Dodaj do ulubionych

Watek kulinarny - Dygresje malaronowe

26.11.03, 11:50
Bylam glupia jak but, kiedy twierdzilam ze co tam makaron, sos stanowi o smaku
dania. Wiec wymyslalam, dodawalam, usabbialam znane ksiazkowe sosy dodajac im
nute indywidualnosci...makaron sama zrobilam nie raz ale zawsze tylko do
lazanii...a ostatnio zrobilam tez makaron do sosu...wlasnie w tej kolejnosci,
a nie sos do makaronu...i zdebialam...sos niech sie schowa...Niestety czasu
nie starcza by ciagle makaron robic recznie wiec zaczelam kupowac ten typowo
wloski, jajeczny, smakowo prawie jak domowy...i zycie nabralo innych
kolorow... Moi drodzy...odkrylam nowe oblicze makaronu.
Macie jakies sprawdzone przepisy?
Obserwuj wątek
    • basia553 Re: Watek kulinarny - Dygresje malaronowe 26.11.03, 12:13
      Möj ulubiony i podstawowy przepis na spaghetti to Spaghetti con olio e aglio.
      Jak sie ten "makaron" gotuje, to jasne. W garnku podgrzewam oliwe (na oko),
      do niej wyciskam czosnku (na oko) i czekam az sie lekko zrumieni.
      Nastepnie wrzucam do tego spaghetti (ugotowane) i mnöstwo posiekanej pietruszki.
      Proste i wspaniale, czesto we Wloszech podawane na przystawke.
      • maria421 Re: Watek kulinarny - Dygresje malaronowe 26.11.03, 14:26
        Basiu, a nie brakuje w Twoim przepisie jeszcze "pepperoncino"?
        A na to zamiast mnostwa pietruszki tarty ser peccorino?

        Do Sabby:

        Makaron to makaron a "pasta" to "pasta".
        No wiec pasta musi byc wloska, koniecznie ze specjalnej maki ´"grano duro",
        zeby po ugotowaniu bylo to "al dente".
        W kazdym sklepie w Niemczech dostaniesz wloski makaron marki Barilla czy
        Buitoni, bedziesz miala pewnosc, ze sie nie rozgotuje.

        Sosy:
        Podstawa jest zawsze podsmazenie posiekanej cebulki na oliwie z dodatkiem
        odrobiny masla. Wrzucisz na to pare obranych ze skorki i pokrojonych pomidorow,
        pol kostki bulionowe, troche soli, pieprzu, (mozesz troche czosnku), bazylii,
        podgotujesz z 15 minut i masz sos do spaghetti al pomodoro.
        Chcesz "alla bolognese"- musisz najpierw obsmazyc na cebulce troche mielonego
        wolowego miesa, na to dopiero wrzucic pomidory, troche startej marchewki i
        (dopry tip) ze dwa pokrojone plasterki mortadelli "Bologna". Jest tez inna
        wersja, berdziej ostra, gdzie zamiast marchewki i mortadelli dodajesz czosnek i
        czarne oliwki (oraz z pol kieliszka czerwonego wina). Reszta tak samo jak w
        przepisie na sos pomidorowy.


        Doskonala jest pasta z lososiem (ale nie spghetti- lepiej wziac tagliatelle
        albo penne)- sos sie robi tak:
        Na cebulce podsmazyc pociety w kostke filet z lososia, dodac kubek smietany
        creme fraiche, troche bulionu, troche ketchupu dla zakolorowania, pare kropli
        tabasco, kieliszek koniaku, podgotowac troche, odstawic do ostygniecia, przed
        podaniem podgrzac raz jeszcze.

        Na lato, bardzo szybkie i nadajace sie do makaronu "motylki" (farfalle):

        Sos na zimno:
        Pokroic w kostke 1 mozzarelle i 2 obrane ze skorki pomidory, zalac obficie
        dobra oliwa z oliwek, posolic , popieprzyc, dodac dosyc duzo swiezej bazylii.
        Polaczyc z goracym makaronem.
        • basia553 Re: Watek kulinarny - Dygresje malaronowe 26.11.03, 14:41
          Nie Mario, niczego w moim przepisie nie brakuje. Dlatego powiedzialam, ze to
          przepis prosty, niemalze podstawowy. Robie go, jak nic w domu nie mam.
          Bo wazonik z pietrucha i czosnek - to jest u mnie zawsze. Nie möwiac o
          bazylii,ale ona tu niepotrzebna.Twöj przepis, to juz kolejny etap.
          Jedyne czego nie napisalam: jak wszystko we Wloszech, kto lubi sypie
          parmezanem!! (a kto nie lubi - sam sobie winien)
          • don2 Re: Watek kulinarny - Dygresje malaronowe 26.11.03, 16:25
            A juz ten kieliszek koniaku to gwozdz prgramu.ma byc duzy czy maly?
            Ale faktycznie to ja sie nie znam na gotowaniu.fakt.Ale sosy niezle,
            i B i M maja racje.I juz wiem co ma byc w wazoniku,zadne tam kwiatki
            Pietrucha ma w nim byc !! A waonik ma byc Cmielow,Rosenthal czy Swarovski?
            Uklony Don dzis cordon blue jutro grochowka i tyz dobrze.
              • don2 Re: Watek kulinarny - Dygresje malaronowe 26.11.03, 18:27

                Szybciej jak sie mojej doczekasz jedz do PL.Tam co 5 km przy szosie stoi napis
                Grochowka,flaki, Pamietam w czasach skrajnego dokrecania sruby,jade do PL.I w
                barze przy szosie chce cos zjesc.Napis :dzis szef kuchni poleca.
                Grochowka z wkladka i nic wiecej na tablicy nie bylo.
                to prosze o te zupe,dostalwm nawet niezle pachnaca zupe i kawalek
                chleba.Mieszam i nic tam nie ma,zadnej "wkladki" Pytam o to a kobieta za barem
                popatrzala na mnie jak na kosmite i mowi: a w reku co pan masz ? ja na to,lyzke
                a ona :a w drugiej? ja na to chleb.To co by chcial jeszcze,to jest wkladka !
                Co sie bede a kobita spieral jak nad glowa ma napis : do herbaty nalezy sie
                jedna lyzeczka cukru-dyrekcja. D.
                • ani-ta Re: Watek kulinarny - Dygresje malaronowe 26.11.03, 18:40
                  bosz...
                  donie!
                  jaki ty odwazny jestes!
                  jesz przy trasach!
                  toz to zejsciem grozi!
                  toz to juz bezpieczniej na psa a'la kurczak do chinczyka pojsc!:)))

                  ty sie ciesz ze ta wkladka to chlebek byl! pomysl, jak bys sie czul gdybys
                  dostal grochowke z kostka... i mial swiadomosc ze po twoim wyjsciu ta sama
                  kostka trafi do gara?;)))))) no i gdzie przed toba byla?;)))

                  probowalam pare razy jesc w trasie... i niestety zawsze wtedy mc donald
                  wygrywal...a to zapach nie ten, a to plastikowe sztucce, a to obgryziony
                  kubek...

                  a co do lasagne...
                  jakis czas temu naszlo nas na lasagne... w nocy... wiec kiepawy czas jak na
                  zakupy... mielismy wszystko oprocz platow makaronu... wiec zamieszalam ciasto,
                  a Jedyny je cudnie wywalkowal na plackow 100 chyba albo i wiecej!:)) lasagne
                  wyszla PYSZNIE! i glowny nacisk kladlismy na ciasto! ze takie ... "lepsze" niz
                  kupne ( a kupne ponoc zalecane bylo... nooo... czerwone pudelko;)))
                  wiec jak to jest?
                  mozna samemu?
                  czy tez zostawic robote fabryce i udawac, ze gorsze jest lepsze?
                  bo do slonecznej italii nie pojade w najblizszym czasie sprawdzic... wiec na
                  doswiadczeniu kucharzy i kucharek oprzec sie musze... hehehe... nie bez
                  przyjemnosci naturalnie;))))

                  a.:))
                  • don2 Re: Watek kulinarny - Dygresje malaronowe 26.11.03, 18:53

                    ja bez strachu jadam wszedzie.U siebie nie jadam ,bo za drogo i mi nie smakuje

                    przypomnialo mi sie jak w hotelu sp.Piast w szczecinie poszedlemdo restauracji
                    rano cos zjesc.napis glosil "szwedzki stol" wchodze a tam nic nie ma.Pytam
                    kelnera ,a tem mi dowcipnie odpowiada:pan chce szwedzki stol? U nas prosze pana
                    wszystkie meble ze szwecji.A napis? a on ,ze to pozostalosc i za wysoko by go
                    zdjac!
                • akawill jedzenie na trasie - skret oczywiscie 26.11.03, 18:56
                  Ja mile wspominam jedzenie na trasie w PL. Ale wypatrywaliśmy odpowiedniego
                  miejsca. Była taka jedna karczma w miejscowości Łącko. Pyszne, niedrogie
                  jedzenie, ładny wystrój, w światowy sposób menu w trzech językach. Nawet lód
                  do napojów mogli podać na życzenie klienta, o czym zawiadomiono w menu po
                  angielsku: "according to our wishes we serve..." :))). Mieli też udka kurczaka
                  opisane chicken things itp. itp. Ale ja naprawdę tak serdecznie, bo jedzenie
                  super, wyrazilśmy zadowolenie, aż się pan kelner światowo zdziwił ;)))
        • sabba Re: Watek kulinarny - Dygresje malaronowe 26.11.03, 21:08
          Mario Barilla i boutoni to sa marki ktore do tej pory kupowalam i pewnie jeszcze
          bede kupowac. Marki ktore chetnie bym kupowala sa z tej wyzszej polki,
          pelnojajaeczne (wielojajeczne), po prostu takie w smaku jakby sie je zrobilo w
          domu. Niestety przy naszym spozyciu makaronu (uzywam tego stwierdzenia do
          wszystkich past, tagialtele, makkaroni...chodzi mi o ciasto a nie o rodzaj ytch
          "Nudli") poszlibysmy z torbami, gdzie 250 g kosztuje 2 euro lub wiecej jesli
          kupujesz w sklepie wloskim. Jesli chesz zaspokoic glod to barilla, jesli chcesz
          przezyc orgazm gardlowy to tylko z makaronem wloskiej produkcji lub samemu
          zrobionym. To moje ostatnie odkrycie:)))
          Sos z lososia jest pyszny, my jemy w uproszczonej wersji : smazona cebulka plus
          Lachsersatz plus maka dla zageszczenia i troche czosnku i jak kto lubi parmezan.
          Polecam sosy ze strony:

          www.marions-kochbuch.de/
          Dzis jedlismy w miescie i nie bylo makaronu, jestem niepocieszona. Ale jutro tez
          bedzie obiad:)))
      • ani-ta Re: Watek kulinarny - Dygresje malaronowe 26.11.03, 21:22
        przypomniala mi sie opowiesc zaprzyjaznionej pilotki wycieczek zagranicznych:)))
        wiozla turystow do grecji autokarem (to dla mnie juz szczyt poswiecenia!) i
        mieli zamowiony posilek na slowacji. troszke sie spoznili, ale slowacy z
        wielkim sercem na nich czekali i zartko podali... szkoda tylko ze zartko stalo
        ladnych pare godzin w kuchni na sloncu... i lekko sie znieswiezylo;(
        dojechali do grecji albo ktoregos z krajow bylej jugoslawii... gdy pierwsze
        kiszki zazadaly wyjscia natychmiast (!!!) z autokaru... po 3 godzinach caly
        autokar ciezko rozwolniony robil regularne postoje co 10km...
        ale jak pech to pech... pojawil sie teren gesto porosniety ... trawa... bez
        jednego drzewa... bez jednego zabudowania z wychodkiem...
        i wtedy zaprzyjazniona pilotka wpadla na genialny pomysl... panie na prawo od
        szosy a panowie na lewo (ci co pozostali w autokarze patrza przed
        siebie) :))))))))
        horror Bogu dzieki minal juz na drugi dzien...
        ale na pytanie "jak bylo?" odpowiadala "przesrane!!!! jak... to w autokarze z
        rozwolnieniem":))))

        a.:))
      • ani-ta orgazm gardlowy? 26.11.03, 22:33
        eee
        szukac pod miloscia francuska?
        kuchnia wloska?
        czy wstukac w google tylko haslo "sabba"?:)))


        tez chce orgazm!
        a co!

        sabba dawaj! ale juz!!!!!!!!!!!:))))))))))))))))))))))))))))

        a.:)
      • don2 Re: Chce przezyc orgazm gardlowy 26.11.03, 22:36

        Liuzo,niesamowite,ilu kobietom ulatwiasz mozliwosc doznan.Orgazm gardlowy.
        Ilu mezczyzn bylo tego 100 % pewien i starali sie jak mogli :))
        okazuje sie metoda zupelnie bledna. Makaron!!! tylko domowy makarom!!!!
        Don ragazzo di pasta.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Chce przezyc orgazm gardlowy 26.11.03, 22:59
          don2 napisał:

          >
          > Liuzo,niesamowite,ilu kobietom ulatwiasz mozliwosc doznan.Orgazm gardlowy.
          > Ilu mezczyzn bylo tego 100 % pewien i starali sie jak mogli :))
          > okazuje sie metoda zupelnie bledna. Makaron!!! tylko domowy makarom!!!!

          Alez Donie, kobiety nigdy nie osiagaly orgazmu gardlowego, to tylko mezczyzni
          chcieliby zeby tak bylo. Za to wynalezienie makaronu przez Sabbe moze
          zlikwidowac potrzebe posiadania mezczyzny do celow orgazmicznych i to jest
          rzeczywiscie rewolucja! Odtad mezczyzn bedziemy .

          > Don ragazzo di pasta.

          Obiecanki-cacanki ;oD

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
          • sabba musze sprostowac... 26.11.03, 23:04
            ...mezczyzna jest tu koniecznie potrzebny, do obwijania i muskania. POza tym
            wspolnie przezyty orgazm gardlowy za pomoca makaronu poteguje jego sile, no i
            jest szansa ze mezczyzna tez czasem siegnie po stolnice i walek, jak mu zasmakuje:))
      • ani-ta Re: nasmiewajcie sie... 26.11.03, 22:47
        boszzzzsabbciukochana!
        my sie nie nasmiewamy! my zazdraszamy!
        masz zwykly orgazm i gardlowy...
        nosz podziel sie sloneczko chociaz jednym...
        ja wdowa slomiana... do jutra nie wyrobie! musze miec GARDLOWY!!!!
        makaron kupny nie dziala!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:(((((((((((((((((((((((((
        a.:)
        • sabba makaron.... 26.11.03, 22:55
          ...to rzecz delikatna, ale prosta jak drut, bierzesz olej, make, jako,
          zagniatasz, troche soli dodajesz (3 jaja na 300 g maki na 3 lyzki oleju plus
          sol)... i wiesz...potem to juz inwencja tworcza. Mozesz sie tym makaronem
          obrzucac, owijac, z soesm lub bez, muskac, laskotac, ukladac we wzorki....wolna
          amerykanka:))
          • ani-ta Re: makaron.... 26.11.03, 22:57
            muskac...
            tego mi brakowalo...
            muskania makaronem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


            sabbo jestem twoja!
            kupilas mnie makaronem orgazmotworczym!
            a.
            • sabba a cnelloni znasz? 26.11.03, 23:10
              to takie rureczki z makaronu:)) To jest dopiero zabawa:)))))))) NIeodwolanie
              mezczyzna potrzebny...ale kobieta moze juz nie....
              Administracje przepraszam za swituszenie ale chyba moge sobie raz powzolic:)))
              • ani-ta Re: a cnelloni znasz? 26.11.03, 23:24
                jezeli to te, ktore mozna napychac tylko paluszkiem i to na dodatek srodkowym
                bo chudy i dlugi i dobrze dopycha... to znam i lubie...
                ojjjj... lubie...
                najbardziej to lubie je napychac...
                to chyba jest kompleks braku fallusa... bop innej diagnozy sobie nie postawie!:)

                cmok
                a.:)
          • don2 Re: makaron.... 26.11.03, 23:26
            sabba napisała:

            > ...to rzecz delikatna, ale prosta jak drut, bierzesz olej, make, jako,
            > zagniatasz, troche soli dodajesz (3 jaja na 300 g maki na 3 lyzki oleju plus
            > sol)... i wiesz...potem to juz inwencja tworcza. Mozesz sie tym makaronem
            > obrzucac, owijac, z soesm lub bez, muskac, laskotac, ukladac we
            wzorki....wolna



            No tak,tu lezy ta roznica...3 jaja !!!!!
            > amerykanka:))
    • basia553 Re: Watek kulinarny - Dygresje malaronowe 27.11.03, 08:15
      Dziendobry! Wlasnie czytam zaleglosci po nocy i mam dwie uwagi:
      DONIE: a propos ersatzu Lachsa: pamietasz czarniak ala losos??

      SABBA: czy w poblizu Ciebie jest sklep Aldi? Tam na pölce ze swiezosciami jest
      wloskie Tagliatelle w woreczkach, trzeba je tylko na 2 minuty wsadzic do
      wrzatku. Moim zdaniem smakuje jak samemu zrobione. Czesto jak je odlewam na
      sitko, to zanim wyloze na talerz i podleje sosem, to juz polowe wyjadam
      paluchami bez dodatköw, takie pyszne. Ciekawa jestem Twojego zdania!
      • sabba Aldi jest.... 27.11.03, 09:37
        ...ale nieczesto zagladamy bo nie po drodze. Zwykle zaopatrujemy sie tam w
        zapiekanego camambera no i marmolady sa najpyszniejsze, tak wiec owego makaraonu
        nie sprobowalam ale jak polecasz to nastepnym razem sprobuje.
        Ja odkrywam i lubuje sie ostatnio w sosach nie sosistych, tylko w takich
        bardziej konkretnych, same jarzyny lub duze kawalki miesa...choc bolognese i
        pesto me ulubione mazidla....
          • sabba Re: Aldi jest.... 27.11.03, 09:58
            jest w lodowce ale nie tam gdzie nabial i wedlina tylko tam gdzie mrozonki,
            pudelko zielone ze zdjeciem camamberta, sztuki w srodku 4. Cyhba mozna tez we
            frytkownicy ale my robimy w piekarniku, do tego marmolada zurwinowa i bialy chlebek!
          • don2 Re: Aldi jest.... 27.11.03, 10:10

            No wiecie !! i wy sie przyznajecie,ze kuoujecie w Aldi ? Tam gdzie Turcy i
            inna socjalnie upadla mniejszosc kupuja? Ja wole raczej kupowac w M&S ,nawet
            jak czasami samolot opozni sie o 10 minut.Polecam wspaniale pasztety i pierozki
            oraz domowej roboty makarom " Clusky 4 jajecznie " w M.Lasky-Delicatess &
            Grosseri i na miejscu-5-th NY. Smacznego PS.Aldi mial zawsze dobra prawdziwa
            "krakowska " w malych kawalkach. Don gourmet.
            • sabba Re: Aldi jest.... 27.11.03, 10:20
              chyba upadla wiekszosc:)))
              Aldi mial tez pyszny portweinik ale ostatnio nie moglam znalzc:((((
              M&S nie znam ale za to H&M...:) A na kiekbasie z Aldika robie bigos iw ychodzi
              boski....
              • basia553 Re: Aldi jest.... 27.11.03, 10:43
                Costa, Ludzie, w Aldi nie ma przeciez krakowskiej!
                A wogölne nie robie bigosu z kielbasa, tylko z miesiwem - wieloma
                gatunkami.
                Donie, czasy gdy sie po ciemku i w ciemnych okularach do Aldi chodzilo
                minely bezpowrotnie. Tam sa teraz bardzo dobre rzeczy. W Sternie czytalam
                kiedys reportaz o tym jak to w Aldi pod röznymi nazwami sprzedaje sie markowe
                artykuly. Np. wszelkie ciasteczka itp. maja dziwne nazwy, ale pochadzy wylacznie
                od Bahlsen. Ja np. kupuje tam regularnie piers kaczki oraz udka polskich gesi.
                Sa najlepsze i o wiele tansze jak w innych sklepach.Z ciekawoscia obserwuje tez
                ludzi przy kasie. Czesto eleganccy,panowie jakby z Wall Street uciekli. Czasy
                sie zmieniajom! A kiedy Ty mieszkales w Niemczech? Sorry, ze znowu cos pytam,
                ale ciekawska jestem - chyba juz zauwazyles?
                • maria421 Do Sabby 29.11.03, 16:13
                  Fantastycznie , ze robisz makaron w domu, ale pamietaj, ze najwazniejsza jest
                  MAKA jaka uzywasz. Masz maszynke do makaronu?

                  Sos z lososia- ten Ersatz jest do niczego, bo to sama sol + jakis strasznie
                  czerwony barwnik. W kazdym sklepie znajdziesz filety z lososia, po 2 w paczce,
                  do sosu na dwie-trzy osoby wystarczy jeden. Dopiero zauwazysz jaka roznica.
                  I jeszcze jedno: sosow do pasty sie nie zageszcza maka. Nigdy.
                  • basia553 Re: Do Sabby 29.11.03, 16:21
                    A to ci dopiero - a czym zageszczac??? Czasami uda mi sie tak dlugo
                    sosik "dusic" ze sie zam zageszcza (szczegölnie jesli to pomidory), ale poza
                    tym? Za kazda rade bede wdzieczna.
                    Co do Aldi: wlasnie kupilam tam taki bialy serek ala Philadelphia. Jest po
                    prostu pyszny i podejrzewam, ze to JEST Philadelphia!.
                  • sabba mario... 29.11.03, 16:35
                    ...masz racje, jesli makaron ma wyjsc dobry to i skladniki tez. A make jako
                    zageszczacz stosuje tylko przy tym sosie z lososia. Fakt, ten losos jest
                    strasznie intensywny w kolorze, s solny. Ja wyciskam z niego olej ile moge a
                    czasem nawet oplucze woda:) Z tych malych platow jeszcze nie robilam ale
                    sprobuje. Maszynki do makaronu nie mam ale mam taki walek do makaronow, wyglada
                    jak normalny, tyle ze cienczy i ma takie rowki oraz brzgi, jak "pürzejedziesz"
                    tym walkiem po plachcie ciasta to opn go od razu tnie na makaron. Siostra m,i
                    przywiozla z Wloch.
                    A co do maki to jako zageszczacz do innych sosow to chyba lepsze rozwiazanie niz
                    mondamin.
                    • don2 Re: mario... 29.11.03, 17:30

                      Kazda KOBIETA i gospodyni domowa wie,ze maka nie jest rowna mace icukier tez
                      nie.Maka z jednej pszenicy lub zyta rozni sie od innech.Sposob obrobki itp.tez
                      ma znaczenie.To ze pisze maka pszenna i na drugiej tez ,malo ma do
                      powiedzenia.Czasami zawartosc glutenu itp powoduje ,ze jedna nadaje sie na
                      pierogi a znowu z drugiej marne wychodza.najczesciej gospodyni domowa (zwana
                      tak w d.ciagu ) kupuje make marki XXX bo wie ,ze to najlepsza.Podobnie jest z
                      cukrem.A juz sol to cala nauka.Maka jako zageszczacz jest naturalnym do
                      tego ,produktem.Maka niezaleznie czy pszenna czy tez ryzowa Maizena.'
                      Sos beszamel jest tego przykladem.Sa gotowe zageszczacze tam tez maka.D.
                      • don2 Re: mario... 29.11.03, 17:56
                        don2 napisał:

                        >
                        > Kazda KOBIETA i gospodyni domowa wie,ze maka nie jest rowna mace icukier tez
                        > nie.Maka z jednej pszenicy lub zyta rozni sie od innech.Sposob obrobki
                        itp.tez
                        >
                        > ma znaczenie.To ze pisze maka pszenna i na drugiej tez ,malo ma do
                        > powiedzenia.Czasami zawartosc glutenu itp powoduje ,ze jedna nadaje sie na
                        > pierogi a znowu z drugiej marne wychodza.najczesciej gospodyni domowa (zwana
                        > tak w d.ciagu ) kupuje make marki XXX bo wie ,ze to najlepsza.Podobnie jest z
                        > cukrem.A juz sol to cala nauka.Maka jako zageszczacz jest naturalnym do
                        > tego ,produktem.Maka niezaleznie czy pszenna czy tez ryzowa Maizena.'
                        > Sos beszamel jest tego przykladem.Sa gotowe zageszczacze tam tez maka.D.


                        Przed maizena ma byc przecinek :))))
                • maria421 Re: Aldi jest.... 29.11.03, 16:17
                  Ja nie kupuje w Aldim, bo mi nie po drodze. Aldi ma niewielki wybor, ale
                  niektore rzeczy sa calkiem niezle. Poza tym, ludzie kochani- maka to maka , sol
                  to sol a cukier to cukier. Tak samo w Aldim jak i w delikatesach. Czy nie?
    • sabba znow dalam sie nabrac? 29.11.03, 17:48
      Tym razem nie o makaronie. Robie wlasnie dzem z dyni i imbiru. Kiedys robilam z
      bananow i imbiru dodalam zbyt duzo tego drugiego i bylo delikatnie mowiac
      "troche" ostre. Teraz wzielma tylko pol tem masy ktora nalezaloby,
      probuje...ostre jak nie wiem co. Kurcze...trzeba byl dac 1/4...ciekawe czy jak
      dodam cynamonu bedzie zle?
              • sabba Re: no ale.. 29.11.03, 18:05
                NO tak tez zrobilam:)) Dorzucilam jeszcze vaniliowe miesko, to bedzie dzem ala
                sabba chyba. Dodalam troche soku teraz czekam by sie "posmakowalo"
                No ja tez zawsze "na jezyk" ale z tym cukrem zelujacym nie lubie gotowac, bo tam
                trzeba ponoc dokladnie...w ogole od dzemow sa babcie i ciocie a od ciast
                mezowie. Ja pichce w miare dobrze moim skromnym zdaniem ale jedynie te "nie
                slodkie" potrawy...
                • don2 Re: no ale.. 29.11.03, 18:19

                  cukier zelujacy mozna zamienic na czysta zelatyne lub proszek pektynowy.
                  moze byc tez agar,ale to troche trudniej.:)) I najlepsze to ciasto z raczek
                  gospodyni-ja jednak wole z maki. :))))))
    • sabba cukier zelujacy 29.11.03, 17:56
      na opakowaniu kest napisane gotowac 4 minuty (od zawrzenia), a w przepisie ze 1.
      To co mam wybrac zloty srodek, kichac na obywda przepisy czy wybrac ktora wersje?
      • maria421 Zageszczenie sosow do wloskiej pasty 30.11.03, 10:48
        Basiu, Sabbo, nigdy maka!

        Sos pomidorowy (ze swiezych pomidorow czy z pomidorow z puszki) czy sos
        bolognese ma sie tak dlugo gotowac, az sam sie zagesci. Wiem, ze przy swiezych
        pomidorach to dosyc dlugo trwa, szczegolnie jezeli sa wodniste. Przy pomidorach
        z puszki trwa to nie dluzej niz 20-30 minut.

        Sos z lososia ze smietana tez nie wymaga zageszczenia, bo smietana typu creme
        fraiche jest dosyc gesta. Podobnie sos z suszonych grzybow z creme fraiche.
        Sprobujcie. Palce lizac....
        • sabba Re: Zageszczenie sosow do wloskiej pasty 30.11.03, 11:16
          no wiadomo ze pomidorow nigdy maka Mario:)) A lososiowy sos zageszczam maka bo
          ja nie biore creme fraiche tylko slodka smietanke ktora jak wiadmomo jest
          plynna... Ale sprobuje nastepnym razem podlog Twojego przepisu:)))
          Wesolego pierwszego Adwentu:))) (jakos kretynsko to po polsku brzmi...=
        • don2 Re: Zageszczenie sosow do wloskiej pasty 30.11.03, 15:26

          Szanowna Mario,miedzy nami KUCHARZAMI,o takich sosach nie mowimy.Miedzy
          daniami i sosami trafiaja sie wyjatki.I na sile mozna nawet zrobic dziecko,na
          stojaco i w kajaku.I co jest typowe,mezczyzni innaczej podchodza do kuchni(
          amatorzy) i kobiety innaczej.A i tak gastronomia to meski zawod.I poniewaz nie
          jest to mechanika,to mozna kreatywnie tworzyc.Glownie by to smakowalo .
          • maria421 Re: Zageszczenie sosow do wloskiej pasty 30.11.03, 15:33
            don2 napisał:

            >
            > Szanowna Mario,miedzy nami KUCHARZAMI,o takich sosach nie mowimy.Miedzy
            > daniami i sosami trafiaja sie wyjatki.I na sile mozna nawet zrobic dziecko,na
            > stojaco i w kajaku.I co jest typowe,mezczyzni innaczej podchodza do kuchni(
            > amatorzy) i kobiety innaczej.A i tak gastronomia to meski zawod.I poniewaz
            nie
            > jest to mechanika,to mozna kreatywnie tworzyc.Glownie by to smakowalo .

            Drogi Donie!
            Poniewaz jednemu smakuje sledz z marmolada, a drugiemu salceson z miodem, to
            moznaby w ogole zrezygnowac z przepisow i zdac sie tylko na kreatywnosc; czemu
            nie...)))
            • don2 Re: Zageszczenie sosow do wloskiej pasty 30.11.03, 16:11

              Drogi Mario,kuchnia to kreatywnosc + towaroznawstwo + tradycja + dostepnosc
              produktow + technika obrobki+ moda + nalecialosci obce+ marketing .Przepis
              to wlasnie efekt tych elementow.Przepisy sie zmieniaja z wyjatkiem
              takich ,ktore juz sa kanonami sztuki kulinarnej.Sledz z marmolada nie jest
              niczym nadzwyczajnym a salceson z miodem? kto wie,nie probowalem.Kazda zona
              moze ci opowiedziec jakie to cudenka jada jej maz jak go nikt nie widzi.A ty ?
              nic dziwnego nie jadasz? Uklony D.
              • maria421 Re: Zageszczenie sosow do wloskiej pasty 30.11.03, 16:28
                Donie kochany, sama tworze i kreuje i to ponoc calkiem nie zle.
                Spaghetti al pomodoro wynalezli juz dawno temu Wlosi, wiec my nie mamy co
                kreowac- my mozemy albo robic jak w oryginale, albo tworzyc wariacje na temat.
                Oryginalny sos jest bez maki. Jak ktos koniecznie chce zagescic- jego sprawa,
                ale to juz bedzie wariacja na temat, a nie oryginal.

                Mozesz zrobic tirami su´ z polskiego twarozku zamiast mascarpone i tez mowic,
                ze to kreacja. Ale to nie bedzie ani kreacja, ani oryginal, tylko podrobka.

                Pa! Ide piec ciastka.
    • jutka1 Prosty sos palce lizac 30.11.03, 11:06
      4 lub wiecej zabki czosnku
      puszka pomidorow (w calosci bez skorki, to sie nazywa po wlosku, i za pisownie
      przepraszam z gory, pomodori pelati)
      kapary
      swieza bazylia

      czosnek poszatkowac i podsmazyc na oliwie
      dodac pomidory wyjmujac kazdy z puszki i rozgniatajac w palcach (trzymajac
      za "twarda czesc pomidora, ktora to czesc po rozgnieceniu wyrzucamy)
      sos od pomidorow dolewamy, niech sie dusi na malym ogniu az sos zgestnieje
      pod koniec dodac plaska lyzke stolowa kaparow, poddusic jeszcze i voila

      przy serwowaniu ukraszamu to swieza bazylia, posypujemy parmezanem i palce
      lizac.

      proste jak drut. nie wiem jak sie nazywa, ale nauczylam sie od kolezanki
      Wloszki.. ja mam zawsze kapary, czosnek i pomodori pelati w domu, wiec czesto
      jest to ostatnia deska ratunku jak lodowka jest pusta :)))))

      Jutka
        • jutka1 Canneloni -- kapary... 01.12.03, 10:12
          sabba napisała:

          > Jutus a obiecalas sos do cannelloni!:))) Ten tez pewnie moze byc ale bez
          miesa chyba zarzadki i wyleci z rurek:)
          ********
          Cannelloni napycham farszem: 3/4 ricotta, 1/4 parmezan, szpinak (ja uzywam
          mrozonego, ale to juz kwestia mojego lenistwa), pieprz. Sos: czosnek na
          oliwie, cebula na szklisto, zielona papryka pokrojona w kosteczki, jak papryka
          zmieknie dodaje pomidory jw. i sos sie dusi do zgestnienia.

          Cannelloni wkladam do zaroodpornego naczynia, zalewam sosem, wszystko posypuje
          grubo parmezanem, i pieke w piekarniku jakies 30 minut. Dawno nie robilam wiec
          nie pamietam czy 30 minut czy wiecej, moze ktos inny sie wypowie... :)))

          Co do kaparow, to uzywam najzwyklejszych w sloiku (male, ciemnozielone).

          Bon apetit
          Jutka
      • sabba kapary 30.11.03, 11:18
        no wlasnie a jakie birzesz? nie znam sie ale widzialam rozne, jasne ciemne, duze
        male..moze to wszytko to samo tylko czas zbierania inny?
    • basia553 Droga Mario, 30.11.03, 17:40
      Don powiedzial kiedys ze przepisy sa dla poczatkujacych itd. Ja jestem wiecznie
      poczatkujaca, chetnie gotuje, ale przepisy potrzebuje dokladne, niemalze
      wyliczone ziarenka soli. Raz przed laty tlumaczyl mi kolega jak gotowac
      barszczyk: wez do lewej reki buraka a do prawej nozyk, a przedtem postaw garnek
      taki a taki z taka a taka iliscia wody itd." Moze wiec az tak zle nie jest, ale
      cos kolo tego. Dlatego nie wstydze sie przyznac, ze nie mam pojecia jak zrobic
      möj sos z grzyböw suszonych nie zageszczajac go. Bo robie na wywarze z jarzyn,
      a wiec mokro, mokro, grzybki sie nie rozgotowuja, wiec nie stworza masy,
      kremfresza uzywam, ale zageszczam maka. Uczynilas mnie ciekawa na Twöj sos
      grzybowy, a poniewaz pora roku po temu, to prosze o przepis.
      A na marginesie pytanie do Dona: wiem ze maka mace nie röwna i zwazam na to.
      Ale jak to z cukrem, ktöry röwniez wspominasz? Rot´zrözniam kandyzowany (?)
      pyszny do herbatki, a poza tym drobno- i gruboziarnisty. Na co Ty zwracasz
      uwage przy kupnie cukru? Moze sie jeszcze czegos naucze.
      A na drugi marginesie: wlasnie wröcilam z wycieczki, gdzie w poludnie jedlismy
      pysznosci w pieknej rustykalnej restauracji. Mniam, mniam, jaki pyszny rumsztyk
      lekko krwisty z göra wspanialej cebulki! Zal Wam, co?
      • don2 Re: Cukier 30.11.03, 18:13

        Bywa :trzcinowy,buraczany i otrzymywany z innych surowcow.Najpopularniejszy
        to trzcinowy i buraczany.Uzytkowa i handlowa przydatnosc zaölezna jest od
        rodzaju i stopnia rafinacji.Skad wzielas candyzowany? cos w cukrze itp ,nazywa
        sie candyzacja.I znowu zaleznie od gatunku buraka i trzciny ,cukier moze byc
        slodszy lub mniej.Podobno cukier znajdujacy sie w handlu o kolorze ciemnym
        prawie brazowym,mniej rafinowany jest " zdrowszy" dla mnie to jedna z form
        zachety do sprzedazy.technologia juz dawno pozwala na produkcje takiego
        co to szybko sie rozpuszcza i wolniej.ten produkt przeszedl ogromne zmiany
        w sposobie produkcji i sprzedazy.I cukier jest chyba jednym z najbardziej
        wszechstronnie stosowanych produktow.Na poludniu europy,trzcinowy jest na rowni
        z buraczanym dostepny w handlu. Cukier krzepi-slogan stary.Wankowicz.
        Cukier psuje zeby-ostrzegaja dentysci.Co im na tym zalezy ,pojecia nie mam !
        Przepisy czytasz tak dlugo ,az nie zapamietasz i potem dopasowujesz juz
        automatycznie proporcje.Sos grzybowy na wywarze z jarzyn? A grzyby nie sa
        baza do wywaru uzywanego do sosu? Mozna i tak mozna i siak :) A suszone grzyby
        w czym moczysz? i co ? wylewasz potem te wode? Uklony i smacznego.
        • basia553 Re: Cukier 30.11.03, 18:24
          Po kolei:
          Cukier: doksztalciles mnie, ale jakos dalej nie wiem czy mam taki czy siaki
          kupowac. Kandyzowany jest u nas normalnie w sklepach w malenkich grudkach. Jest
          chyba mnien slodki, ale ma lepszy smak, podkresla smak herbaty, a nie zabija go
          jak przy normalnym cukrze.
          Zupa grzybowa: grzyby jakich ja uzywam nie trzeba maczac godzinami jak polskie,
          przed wrzuceniem do wywaru z jarzyn krusze je na mniejsze kawalki i zalewam na
          pare minut goraca woda (malenko). No i co z tym zageszczaniem? Jestes tez
          przeciwko mace? No to czym?
          Jezeli chodzi o improwizacje, to pozostaje przy swoim; jestem absolutnym
          antytalentem i tych pare rzeczy ktöre robie dobrze, to na dobrze wypröbowanych
          przepisach. Dlatego nie otwarlam knajpy, o czym kiedys marzylam (möj pierwszy
          job tutaj to bylo kelnerzenie!)
          • don2 Re: Cukier 30.11.03, 18:36

            I dobrze ,ze nie odkrylas knajpy !!!! niewolnictwo w najgorszym slowa
            znaczeniu.I dobrze ,ze nie jestes kelnerka. Do zageszczania uzywam zawsze
            Maizena.daje konsystencje i piekny polysk.Nie ma tez problemu z uczuleniem na
            gluten. Pomocz grzyby w zimnej wodzie,zobaczysz jaki dodatek smakowy bedzie.
            He he ,grzyby nie maja narodowosci tylko gatunek :)))) PS.beszamel na mace
            pszennej.
      • maria421 Basiu, kochana! 01.12.03, 09:27
        Pamietam moje pierwsze lata na swoim wlasnym gospodarstwie. Moja mama przyslala
        mi mase przepisow na ciasta, w tym rowniez na ciastka, w ktorym to przespisie
        bylo "wziac TROCHE maki". Zachodzilam w glowe ile to moze byc "troche"-
        zaczelam od pol szklanki a skonczylam chyba na pol kilo...
        To tak na temat przepisow.
        Proporcje sa bardzo wazne przy pieczeniu ciasta. Przy gotowaniu liczy sie
        glownie smak.

        A teraz sluze przepisem na sos grzybowy, ktory najlepiej pasuje do tagliatelle.
        Na oliwie i odrobinie masla podsmaz cebulke, na to wrzuc posiekane (oczywiscie
        uprzednio namoczone) suszone grzyby , mozesz dodac pare lyzek wody i troche to
        razem podusic. Nastepnie dodaj do tego pol kostki bulionowej i creme fraiche.
        Mozesz posypac pieprzem do smaku. I to wszystko.
        Proporcje musisz sobie sama znalezc, ale na 2-3 osoby wystarczy 1 kubek creme
        fraiche.

        Sos nie bedzie zbyt plynny i pasta powinna go wchlonac. Czestym bledem
        popelnianym przez amatorskich kucharzy pasty jest gotowanie sosow podobnych do
        zupy, sosow w ktorych pasta nieomal ze plywa. A przeciez to ma
        byc "pastasciutta" czyli "pasta asciutta" sucha pasta i sos jest po to, zeby
        jej nadal tylko smaku, zeby sie z nia polaczyl.

        Wyprobuj i powiedz jak poszlo.
        • basia553 Mario Kochana! 01.12.03, 09:51
          Dzieki za przepis, zaraz dzis wypröbuje, bo sos grzybowy to jest to, co tygrysy
          najbardziej lubia.
          Dobrze ze podalas przepis na dwie osoby, bo ja jem za dwöch :))
          Pozdrowienia z ciemnego, wilgotnego, nieprzytulnego Heidelbergu!
          • basia553 Re: Basiu, kochana! 01.12.03, 10:22
            To bym miala cos dla Ciebie, Donie: ksiazke kucharska niejakiej pani
            Cwierciakiewiczowej, chyba AD 1905.
            Czytalam ostatnio przepis na budyn czekoladowy, gdzie w mleko rozgotowowuje sie
            bulke tarta na miekka papke, dodaje kupe pysznych ale niezdrowych rzeczy, mase
            maczekolady, 8 zöltek a potem 8 ubitych bialek.
            Jest tam tez przepis na bulion: wez cwierc wolu itd. Znakomita zabawa,
            az szkoda, ze ksiazka juz w strasznym stanie. No, ale przezyla nie tylko dwie
            wojny swiatowe, ale i nasze rodzinne zakusy.
          • maria421 Re: Basiu, kochana! 01.12.03, 10:59
            don2 napisał:

            >
            > Co to za ciastka w ktorych przepis zaczyna sie od :wziasc troche maki?
            > Interesujace. moge dostac ten przepis. Zbieram dziwne przepisy. Uklony.

            Dokladnie (z rekopisu mojej mamy) : Wziac toche maki, paczke masla, 2 zoltka
            (bez bialek), szklanke kwasnej smietany, proszek do pieczenia i zapach rumowy,
            wszystko zagniesc na stolnicy.
    • basia553 Sabbo Kochana (jak juz mamy ten Dzien Milosci 01.12.03, 10:26
      Blizniego). Bylam wlasnie w Aldi, bo mamy go za plotem firmy, wiec na przerwie
      robimy zakupy. Maja cos nowego z wloskiej nudlowej serii: Gnocchi Pomodoro
      nadziewane pomidorowym pesto, oraz Pasta nobile Ricotta, pierozki nadziewane
      ricotta. Natychmiast kupilam do wypröbowania.
      • sabba czekam:)) 01.12.03, 10:36
        na recenzje w takim razie;)))
        Z doswiadczen wiem neistety ze wszelkie pierozki, tortelini z farszem smakuje
        obrzdliwie. To moje skromne zadnie zwlaszcza jesli chodzi o tortelini. Ten farsz
        jest bleee... A robilas gnocci domowym sposobem....mmmm...pychcik:)
        • basia553 Re: czekam:)) 01.12.03, 10:47
          Wiesz, od maja bede juz tylko nieregularnie pracowac, to sie bede bawic w takie
          samemu zrobione danka. Pöki co chwale sobie wszystko, co mi ulatwia zycie.
        • sabba Kochduell 01.12.03, 18:58
          ogladam wlasnie i tam na poczatku gotuja sami kucharze. Dzis ten spiemszny Wloch
          przygotowywal takie fajne pierozki z takiego ciasta jak chyba nasze polskie
          kopytka, z farszej jutkowym czyli ricotta, szpinakiem i parmezanem. Piec w
          piekarniku. Jakas to nazwe mialo ale zapomnialam jaka:((
      • edytamarek Re: jutus cannleopni jeszcze raz farsz 01.12.03, 14:09
        Ja robie fajne cannelloni z tuńczykiem:
        3 szczypiory drobno pokrojone
        150g tuńczyka z puszki z wody
        1 kubek dobrego majonezu
        1 mała czerwowna papryka pokrojona w drobną kostkę
        250 g szpinaku ugotowanego i dobrze odciśniętego z wody (ja używam mrożony)
        1.5 kubka mozarelli
        sól i pieprz
        Wszystko wymieszać tylko zostawić pół kubka mozarelli do posypania, no i
        oczywiście sos pomidorowy na wierzch i pod spód rurek. Ok. 35 min na 180C.
        Pycha
          • sabba baisa 01.12.03, 14:41
            Mozna kupic wiorka mozzarelli w woreczku, taka gotowa do peczenia. Ale przyznam
            sie ze biore zawsze swieza
            • basia553 Re: baisa 01.12.03, 14:45
              Nigdy o tym nie slyszalam, stad potraktowalam moje pytanie jako zart.
              Sama mysl o wypychaniu moich ukochanych rurek nudlastych jakims tunczykiem
              z puszki napawa mnie gleboka niechecia. Tak delikatnie möwiac.
              • edytamarek Re: baisa 02.12.03, 02:57
                Przepraszam jeśli uraziłam twój zmysł kulinarny tym tuńczykiem i mozarellą.
                Poprostu mam małe dzieci i gotuję trochę na skróty ale po tym canelloni
                naprawdę jeszcze nikt nie zwracał.
                • basia553 Re: baisa 02.12.03, 08:26
                  Czy Ty jestes nocnymarek, ze piszesz o takiej porze?
                  Nie musisz mnie przeciez przepraszac za to, ze Ci inne rzeczy smakuja jak mnie!
                  To raczej ja sie wyrazilam nietaktownie piszac co mysle. A wiec zgoda!
                  • edytamarek Re: baisa 02.12.03, 10:07
                    Zgoda.Jestem ostatnio troche przewrażliwiona i biorę wszystko bardzo
                    personalnie. Nie jestem nocny marek tylko z Australii u nas 7 godzin do przodu.
          • sabba kubiety:)) 02.12.03, 10:03
            Alescie sie przyczepily tej mozarelli:)) Kubek mozna zrozumiec na tyle ze
            bierzesz jej tyle ile sie zmiesci w kubku po prostu. Juz tlumaczylam Basi ze
            jest mozarella "zwiorkowana" do zapiekania i pewnie edycie o taka chodzi. A inn
            ekubki oczywiscie sa tez, jesli chodzi o mozarelle w sosie wlasnym, to ona jest
            prosze ja ciebie sprzedawana w takich plastikowych kubkach, bo plywa jak juz
            mowie w sosie wlsanym.
            Mario a moze ty wiesz jak nazywaja sie te pierozki, pare watkow wyzej. Wczoraj w
            Kochduell byly....
            • edytamarek Re: kubiety:)) 02.12.03, 10:13
              Z tym kubkiem to jest tak, u nas miarką jest "cup" czyli ok:250 g więc ja
              przetłumaczyłam kubek. Z mozarella to jest tak jak Sabba pisała. Zwiórkowana w
              torebkach, jak całej nie wykorzystasz można zamrozić i świetnie używać przy
              innej okazji. Wiem że to dla wytrawnych gospodyń wielkie 'no,no' ale jak już
              wspominałam musze sobie ułatwiać życie bo mam bardzo wymagającą 3latkę.
      • jutka1 Re: jutus cannleopni jeszcze raz farsz -- Sabba 01.12.03, 14:46
        Sabbciu. Twoje pytanie jest bardzo trudne, ale odpowiedz bardzo latwa (tak,
        tak.. ;))
        Otoz. Jak juz sie zdecydujesz ile tych cannelloni chcesz zrobic, popatrz do
        srodka rurek i wyobraz sobie ile ten farsz zajmie w sumie miejsca. Nie mysl
        wagowo tylko objetosciowo. A potem przygotuj j.w.

        Jutka kucharz z Bozej laski :))))

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka