Cześć.
chcę sie pożalić

denerwuje mnie że mój nm nie ROZUMIE że mi momentami jest kiepsko w
tej sytuacji (nie moje dziecko, kontakty z byłą itp.) i że czasami
chciałabym żeby ze mną o tym pogadał, "pocieszył" dodał otuchy no
nie wiem.
chociażby żebym czuła zrozumienie...
natomiast on działa na zasadzie że JA WIEM jaka jest sytuacja i
koniec.
nic nie trzeba o tym mówić nic dodawać.
a przecież są coraz to nowe sytuacje.
różne sytuacje że musimy zmienic plany...albo on systematycznie
przedłuża czas brania dziecka ostatnio 5 dni w tyg...chociaż de
facto jego rodzice zajmują się tym dzieckiem, dochodza do tego nasze
problemy logistyczne bo nie mieszkamy razem i mamy kawałek do siebie
więć takie zmiany wizyt czasem na ostatnią chwilę robią zamieszanie..
sytuacje dla mnie czasem stresujące....
nie wiem czy powinnam bardziej elastycznie podchodzić do tego czy
jednak nie wyolbrzymim że potrzebuje wsparcia.