Dodaj do ulubionych

A jak czesto

07.06.06, 20:05
Chodzicie do Teatru ? Mozecie tez napisac o Operze,ale to mniej interesujacy
aspekt mojego pytania.
Obserwuj wątek
    • chris-joe Re: A jak czesto 07.06.06, 20:45
      Wcale. Ostatni raz bylem w takim przybytku lata temu w Vancouver na "Godocie".
      Spieprzony byl rowno, mimo niezlych aktorow.
      Kilka dni pozniej zas natknalem sie w knajpie na Vladimira i mu sie bardzo
      przygladalem. Poniewaz byl karlem, to mi sie niezrecznie zrobilo, podszedlem i
      zagadalem o "Godocie". Ucieszyl sie niepomiernie i sie skonczylo na pijanstwie.

      W Mtl scena angielska jest ubozuchna i trzeba lowic. Jak cos blysnie, to
      przegapiam. Scena francuska ponoc nieco lepsza, ale ja sie z moja
      francuszczyzna nie nadaje. Obiecuje sobie, ze jak cos odlotowego sie pojawi, to
      przestudiuje tekst po angielsku i sie wybiore. Nadal przegapiam.
      • ewa553 Re: A jak czesto 07.06.06, 20:59
        mieszkam na odludziu kulturalnym, bywam tu w teatrze raz na trzy lata:))))
        Za to bywajc w Polsce odbijam sobie to: Warszawa ma mnostwo teatrow i swietnych
        aktorow. Kazdy moj pobyt tam to conajmniej cztery razy teatr.
        Czasami trafie na cos mniej ciekawego, ale w sumie sama przyjemnosc.
    • swiatlo Re: A jak czesto 07.06.06, 21:02
      Chadzam na szkolne teatry. W high schoolach nawet dobrze i prawie
      profesjonalnie się to robi. Lepiej jak w niektórych prawdziwych profesjonalnych.
      • don2 Re: A jak czesto 07.06.06, 21:39
        jak CJ-wcale.Na poczatku 70-tych,bylem w teatrze w Malmö.Ubralem sie jak
        idiota w garnitur i krawat.Wybralem sie gdyz grali " Wisniowy Sad " ciekaw
        bylem Cz.po szwedzku.To byla moja pierwsza i ostatnia wizyta w szw.teatrze.
        Absolutnie nie pojeli nic z Cz. Tu zdaje sie tylko swojskie metno
        schizofreniczne kawalki im wychodza.Moze w metropolii jest lepiej.Ale stracilem
        chec na experymenty.
        • maria421 Re: A jak czesto 07.06.06, 23:51
          Rzadko, jeszcze rzadziej niz do kina.

          My tu mamy teatr miejski ktory wystawia wszystko- opery, musicale i sztuki
          teatralne.
          W chorze i w balecie pracuje kilku Polakow i nawet ich znam, w ogole Niemcow
          jest zdecydowana mniejszosc w tym zespole.

          Ostatnio bylam w listopadzie na "Weselu Figara", jak na moj gust i biorac pod
          uwage ze to jednak nie La Scala, przedstawienie bylo na piatke z plusem.

          A przedostatnim razem bylam na "Zemscie Nietoprza". A dlaczego bylam? Bo
          wystawial to goscinnie Teatr Muzyczny z Lodzi.
    • jutka1 Re: A jak czesto 08.06.06, 00:44
      Nie chodze ze wzgledow geograficznych.
      Powinnam we Wroclawiu, ale sie nie sklada, a jak jestem w Warszawie, to krotko i
      z reguly wieczory mam inaczej zagospodarowane.
      Opery nie lubie.
      • swiatlo Re: A jak czesto 08.06.06, 01:11
        jutka1 napisała:

        > Powinnam we Wroclawiu, ale sie nie sklada,

        Tam to chyba jeszcze pantomima Tomaszewskiego powinna działać. Ja zawsze
        lubiłem teatry plastyczne, a nigdy nie przepadałem za gadanymi. Na gadanych się
        cholernie nudziłem.
        Najbardziej lubiłem teatry gdzie nigdy nie wiedziałem o co chodzi i gdzie
        najbardziej się polegało na własnej interpretacji zjawisk wizualnych.
        W Warszawie takim teatrem było Studio, zaraz koło wejścia do PKiN.
        • jutka1 Re: A jak czesto 08.06.06, 09:28
          Pantomima chyba jeszcze dycha, byly rozmowy o wchlonieciu jej przez Teatr
          Polski, ale nie wiem, na czym stanelo.
          W tym roku sa obchody jej 50-lecia, moze sie rozejrze za jakimis biletami.
          Dzieki za przypomnienie.
    • ertes Re: A jak czesto 08.06.06, 00:45
      Ostatni raz w Toronto jak przyjezdzaly teatry i kabarety z Polski.
    • luiza-w-ogrodzie Re: A jak czesto 08.06.06, 00:59
      Rzadko chodze do profesjonalnego teatru (ostatnio bylam jakies poltora roku
      temu w "Pilgrim Theatre"), czesciej na przedstawienia lokalnych teatrow
      amatorskich albo na szkolne musicale (z oczywistych powodow :o)).
      Oper zasadniczo nie lubie, poza pieknymi tanecznymi kawalkami typu "Carmen"
      (ktora slyszalam kilka razy w roznych wykonaniach).
    • maly.ksiaze Re: Snob... 08.06.06, 04:35
      Hmmm... W Toronto kupowalismy sezonowe bilety do Opery. Czyli jakies cztery
      razy w roku. Oprocz tego teatr - jakies 8-10 razy przez 6 lat. Za to odkad sie
      przenieslismy w okolice, gdzie teatr i opera bywaja naprawde dore - nie bylismy
      ani razu. To znaczy - pani Zona nie byla, bo ja sie akurat wybralem 2 razy.
      Glownie dlatego, ze w czasie wyjazdow nie mialem nic lepszego do roboty, a
      bilet sie akurat napatoczyl. W szczegolnosci raz bylem w Sztokholmie. Ale to
      sie chyba nie liczy - po rosyjsku spiewali.

      Pozdrawiam,

      mk.
    • ewa553 Swiatlo, 08.06.06, 08:11
      ja mysle ze dobra sztuke mozna zawsze roznie interpretowac. Pamietam jak bylam
      z siostra i siostrzenica w teatrze i kazda z nas wylapala w sztuce cos innego.
      Zupelnie jakbysmy byly na innej sztuce.
      Co do rosyjskich sztuk Donie, to widzialam Czechowa w znakomitej niemieckiej
      obsadzie. Dno. Niemcy nie wyczuwaja tego ducha, ktory my wychowani w Polsce
      wyczuwamy. Dlatego Polacy potrafia znakomicie rosyjskich dramaturgöw
      interpretowac, zachodnim kolegom niogdy to nie wyjdzie. To troche tak jak
      westerny z rosyjskim dubbingiem:))))
    • sabba Re: A jak czesto 08.06.06, 08:11
      widze ze don odkryl luke forumowa pt dzis pytanie dzis odpowiedz:)
      a ty jak czesto chodzisz Don?
      Dawno nie bylam, w mojej miescinie nie ma teatru z prawdziwego zdarzenia - to
      tylko wymowka:)))
      • don2 Re: A jak czesto 08.06.06, 08:58
        sabba 08.06.06, 08:11 + odpowiedz


        widze ze don odkryl luke forumowa pt dzis pytanie dzis odpowiedz:)
        a ty jak czesto chodzisz Don?
        Dawno nie bylam, w mojej miescinie nie ma teatru z prawdziwego zdarzenia - to
        tylko wymowka:)))
        • sabba Re: A jak czesto 08.06.06, 09:03
          jakimi wlasnie pytaniami?:) przeoczylam i tyle...
          o wlasnie widze faktycznie odpowiedziales. tak, skutki nieczytania sa straszne!:)
          czy do teatru nalezy ubierac sie elegancko?
          • don2 Re: A jak czesto 08.06.06, 09:19
            Kiedys w czasach w ktorych Ty najwyrazniej albo nie bylas jeszcze na tym
            swiecie lub tez nie mialas pojecia co to teatr,bylo przyjete ubierac
            sie "elegancko" A juz na premiere obowiazkowo !To swiadczylo o randze tego
            gatunku kultury i jakby wykazaniem sie szacunkiem dla aktorow.Bylo tez okazja
            do pokazania najnowszych kreacji ( Panie )
            • sabba Re: A jak czesto 08.06.06, 09:32
              czemu najwyrazniej mnie nie bylo na swiecie?
              ja wlasnie akurat tez z tego trendu jestem ze nalezy sie ubierac elegancko.
              ale widze jak na zgnilym zachodzie;)ludzie chodza na takie imprezy ubrani byle
              jak i mnie to razi szczerze mowiac.
              • maria421 Re: A jak czesto 08.06.06, 10:59
                Na Zachodzie ludzie przychodza do teatru roznie ubrani, powiedzialabym, ze
                wiekszosc przychodzi ubrana elegancko.
                Oczywiscie zalezy to od tego co , gdzie i kiedy jest wystawiane. Bylam kiedys z
                corka na "Locie nad kukulczym gniazdem", wystawianym po angielsku na malej
                scenie, na przedstwieniu byli maturzysci zdajacy mature z angielskiego (jak
                moja corka), studenci i lokalna bohema i kazdy wygladal tak, jakby mial
                powiedziec "zebralem sie w com tam mial"...

                Na galowych koncertach widzi sie panie w dlugich sukniach (ja nie posiadam).

                Ciekawa rzecz zaobserwowalam w Arenie w Veronie (ogladalismy "Aide")- parter
                superelegancki, czym wyzej na schodach amfiteatru- tym dowolniejszy srtoj. Ci
                na samej gorze wygladali jak na biwaku.
                Najfajniejsze bylo to, ze w lozy honorowej byli jacys goscie, ktorym kelner
                szampana podawal i w ogole carabinieri ich eskortowali itd.
                Na drugi dzien dowiedzielismy sie, ze byl to hrabia Kentu z malzonka.

                Do Sabby i do Ewy- bylyscie kiedys w Bad Hersfeld w czasie Festspiele? Ja
                bylam dwa razy- za pierwszym razem zmarzlam niesamowicie, na drugi raz wzielam
                ciepla kurtke.
                Dla niewtajemniczonych- jest to amfiteatr wkomponowany w gotyckie ruiny,
                posiada nawet rozciagany dach, bo wiadomo Bad Hersfeld to nie Verona, nie ten
                klimat.

                Lubie teatr, lubie opere, operetke, ale glownie klasyke. Nie przepadam za
                teatrem nowoczesnym, za udziwnianiem na sile, za symbolika, ktora tylko rezyser
                rozumie.
                • szfedka Re: A jak czesto 08.06.06, 11:12
                  maria421 napisała:
                  >
                  > Lubie teatr, lubie opere, operetke, ale glownie klasyke. Nie przepadam za
                  > teatrem nowoczesnym, za udziwnianiem na sile, za symbolika, ktora tylko
                  rezyser
                  > rozumie.

                  Zgadzam sie z tym i tak samo czuje. Szwedzki teatr niestety, pewnie tez z
                  powodu mizernego budzetu jest wlasnie taki udziwniony. Wiec juz odpuscilam. Za
                  to zdarza mi sie wyskoczyc do Sthm na opere.
                  Czasem jakas trupa z Polski zabladzi do Sthm to sie zerknie tyz.
                  I tu zaraz przypomina mi sie przedstawienie "Ferdydurki" w Sthm. Bylysmy z Aka.
                  Po jakims kwadransie dwoje ludzi wyszlo z widowni, pani ok.50 i mlodszy
                  mezczyzna. Po kilku dnaich przeczytalam w jakiejs polonijnej gazetce na necie
                  list pani komentujacej to przedstawienie. Pani byla oburzona skandalicznym
                  jezykiem aktorow. Pisala ze z wielka radoscia przyjela przyjazd polskiego
                  teatru, wziela ze soba syna aby ten polskiego teatru uzyl a tu...tylko
                  wulgaryzmy ze sceny schodzily ;) Skandal!!!
    • ewa553 nie Mario, 08.06.06, 12:09
      nie bylam w Bad Hersfeld. A co mnie w nowoczesnym teatrze, a juz gorzej w
      operze drazni, to strasznie "moderna" dekoracja. Ojej, jak oni wydziwiaja!
      Chyba dwa lata temu bylam na operze dziejacej sie w starozytnym Egipcie, a
      panowie chodzili w garniturach, scenografia rownie udziwniona. W dziecinstwie i
      w mlodosci bywalam bardzo duzo na operach i z przyjemnoscia wspominam bajkowa
      scenografie.
      • maria421 Re: nie Mario, 08.06.06, 12:21
        ewa553 napisała:

        > nie bylam w Bad Hersfeld.

        To sie musimy tam kiedys razem wybrac:-)

        • sabba Re: nie Mario, 08.06.06, 12:51
          ja tez nie bylam ale widzialam jak to wyglada i faktycznie pasjonujace!
    • xurek Re: A jak czesto 08.06.06, 12:57
      Wcale, bo mi ten gatunek sztuki nie odpowiada. Przez czas pewnien dawalam sie
      katowac wierzac, iz byc moze sie ukulturalnie i wreszczie do mnie ten sposob
      przekazu dotrze, ale sie tak nie stalo, wiec przestalam.

      Nie lubie rowniez opery, bo wieksza czesc kazdej jest dla mnie strasznie nudna.
      Jezeli juz to chodze na operowe koncerty, gdzie spiewane sa „hity“ z roznych
      oper i korpulentne tudziez nie zawsze w odpowiednim wieku primadonny nie musza
      udawac, wtloczone w nie zawsze dla nich twarzowe stroje jakichs powiewnych
      podlotkow tudziez ognistych wampow, tylko moga po prostu spiewac :).

      Ja jestem nowoczesny prymityw, ktory albo ksiazke, albo do kina, albo na
      musical albo na koncert. Reszty nie przyswajam.

      PS: Behemotowi udalo sie wciagnac mnie raz na teatr w Schwyzerdütsch. To
      dopiero bylo doznanie :)).
    • bird_man2 Re: A jak czesto 08.06.06, 13:51
      Do teatru w niemczech prawie nie chodze (ostatnio bylem chyba 5 lat temu),
      opery nie znosze i nie rozumiem (podobnie jak operetki) natomiast uwielbiam
      balet (nie ten klasyczny lecz modern dance) . Dla baletu przejezdzilem cale
      niemcy i zdarzalo mi sie juz z bawarii jechac specjalnie do Wloch (mediolan)
      czy Kopenhagi..
      ptak
    • bella-donna Re: A jak czesto 10.06.06, 13:32
      ...to ja w takim razie musze podziekowac swojej mamie, ze mnie wprowadzila
      w przecudowny swiat opery, balet rowniez uwielbiam.
      Kiedys sobie przyrzekalam , ze na Tosce to przynajmniej raz w roku do MET.
      bede latac, niestety, brak czasu, a jak zaczelam pracowac na Manhattanie
      i wszystko miec w zasiegu reki, przestalam zupelnie. Teraz ponownie w NJ
      i po urlopie wiec moge wreszcie zaplanowac jakies wypady ale nie wczesniej
      niz na jesien.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka