wiola101
17.06.04, 11:20
Cześć dziewczyny,
Przed chwileczką zadzwonił do mnie mąż że dostał wezwanie do sądu okręgowego
(z zaznaczeniem wstawiennictwo nieobowiązkowe ????) na rozprwę apelacyjną dot
podwyższenia alimentów, ale może od początku.
W pażdzierniku tamtego roku eksia złożyła pozew o podwyższenie alimentów
gdzie w uzasadnieniu napisała że jest samotna mamą z dwójką dzieci a trzecie
w drodze. jej sytuacja mamterialna jest bardzo ciężka a pozatym mały idzie do
szkoły, jest alergikiem i leczy się na astmę. Zażadała podwyższki z 250 zł na
500zł. nas oczywiście szlak trafił jak to dostaliśmy ponieważ wiemy że małego
nigdzie nie leczy, dziecko chodzi w ubraniach zawsze po kimś, nie wydaje na
niego złamanego grosza ( przypadek bardzo podobny do lideczki ) a do tego
zbiegło nam sie z komornikiem który dopomniał sie o dług z F.A z czasów kiedy
mąż nie pracował. Rozprawa odbyła się w grudniu gdzie mamusia przyszła
komletnie nie przygotowana, nie posiadająca dokumentów potwierdzających
chorobe dziecka. Mimo to sędzina dała jej czas 2 tygodni na dostarczenie
zaświadczenia o leczeniu dziecka. Mamusia owszem je dostarczyła z miasta
odległego o 170 km od miejsca zamieszkania z zaznaczeniem że dzecko jest
chore na astmę ciężko. Absurdem jest oczywiście leczenie dziecka na taką
odległość w zwykłej przychodni na taka chorobę zaznaczająć że w miejscu gdzie
mieszka obecnie i ma przychodnie na tej samej ulicy nigdy nie zgłaszała tej
choroby u lekarza rodzinnego. Przyznano jej alimenty w wysokości 350 zł. My
oczywiście byliśmy wściekli już nawet nie na to że 100zł mamy więcej płacic
ale nato że uwierzono jej "lewe" zaświadczenie. Zaczeliśmy własne
dochodzenie, pojechaliśmy do tej przychodni gdzie dyrektor tej placówki wydał
zaświadczenie zaprzeczające temu które przedsatwiła mama. pozbieraliśmy
jeszcze kilka innych dokumentów i wysłałaliśmy zażalenie na wyrok. Po jakimś
czasie przysłano nam o uzupełnienie braków formalnych pozwu wpłacic kwotę
96zł. nam jednak emocje opadły i wysłaliśmy pismo odwołujące całą apelację
jednak mąż jej nie podpisał własnoręcznie. Kilka razy nam przysyłano prośbę
o podpisanie tego dokumentu - my jednak zbagatelizowaliśmy cała sytuację.
Miesiąc temu otrzymaliśmy informację że wszystkie dokumenty dot. tej sprawy
zostana w Sadzie rejonowym w Pruszkowie i że cała sprawa jest zamknieta.
Dlatego też jestesmy zdziwieni że otrzymalismy wezwanie na sprawę z
zaznaczeniem że wstawiennictwo nieobowiązkowe.
moja znajoma stwierdziła że jedyne co to można sie cieszyć ponieważ możemy
jedynie zyskać a nie stracić. Powiedziała że sąd Rejonowy dopatrzył się
nieścisłości związanych z tą sprawa i dlwtego przesłał do sądu Okręgowego
ponieważ w wezwaniu nie prosił o np. aktualne zarobki itd.
Pytanie do WAs CO O TYM SĄDZICIE?