chris-joe
15.07.06, 14:50
Obwachujemy polaczenia lotnicze do Brazylii (zalilem juz sie tutaj, jak to za
sprawa Braza przepuscilismy tanioche).
Znalezlismy cos ciekawego przez Bogote. Ale jak mam leciec przez Bogote, to
chetnie bym sie zatrzymal na jakies 2 dni. O ile Kolumbia bezpieczna nie
jest, to sama Bogota ma reputacje wzglednie ok. Czyli- czemu nie?
Tu jednak do akcji wkracza siostra Braza, co to za byznesem objechala Am. Pld.
wzdluz, wszerz, i na oba skosy. Utrzymuje ona, iz o ile Latynos da sobie w
Bogocie rade, to gringo oczywiste (do jakich zostalem zaliczony) juz tak
bezszelestnie niekoniecznie sie tam przesliznie. Moze zostac napadniety, a
nawet porwany dla okupu.
Now, o ile wizja bycia porwanym zawiera pewne elementa, ze sie tak wyraze,
ekscytujace, to nasuwa sie jednak pytanie: kto za mnie okup uisci? Warszawa?
A moze Portland? (HALO! Portland! Jest tam kto?!)
No wiec tu stawiam pytanie do szanownego forumostwa: byl li kto w Bogocie w
czasach historycznych i ma rady miedzy nami gringosami?