz "health food" (przeciez jestes na Zach. Wybrzezu!).

        Do tego musisz zakupic: bulion rybny (fish stock/bouillon) w proszku, woreczek
        algi (seaweed), tofu.

        Do gotujacej sie wody (na 3 miski zupy) dodaj ok. 2 pelne lyzki stolowe pasty
        miso. Rozbeltaj dobrze mieszadlem. Dodaj ok. 1 lyzeczke bulionu. Znow
        rozbeltaj. Dodaj pol garsci algi, pokrojone w kostki tofu i... presto!
        (ewentualnie: voila!).
    • ertes Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 09.08.05, 06:09
      Dostalem 3 rozne miso od mojej Japonki: seaweed, spinach, soybean.
      Jest to prawdziwy japonski produkt. Przyniosla tez pudelko miso ktore jej dala
      kolezanka Amerykanka ale powiedziala ze ona tego nawet nie sprobuje bo jest to
      tutejszy wyrob. Powiedziala zeby porownac ;)
      W sumie kazda potrawa ktora nam przyniesie jest bardzo smaczna.
      Zdam relacje jak smakuje mi miso na dniach :)
      • ania_2000 Re: Kazu gotuje miso (i inne pierduly) 09.08.05, 07:34
        zachecona waszymi wypowiedziami i jako ze uwielbiam wrecz sushi - kupilam w
        koncu to miso.
        ok.
        moze byc:)

        ale prawdopodobnie z orginalem ma niewiele wspolnego:)))

        moja tutejsza kolezanka mowi tak - chinskie jedzenie jest lepsze, bo gotowane -
        a japonczyki jedza wszystko na surowo:)

        wg. mnie - kuchnia japonska jest bardzo elegancka. bardziej dla oka niz dla
        ciala:)

        ciekwe jakby podsumowano kuchnie polska?
        • ania_2000 do Ertesa 09.08.05, 07:36
          skad masz marynowany czosnek? ja tez chce:)
          • tomert Re: do Ertesa 09.08.05, 07:43
            Czasami jak sie zbiore to jade jakies 25 mil do sklepu prowadzonego przez Arabow.
            Maja tam mnostwo wyrobow nie do znalezienia w Ralphs czy Albertsons. Tam
            ostatnio znalazlem marynowany czosnek. Musze znow pojechac gdyz juz zniknal :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka