chris-joe
28.07.07, 19:42
czyli, ledwo pcham te taczke.
Od maja, czyli od ekskursji do Vancouver zadnic z Montrealu nie ruszylismy. A
ja tak nie mogie. Ucieczek i wyjazdow trza mi co jakis czas jak dzdzu.
Inaczej zasycham i bleeee.
Do Brazylii zostal jeszcze caaaaly miesiac, a ja juz kwile i wyje.
Bolesnie wam wszystkim zazdroszcze barcelon, madrytow, losandzelesow,
mannheimow, dolnoslaskich wiosek, oregonow i paryzew!
W przyszly weekend dla ratunku jedziemy do Bostonu. Bogu dzieki za granice!
Przekraczanie krechy, kontrola paszportow i wszystkie te odprawowe duperycje
maja zbawienny wplyw na moja psychike- ze zostawiam wszystko za soba, po
drugiej stronie, w innym kraju.
W sobote Juliette Greco bedzie w swe 80e urodziny koncertowala w Montrealu-
bardzo chcialem sie wybrac. Ale Bostonu nie moge i nie chce odszczekiwac.
J'suis desole, Juliette :( Gotta go!