22.11.03, 20:53
Jak to jest, ze moja lodowka zna tylko stany ekstremalne- zupelnia pusta,
badz pelna po brzegi?

Wczoraj wlasnie zrobilismy straszne polowanie i lodowa ledwo zipie od zarla.
Nie potrafimy jednak systematycznie utrzymywac jej w stanie zapewniajacym
porzadna diete.
Sygnalem na polowanie jest moment, gdy gotujemy zupe na ostatniej polowce
koski bulionu, zapomnianym, suchym i pomarszczonym jablku znalezionym z
okrzykiem radosci w najnizszej szufladzie lodowki oraz na czyms, co pare
miesiecy wczesniej najprzypuszczalniej bylo pietruszka (pewnosci nigdy nie
mamy). Na deser zas wydlubujemy paluchami resztki dzemu z ostatniego sloika.

Jest to ten sam moment, w ktorym karmiac kota stwierdzamy, ze kocie zarcie
pachnie bardzo ladnie i zastanawiamy sie, czy sa jakies powody medyczne ku
temu, ze zarcie dla kotow jest zupelnie nieslone?

No, wlasnie- kot zawsze ma zarcie. Gdy sie skonczy, potrafimy zima o
trzeciej nad ranem pokonac zamiecie sniezne i smiertelny mroz, by dotrzec do
nocnego sklepiku i kupic kilka puszek kociego jadla. By nastepnego dnia
przechodzac obok supermarketu znow zapomniec kupic najbardziej podstawowe
produkty spozywcze dla nas samych.

Po czym, wreszcie, udajemy sie na polowanie. Zajmuje ono pol dnia i kosztuje
pare setek dolarow, bo obskoczyc trzeba rozne delikatesy w roznych punktach
miasta. Kielbasa u Slowencow lub Polakow, ogorki kiszone u Rosjan, pieczywo u
Portugalczykow, przekaska u Zydow, miecho i worek ryzu u Wietnamczyka,
makarony u Wlochow i Chinczykow, warzywa i owoce na arabskim targu, kawa u
Brazylijki. Hurtowy zakup w najblizszym supermarkecie nie wchodzi w gre, z
wyjatkiem worka ziemniakow.

Rozladowywanie samochodu trwa godzine, upychanie towaru w szafkach i lodowie
godzine nastepna. Ach, no i rytual smakowania kazdej zdobyczy!
Wreszcie barykadujemy drzwi lodowki stolem kuchennym, by uniemozliwic jej
eksplozje od nadmiaru towaru i zasypanie nim mieszkania.

Na jakis czas, krotki raczej, mamy spokoj. Wiemy jednak swietnie, ze znow
przegapimy moment krytyczny, od ktorego lodowka pustoszeje w dramatycznym
tempie, a my nie mamy juz nad tym procesem zadnej kontroli. I ze znow
bedziemy musieli podjac meska decyzje o polowaniu podczas walki do pierwszej
krwi o ten... przedmiot o nieokreslonym kolorze odnaleziony w pustej
przegrodce na maslo.

Czy u was tez tak?





Obserwuj wątek
    • sabba Re: lodowka 23.11.03, 11:43
      u nas lodowka rzadko jest plena..nauczeni smutnm
      doswiadczeniem odgrzybiania tejzej, kupujemy tylko
      najpotrzebniejsze rzeczy podstawowego uzytku czyli maslo
      ew. margaryna, dzem, zolty ser i czasem mleko. Wszystko
      inne kupuje sie "na swiezo". W glebi lodowki, tuz pod
      scianka tylnia stoja ewenementy kiedys kupione
      (posiadajace dluga date waznosci), ktore zwykle upychamy
      dalej, bo na chwilowo nie samkuja, ale jeszcze jest dobre
      wiec kiedys sie przyda. Od zeszelgo roku lezy wiec tam
      smalec do fondue (czy rzeczywiscie mozna go jeszcze
      uzyc??), liscie winogronowe w zalewie (kupilam je bo
      myslalam ze sa z ryzem w srodku) stary dzem z rabarbaru
      (bleee...), salatka z zielonych pomidorow na ktora jakos
      nie mam smaku.... Po rocznym lezakowaniu zywot zakonczyl
      w kiblu sloiczek z marynowanymi burakami (o dziwo, nie
      zaszedl plesnia...) oraz cebulka w occie (tez nie
      splesniala). Aha, no i jajka i pomidory i mozarella musza
      byc zawsze.
    • alaskanka3 Re: lodowka 23.11.03, 22:35

      Nasza lodowka zawsze jest zapelniona, czasami bardzo dziwnymi rzeczami,
      pozostalo mi to chyba z czasow stanu wojennego w Polsce (?). Jakies sloiczki z
      dziwna zawartoscia z Trader's Joe, kupowane z czystej ciekawosci co w srodku
      (czasami zawartosc jest jadalna, czasami nie), 'podstawy' czyli cream cheese,
      soki, mleka, wina, marchewki, etc.

      W zamrazalniku zawsze zelazna porcja na czarna godzine czyli cos do szybkiego
      zjedzenia typu buffallo wings (bardzo niezdrowe, mniam), jakies mrozone wloskie
      pierozki z serami, etc. Ah, no i oczywiscie miesa i ryby zdobywane przez meza na
      wyprawach, jakies lososie, jesiotry, sarniny.
      Chyba na wypadek trzesienia moglibysmy wyzywic cala ulice tymi zapasami.
    • luiza-w-ogrodzie Planowanie 23.11.03, 23:03
      Lodowka jest zapelniana regularnie co tydzien na podstawie listy wiszacej w
      kuchni, na ktora wszyscy domownicy wpisuja to co im potrzebne, albo to co ma
      zaraz zabraknac. Eksperymentalne zakupy sa zuzywane natychmiast, inaczej
      koncza zywot w spizarni na najwyzszej polce, albo w najglebszych czelusciach
      lodowki.

      Planowanie to podstawa organizacji a prowadzenie gospodarstwa domowego bardzo
      przypomina prowadzenie malego biznesu. Bez planowania moj rodzinny biznes
      rozpadlby sie z glodu i w walce o lepsze kaski ;oD zostalby tylko krolik, bo
      trawnikow ci u mnie pod dostatkiem.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • don2 Re: Planowanie 24.11.03, 00:22

        U mnie lodowka zawsze pusta,od czasu jak w stanie wojennym 25 zomowcow
        wyzarlo mi wszystko.Mimo ,ze 20 lat juz minelo i nie mieszkam w polsce
        wspomnienia tak okropne przesladuja mnie do dzis,nie pozwalajac napelnic
        lodowke.Czy musze poddac sie jakiejs terapii? Chyba socjal zaplaci.
        • ertes Re: Planowanie 24.11.03, 00:29
          Don! Masz u mnie PORZADNE piwo! hehehe
          Miodzio, po prostu miodzio.
        • alaskanka3 Dona, jak sie miewa tygrys ? 24.11.03, 01:54

          No wiesz, ten od kawioru co to tylko i wylacznie czarny bywa, i tylko i
          wylacznie z dorzecza Morza Kaspijskiego ?

          Cos mi sie widzi, ze nalezysz do dosc powszechnego gatunku
          specjalistow-teoretykow, bo to i na kawiorze sie znasz jak nikt na swiecie, i na
          narkotykach....
          Jeszcze jakies tajemne specjalizacje ......?
          • don2 Re: Dona, jak sie miewa tygrys ? 24.11.03, 09:31
            alaskanka3 napisała:

            >
            > No wiesz, ten od kawioru co to tylko i wylacznie czarny bywa, i tylko i
            > wylacznie z dorzecza Morza Kaspijskiego ?
            >
            > Cos mi sie widzi, ze nalezysz do dosc powszechnego gatunku
            > specjalistow-teoretykow, bo to i na kawiorze sie znasz jak nikt na swiecie, i
            n
            > a
            > narkotykach....
            > Jeszcze jakies tajemne specjalizacje ......?


            Zdziwila bys sie jakie.
            >
            >
    • basia553 Re: lodowka 24.11.03, 10:37
      Moim problemem nie jest lodöwka, lecz zamrazalnik pekajacy w szwach.
      Bo bedac na zakupach kupuje wprawdzie z listy, ale czasami kupuje tez
      cos na co mam nagla ochote i stwierdzam, ze mozna to przeciez zamrozic, i
      bedzie "na zas" jak znalazl. No i leza te rzeczy. Do tego dochodzi jeszcze
      to, ze gotuje rözne potrawy w wiekszych ilosciach, bo warto zamrozic.
      Ile to miejsca zajmuje! Z marcowego bigosu mam jeszcze dwa pelne pojemniczki!
      A do tego jest taki pyszny. Ale zawsze zjada sie co innego. Przy zakupach i
      robieniu zapasöw brak mi dyscypliny - jak w wielu innych dziedzinach zycia,
      niestety.
    • xurek CJ, tak trzymac, bo to jest piekne :)) 24.11.03, 11:24
      U mnie przez dziesieciolecia cale bylo tak samo jak u Ciebie. Teraz spogladam
      na te czasy z lezka w oku – nadawaly zyciu dodatkowego uroku – raz sie czlek
      plawil w luksusie dobr lodowkowych wszelkich, raz zas mial wrazenie
      nadciagajacego kryzysu o “chlebie i wodzie” a innym razem po prostu to olal i
      poszedl do fajnej knajpy :)).

      Z kotami (mialam dwa) bylo jak z Twoim – tez zawsze mialy zarcie, a zarly
      tunczyka w sosie wlasnym, tyle tylko, iz ja nie moglam sie tym zywic, bo mialam
      od razu obydwa koty na talerzu.

      Fenomenem bardzo pod tym wzgledem do kota podobnym zdaje sie byc dziecko.
      Roznica polega jedynie na tym, ze dziecko je to samo co my, wiec lodowka
      wyglada teraz tak jak u Luizy, co przyczynilo sie do zwiekszenia “monotonii” w
      zyciu. Te zakupy co piatek i z karteczka nie maja nawet odrobiny uroku w
      porownaniu z Waszymi :((.

      Ciesz sie ze swojej “sinusoidalnej lodowki” i niczego nie zmieniaj :).


      Xurek
      • jan.kran Niech zyje wolnosc :-)))) 24.11.03, 16:18
        Ja wiele lat mieszkajac w bawarskiej wiosce , potem w dziurze w ziemi w Norge
        nie mialam wyjscia. Albo raz na tydzien pojechalam z ex do supermarket i sklepu
        z towarami importowanymi ( = przybleda co mial te wszystkie dziwne przyprawy i
        inne ingrediencje co Kran potrzebuje coby funkcjonowac) i mialam sobote z
        glowy , bo najpierw pol dnia zakupy a pol dnia upychanie zakupow. Albo moglam
        sie szarpac autobusem lub rowerem do jakiejs cywilizacji i wlec w plecaku, na
        rowerze, w zebach zakupy , bo norweska dziura lub bawarska wioska nie
        dysponuje tym co ja potrzebuje.
        Teraz mieszkam w Oslo:-))) I to w centrum. Mam przybledow za plotem co mi
        oferuja co mi sie tylko wymarzy ( przybleda = Wietnamczyk lub Hindus co ma
        WSZYSTKO:-)))
        Sklep otwarty do 23 - ej
        Dwa sklepy otwarte cala dobe .
        I to wszystko o rzut oszczepem od mojego domu.
        Moge zapomniec kupic podstawowe produkty i nie mam stress ze mlodziez nie
        bedzie miala sniadania , obiadu , kolacji. Lubie byc niezalezna od samochodu i
        pelnej lodowki. K. Wolny.
      • clairejoanna Re: Mamusia 24.11.03, 16:24
        xurek napisała:

        "Fenomenem bardzo pod tym wzgledem do kota podobnym zdaje sie byc dziecko."
        ---> Po to sa Mamusie :-) Moja Mamusia w sytuacjach dramatycznych nawet o 0630
        pojdzie po mleku lub uewentualnie kawe.

        Pozdrowienia,

        Claire Joanna
        • basia553 Re: Mamusia 24.11.03, 17:39
          Sluchaj Dziecko, w tym wieku to juz sama bys mogla o 6.30 skoczyc po mleko!
          Ciesz sie, ze nie jestes moim dzieckiem. Zaraz bym Cie pogonila.
          • jan.kran Re: Mamusia 24.11.03, 18:21
            basia553 napisała:

            > Sluchaj Dziecko, w tym wieku to juz sama bys mogla o 6.30 skoczyc po mleko!
            > Ciesz sie, ze nie jestes moim dzieckiem. Zaraz bym Cie pogonila.

            Basia! Ja Cie zapraszam do Oslo. Jakbys zobaczyla Mloda o 6.30 to bys pobiegla
            po te kawe kurcgalopkiem. Tyz tak mialam jak Ona , a teraz zrywam sie bladym
            switem i jestem nawet przytomna czesciowo. K. Obowizkowy.
          • clairejoanna Re: Mamusia 25.11.03, 13:57
            basia553 napisała:

            > Sluchaj Dziecko, w tym wieku to juz sama bys mogla o 6.30 skoczyc po mleko!
            > Ciesz sie, ze nie jestes moim dzieckiem. Zaraz bym Cie pogonila.

            Jam nie winna! Ja sie w tych zadkich momentach budze dopiero po fakcie,
            najczesciej przez dzwonienie do drzwi ok. 0652.

            Pozdrowienia,

            CJ
    • dead_skunk A propos lodowki 24.11.03, 22:54
      Facet dostał na urodziny papugę. Samotny. Od początku, kiedy tylko wniósł
      klatkę do domu i zdjął z niej zasłonę, zorientował się, że miała okropny
      nawyk przeklinania, rzucania mięchem, co drugie słowo. Cóż było zrobić -
      wyrzucić żal, zawsze to jakiś towarzysz, zresztą prezent...
      Przez szereg długich dni starał się walczyć ze słownictwem papugi.
      Mówił do niej miłe słowa, puszczał łagodną, klasyczną muzykę, robił wszystko,
      żeb ydać papudze dobry przykład... słowem pełna poświęceń terapia. Na próżno.
      Pewnego dnia, kiedy papuga wstała lewą nogą i była wyjątkowo niegrzeczna,
      opryskliwa i obrażała go na każdym kroku, coś w nim pękło. Zaczął
      krzyczeć, ale papuga darła się głośniej. Potrząsnął nią i nie dość,
      że zbluzgała go tak, że wiązanki nie powstydziłby się marynarz pływający
      na transatlantykach, to jeszcze dostał parę razy dziobem. W akcie
      desperacji wrzucił ptaka do zamrażarki, zatrzasnął drzwi, oparł się o
      nie i zsunął w dół.
      Papuga rzuciła się kilka razy o ściany zamrażarki, facet usłyszał
      przytłumiony bełkot i nagle wszystko ucichło. Facet ochłonął trochę,
      naszły
      go wyrzuty sumienia więc otworzył szybko drzwi zamrażarki. Papuga w
      milczeniu weszła na jego wyciągnięte ramię i powiedziała:
      "Najmocniej przepraszam, że uraziłam pana moim słownictwem i
      zachowaniem,
      proszę o przebaczenie - dołożę wszelkich starań, aby się poprawić i nie
      dopuścić do podobnych scen w przyszłości" Facet tego się nie spodziewał -
      taka nagła zmiana była conajmniej szokująca - już otwierał usta chcąc
      zapytać co spowodowało tak radykalną zmianę,
      kiedy odezwała się papuga:
      "Mogę zapytać co zrobił kurczak?"
      • basia553 Hej, Skunks! 25.11.03, 08:01
        Jesli bedziesz conajmniej raz w tygodniu puszczal takie teksty, to moze
        uda mi sie w tym roku uchronic przez depresja jesienno-zimowa (wstaje po
        ciemku, po cienku jade do pracy, siedze w suterenie, wracam po ciemku z pracy
        itd). Ciekawe, jak to w Finnlandii i na innych pölnocach?
        Dzieki, Skunks!
        • jan.kran Re: Hej, Skunks! 25.11.03, 14:34
          basia553 napisała:

          > Jesli bedziesz conajmniej raz w tygodniu puszczal takie teksty, to moze
          > uda mi sie w tym roku uchronic przez depresja jesienno-zimowa (wstaje po
          > ciemku, po cienku jade do pracy, siedze w suterenie, wracam po ciemku z pracy
          > itd). Ciekawe, jak to w Finnlandii i na innych pölnocach?
          > Dzieki, Skunks!

          Ja tyz :-))) A u nas w Oslo jest ciemno juz teraz a rano ciemno jeszcze:-)))
          Ale wiem , ze moze byc gorzej , bo rozmawim czasem z ludzmi z Prawdziwej
          Polnocy. My mamy choc pare godzin cos w rodzaju swiatla :-)) K. Optymistyczny.
    • zjawa64 Re: lodowka 25.11.03, 00:38
      ...lodowka...(?)...hmmm...:)))...
      czesciej pusta niz pelna...w zamrazarce mozna niekiedy cos znalezc...:))),
      a najlepiej zawiadomic o wizycie...:)))...

      "Niech zyje bal...i...sovoir-vivre...hej!"
    • jutka1 Re: lodowka --- do C-J 25.11.03, 00:43
      Mam propozycje. Wysle Cie na lekcje do zoltej liny. on sie zajmowal zakupami i
      lodowka, i to bylo zawsze tak uporzadkowane, racjonalne, zaplanowane na 3 dni,
      ze mozna bylo pawia puscic wolno po parku.

      od tej pory jestem lodowkowo-soba. jest to jest, nie to nie, to ide do knajpy
      albo kupuje i gotuje co chce.

      zycie jest za krotkie dla mnie zeby tracic czas. kto wie kiedy bede odwolana.

      sciskam lodowkowo aczkolwiek nie chlodno ;)
      • don2 Re: lodowka --- do C-J 25.11.03, 00:51

        Jutka uwielbia knajpy,ma dobry smak :))))))))))))))
        • jutka1 Re: lodowka --- do Dona 25.11.03, 01:04
          don2 napisał:

          > Jutka uwielbia knajpy,ma dobry smak :))))))))))))))
          *******
          dziekuje, muchas gracias :))))

          a ze knajpy uwielbiam to swinta prowda. za wyjatkiem knajpy w Minsku gdzie
          dzisiaj lanczowalam. ughhhhhh!!!

          Jutka steskniona za zupa Pho (sobota lub niedziela, cza poczekac :))))
    • kurczak1976 Re: lodowka 25.11.03, 09:53
      U mnie lodowka tez przechodzi rozne etapy od przepychu do zawsze tego samego
      stanu w ktorym znajduje sie tam jedynie stare fondue (juz niedlugo bo data
      jest gdzies do grudnia) i czekoladki ktorych nikt nie chce zjesc.

      W celu ponownego napelnienia zbiera sie grono uzytkownikow i kazdy probuje
      zwalic obowiazek zakopow na kogo innego.
      Najczesciej ofiara udajaca sie do sklepu powraca aby zostac zbesztana ze
      kupila rzeczy bez sensu. I tak kilka razy w tygodniu :o(

      Kota nie mamy jak na razie ale w moim rodzinnym domu tez tak bylo ze koty
      zawsze mialy zarcie :O) No i w domu byla mama, ktora napelniala lodowke czego
      mi teraz bardzo brakuje.

      Pozdowienia Kurczak
      • maria421 Re: lodowka 25.11.03, 10:10
        U mnie lodowka jest pelna tylko na swieta, albo jak goscie maja przyjechac.

        Na codzien jest tam troche mleka, jakis sok, troche sera, troche szynki, jakies
        pomidory itp.
        W zamrazarce troche foletow z ryb, jakies krewetki, jakies piersi z kurczaka
        i na ogol dyzurna polowka chleba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka