Dodaj do ulubionych

Running on empty

28.07.07, 19:42
czyli, ledwo pcham te taczke.
Od maja, czyli od ekskursji do Vancouver zadnic z Montrealu nie ruszylismy. A
ja tak nie mogie. Ucieczek i wyjazdow trza mi co jakis czas jak dzdzu.
Inaczej zasycham i bleeee.
Do Brazylii zostal jeszcze caaaaly miesiac, a ja juz kwile i wyje.

Bolesnie wam wszystkim zazdroszcze barcelon, madrytow, losandzelesow,
mannheimow, dolnoslaskich wiosek, oregonow i paryzew!

W przyszly weekend dla ratunku jedziemy do Bostonu. Bogu dzieki za granice!
Przekraczanie krechy, kontrola paszportow i wszystkie te odprawowe duperycje
maja zbawienny wplyw na moja psychike- ze zostawiam wszystko za soba, po
drugiej stronie, w innym kraju.

W sobote Juliette Greco bedzie w swe 80e urodziny koncertowala w Montrealu-
bardzo chcialem sie wybrac. Ale Bostonu nie moge i nie chce odszczekiwac.
J'suis desole, Juliette :( Gotta go!
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Running on empty 28.07.07, 20:28
      SiDzej, znam to uczucie z autopsji. Ostatnio mi bardzo dokucza - tak bardzo, ze
      co noc sni mi sie, ze jestem gdzie indziej/dokads jade/skads mam wracac i mi sie
      nie chce... Etc., etc., etc.
      Moze dlatego, ze od konca stycznia nie przekraczalam granicy? Ze od konca maja
      jestem na poly "uwieziona" w domu? Czas na zmiane klimatu? Wszystko na raz?
      Ale co sie odwlecze...
      Tak sobie mysle, zeby w pazdzierniku wybrac sie do Paryza na jakies 4-5 dni, a w
      lutym na 3 tygodnie do kangurow.
      W Paryzu od 12-14 pazdziernika jest moje ulubione swieto wina na Montmartre
      (Ertesie, pamietasz??? ;-))))) - wtedy pojade.

      A do pazdziernika musze sie zadowolic tym co tu i teraz.

      Pozdrow Boston. I zrob zakupy ciuchowe (schowaj, zeby do wanny nie trafily! :-D)
      • iwannabesedated Re: Running on empty 28.07.07, 20:51
        Wiecie co, mnie dokładnie to samo się dzieje. Czuję się jak przywiązana w domu
        za nogę, choć realnie nic mnie niby nie trzyma.
        Poza Polandią nie byłam od ROKU! poza Warszawą od wtedy co byłam u Pytona, a to
        kurwa wiosna wtedy była. Poza tym zawsze znajduję pretekst żeby gdzieś nie iść,
        coś nie zrobić, ale ten weekend to już jakaś HEKATOMBA. Przelew gdzieś utknął,
        więc finansowa mizeria, facet co go zamierzałam przelecieć zaszył się w sitowiu,
        żarówka pierdolnęła w livingu, i pierwszy raz od pięciu lat ZRUMCHAŁ się
        rumchający express, ja się pytam what next, man?
        Do tego takie dojmujące okropne uczucie, że nic nie mogę, że to co chcę jest
        forever niedostępne, życie się toczy gdzieś obok i poza, i wiem kurwa że życie
        jest darem, ale ja NIE UMIEM go używać, i z niego korzystać, i to wywołuje
        jakieś straszne poczucie winy, frustracji, no masakra, dobrzy ludzie, MASAKRA po
        prostu.
        • a.polonia Re: Running on empty 28.07.07, 22:22
          Do tego takie dojmujące okropne uczucie, że nic nie mogę, że to co chcę jest
          forever niedostępne, życie się toczy gdzieś obok i poza,



          ---Mam to samo, to chyba jakis zbiorowy syndrom. Musze sie gdzies wyrwac,
          chociazby na weekend, bo czuje sie, jakby mi powietrza braklo.
          I zaczynam w koncu zwiedzac swiat, bo inaczej zycia mi zabraknie, zaczynamy od
          Ameryki Pld, chyba stanie na Peru, chociaz myslelismy o Brazylii. Chris,
          czytalam dzisiaj Twoja relacje z podrozny, och i ach :).
          • chris-joe Re: Running on empty 28.07.07, 23:39
            Apolonia- w droge! O Peru sie wywiedz, bo z Am.Pld. sa takie mecyje, ze bywa
            niebezpieczna. Peru w tej liczbie. Slysze, ze wycieczki na Machu Picchu to
            niemal militarne konwoje. Tez mam wielka ochote. Gdyby stanelo na Brazylii,
            daj znac. Tam poza duzymi miastami- spoko. I Argentyna jest bardzo w porzadku.
            Tylko, ze na Argentyne nalezy poczekac do jesieni-zimy, by trafic na wiosne-lato.

            Jutka- chuchaj na kolano i dopieszczaj :)

            Wanna- mimo, ze moi rodzice to staruszkowie, wiecznie wolam by sie bardziej
            ruszali. Mnie trzeba bylo z PL wybyc, zeby docenic uroki i zamieszkac w Am.Pln.
            by docenic dystanse (ty tez wybywalas, wiedz tez docenilas). Z Warszawy mala
            przejazdzka do sandomierzow i kazimierzow. W wykend mozna do Gdanska czy i na
            Hel, do Lwowa i do Berlina!
            Ode mnie Toronto i NYC to az 8 godzin samochodem. Boston ze szesc. Ottawa tuz
            obok- ale bywszy tam raz, nikt sie drugi raz juz tam nie pcha.
            Jak mowilem- zazdroszcze.

            Towarzysze i towarzyszki- razem wycisniemy czyraka nieruchawy!

            Tyle dobrych i produktywnych rad i pep talkow. Lecem do kumpla na piwo.
            • chris-joe Re: Running on empty 28.07.07, 23:41
              Życie, kochanie, trwa tyle, co taniec,
              fandango, bolero, bibop,
              manna, hosanna, różaniec i szaniec,
              i jazda, i basta, i stop.
              Bal to najdłuższy, na jaki nas proszą,
              nie grają na bis, chociaż żal,
              zanim więc serca upadłość ogłoszą -
              na bal, marsz na bal!

              Szalejcie aorty, ja idę na korty,
              roboto, ty w rękach się pal,
              miasta nieczułe, mijajcie jak porty,
              bo życie, bo życie to bal.

              Bufet jak bufet, jest zaopatrzony,
              zależy, czy tu, czy gdzieś tam,
              tańcz, póki żyjesz i śmiej się do żony,
              i pij zdrowie dam...

              Niech żyje bal,
              bo to życie to bal jest nad bale,
              niech żyje bal,
              drugi raz nie zaproszą nas wcale,
              orkiestra gra,
              jeszcze tańczą i drzwi są otwarte,
              dzień wart jest dnia
              i to życie zachodu jest warte!

              Chłopo-robotnik i boa-grzechotnik
              z niebytu wynurza się fal,
              widzi swą mamę i tatę, i żonkę,
              i rusz, wyrusza - na bal.

              Sucha kostucha, ta Miss Wykidajło,
              wyłączy nam prąd w środku dnia,
              pchajmy więc taczki obłędu jak Byron,
              bo raz mamy bal!

              Niech żyje bal,
              bo to życie to bal jest nad bale,
              niech żyje bal,
              drugi raz nie zaproszą nas wcale,
              orkiestra gra,
              jeszcze tańczą i drzwi są otwarte,
              dzień wart jest dnia
              i to życie zachodu jest warte!
            • a.polonia Re: Running on empty 28.07.07, 23:55
              Chris, wybieramy sie pod koniec pazdziernika, wlasnie czytam rozne roznosci o
              Peru, wyprawach na Machu Picchu i chyba przestane, bo faktycznie sie
              zniechece :P
              Wszystko jest mozliwe, byc moze stanie jednak na Brazylii, wtedy na pewno sie
              do Ciebie zglosze :). Ale kij wie, moze Azja? :)
    • luiza-w-ogrodzie na co czekacie, przyjezdzajcie! 06.08.07, 04:36
      Niesmialo zapodaje ze po wyremontowaniu werandy (co sie powinno zakonczyc we
      wrzesniu) bede miala dwa pokoje goscinne. Latem mozna do tego spac na
      brazylijskich hamakach pod daszkiem (i moskitiera). I mam ponad 60 dni urlopu w
      przyszlym roku... przyjezdzajcie!

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • roseanne nie mogla poczekac z tymi urodzinami jeszcze tydzi 06.08.07, 15:02
      en?
      tak to bym wpadla zlozyc zyczenia...


      macham zawalona pudlami , jeszcze tydzien i sruuu na polnoc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka