kan_z_oz
23.08.06, 05:50
21 sierpnia na Okeciu godzina 5:30 rano. Wracam do Sydney przez Londyn.
Dzikie tlumy przed bramkami odprawiajacymi podroznych. Wiadomosci o 'jakichs
tam' zaostrzeniach Londyn/ US, krazace w mediach od tygodnia - za to zupelny
brak mozliwosci uzyskania rzetelnej i konkretnej informacji na ten temat.
Powodem tychze kolejek przed odlotami byla zaostrzona kontrola bagazu. Tylko
przy okienku i tuz przed nadaniem bagazu moglam sie dowiedziec konkretnie co
mozna zabrac i gdzie.
W przezroczystej plastikowej torbie foliowej pozwolono mi wniesc tylko
paszport oraz portfel na poklad samolotu. Do kosza lecialy wszytkie gazety,
dlugopisy, butelki z woda, kanapki, papierosy itp. Notatniki, telefony
komorkowe, ksiazki itp. nieopatrznie zabrane przez pasazerow byly odbierane,
pakowane w nastepne torby plastikowe i zabierane na poklad samolotu do dzialu
cargo.
Bagaz reczny postanowilam odebrac w Londynie. Heathrow nie mial juz tak
rygorystycznych wymagan jak Okecie.
Torba 45x35x16 spelniala wymagania. Grzebien, szczoteczka do zebow, zapasowe
t-shirty, okulary, gazety - byly OK. Chwila zastanowienia obslugi Heathrow
nad 'flosem'. Resztki dezedorantu w kulce oraz perfum poszly w kublo.
Z ulga wsiadlam na poklad samolotu. Panika i paranoja - sa to jedyne emocje,
ktore zarzadzaja w obecnej chwili ww portami lotniczymi.
Nie mam zamiaru krytykowac. Zastanawiam sie tylko nad efektywnoscia tychze
poczynan. Jako pasazer, moge stwierdzic tylko jedno - moja frustracja oraz
zmeczenie w pokonaniu ww lotnisk byly wieksze niz reszta 20 godzinnego lotu
do Oz.
Kan