Dodaj do ulubionych

A co tam naraze sie paniom

23.04.06, 11:50
wpis Jutki na innym watku sklonil mnie do wrzucenia tego co ponizej..(nie sa
to moje sformulowania - zasyytowane z otchlani netu -ale moglbym sie prawie
pod kazdym podpisac oboma rekami)
A wiec:
10 zasad higienicznego / psychicznie / bycia z kobieta...

1.Pod zadnym pozorem nie nalezy oczekiwac ze twoja kobieta stanie
sie twoim przyjacielem, kumplem od piwa, partnerem do swobodnych dyskusji.
Róznice dotyczace wizji swiata, celów, przezywania codziennych zdarzen,
sposobów reagowania i rozwiazywania problemów sa tak ogromnie, ze latwiej
byloby ci zaprzyjaznic sie z niedzwiedziem polarnym niz z wlasna zona.

2.Z kobieta moga laczyc cie konkretne rzeczy takie jak sex,
posiadanie potomstwa, prace domowe, chec dowartosciowania sie wsród
znajomych, i jakkolwiek glupawa nie bylaby ta potrzeba, lepiej ja nazwac od
razu i nie robic sobie zludzen ze twoja kobieta bedzie polaczeniem modelki,
mamusi, sprzataczki, luksusowej prostytutki, kompana do flaszki i
kucharki. Cieszenie sie tym co laczy i zachowywanie dystansu i przyjaznej
zyczliwosci w pozostalych kwestiach oszczedzi rozczarowan, czasu i zdrowia
psychicznego.

3.Nie nalezy nigdy starac sie zaspakajac wszystkich zachcianek
kobiety, we wszystkim isc jej na reke, zawsze starac sie o jej dobry nastrój,
byc nieskonczenie wielkodusznym, pelnym zrozumienia itd. Wielu
mezczyzn robi tak ze strachu przed rozstaniem, z lenistwa lub pod wplywem
totalnie bezmyslnego upojenie emocjonalnego. Bledem jest oczekiwanie jakiejs
dlugofalowej wzajemnosci lub wdziecznosci, jedyne co mozna w taki sposób
uzyskac to opinie mieczaka, mezczyzne niezdolnego do samodzielnego
podejmowania decyzji, meczacego marude i mdlawego placzka.

4.Partnerstwo w zwiazku damsko meskim to totalna bzdura. Kobiety
bardziej kieruja sie emocjami a mezczyzni rozumem. Mozesz byc pewien ze
wszelkie zasady, porozumienia jakie zawarles, sa dla niej bez wiekszego
znaczenia. Jesli masz przewage, bedzie ich przestrzegac zeby ci sie
przypodobac, ale gdy to ona bedzie miala lepsza pozycje, wszystko szybko
ulegnie renegocjacji, chyba oczywiste, na czyja korzysc. Kobiety nie za
bardzo sa w stanie pojac korzysci, wynikajace ze wspólpracy i rezygnacji z
intryg oraz nieustannych podchodów. Starajac sie byc jej partnerem
rezygnujesz z momentów, kiedy masz przewage i ryzykujesz, ze twoja uprzejmosc
zostanie odczytana jako slabosc.

5.Kobieta potrzebuje opiekuna i podpore, kogos, kogo bedzie
podziwiala, kto bedzie dawal jej poczucie bezpieczenstwa i pocieszal w
trudnych chwilach. Typowa kobieca manipulacja polega na udowadnianiu, ze
mezczyzni sie jej boja, bo jest zbyt inteligenta i ma wlasne zdanie,- to
przejaw ukrytej agresji zrodzonej z frustracji po poszukiwaniach za takim
wlasnie mezczyzna. Zwiazki z definicji partnerskie koncza sie na ogól
subtelnym nauzywaniem dobrej woli mezczyzny i dominacja kobiety. W zwiazku,
gdzie dominuje kobieta nikt nie jest zadowolony, mezczyzna - bo czuje sie
upokorzony, a kobieta - bo okazalo sie, ze jest ze slabeuszem a nie super
samcem.

6.Nigdy nie podejmuj zadnej powaznej decyzji pod wplywem emocji i
w bezposredniej konfrontacji z kobieta. Po prostu, statystycznie
rzecz biorac nie masz szans. Kobieta lepiej rozpozna twoje emocje, lepiej
przewidzi twoje intencje, trafniej zgadnie co ukrywasz i lepiej pokieruje
twoim zachowaniem. Twoja przewaga to zelazna logika, planowanie i
konsekwencja. Gdy emocje opadna mozesz sie zdziwic swoja wczesniejsza postawa
i postapic trafniej, a co najlepsze, unikniesz usilnego samo przekonywania
sie, ze glupota, w która cie wmanipulowala to byl doskonaly wybór.

7.Kobieta mniej doswiadczona w sprawach damsko meskich jest zawsze
lepsza w pozyciu od doswiadczonej. Dla mezczyzny sex i w ogóle kontakty z
kobietami czesto maja charakter dosc powierzchowny, dla kobiety sex
zazwyczaj oznacza glebokie zaangazowanie emocjonalne i czuciowe. Kazde
rozstanie oznacza w takiej sytuacji silna traume, a im wiecej takich
psychicznych ran kobieta zaliczy, tym gorzej ze stabilnoscia emocjonalna, tym
wieksza sklonnosc do odgrywania sie na mezczyznach i arogancji, tym wieksze
zobojetnienie wyrachowanie, tym gorsze nawyki itd. Zanim pozwolisz sobie na
taki uklad zastanów sie czy chcesz robic na dodatkowe pól etatu za
psychoterapeute i jeszcze kolejne pól za chodzace zrozumienie i siostre
milosierdzia /która dobrem zlo zwalcza /.

8.Od kobiety nigdy nie dowiesz sie nic wiarygodnego o jej
przeszlosci. To, co ci powie bedzie na ogól odbiciem tego, co ty jej
powiedziales /lub basnia o zyciu w cnocie /. Ta prosta technika manipulacji
polega na wzbudzaniu sympatii przez podobienstwa.... Kobiete doswiadczona
mozna za to poznac po zmanierowaniu sexualnym, sklonnosci i wprawie w
manipulowaniu mezczyznami, czestotliwoscia wspominania /mimochodem /o
bylych..., przywiazaniu do spotykania sie z kolegami i kolezankami /bez
ciebie oczywiscie /, bezczelnoscia i innymi szczególami. Doswiadczonej nigdy
nie dogodzisz, zawsze sie znajdzie ktos w jej przeszlosci, kto byl pod jakims
wzgledem lepszy od ciebie i zawsze bedzie uwazala, ze to ona robi ci laske
/no, bo tylu za nia szalalo, i na pewno bez trudu znajdzie sobie kogos
innego /.

9.Mlodsza jest zawsze lepsza od starszej /banal /. Im mniej lat
na karku tym mniej dziwactw, zali, fiksacji, bylych mezczyzn i kolegów
/najczestszy statystycznie material na cichego kochanka /, zlych nawyków,
mniej manipulacji, wieksza sklonnosc do szczerosci i silnych uczuc i
emocji. Najsilniejsza emocja dla podstarzalej lamaczki meskich serc jest
chciwosc, pazernosc, ozieblosc, zaklamanie i zawisc . Podstarzale
panienki, które przecwaniakowaly swoja mlodosc, latwo wpadaja w panike przed
samotnoscia i staropanienstwem /zadna sie nie przyzna / i moga sie w takim
stanie wiazac z kims, kogo uwazaja nawet za fajtlape i zero. Oczywiscie,
emocje w koncu wychodza i tacy mezczyzni musza bez konca znosic humory,
wieczne niezadowolenie i zlosliwa krytyke /horror!... /.

10.Nalezy sie wystrzegac mizoginizmu / nienawisc do kobiet /.
Utrudnia on wiazanie sie z kobieta i szczesliwy zwiazek. A mezczyzna bez
kobiety podlega wiekszemu ryzyku popadniecia w dziwactwa, nalogi, alienacje,
depresje i tendencje destrukcyjne. Kobiety nie sa ani zle ani gorsze, sa
inne, najlepiej zrozumiec ich nature i pozbyc sie meskiego potocznego
wyobraznia o kobiecie. /feministyczne wyobrazenia najlepiej w ogóle
ignorowac, szkoda czasu na bzdury.....


**************
no a teraz poprosze o komentarze drogie panie..
pozdrawiam
ptaszek
Obserwuj wątek
    • ozpol Nie sadze, gdyz .. 24.04.06, 03:19
      jest to za przejrzyste i racjonalne tak jak napisales w kilku punktach.
      Sadze, ze mielismy dyskusje co kobiety chca w zyciu od mezczyzn i co ..zapadla
      cisza..Sadze ze nie wiele bedziesz mial wpisow.
      Ostanio w OZ byla z wizyta jakas przemadrzala kobietka z US ktora uznala ze
      chlopy sa niepotrzebne ..taka prowokacja.
      Ladnie jej szlo w dyskusjach mowienie jacy jestesmy zli i bezuzyteczni, ale
      kiedy jeden madry chlop spytal ja poprostu jakiego faceta chce miec z jakimi
      cechami to .."zamilkla" wypowiadajac kilka bezsensowych slow.
      Nie wiem moze niechciala sie przyznac ze woli kobiety choc ostro twierdzila ze
      lubi mezczyzn ale do czego....
      Lubmy sie jak leci a dramaty i tak zawsze beda..
      • kan_z_oz A co tam naraze sie paniom 24.04.06, 03:31
        Ptaku mysle, ze moze to byc wlasciwy opis dotyczacy pewnej grupy kobiet.
        Ale wiesz jak to jest; jedna jaskolka wiosny nie czyni.

        Przeczytalam Twoj opis i na serio dochodzac do punktu 6 juz nie pamietalam co
        bylo w 1,2 i 3. Po dojsciu do ostatniego, pomyslalam , ze przypomina mi to plan
        wojenny. Machnelam wiec reka.
        Ogolnie moge tylko stwierdzic, ze Panowie sa rzeczywiscie mniej skomplikowani i
        wymagajacy. Drugiej strony nie podejmuje sie nawet 'rozgryzac'.

        Kan
        • ewa553 Re: A co tam naraze sie paniom 24.04.06, 09:04
          sprobuje wlasnymi slowami (choc mi to moze nie wyjsc) opowiedziec kawal, ktory
          kiedys gdzies czytalam - mam nadzieje ze nie tu:))))
          Mezczyznie ukazal sie Dobry Duch i powiedzial, ze pan ma za jakies tam zaslugi
          wolne zyczenie, moze chciec od Dobrego Ducha co tylko zechce. Wiec pan mowi, ze
          lata czesto do Ameryki, a nie lubi samolotow, wiec chcialby, aby Dobry Duch
          wybudowal autostrade przez ocean, aby ten pan mogl jezdzic autem do Stanow.
          Na to DD mowi ze to utopia, ze przeciez musialby setki ton betonu zuzyc na pale
          pod autostrade, ze musialby zbudowac po drodze dziesiatki stacji benzynowych
          aby pan mogl tak daleka droge pokonac i wogole to jest ab-so-lut-nie niemozliwe.
          Na to pan mowi no dobrze, to mam inne zyczenie: uwielbiam kobiety, ale zupelnie
          ich zrozumiec nie moge, tak bardzo chcialbym zrozumiec plec piekna! Na to Dobry
          Duch: wracajac do tej autostrady, to chcialbys dwupasmowa czy czteropasmowa?
          • maria421 Re: A co tam naraze sie paniom 24.04.06, 09:22
            Ewuniu- i to jest wlasnie to!

            Chlopy sie wysilaja zeby nas zrozumiec, ukladaja rozne teksty doslownie jak z
            podrecznika ze oni niby sa z Marsa a kobiety z Venus, a tymczasem faktem jest
            ze kobiety maja problemy ze zrozumieniem samych siebie i czesto same nie wiedza
            czego chca:-)

      • xurek Re: Nie sadze, gdyz .. 24.04.06, 11:48
        „Sadze, ze mielismy dyskusje co kobiety chca w zyciu od mezczyzn i co ..zapadla
        cisza..Sadze ze nie wiele bedziesz mial wpisow.“

        Gdzie byla taka dyskusja? Ja moge odpowiedziec od razu:

        Oprocz wygladu pozwalajacego mi na sypianie z nim bez obrzydzenia oczekuje od
        niego ucziciwego brania mnie jako osoby na serio. To zupelnie wystarcza, by
        cala reszta, niezaleznie od wyniku, przebiegla nie pozostawiajac glebokich
        blizn i traumatycznych rozczarowan. Ta „reszta“ zas jest tak indywidualna, ze
        ile kobiet, tyle oczekiwan. U mezczyzn zreszta chyba tez?
    • xurek Re: A co tam naraze sie paniom 24.04.06, 11:43
      Pkt 1:
      Czy tylko zona nie moze byc przyjacielem, czy tez kazda kobieta? Ja mam dwoch
      meskich przyjaciol od lat, meza tez uwazam za przyjaciela (i siebie za jego
      przyjaciolke). Moze inaczej rozumiemy slowo przyjazn, bo z teza, ze sposoby
      reagowania na i rozwiazywania problemow bardzo sie roznia. To nie wylkucza
      jednak moim zdaniem przyjazni.

      Pkt 2:
      Ogolnie sie zgadzam, aczkolwiek dodac pragne, ze by miec takie wymagania w
      stosunku do kobiety samemu trzeba by bylo byc supermanem :)). Obydwa gatunku sa
      niezwykle rzadko spotykane, ale w kilku egzemparzach chyba istnieja?

      Pkt 3:
      Dolkadnie tak :). Taki wszystkorozumiejacy i nawszystkosiezgadzajacy i
      wszystkoakceptujacy to po prostu „Waschlappen“ :)). Ale na odwort dziala chyba
      tak samo? Taka “swieta kobieta” to chyba zaglaskac na smierc moze?

      Pkt 4:
      Partnerstwo tez chyba rozumiemy inaczej. Dla mnie nie polega ono na tym,
      ze “kadzy to samo i tak samo po polowie”, tylko ze “kazdy swoja polowe wozka”
      ciagnie. Poza tym opisujesz w tym punkcie kobiete jak jakies “dziwne I
      bezmyslne zwierzatko”, z czym z definicji zgodzic sie nie moge. Zapewniam ze
      kobieta (przynajmniej jedna, czyli ja :)) jest i owszem w stanie
      zrozumiec “korzysci, wynikajace ze wspólpracy i rezygnacji z
      intryg oraz nieustannych podchodów”.

      Pkt 5:
      A kto nie potrzebuje podpory? Mezczyzna inaczej, ale tez. No i to z tymi
      intelektualistkami, co sie ich chlopy boja to nie tyko bajka ale czesto i prawa
      i to bez frustracji. Ale zgadzam sie w duzej mierze z teza, iz “ zwiazku, gdzie
      dominuje kobieta nikt nie jest zadowolony, mezczyzna - bo czuje sie upokorzony,
      a kobieta - bo okazalo sie, ze jest ze slabeuszem a nie super samcem.“ Nie
      zgadzam sie z domniemana implikacja, ze na odwrot dziala super – dominacja
      mezczyzny tez moze przeszkadzac. Parnterswo (rozumiane jako wzajemne powazne
      traktowanie swoich potrzeb) to jest wlasnie to :)).

      Pkt 6:
      Zgadzam sie stuprocentowo, ale rozszerzam na caly gatunek – rowniez dla kobiet
      lepiej jest sie zastanowci niz dzialac emocjolano – impulsywnie. Chociazby
      dlatego, iz jutro moze sie okazac, ze to co pod wplywem chwili osiagnelam dzis
      wcale nie jest tym, czego tak naprawde chce :).

      Pkt 7 / 9
      Cos w tym moze i jest, ale dla mnie to zbytnia generalizacja.

      Pkt 8
      Eee tam, ja zawsze mowie prawde i nie porownuje facetow „wstecz“, bo a ) po co
      (i tak se juz ne wrati) i b) nielogiczne (skoro sie go „pozbylam“, to chyba
      jednak calosciowo byl gorszy.

      Pkt 10
      Dokladnie tak: stare kawalery to dziwadla potworne i czysty horror wrecz :)).


      PS: Birdman, podziwiam, jak ty masz to wszystko poukladane i skatalogizowane.
      Ja to mam tylko liste cech “czego delikwent absolutnie nie moze” a i tej daleko
      do Twojej szczegolowosci.
      • bird_man2 Xurku 24.04.06, 15:58
        xurek napisała:

        > PS: Birdman, podziwiam, jak ty masz to wszystko poukladane i skatalogizowane.
        > Ja to mam tylko liste cech “czego delikwent absolutnie nie moze” a
        > i tej daleko do Twojej szczegolowosci.
        >
        **************************
        Xurku,
        ten 10 punktow jak juz pisalem nie sa mojego autorstwa - pomyslane byly jako
        temat do dyskusji (no i oczywiscie pewna prowokacja) i jak pisalem nie ze
        wszystkim sie zgadzam..:-))
        Tak sie moje zycie potoczylo, ze zawsze mnie kobiety fascynowaly, wiele lat je
        "studiowalem" w nadziei znalezienia "klucza " do ich psychiki. Jest wiec mniej
        lub bardziej trozumiale, ze dzisiaj w dobie internetu ma sie niesamowita
        latwosc znalezienia mysli innych ktore wydaja sie nam na tyle interesujace aby
        je gdzies zapamietac..
        Co do mojej osobowosci to nie sadze, zebym mial "wszystko usystematyzowane i
        skatalogizowane" jak piszesz..:-)), pod tym wszgeldem raczej tenduje w kierunku
        balaganiarstwa.. Z drugiej zas strony uwielbiam sobie "nie komplikowac zycia" i
        w zwiazku z tym lubie "porzadek" w najszerzym zrozumieniu tego slowa..
        pozdrawiam
        ptaszek
        • xurek Re: Xurku 24.04.06, 17:14
          To musi byc ta roznica w damsko – meskiej psychice :)). Ja ogolnie nie lubie
          balaganu i jestem raczej porzadna, jezeli jednak chodzi o „niekomplikowanie
          sobie zycia“ to wrecz przeciwnie – kazdy „challenge“ jest lepszy niz
          taki „porzadek, ktory juz tak zostanie“ :)).

          Kiedys w poprzedniej pracy mielismy jakas fete na ktora przygotowane zostaly
          koszulki z „dopasowanym do osoby Spruchem“ dla pracownikow. Ja dostalam
          taka: „wieso einfach, wenn’s auch kompliziert geht“ :)).

          PS: mezczyzni wydaja sie nawet mnie kobiecie latwiejsi do rozgryzienia, niz
          inne kobiety. Problem polega na tym, ze w miare szybko mozna zrozumiec, czego
          facet chce a tym samym dlaczego zachowuje sie tak a nie inaczej – co zas jest
          nieraz kompletnie nie do zrozumienia to to, jak on moze czegos takiego
          chciec :))).
          • ani-ta Re: Xurku brawo!!!:) 24.04.06, 23:28
            xurek napisala:
            > PS: mezczyzni wydaja sie nawet mnie kobiecie latwiejsi do rozgryzienia, niz
            > inne kobiety. Problem polega na tym, ze w miare szybko mozna zrozumiec, czego
            > facet chce a tym samym dlaczego zachowuje sie tak a nie inaczej – co zas
            > jest
            > nieraz kompletnie nie do zrozumienia to to, jak on moze czegos takiego
            > chciec :))).
            >

            to jest ABSOLUTNIE GENIALNE zdanie!!!!
            podpisuje sie pod nim wszystkimi konczynami!:)
    • bird_man2 Daswiadczenia osobiste z feministkami 24.04.06, 19:58
      Nie mam ich za duzo, ale jedno zostalo mi w pamieci na cale zycie..
      Maj 1968 (pierwsze jaskolki feministek w Polsce) - zdaje pisemna mature z
      polskiego..3 tematy do wyboru miedzy innymi cos w stylu:
      "ucisk i wyzysk kobiety w polskim spoleczenstwie na przykladzie "Lalki"
      B.Prusa".
      Wszyscy ktorzy sobie ten temat wybrali pisza oczywiscie "politycznie
      poprawnie" - czyli to czego sie szanowna komisja spodziewa, tylko oczywiscie ja
      sie musialem wyglupic..
      Napisalem, ze w moim przekonaniu to ta panna byla egzalzowana glupia gesia o
      poziomie inteligencji nie wyzszym niz temperatura jej ciala. Przeciez
      malzenstwa "arranzowane" przez rodziny byly wowczas normalna rzeczywistoscia i
      codziennoscia, a jej sie trafifa 6 w totka w postaci mezczyzny ktory nie tylko
      ze ja kochal i byl gotowy dla nie zrobic wszystko, to jeszcze swoim zyciem i
      postawa pokazal, ze potrafi sam sobie poradzic w kazdej sytuacji zyciowej,
      zdobyc majatek uczciwa droga, interesuje sie swiatem i jest z nim obyty, zna
      jezyki, interesuje sie nauka itp., itp., itp.
      Jednym slowem, pomijajac fakt, ze nie pochodzi z rodziny hrabiowskiej jest
      wrecz idealnym kandydatem na meza i ojca dzieci..
      Ta glupia ges, siedziaca w kacie i oczekujaca na ksiecia z bajki na bialym
      koniu zmarnowala ta jedyna w swoim rodzaju szanse zyciowa i mam tylko nadzieje,
      ze zostanie sobie zasuszona stara panna, nie przekazujaca jej durnych genow
      dalszym pokoleniu..
      To jest oczywiscie skrot, ale moja mysl przewodnia byla wlasnie taka.
      Coz dalej ? Dostalem za prace pisemna ocene "dostateczna", musialem zdawac
      jeszcze ustny i dopiero na balu maturalnymy dowiedzialem sie ze poczatkowo moja
      ocena byla "niedostateczna" .. no bo jak ja smialem cos podobnego napisac i w
      ogole takie sredniowieczne poglady i w jakich czasach my zyjemy itd.
      Dopiero silny sprzeciw moich nauczycieli od matematyki i fizyki (obaj mezczyzni)
      uratowal moja mature..
      Tyle na temat osobistego kontaktu z feministkami..oraz mozliwosci porozumienia
      pomiedzy mezczyzna i kobieta..
      pozdrawiam
      ptaszek
      • maria421 Re: Daswiadczenia osobiste z feministkami 24.04.06, 20:23
        Ptaku, ja uwazam raczej ze nauczycielki ktore sprawdzaly Twoja prace maturalna
        z polskiego to nie byly zadne feministki. One po prostu kiedys nauczyly sie
        jedynej slusznej dla tamtej epoki interpretacji Lalki i kazda inna byla herezja.
        Zreszta w PRL- u nie bylo feminizmu, bo wyzej rozwiniete spoleczenstwo
        socjalistyczne nie mialo takiej potrzeby, feminizm jak i walka klasowa byly
        fenomenami zgnilego kapitalizmu.
        Szczesliwe spoleczenstwo socjalistyczne rozwiazalo ten problem haslami "kobiety
        na traktory" i poslaniem Tierieszkowej w kosmos, a takze uroczystymi obchodami
        Dnia Kobiet z nieodlacznym gozdzikiem i para rajstop.
    • swiatlo A ja się tym razem nikomu nie narażę 24.04.06, 21:34
      Nie widzę aby był jakiś "science" w stosunkach męsko-damskich. Nikt nigdy nie
      używał żadnych teorii i jakoś świat się toczył, toczyć będzie się więc nadal i
      w przyszłości.
      Jak bym pewnie żył z podboju kobiet, jak by to była moja profesja z której bym
      musiał się wyżywić, to jak każdy profesjonalista musiałbym się tego dobrze
      nauczyć i parę teorii przestudiować. A tak to po co mi to?

      Podobnie jak z fotografią. Jeżeli robisz zdjęcia na imieninach, to wiadomo że
      jakoś te zdjęcia trzeba umieć robić aby odróżnić psa od wujka, ale jak już tą
      umiejętność posiądziesz to nie musisz być od razu zawodowcem na miarę National
      Geographic aby zdjęcia się nadawały do albumu. One i tak wyjdą dobrze.

      Z kobietami jest identycznie. Raz się znalazło żonę, jakoś tam ten cholerny
      dzień codzienny idzie jeden za drugim, do piachu coraz bliżej, to po co mi
      teraz studiować te nieszczęsne kobiety do licha?
      Oczywiście że parę punktów z Birdmanowego dekalogu daje mi dobre wyjaśnienia
      problemów dnia codziennego i postaram się je w miarę możliwości zastosować.
      Jednak nie jest odkryciem Ameryki stwierdzenie że lepiej się porozumiewa z
      ludźmi jak starasz się ich słuchać i rozumieć, a gorzej jak ich nie cierpisz i
      dałbyś im raczej w mordę niż słuchał ich ględzenia.

      Czyli masło maślane. Kiedyś był taki psychoanalityczny quiz na cechy
      charakteru. Były dwa obrazki - jeden z ładnym krajobrazem z górami w tle, a
      drugi z dyskoteki z tłumem i hałasem. Musiałeś wybrać który obrazek ci się
      bardziej podoba, i jeśli wybrałeś góry to odpowiedź była że lubisz ciszę i
      naturę, a jak wybrałeś dyskotekę to odpowiedź była że lubisz hałaśliwe zabawy i
      tłum.
      Wot odkrycie!
      • bird_man2 Re: A ja się tym razem nikomu nie narażę 24.04.06, 22:13
        sporo racji, zdrowe podejscie do sprawy i zycia..
        widzisz swiatlo, ja tez od pewnego czasu przy kazdej nowej znajomosci stawiam
        sobie pytanie: "czy moje zycie prze nia bedzie prostsze, latwiejsze i
        przyjemniejsze czy tez bedzie bardziej skomplikowane" ?
        I od tej odpowiedzi najczesciej uzalezniam dalsze postepowanie..
        Stad sie biora moje P4P (pay for play) kontakty..
        pozdrawian
        ptaszek
          • ozpol Jutka ..wyjatki potwierdzaja regule.. 25.04.06, 14:06
            Brid_man zrobil swoje klasyfikacje na podstawie swoich dosiwadczen i jak widac
            nie spotkal wszystkich mozliwych rodzajow kobiet, choc sadze ze nie tak sadzi.
            Ja niedawno mialem "dyskusje" czy raczej wyklad od pani, ktora jest kobiecym
            odbiceim bird_man'a ..zalicza panow jak modliszaka. Ale obecnie zadnego nie ma
            gdyz wg niej nie ma mezczyzn waretej jej. Jej widac kazdza plec ma
            swoje "ptaszki" ktore sadze ze juz wszystko widzialy i kazde gniazdo zaliczylo
            a nie przewidzieli ze sa gatunki specjalne.
            Mozliwie ze jestes takim uniklanym "ptaszkiem".
    • bird_man2 Na druga noge 25.04.06, 14:38
      jezeli sie nasze panie z pierwszym moim wpisem nie identyfikuja to moze cos
      wiecej .....

      1. Naucz sie uzywania deski klozetowej. Jestes juz duza dziewczynka. Jesli jest
      podniesiona, opusc ja - my korzystamy z toalety przy desce podniesionej, ty
      musisz ja sobie opuszczac. Jesli nawet jest opuszczona, nie robimy z tego
      tragedii.

      2. Zakupy nie sa sportem. I nie zamierzamy o nich myslec w ten sposób.

      3. Placz to szantaz!

      4.. Proscie o to czego potrzebujecie. Subtelne aluzje nie skutkuja! Mocniejsze
      aluzje nie skutkuja! Oczywiste aluzje tez nigdy nie skutkuja! Po prostu
      powiedzcie to!

      5.. TAK i NIE sa w zupelnosci wystarczajacymi odpowiedziami na prawie kazde
      pytanie.

      6. Ból glowy trwajacy 17 miesiecy jest powaznym problemem. W takim przypadku
      trzeba udac sie do lekarza.

      7. Niedopuszczalne jest uzywanie jako argumentu w dyskusjach z nami czegos, co
      zostalo powiedziane przez nas przed szescioma miesiacami. W rzeczywistosci,
      wszelkie nasze komentarze staja sie niewazne nieaktualne po 7 dniach.

      8. Jesli nie ubieracie sie jak dziewczyny w "Modzie na sukces", nie oczekujcie,
      ze bedziemy zachowywac sie jak faceci w operach mydlanych.

      9. Jesli uwazasz, ze jestes gruba, prawdopodobnie tak jest. Nie pytaj nas.

      10. Jesli cos co powiedzielismy moze byc zrozumiane na dwa sposoby, a jedna z
      tych interpretacji wywoluje wasza wscieklosc lub smutek, mielismy na mysli te
      druga.

      11. Mozecie nas zawsze poprosic o zrobienie czegos lub powiedziec nam jak
      chcecie miec to zrobione. Nigdy jedno i drugie. Jesli wiesz juz najlepiej jak
      to zrobic, zrób to sobie sama.

      12. Jesli to tylko mozliwe, mówcie nam to co musicie powiedziec podczas reklam,
      lub przerw w meczach.

      13. Krzysztof Kolumb nie potrzebowal wskazówek i my tez nie potrzebujemy.

      14. Wszyscy mezczyzni rozrózniaja jedynie 16 kolorów, jak ustawienia domyslne
      Windows. Brzoskwinia na przyklad, to nie kolor tylko owoc. Mango to tez owoc.
      Fiolek to kwiatek. Nie mamy pojecia co to jest blady cyklamen.

      15. Jesli cos swedzi, trzeba sie podrapac. Zrobimy to.

      16. Jesli pytamy czy cos jest nie w porzadku a wy odpowiadacie "nie, nic",
      bedziemy sie zachowywac jakby nigdy nic. Wiemy ze klamiecie, ale widocznie nie
      jest to warte zawracania glowy.

      17. Jesli zadajecie pytania, na które nie chcialybyscie znac odpowiedzi,
      musicie liczyc sie z odpowiedzia, której nie chcecie uslyszec.

      18. Jesli musimy gdzies isc razem, absolutnie cokolwiek ubierzecie - bedzie
      dobrze. Naprawde


      pozdrawiam
      ptaszek
      • swiatlo Dodam jeszcze jedno 25.04.06, 17:51
        Bym dodał coś jeszcze z własnego doświadczenia - telefon służy do przekazywania
        sobie informacji. Przekaz każdej informacji, niezależnie od tego jak jest
        skomplikowana, nie zajmuje więcej niż parę minut. Nie rozumumiem więc jaki to
        musi rodzaj informacji jeśli przekazanie jej od kobiety do innej kobiety
        zajmuje co najmniej półtorej godziny.
        • maria421 Re: Dodam jeszcze jedno 25.04.06, 18:09
          swiatlo napisał:

          > Bym dodał coś jeszcze z własnego doświadczenia - telefon służy do
          przekazywania
          >
          > sobie informacji. Przekaz każdej informacji, niezależnie od tego jak jest
          > skomplikowana, nie zajmuje więcej niż parę minut. Nie rozumumiem więc jaki to
          > musi rodzaj informacji jeśli przekazanie jej od kobiety do innej kobiety
          > zajmuje co najmniej półtorej godziny.

          Biedni mezczyzni! Jak skape musza byc ich informacje, ze potrafia je oni sobie
          przekazac w pare minut.
          Inofmacje kobiet sa natomiast dokladne i kompletne. Nie wystarczy powiedziec ze
          ta wstretna wiedzma Kowalska wyglada jak strach na wroble, trzeba powiedziec
          dlaczego, a mianowicie, ze fryzura jej zupelnie nie lezy, bo ma za krotka
          szyje, za dlugi nos i w ogole co za fryzjer ja czesal, chce wygladac jak wlasna
          corka, zolza jedna, a przeciez wiadomo, nikogo nie oszuka z takimi zmarszczkami
          to by moja babcia mogla byc, no i dupsko jej uroslo, kochana moja, ale ona tez
          tego nie widzi, no bezguscie jedno, zeby sie w takie portki wciskac, a te
          metke "armani" na tych portkach to ona sama sobie przyszyla, bo gdzieby ja tam
          na oryginal bylo stac, w discouncie to to juz kupe szmalu kosztuje. Pewno ze ma
          chlopa co na nia robi, ale cudow nie ma, a zreszta podobno to on zaczyna
          popijac, no, Hanka mi mowila, a ja jej wierze, zreszta mu sie nie dziwie,
          przyzwoity chlop, za dobry dla tej zolzy.

          To byl tylko wstep.
    • ewa553 Mario:))))))))) 25.04.06, 23:50
      nota bene moja siostra jak sobie jakis ciuch kupi, to mi go dokladnie tel.
      opisuje. Kazda falbanka czy guziczek musi byc wymieniony. Choc jestem bardzo
      kobieca (czytaj: gadula telefoniczna), te rozmowy mnie mecza, bo jak przechodzi
      do guzikow, to ja juz ksztalt kolnierzyka zapomnialam:))))
        • ozpol A skad JA to znam..!! 26.04.06, 05:36
          jak slysze wyliczanke co boli i dlaczego i jaki doktor tego niezauwazyl.
          A co najgorsze list arobi sie coraz dluzsza i czesto juz niewiem czy rozmowca
          umarl czy jeszcze bedzie chorwal na cos o czym zupelnie nie mam pojecia.
          Kochane kobietki ..jest limit w wyliczance i sadze ze i wy sie gubicie po
          pozycji numer 10.
          No ale kobiety ..wiadomo rasa i klasa sama w sobie
          • maria421 Re: A skad JA to znam..!! 26.04.06, 09:30
            Mam kolezanke z lat dzieciecych z ktora utrzymuje kontakt telefoniczny. Nasze
            rozmowy wygladaja mniej wiecej tak:

            Ja "Czesc, to ja, co slychac?"
            Ona "A czesc, jak milo ze dzwonisz, bo wiesz ... tu nastepuje dokladna opowiesc
            tego co sie wydarzylo z najmniejszymi szczegolikami mowiona z szybkoscia 125
            slow na minute, po czym, tak mniej wiecej po 20 minutach tyrady, zapytanie : "a
            co u Ciebie?"
            Na co ja "A tak, po staremu"

            Slowo daje, nie wiem, jak faceci z takimi gadulami na codzien wytrzymuja.


    • ewa553 Re: A co tam naraze sie paniom 26.04.06, 11:54
      nie na darmo dla swiadkow w sadzie sa rozne przysiegi, ktore musza kobiety i
      inne dla mezczyzn: mezczyzna przysiega "mowic prawde i tylko prawde", a kobieta
      przysiega "mowic prawde, tylko prawde, a potem wreszcie zamilknac":)))))
      • kan_z_oz Re: A co tam naraze sie paniom 27.04.06, 03:34
        Birdman napisal;
        1. Naucz sie uzywania deski klozetowej. Jestes juz duza dziewczynka. Jesli jest
        podniesiona, opusc ja - my korzystamy z toalety przy desce podniesionej, ty
        musisz ja sobie opuszczac. Jesli nawet jest opuszczona, nie robimy z tego
        tragedii.
        .
        .
        .
        11

        Identyfikuje wszystkie punkty; jakbym wlasnego chlopa slyszala?

        Punkt 1 zostal u nas tylko zmodifikowany; poniewaz moi Panowie do malych nie
        naleza, to mozliwosc sikania na stojaco zachodzi tylko wtedy gdy sa chetni do
        mycia scian i podlogi codziennie. W przeciwnych wypadku nalezy siadac. W tym
        ukladzie problem deski jest malo istotny.

        Reszta jest normalka, naruszana systematycznie - bez zlosliwosci a
        z 'zapomnienia'.

        Kan
        • don2 Re: A co tam naraze sie paniom 27.04.06, 16:32
          No zesz kurna ! narobi sie czlowiek jak dzika swinia,wraca do chalupy
          zmeczony.Kobita postawi na stole kapusniak i mielone z ziemniaczkami,piwko tez
          musowo ma byc.Po tych 25 latach,nawet nie musze na nia patrzec znam na
          pamiec.Zwisa mi luzem,czy marudzi o nowych zmarszczkach czy tez o mamografii.I
          tak nie slucham.nawet do glowy mi nie przychodza jakies rozmyslania na tematy
          co ona sadzi o mnie lub co ja o niej.Zwisa mi to kalafiorem.Przez te lata
          miala dosc czasu by przemyslec te "filozofie" .Zreszta takim mnie ma jakim
          jestem i ja mam ja ,bo tak sie zlozylo,ze sie pobralismy.I jak mi co nie
          pasuje ,to jej powiem i koniec .Ona jak ma co do powiedzenia to moze tez to
          wylozyc na stol -ale juz po obiedzie ! Gdyz gdym glodny tom zly.Kto by tam
          zawracal sobie dupe filozofowaniem ,to dobre dla takich intelektualistow w
          okularach i ich zon co maja dupy jak zabie udka,ani to porzadnie klepnac ani
          oko nacieszyc.Te wszystkie dyrdymaly to przez te Tele nowele.Napatrzy sie taka
          i tez chciala by byc "pelna skomplikowanego zycia wewnetrznego".jak czlowiek
          caly dzien montuje lewe przednie kolo na tasmie u Forda,to ma gdzies filozofie i
          co ma sobie dupe zawracac jak zaslubil Zoche i ja ma miec na dobre i na zle-
          tak powiedzial klecha i mial racje.A jak ktos zle trafil to zawsze mozna sie
          rozwiesc albo Zoche do jej mamy poslac i co tu sobie glowe lamac.jak by mi baba
          wspomniala cos o desce klozetowej,ze jej przeszkadza,to bym te deske wyrwal i
          jej na szyje nalozyl,taki juz jestem i nie moge jak mi baba marudzi.
              • don2 Re: A co tam naraze sie paniom 27.04.06, 20:20
                Podaje spis telenowelow ,ktore ogladam:
                M jak milosc
                Zlotopolscy
                Klan
                Same zycie
                Na wspolnej
                Plebania
                Federalnyj Agent
                Soko Köln
                Niania
                Ulica rozbitych fanarej
                Pensjonat pod roza
                Miodowe lata
                Pierwsza milosc ( dobry Wroclawiu....tra la la )
                Rodzina zastepcza
                13 posterunek
                i jeszcze kilka ,ktore juz mi sie pokrzanily i pomieszaly
          • swiatlo Kwadratura koła 27.04.06, 20:26
            Don porusza odwieczny i nigdy nie rozwiązany problem. Jak żyć z żoną przez
            dziesiątki lat jednocześnie być i sobą i nie zamieniając wspólnego życia w
            piekło. Niestety jest to kwadratura koła. Taki jest nasz los i tyle..

            Amerykanie i w ogóle inni tzw oświeceni ludzie rozwiązali to tak, że biorą
            rozwód na zawołanie i idzie im to tak łatwo jak wymiana bielizny.
            Niestety nie jestem oświecony, mój rozum nadal tkwi w ciemnościach gdzie rozwód
            jest postrzegany jak koniec świata i zabójczy cios dla dzieci. Zatem niestety
            trzeba jakoś ciągnąć ten krzyż i na koniec dnia się cieszyć że "wot,
            odptaszkowaliśmy kolejny dzień!".
            • don2 Re: Kwadratura koła 27.04.06, 21:33
              Don porusza odwieczny i nigdy nie rozwiązany problem. Jak żyć z żoną przez
              dziesiątki lat jednocześnie być i sobą i nie zamieniając wspólnego życia w
              piekło.

              Taaak Don jest expertem w kwestii zycia z zona dziesiatki lat :))))) To
              musialbym miec dzis cos ponad 200 lat,gdybym tak z kazda zyl "dziesiatki lat".
              Matuzalem nie jestem cos tam jednak przeszedlem (!) I podejmujac mysl Swiatlo:
              Nie zgadzam sie z ukrytym w pytaniu twierdzeniem ,ze zycie z Zona ( wlasna )
              ma cos wspolnego z konfliktem osobowosci wlasnej i zamiana wspolnego zycia w
              pieklo. Najczesciej po slubie itp zmianie statusu z wolnego w zajety nie
              zmieniamy swojej osobowosci (smiem twierdzic)To jest podobne do wstapienia do
              woja-zakladamy mundur,zmieniamy styl i tryb zycia-ale soba pozostajemy! Co do
              zmiany wspolnego zycia w pieklo : warunki ksztaltuja tak nasze zycie codzienne
              jak i uczuciowe.zakladamy ,ze mamy dobra ekonomie,zdrowie w rodzinie,ladne i
              madre dzieci,Zona sie zupelnie nie starzeje,bzyka sie jak w tych pierwszych 3
              miesiacach po slubie,nigdy nie ma migreny a swoja matke trzyma na odleglosc !!
              Nie jestesmy niczym skrepowani,zona rozumie nasze hobby,podziela opcje
              polityczna i do tego jest zawsze usmiechnieta ,wypoczeta oraz gotuje jak
              aniol !! raj na ziemi i co tu jeszcze trzeba.I jak tu nawet o piekle myslec ?
              Osobowosc podpowiada nam ,ze przydalo by sie skoczyc na bok i tez miec o czym z
              kumplami pogadac...ale po primo dupy mamy ile tylko zmozemy,lojalnosc nie
              pozwala no i cholernie sie boimy by stara nie zauwazyla-bylo by glupio,gdyby do
              niej doszlo i co by bylo gdyby chciala zaplacic podobna moneta? Jezeli to
              wszystko postawimy w sytuacji odwrotnej i na dodatek tesciowa czesto nas
              odwiedza...to nazywamy to pieklem ! I z nasza osobowoscia tu nie ma nic
              wspolnego,gdyz malo zarabiajac otwieramy lancuszek przyczyn i stwarzamy warunki
              do niekonczacych sie konfliktow.I na zakonczenie : moje obserwacje zyciowe
              wykazuja,ze mezowie malo zarabiajacy maja brzydkie Zony, brzydkie dzieci
              i wrzody zoladka.PS nawet psy maja brzydkie.
    • luiza-w-ogrodzie Re: A co tam naraze sie paniom 28.04.06, 03:14
      Mnie sie jeszcze nie naraziles, ale tez nie jestem typowa pania. Co niektorzy
      twierdza, ze nie jestem pania w ogole, np nie chichocze jak chlopaki probuja
      mnie podtopic w jeziorze, tylko ich bije.

      Z kobieta jak z radiem - nie trzeba rozumiec budowy i zasad dzialania, zeby je
      uzywac, do tego wystarczy prosta instrukcja obslugi. Do obslugi mezczyzn
      wystarczy umiejetnosc prowadzenia samochodu z reczna dzwignia biegow.

      Zmykam zanim sie naraze. Zreszta i tak wszyscy spicie.
      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka