26.10.07, 00:55
Jak juz wspominalem, przeprowadzam sie co kilka lat. Pakujemy dobytek w
pudleka, ladujemy na ciezarowke - i juz. Potem juz tylko sie rozpakowac. I
odnalezc w nowym miejscu. Znalezc sobie ulubiona stacje radiowa, wygodna trase
dojazdu do pracy, ulubiona knajpe, ulubiona sasiadke (ok, zartowalem;
zainteresowanych przepraszam)... O drobiazgach w rodzaju znalezienia szkoly
dla dzieci i nowej pracy nawet nie wspomne. Jednego tylko nie potrafie
przeskoczyc - jak znalezc mechanika? Gdzie sie nie pojawie, los stawia przede
mna faceta, ktory losowo wymienia srubki. Jedna za druga, az znajdzie te
wlasciwa - i samochod przestanie brzeczec. Wlasnie brzeczy. Zawiozlem do
speca, wytlumaczylem, ze to nie uchwyty rury wydechowej... Odbieram 8 godzin
pozniej: nic nie slysze, wiec wymienilem ... tak, tak... podwieszenie rury
wydechowej. Samochod po kwadransie jazdy dzwoni tak, ze przechodnie sie
ogladaja, a ten nic nie slyszy!!! Aaaa!!! Jak sie szuka mechanika?

Pozdrawiam,

mk.

PS. Zupelnie bez zwiazku (no, moze troche mnie ta rura wydechowa
zainspirowala), dedykuje wszystkim palaczom: tinyurl.com/23dsde
Obserwuj wątek
    • ewa553 Re: Mechanik 26.10.07, 09:18
      nie wiem czy Cie to pocieszy, ale ja mam za soba gorsze przezycia.
      Mieszkam w tym miescie 32 lata, a auto oddalam do naprawy u BMW -
      gdzie je zreszta kupilam. Zglosilam na wiosne zepsuta klimatyzacje.
      Auto bylo trzykrotnie w warsztacie. Za kazdym razem reperowali co
      innego, a klima jak nie dzialala, tak nie dzialala. Dopiero skarga
      u !wladz" BMW i moja propozycja aby sie pan majster moze przejechal
      na dluzszej trasie moim autem, pomoglo. Czujnik temperatury byl
      zepsuty i dlatego auto chlodzilo do oporu, nastepnie aparatura
      pokrywala sie lodem i przestawala dzialac. Laikowi (czyli mnie)
      wydaje sie, ze w takim wypadku jak ktos zglasza awarie, to bada sie
      wszystkie czesci klimatyzacji, a nie wymienia wszystko po kolei.
      Wprawdzie za kazdym razem dawali mi do dyspozycji nowiutkie auto,
      ale mozesz mi wierzyc ze dostawalam szalu kolejny raz
      odbierajac "naprawione" auto.
      • lucja7 Re: Mechanik 26.10.07, 10:41
        Produkt niemiecki, garaz niemiecki, technologia niemiecka, a takie
        problemy.
        Pociesz mnie i przyznaj ze ten garaz zatrudnia Turkow?

        ;-))))
        • ewa553 Re: Mechanik 26.10.07, 10:43
          jestem prawie pewna Lucjo, ze to Turki udajace Niemcow:)))))
          • lucja7 Re: Mechanik 26.10.07, 11:43
            Zauwazylam Ewa w twojej nowej sygnaturce jakas date.
            Czy jest to informacja, czy tez cos wiecej?
            Czy znasz moze jakas date dla Nowej Polski? juz po-postkolonialnej?
            • ewa553 Re: Mechanik 26.10.07, 12:58
              jestem pewna Droga Lucjo, ze prowokujesz/kokietujesz. Gdyby jednak...
              21 pazdziernika byly wybory i skonczyl sie kaczy koszmar.
              Sygnaturka ta chcialam w sposob subtelny zaznaczyc swa ulge i
              radosc:)))
            • jutka1 Re: Mechanik 26.10.07, 22:10
              Lulu, bardzo Cie prosze.
              Pani Ewa Th-costam, kim on a jest, i jakie ma powody, zeby nagle sie
              dla Ciebie stac autorytetem mundrosci wszelakich o Polsce i Polakach
              tu teraz zyjacych?

              Przyjedz do Polski, pogadaj z ludzmi, posiedz tu chwile, a wtedy
              bedziesz miec oglad pelniejszy,
              Przepraszam, ale sie zirytowalam.
              Wracam do Gospodarzy i do konsumpcji.

              :-/
              • lucja7 Re: Mechanik 26.10.07, 23:58
                Mam nadzieje ze po konsumpcji ci sie poprawilo na sercu, bo az watki
                ci sie pomylily.
                A co ty zaraz z autorytetem? Pracuje kobieta nad tematem od lat,
                publikuje, pisza o niej w polskiej prasie, dochodzi do jakichs
                wnioskow. Moze to byc kontrowersyjne, a dla oficjalnej historii
                Polski nawet niedopuszczalne, ale jest.
                Nie sadze by prawidlowa odpowiedzia bylo: wyrzucam do smieci albo
                pale to co odrzucam.

                A ja dalej kaszle, kicham, charcze, glowa mi peka i mam spora
                goraczke. Popijam sobie zielona herbatke i nic nie robie.
                ;-)
                • lucja7 Re: Mechanik 27.10.07, 00:06
                  Ah, zapomnialam ci powiedziec ze w najblizszym czasie nie przewiduje
                  pobytu w Polsce. Wcale nie ze cos tam albo inne tralala...., ale tak
                  sie sklada. Chetnie natomiast pojechalabym na Ukraine, bardzo
                  chetnie. Daleko, az do Kaukazu, Sewastopol, Jalta, Soczi...
    • xurek Re: Mechanik 26.10.07, 23:31
      nie otwiera mi sie ten Twoj link. Pewnie dlatego, ze juz nie pale...
      • maly.ksiaze Re: Mechanik 27.10.07, 04:43
        A mnie sie otwiera. Najpierw kilkasz - i pojawia sie strona z linkiem wlasciwym.
        Na ktory rzecz jasna nalezy kliknac - i wtedy zobaczysz, jak R2D2...

        Czego i Wam zycze.

        Pozdrawiam,

        mk.
    • chris-joe Re: Mechanik 27.10.07, 00:03
      My nie mamy wlasciwie wogole klopotow z maszyna, tyle ze ja trzeba czasem
      przemyc z kurzu, ktory zbiera w garazu. Bilety miesieczne glownie uzywamy. A
      jak co, to zabieramy zelastwo do Canadian Tire.
    • chris-joe Re: Mechanik 27.10.07, 00:39
      re: doklejony link.

      I know. Miedzy mna a Brazem wypaliliscie pewnia z Roseanne prawie cala paczke
      szlugow :)
      • lucja7 Re: Mechanik 27.10.07, 14:42
        Polecam pana Mariana. Byl pracownikiem warsztatow samochodowych w
        jakims wielkim przemysle na Woli pod Warszawa. Byl na praktycznie
        permanentnym zwolnieniu lekarskim, a miedzy zwolnieniami zajmowal
        sie utrzymaniem w stanie jezdzenia samochodow dyrekcji.
        Mial swoj osobisty kalendarzyk wypelniony po brzegi spotkaniami na
        naprawy samochodow znajomych, znajomych znajomych itd.
        Po pana Mariana nalezalo jechac samochodem lub taksowka w miejsce
        gdzie reperowal albo przegladal samochod poprzedni, wiezc go na
        miejsce naprawy twojego samochodu (w twoim garazu, albo garazu
        znajomych), dyskretnie, w podworku, z usmiechem, sprawnie, z lista
        czesci do zakupu i informacja ze jak nie wiesz gdzie kupic, to on
        moze to zalatwic. Wszystkie marki, wszystkie lata.
        Nie wiem czy musial odpalac jakas czesc dochodow swojemu
        dyrektorstwu, ale mysle ze tak. W koncu zaden szanujacy sie dyrektor
        nie pozwolilby bezkarnie na podobna dzialalnosc.

        Podobno jeszcze zyje, podobno bardzo wplywowy.
        ;-)
    • amaroola Re: Mechanik 28.10.07, 05:24
      maly.ksiaze napisał:

      > Jak juz wspominalem, przeprowadzam sie co kilka lat.

      szczesciaz! Ja przynajmniej raz na rok ;(
      co znaczy chyba, ze nie moge sobie miejsca znalezc (to na marginesie)


      >Jednego tylko nie potrafie
      > przeskoczyc - jak znalezc mechanika?

      wyglada na t, ze problem jest "ogolnoswiatowy" - my ostatnio
      chcielismy wymienic olej i filtry w silniku na lodce naszej
      kochanej ;)) - przyslali mechanika, olej stary wypompowal, zaczal
      odkrecac/wymieniac filtry, uupelnil olej - lodka na wode a silnik ni
      hu hu! Cale szczescie ze z australijskiemu "mechanikowi " towazyszyl
      byl tez "black boy" z Nowej Gwinei- specjalista od silnikow
      dieslowskich w kopalniach (bez pojecia o silnikach yachtowych)...-
      ot "Peter zlota raczka" - po ok godzinie jego grzebania w bebechach
      silnika udalo nam sie zapalic i doplynac do przystani - ok pol
      kilometra

      chlopak, ktroy spieprzyl nasz silnik,spieprzyl pare innych po nas i
      przeed nami, w koncu go wywalili (przykro mowic,ale jksie zjawil by
      przeprowadzic przeglad to gadke mial iscie "wiem c orobie!!" a zaraz
      po tym, z rownie pewnym siebie zadeciem zapytal nas : jak sie
      odkreca ten sail drive" - ... no myslalam, ze nam za chwile mandat
      wlapi za fakt nie bycia swiadomym w kwestii rozkrecania
      silnika,ktory to on mial za zadanie "zservisowac" - byl bardzo
      zdegustowany nasza niekompetencja

      nastepnie zaczal odkrecac filtry, jak sienie dalo inaczej, to uzywal
      mlotka.... wciaz utrzymujac wizerunek pewnego siebie "know how"
      mechanika...

      dzieki czarnemu chlopcu, ktory byl przez naszego australijczyka
      traktowany jak g... wyplynelim na morze..po dwoch godzinach okazalo
      sie ze disel wycieka tu i tam..... wrocilim ;((

      okazalo sie ze pompa wysiadla .. zreszta za duzo by opowiadac ...
      czarny piotrus zalatwil wszystko jak sie nalezy

      a dzisiaj nawet "nareperowal" mi samochod, bo otwierajac drzwi od
      srodka zamiast uzywania remote control - spierniczylam system
      zamykajacy drzwi otwierajac je recznie od wewnatrz ...cos sie
      omsklo, i zamknac samochodu nie mozna bylo, piotrus naprawil,i jak
      tu nie nazwac go Einsteinem...

      jestem przekonana ze gdybym poszla z tym samochodem do serwisu Forda
      to by mi drzwi wymienili.. bo siem nie zamykajom...

      a jak mi sie kiedys lodowka zepsula to
      przyjechsl"mechsnik"zainkasowal 50-tke i tez kazal wymienic..
      lodowke ;)))

      no co, mamy spoleczenstwo "wyrzucalne", "mechanicy" zmieniajacy
      podzespoly itd...az sie peerelowskie zlote raczki marza, hej!
      • ewa553 Re: Mechanik 28.10.07, 10:31
        ja sie z tego wyrzucalnego srodowiska wyalienowalam, uzywam
        wszystkiego w nieskonczonosc, ale tez powiedzial mi raz facet, ze
        tacy jak ja rujnuja gospodarke:))))
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Mechanik 28.10.07, 11:29
          Za to oszczedzasz srodowisko co powinno byc najwazniejsza sprawa.

          Z drugiej tez strony sadze ze gospodarka i ekonomia moze byc dobra mimo tego
          sztucznego napedzania, mimo tego ze kilka osob (kilkanascie czy kilkaset) na
          swiecie nie bedzie moglo posiadac kilkadziesiat samochodow, kilka palacow czy
          kilka prywatnych jumbojetow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka