chris-joe
17.11.05, 11:41
...Parti Quebecois zostal Andre Boisclair. Mlody, po Harvardzie, otwarty gej.
Tematem jego homoseksualizmu nie zajmowala sie ni wewnetrzna opozycja
partyjna, ni inne partie.
Walkowano natomiast to, ze -jak sam sie przyznal- uzywal niegdys kokaine.
Mimo to, wczoraj odniosl miazdzace zwyciestwo.
Zwazywszy to, ze glownym celem PQ jest oderwanie Quebecu od Kanady (co
Boisclair potwierdzil w mowie powyborczej), zas PQ tylko cud moze przeszkodzic
w przejeciu wladzy w Quebecu przy najblizszych wyborach prowincjonalnych- w
ciagu najblizszych 2 lat bedziemy tu miec referendum w sprawie separacji.
(Ja jestem Anglo i federalista, wiec sie martwie).
Boisclair niemal z pewnoscia bedzie pierwszym gejem- premierem prowincjonalnym
Kanady.
Zas jesli "Tak" dla separacji wygra, wowczas -wyglada na to- pedal wyprowadzi
Quebec na niepodleglosc i zostanie pierwszym premierem "du Quebec Libre"...