grzespelc
05.01.14, 13:41
Peadar de Burca:
Pozorna łatwość zrobienia "czegoś dokładnie na odwrót" stanowi zarazem o jego trudności. Nawet gdy w konsekwencji poprawia się nasze życie, to jednak wymaga odwagi przyznanie, że tak długo podążaliśmy niewłaściwą drogą.
Zajmijmy się wypadkami drogowymi i zanieczyszczeniem środowiska - znacie takiego, który byłby za? Tymczasem w kraju, który jak Polska ma fioła na punkcie samochodu, w którym auto jest wyznacznikiem statusu i nieodłącznym elementem samooceny, zatem w takim kraju, ilu znalazłoby się ludzi, gotowych na zwrot o 180 stopni? Kto zgodziłby się na zakaz korzystania z samochodów w miastach? Na inwestycje w komunikację publiczną? Albo na promocję roweru jako najlepszego środka komunikacji w mieście?
Bogota, stolica Kolumbii, podjęła wyzwanie na wszystkich trzech frontach. W roku 2000 odłożyła na półkę plany rozbudowy dróg szybkiego ruchu i za przykładem Kopenhagi zainwestowała w setki kilometrów ścieżek rowerowych. Wprowadziła zakaz dojeżdżania do pracy samochodem częściej niż trzy razy w tygodniu. Miasto ma być dla ludzi, a nie dla samochodów. I co dalej?
Liczba hospitalizowanych spadła o jedna trzecią. Zanieczyszczenie środowiska - o jedną piątą. Co więcej - mieszkańcy Bogoty stali się szczęśliwsi. Ankieterzy firmy Hewlett-Packard, którzy namówili kierowców, aby podczas drogi do pracy pozwolili podłączyć się do elektronicznych rejestratorów, stwierdzili, że stres, jakiemu podlegali kierowcy, był większy niż u policjantów rozpraszających agresywny tłum. (...) W ramach zwrotu o 180 stopni ogólnodostępne rowery wprowadziły: Paryż, Dublin, Montreal, Melbourne, Nowy Jork.
Polubić kolor różowy
Jeżeli naprawdę pragnie się zwrotu o 180 stopni, należy zacząć od konserwatywnych postaw społecznych. W kraju na niezbyt wysokim poziomie rozwoju cywilizacyjnego jak Polska, turystyka i wpływy z podatków są najlepszym źródłem finansowania gospodarki w średnim horyzoncie czasowym. Jak to zrobić? Ano, należy sobie przyswoić liberalne zasady działania. Legalizacja konopi indyjskich jest oczywistą oczywistością.
Fundacja Beckleya opublikowała raport, w którym analizuje potencjalne koszty i korzyści dopuszczenia marihuany na rynek angielski. Szacuje się, że dodatkowe wpływy podatkowe wyniosłyby 1,25 mld funtów. Dorzućmy jeszcze do tego koszyka prostytucję - powinna być opodatkowana i uregulowana. W rezultacie 20 tys. osób pracujących w tym sektorze wniesie swój wkład w rozwój gospodarki i zostanie objętych systemem ubezpieczeń społecznych. Podobnie jak to już teraz ma miejsce w krajach skandynawskich.
Powinna zostać odwrócona głęboko zakorzeniona wśród Polaków nietolerancja dla gejów. Co wcale nie musi być takie trudne. Raport organizacji TAMPEP za rok 2009 zwrócił uwagę na wysoki udział prostytutek męskich w Polsce, "15 proc. zatrudnionych w sektorze usług seksualnych to mężczyźni". To ponad dwukrotnie więcej niż europejska średnia - 7 proc. Można przypuszczać, że polskie podziemie homoseksualne dojrzało już do tego, aby je uznać i zaakceptować jako rzeczywistość społeczną. A ci, którzy wzdragają się na myśl o tym, że można polubić kolor różowy, powinni rozważyć finansowe korzyści, jakie legalizacja małżeństw tej samej płci przyniosła miastu Nowy Jork. Według danych tamtejszego biura marketingu i turystyki, wpompowała ona w gospodarkę przynajmniej 260 mln dolarów. Co pokazuje, że przynajmniej pod względem finansowym mniejszość może korzystnie oddziaływać na większość.
Reformy społeczne oznaczają konkretne zyski. Jak powiedział burmistrz Nowego Jorku Bloomberg: "Równouprawnienie w kwestii małżeństw uczyniło nasze miasto bardziej otwartym i wolnym, a także pomogło stworzyć miejsca pracy i wzmocniło gospodarkę". Przeszło 200 tys. osób przyjechało z różnych stron Ameryki do Big Apple, aby wziąć udział w gejowskich weselach. Ponad 10 proc. z 75 tys. zawartych małżeństw to małżeństwa tej samej płci. Czy jest w Polsce miasto, które nie chciałoby mieć wypełnionych pokoi hotelowych? Wyżywienie, podróże lotnicze, bary i kluby - cały sektor turystyki ruszyłby do przodu. Miasto, które zdecyduje się na taką zmianę, znajdzie się w jednym szeregu z najbardziej postępowymi miastami Zachodu. A zarazem oddali się od antygejowskiej Rosji. Ze Wschodu na Zachód. Prawdziwy zwrot o 180 stopni.
Zacznijcie robić dzieci
Część pierwsza tego felietonu zaczęła się od choroby umysłowej. Mam przyjaciela, którego dopadła depresja. Pomógł sobie, zajmując się wyrobem przedmiotów. Poszedł do garażu i zaczął robić półki, skrzynki - cokolwiek, co mogło być przydatne w jego domu. I z tego rozwinęła się firma projektująca i wytwarzająca meble. Tworzenie przedmiotów. To, zdaje się, niemiecki sposób na życie? A co wytwarza Polska? Można sądzić, że z waszym wskaźnikiem dzietności 1,32 zaprzestaliście nawet produkcji dzieci. Moja prośba: zmieńcie się. Zwrot o 180 stopni jest niezbędny. I to zanim będzie za późno.
katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,15225405,Nietolerancja_dla_gejow__To_sie_przeklada_na_wyniki.html#LokKatTxt#ixzz2pWke0LX7