Dodaj do ulubionych

Chyba zaczyna się problem.

13.10.13, 11:55
Witam, chyba mam trochę inną sytuację od Pań, które się udzielają na forum, jednak chciałabym się z tym podzielić i zasięgnąć opinii bardziej doświadczonych kobiet ode mnie. Mianowicie, rok temu poznałam pana. Od początku układało się bardzo dobrze, przyznał,że ma dziecko i jest po rozwodzie. Jednak po kilku spotkaniach postanowił wyjawić prawdę, że jednak tego rozwodu nie ma ale złożył pozew do sądu i czeka na termin rozprawy. Jakoś to przełknęłam. Jego i żonę dzieli 300 km od siebie, mieszkają w innych województwach. Jego małżeństwo rozpadło się praktycznie miesiąc po ślubie, a zostało zawarte z powodu jej ciąży. Córkę widuje co drugi tydzień kiedy musi tam jeździć. Wszystko było by ok, jednak nie jest. My również nie widujemy się często, co weekend i to nie cały, ponieważ ja w weekendy też pracuję i widzimy się wtedy tylko wieczorem w sobotę kiedy wraca od córki. Nas również dzieli 60 km - inne miejscowości.
Nie mam własnych dzieci, jestem po rozwodzie. Boli mnie to, kiedy on mi mówi,że córka jest najważniejszą osobą w jego życiu. Ze mną niby chce założyć rodzinę, kocha mnie itd. Jednak tego nie pokazuje. Ostatnio podejrzane dla mnie zrobiło się to,że do tej pory nie odbyła się ani jedna sprawa rozwodowa (przez rok czasu), kiedy go pytałam o co chodzi ucinał temat,zaczęłam więc węszyć. Okazało się,że żadnego pozwu w sądzie nie ma i nadal są małżeństwem na papierku. Zrobiłam mu awanturę, tłumaczył się,że nie stać go po prostu na taki wydatek bo płaci wysokie alimenty, co drugi tydzień jeździ do małej tyle km itd. Obiecał,że się tym zajmie jak i również tym,że chce rozszerzyć kontakty z córką czyli ją zabierać do siebie na weekendy. Wtedy prawie w ogóle nie będziemy się już widzieć, bo co to jest za związek kiedy para widuje się co dwa tyg na weekend. Nie mówił gdzie mnie widzi w tej sytuacji, jak to będzie wyglądać. Dla niego najważniejsza jest córka, nie ja. Powiedziałam,żeby najpierw ustabilizował sobie życie ze mną bo nie wiem na czym stoję. Co innego gdybyśmy mieszkali razem, wtedy nie miałabym nic przeciwko aby zabierał córkę. A w takiej sytuacji nie jestem pozytywnie nastawiona. Zwłaszcza kiedy on podkreśla,że ona jest najważniejsza. To gdzie ja jestem?
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 12:17
      nie ma nic dziwnego w tym, że córka jest dla niego najważniejsza - w końcu to jego potomstwo, do końca jej/jego życia i nic tego nie zmieni
      a partnerów/partnerki/żony/mężów/kochanki/kochanków można zmieniać

      na Twoim miejscu byłabym ostrożna bo pan coś za bardzo kręci - cóż to za wydatek 600 zł za złożenie pozwu o rozwód, przez ten rok mógł oszczędzać na ten cel po 50 zł miesięcznie - dałby radę mimo wysokich (jakich?) alimentów i kosztów dojazdów do córki
      a gdzie on nocuje jak jedzie do córki na weekend? u "papierkowej" żony?
      • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 12:28
        Rozumiem to,że córka jest najważniejsza, ale ja powinnam być również ważna lecz na innej płaszczyźnie, jako żona, przyszła matka jego ewentualnego dziecka. Bo takie ma niby plany.
        Alimenty płaci 460zł, plus paliwo co dwa tygodnie 300zł. Oczywiście,że mógł oszczędzać. Tego nie jest w stanie wytłumaczyć, poza tym zawsze mógł się starać o zwolnienie z kosztów z tego względu,że jest zarejestrowany jako bezrobotny.
        Sama mu napisałam pozew, jak i również zwolnienie z opłat. Poczekam co zrobi bo ta sytuacja mnie irytuje, zwłaszcza to,że przez tyle czasu mnie oszukiwał, co tłumaczy to w ten sposób,że nie mówił prawdy i nie chciał mnie straszyć. Jednak znając już mnie nie powinien tego robić bo i tak bym się dowiedziała prawdy.
        Do córki jeździ tylko w co drugą sobotę. Nie nocuje tam.
        • chalsia Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 12:48
          być może jestem niesprawiedliwa w tym, co napiszę teraz - pan sobie chyba szuka sponsorki, co to nie tylko zapłaci ale i załatwi
          chcesz mieć utrzymanka i to takiego, za którego musisz robić albo palcem wskazywać co ma zrobić ?
          • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 13:16
            chalsia napisała:

            > być może jestem niesprawiedliwa w tym, co napiszę teraz - pan sobie chyba szuka
            > sponsorki, co to nie tylko zapłaci ale i załatwi
            > chcesz mieć utrzymanka i to takiego, za którego musisz robić albo palcem wskazy
            > wać co ma zrobić ?
            >
            Raczej nie szuka sponsorki, bo sam pracuje i się utrzymuje. Ma własne mieszkanie, samochod itd. Palcem nie muszę mu pokazywać co ma robić, chodziło tylko o tą kwestię rozwodu, wie,że ja nie wiążę się z żonatymi facetami bo stawiam się w sytuacji żony. Tu jednak wiedziałam,że to małżeńswto to fikcja. Poznałam jego rodzinę i oni mówią to samo. Wie jednak,że stracił moje zaufanie i długo będzie musiał nad tym pracować żebym je odzyskała.
            • altz Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 18:03
              Chcesz być żoną gangstera? Życzysz sobie porady w stylu: "oszukujemy was, płacicie na nas, co mogę jeszcze zrobić, żeby było mi lepiej?".
              Beznadziejni jesteście oboje, chyba więc do siebie pasujecie! big_grin Mam nadzieję, że wam to wyjdzie bokiem i pan Ciebie też oszuka tak konkretnie, jak oszukuje wszystkich wokół.
    • jak.z.nut Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 12:48
      Szczerze ma być? Jeśli tak to czytaj: kiedy facet traktuje poważnie kobietę, znajduje dla niej czas, nawet mimo odległości 60 km, częściej niż raz w tygodniu, spotkania z dzieckiem partnerki nie stanowi dla niego problemu a wręcz na to naciska, i przede wszystkim nie kłamie w tak istotnych kwestiach jak rozwód.
      Odpuść go sobie. Prawdopodobnie nie jesteś jedyna, niestety.
      • anula36 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 12:59
        a jak pan zamierza lozyc na wspolne dziecko, skoro 600 zl na pozew to dla niego kasa nie do przeskoczenia?
        Wspolne mieszkanie pewnie bedzie oznaczac full sponsoring, bo pan musi miec kazse dla dziecka. I tak zostaniesz w sumie samotna matka, oraz sponsorka cudzego meza.
        Zakochanie fajna rzecz,ale lepiej przez to nie wlezc w bagno, bo potem ciezko sie z niego wydobyc.
        • anula36 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 13:17
          Tego nie jest w stanie wytłumaczyć, poza tym zawsze mógł się starać o zwolnienie z kosztów z tego względu,że jest zarejestrowany jako bezrobotny.

          czyli pracuje za czarno?
          • anula36 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 13:18
            skoro pracuje i sie utrzymuje?
          • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 13:22
            anula36 napisała:

            > Tego nie jest w stanie wytłumaczyć, poza tym zawsze mógł się starać o zwolnieni
            > e z kosztów z tego względu,że jest zarejestrowany jako bezrobotny.
            >
            > czyli pracuje za czarno?

            tak, parcuje jak to można nazwać dorywczo. Stara się o dofinansowanie z urzedu pracy aby mógł otworzyć firmę u mnie w mieście i zamieszkać ze mną.
            • anula36 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 13:23
              to niezly z niego kombinator na wszystkich frontachsmile
            • buba2002 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 21:55
              nemo205 napisała:
              > tak, parcuje jak to można nazwać dorywczo. Stara się o dofinansowanie z urzedu
              > pracy aby mógł otworzyć firmę u mnie w mieście i zamieszkać ze mną.

              A chcesz, żeby zamieszkał z Tobą tj. u Ciebie? Jego koszty utrzymania zmaleją, a co zaoszczędzi, to przeznaczy na córkę, bo dziecko potrzebuje, a matka-zołza nie da... Planuje zabierać córkę na każdy weekend do siebie, czyli do Ciebie. Będziesz miała zapewnioną rolę gosposi, niani itp. Wszelkie próby sprzeciwu zostaną zinterpretowane jako ograniczanie jego praw ojcowskich i kontaktów z córką. W końcu będziesz go miała przez cały tydzień - do obsługi, bo przecież najważniejsza nie jesteś.

              To, że okłamał na początku, można tłumaczyć obawą, jak to przyjmiesz. Ale później? To już niewybaczalne. Jeśli nie jesteś jeszcze przekonana, że gra niewarta świeczki, poczekaj i przypatrz się całej sytuacji spokojnie i rozważ.
        • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 13:31
          anula36 napisała:

          > a jak pan zamierza lozyc na wspolne dziecko, skoro 600 zl na pozew to dla niego
          > kasa nie do przeskoczenia?
          > Wspolne mieszkanie pewnie bedzie oznaczac full sponsoring, bo pan musi miec kaz
          > se dla dziecka. I tak zostaniesz w sumie samotna matka, oraz sponsorka cudzego
          > meza.
          > Zakochanie fajna rzecz,ale lepiej przez to nie wlezc w bagno, bo potem ciezko s
          > ie z niego wydobyc.
          Też o tym myślałam,że jeżeli będzie wspólne gospodarstwo to tak czy inaczej na jego dziecko będzie szła wspólna kasa. Raczej ja się na to nie będę pisać, co mu już powiedziałam. Zresztą on co dwutygodniową wizytę przywozi jej prezenty, co mu również wypomniałam. Rozumiem,że chce w ten sposób zrekompensować córce swoją nie obecność ale nie tędy droga. Nie przez prezenty. Wytłumaczyłam mu to i powiedział,że rozumie.
      • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 13:20
        jak.z.nut napisała:

        > Szczerze ma być? Jeśli tak to czytaj: kiedy facet traktuje poważnie kobietę, zn
        > ajduje dla niej czas, nawet mimo odległości 60 km, częściej niż raz w tygodniu,
        > spotkania z dzieckiem partnerki nie stanowi dla niego problemu a wręcz na to n
        > aciska, i przede wszystkim nie kłamie w tak istotnych kwestiach jak rozwód.
        > Odpuść go sobie. Prawdopodobnie nie jesteś jedyna, niestety.
        No właśnie, spotkania z dzieckiem nie stanowią dla niego problemu. Chociaż zdziwił mnie w tym tygodniu i przyjeżdżał częściej. To,że nie jestem jedyna, nie mogę mieć stu procentowej pewności, ale robiłam mu "naloty", czyli nie zapowiedziane wizyty w różne dni tygodnia o różnych porach i nie zastałam nic podejrzanego. Niestety mam taki charakter,że komputer też musiałam przejrzeć, nic nie znalazłam. To chyba złe, jednak po złych doświadczeniach z małżeństwa nie potrafię do końca zaufać.
        • chalsia Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 13:32
          apage, Satanas!
          to dotyczy Was obydwojga
          • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 13:37
            chalsia napisała:

            > apage, Satanas!
            > to dotyczy Was obydwojga

            egzorcyzmów raczej nie potrzebujemy, jeżeli o to chodziło.
    • karolana Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 15:33
      Krótko : ODEJDŹ.
      Bez kitu. Zostaw tego faceta i znajdź innego.
      Nie angażuj się bardziej. Zakończ to jak najszybciej.
      Tak będzie najlepiej dla Ciebie.
      • konstancja16 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 16:00
        no, na razie to jestes kochanka zonatego faceta. ktorego na sile usilujesz rozwiesc wbrew jego woli. NAPISALAS MU POZEW ROZWODOWY??? WTF?! czy ten Pan niegramotny czy co? czy to bylo w ramach bezplatnej pomocy prawnej Twojej kancelarii adwokackiej? bez jaj, jak ktos chce sie rozwiesc i ma plany wzgledem innej osoby to na glowie stanie, zeby wyczyscic swoj status cywilny. a jak mu nie zalezy no to trudno.
        • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 16:22
          konstancja16 napisała:

          > no, na razie to jestes kochanka zonatego faceta. ktorego na sile usilujesz rozw
          > iesc wbrew jego woli. NAPISALAS MU POZEW ROZWODOWY??? WTF?! czy ten Pan niegra
          > motny czy co? czy to bylo w ramach bezplatnej pomocy prawnej Twojej kancelarii
          > adwokackiej? bez jaj, jak ktos chce sie rozwiesc i ma plany wzgledem innej osob
          > y to na glowie stanie, zeby wyczyscic swoj status cywilny. a jak mu nie zalezy
          > no to trudno.


          Nie, to nie tak,że ja go chcę na siłę rozwieść. On chce, był u pani adwokat ale zażądała dużej kasy za samo napisanie, więc poprosił mnie o pomoc. Znam się na prawie,więc mu napisałam. W nadchodzącym tyg ma złożyć pozew jak ja tylko odbiorę jego dokumenty od pani adwokat. Wiem,że nie za kolorowo to wygląda ale czytając te komentarze zaczynam się sama zastanawiać co z tego będzie.
          • konstancja16 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 16:51
            nemo205 napisała:

            >>W nadchodzącym tyg ma złożyć pozew jak ja tylko odbiorę jego dokumenty od pani adwokat.

            Ale dlaczego Ty masz odbierac JEGO dokumenty rozwodowe? Jestes jego pelnomocnikiem? Wiem, na pewno misio nie ma czasu wiec Ty (kobieta o golebim sercu jak my wszystkie) pomagasz. Bo my zawsze mamy za duzo czasu, w przeciwienstwie do mezczyzn. No wez Ty sie w glowe puknij. Tobie kto przy rozwodzie pomagal za darmo?
            • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 17:22
              Ja je odbieram, bo to pani adwokat z mojego miasta, przyjmuje do południa a on pracuje do późna. Kiedy chciał się zwolnić z pracy i przyjechać od siebie do mnie szef mu powiedział,że go to nie obchodzi bo praca jest ważniejsza. Przy moim rozwodzie pomagałam sobie sama. Na szczęście adwokata nie potrzebowałam. niestety chyba mam za dobre serce i wychodzę na tym jak wychodzę.
      • litera29 Re: Chyba zaczyna się problem. 24.05.14, 11:45
        karolana napisała:

        > Krótko : ODEJDŹ.
        > Bez kitu. Zostaw tego faceta i znajdź innego.
        > Nie angażuj się bardziej. Zakończ to jak najszybciej.
        > Tak będzie najlepiej dla Ciebie.

        PODPISUJĘ SIĘ POD TYMI SŁOWAMI. JUŻ CZYTANIE TWOJEGO WPISU MNIE ZMĘCZYŁO, AŻ DZIWNE, ŻE TY SAMA NIE JESTEŚ TYM WSZYSTKIM ZMĘCZONA. Niestety Miłość jest ślepa - załóż okulary przeciwsłoneczne, spojrzyj obiektywnie i uciekaj!!!smile
    • mammamia2009 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 18:14
      Byłam w takim związku, z tym że mieszkaliśmy w tym samym mieście, a z ex nie miał ślubu.

      Córę brał w każdy weekend (przez prawie 10 miesiecy razem nie miał jej w sumie 4 razy: 2 razy był chory i 2 razy namówiłąm go na wyjazd); poza tym był w sprawie córki był na każde gwizdniecie ex (niezależnie od tego, jakie MY mieliśmy plany). Ja też mam dziecko i w sumie rozumiem, ze dziecko jest najważniejsze.... ale jeśli Ty nie czujesz się ważna (bo chyba się nie czujesz...? - ja się nie czuła). , to nic z tego nie będzie. Zaczną się zarzuty, ze chcesz mu ograniczyć kontakt z dzieckiem. Poza tym mocno podejrzana wydaje mi się sprawa rozwodu - do cholery, wzór pozwu można zaleść w internecie i wysłąć pocztą. Jakby mu zależało na poważnym związku, to z włąsnyj inicjatywy by się tym zajął, bez nagabywania czy wyręczania... Pakujesz się w związek, w którym skazujesz się na bycie jedyną lokomotywką, która ciągnie ten pociąg... A chyba nie tego chesz...?

      Mnie się udało wymiksować po 10 miesiacach - i tak sobie w brodę pluję, ze tak długo to trwało... Facetowi, któremu zalezy naprawdę nie potrzeba nie wiaodomo ile czasu i "opoychania" do poukłądania w życiu waznych rzeczy... Więc zalecam jak najzybszą ewakuację z tego związku....

      • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 19:31
        Czuję się mało ważna, chociaż on mnie zapewnia,że jestem bardzo ważna. Że ze mną chce założyć rodzinę i ułożyć sobie życie. Powiedziałam mu,że związek nie polega na tym,że tylko jedna osoba się stara a druga ma wyrąbane. Nie wiem jeszcze jak będzie z wizytami jego córki, jeżeli będzie ją zabierał co drugi tydzień, my się będziemy widzieć również co drugi tydzień i powiedziałam,że to będzie początek końca naszego związku. Przez to zaczynam trochę nie lubić tej małej, chociaż jej nie znam. Nie mam zamiaru się nią zajmować, czy tym bardziej wychowywać. To będę robić z własnym dzieckiem.
        • belzebubel Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 19:59
          Problem się nie zaczyna... on już się zaczął rok temu. Nie podejrzewam Cię o złą wolę, myślę, że jesteś zbyt łatwowierna i bardzo potrzebujesz być kochaną... Trafiłaś na człowieka, który to wykorzystuje i perfidnie gra Twoimi uczuciami. Facet nie kocha żony, ale nie ma z nią rozwodu. Na moim przykładzie - mój były mąż nie chciał się ze mną rozwieść, mimo że miał kochankę... Za każdym razem, kiedy do mnie przyjeżdżał, deklarował mi wielką miłość i zapewniał, że kochanki ma dość, jest głupia, brzydka - a morze z nią nie jest tak piękne jak ze mną itd big_grin
          Pozew wniosłam ja, mając dość czekania na jego pierwszy ruch w sądzie. CZEMU ŻONA NIE WNOSI POZWU... ?
          Wyloguj się z tego. Dojdź do siebie po poprzednim nieudanym związku... jeżeli teraz już mu nie ufasz, to lepiej nie będzie
          Dzieci są najważniejsze dla rodzica, ale Ty jako kobieta jego życia też masz być najważniejsza. Te relacje się nie wykluczają. Podobnie jak w małżeństwie ze stuprocentowym potomstwem...
          trzymam kciuki.
          ps. Ja żałuję, że nie znalazłam tego forum, kiedy zaczynałam swój związek z panem po przejściach. Bo tu wypowiadają się osoby, które nie mają interesu w doradzaniu czy odradzaniu, piszą o swoich doświadczeniach smile
          • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 20:25
            Ja również żałuję,że nie widzialam tego forum wczesniej. Ona nie sklada pozwu (raz zlozyla ale wycofala), bo musialaby na sprawe jechac w miejsce jego zamieszkania, czyli 300km w jedna strone.Wiem,ze ja rowniez powinnam byc wazna, a wcale sie tak nie czuje. On dla mnie jest bardzo wazny. Od dłuższego czasu myślę o przyszłości z nim. Nie wiem jednak co z tego będzie.
          • adela38 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 20:27
            Ja dorzuce, ze powinnas zastanowic sie czy to ty nie starasz sie za bardzo. Juz raz sie sparzylas i wiesz czym smakuje rozwod. Z tym panem masz takowy jak w banku, bo jesli tak cie potraktowal na starcie to nic lepszego z tego nie bedzie a im dalej w las tym wiecej drzew. Nie warto tracic czasu na kogos komu na tobie niezbyt zalezy. Dodam tez ze szukaj faceta nie obciazonego dziecmi, takiego ktory bedzie chcial byc z toba i bedzie sie o to staral bez ponaglania z twojej strony...Przygoda z tym panem to strata czasu...
            • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 20:50
              adela38 napisała:

              > Ja dorzuce, ze powinnas zastanowic sie czy to ty nie starasz sie za bardzo. Juz
              > raz sie sparzylas i wiesz czym smakuje rozwod. Z tym panem masz takowy jak w b
              > anku, bo jesli tak cie potraktowal na starcie to nic lepszego z tego nie bedzie
              > a im dalej w las tym wiecej drzew. Nie warto tracic czasu na kogos komu na tob
              > ie niezbyt zalezy. Dodam tez ze szukaj faceta nie obciazonego dziecmi, takiego
              > ktory bedzie chcial byc z toba i bedzie sie o to staral bez ponaglania z twojej
              > strony...Przygoda z tym panem to strata czasu...
              Staram się, ale on też się stara. nie jest tak źle jakby to mogło się wydawać. Zobaczę co on zrobi dalej. O ślubie na razie nie będę myśleć, nie wiem czy kiedykolwiek pomyślę, po tym jak eks sobie powędrował do innej pani.
              • karolana Re: Chyba zaczyna się problem. 13.10.13, 21:43
                Facet okłamał Cię w kwestii rozwodu.
                Ja wiem, że baba jak zakochana to łyka jak młody pelikan największe brednie.
                Postaraj się POMYŚLEĆ.
                Pieprzenie, że rozwód drogi, a żonie się nie chce dojeżdżać.... No BŁAGAM!!!!!!
                Chcesz związać się z facetem, który:
                - zaczyna związek od kłamstwa w kwestii tak cholernie istotnej jak stan cywilny
                - wciska Ci kity o powodach braku rozwodu (jeśli go nie ma to znaczy ze on tego rozwodu NIE CHCE!! a jesteś pewna że on żonie nie opowiada o swojej dozgonnej miłości do niej?)
                - zrobił z Ciebie kochankę żonatego faceta
                - ma dziecko z inną kobietą i to dziecko ZAWSZE będzie łączyć ich a dzielić Was
                - jest zwykłym kombinatorem

                Wspólna przyszłość? Ślub? Dziecko??
                Kochana, na razie jesteś tylko flamą żonatego i dzieciatego faceta!
                UCIEKAJ!

                "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
                jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
                • edw-ina Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 09:44
                  Miałam napisać to samo, ale Karolana mnie wyręczyła. Dodam do tego tylko kilka punktów:
                  - 60 km, jeśli nie trzeba iść na piechotę przez pełen zbójów las, to nie jest odległość uniemożliwiająca częste spotykanie się. Mój mąż ponad dwa razy tyle jeśli codziennie w jedną stronę do pracy, a jakoś po powrocie ma jeszcze czas i siłę, by zająć się niemowlakiem.
                  - Nie możesz oskarżać faceta o to, że macie dla siebie mało czasu w weekendy, skoro ty również część tych weekendów poświęcasz na pracę. Jak widać każde z was ma jakieś zobowiązania i tyle.

                  I na koniec - Ty naprawdę chcesz zostać żoną i matką dzieci mężczyzny, który cię okłamał w tak ważnej kwestii, jak stan cywilny? Który nie ma czasu i pieniędzy by się rozwieźć? Spodziewasz się, że jeśli tylko te przeszkody zostaną pokonane, to czeka was wieczne szczęście? Przykro mi to mówić, ale raczej nie. Kobieto szanuj sama siebie, bo jak tego nie zrobisz nikt ci tego szacunku nie okaże, a już szczególnie mężczyzna, za którego robisz rzeczy, których nigdy nie powinnaś nawet dotknąć.
                  Ps. gdybym z jakiegoś powodu rozstała się z M i jakiś absztyfikant zrobił mi awanturę za to, że kupuję mojemu dziecku prezenty, to szybko stałby się ex-absztyfikantem
                  • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 11:45
                    edw-ina napisała:
                    > I na koniec - Ty naprawdę chcesz zostać żoną i matką dzieci mężczyzny, który ci
                    > ę okłamał w tak ważnej kwestii, jak stan cywilny? Który nie ma czasu i pieniędz
                    > y by się rozwieźć? Spodziewasz się, że jeśli tylko te przeszkody zostaną pokona
                    > ne, to czeka was wieczne szczęście? Przykro mi to mówić, ale raczej nie. Kobiet
                    > o szanuj sama siebie, bo jak tego nie zrobisz nikt ci tego szacunku nie okaże,
                    > a już szczególnie mężczyzna, za którego robisz rzeczy, których nigdy nie powinn
                    > aś nawet dotknąć.

                    Nie wiem, czy chcę zostać żoną, jednak on twierdzi,że jeżeli wszystko ureguluje to chce ze mną stworzyć rodzinę. Do tej pory jego priorytetem była walka w sądzie o widzenia z dzieckiem. teraz wywalczył co chciał i jak to on stwierdził, następnym krokiem jest rozwód bo tamto już uregulował.

                    > Ps. gdybym z jakiegoś powodu rozstała się z M i jakiś absztyfikant zrobił mi aw
                    > anturę za to, że kupuję mojemu dziecku prezenty, to szybko stałby się ex-abszty
                    > fikantem
                    Ja mu nie robiłam awantur za to,że robił prezenty. Tylko skoro twierdzi,że nie ma kasy a kupuje co dwa tygodnie prezent (nie za 5zł), to trochę to dziwne. Starałam się wytłumaczyć, że miłości dziecka przez prezenty nie kupi. W ten sposób nie zrekompensuje swojej nieobecności na codzień a po jakimś czasie będzie miał problem. Mała powinna się cieszyć z samego faktu,że tata przyjedzie a nie czekać tylko na prezenty. To w późniejszym czasie może mu się odbić czkawką.
                    • anula36 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 11:50
                      a tak z ciekawosci - ile ty masz lat?
                      • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 12:02
                        anula36 napisała:

                        > a tak z ciekawosci - ile ty masz lat?

                        ponad 30, a to ma jakieś znaczenie?
                        • anula36 Re: Chyba zaczyna się problem. 15.10.13, 08:55
                          ma, bo jesli myslisz powaznie o zwiazku, a zwlaszcza dziecku to nie masz juz dekady na czekanie az sobie jego ojciec ureguluje sytuacje rodzinna.
                • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 11:59
                  W dniu wczorajszym wytłumaczyłam mu,że jeżeli on nie chce tego rozwodu i w jakikolwiek sposób czuje się do tego zmuszony przeze mnie to mija się to z celem. ja nie chcę go zmuszać, chcę żeby to zrobił dla nas, żeby uregulował w końcu ten stan rzeczy. Do tej pory nie miał konkretnego powodu aby to zrobić, aż pojawiłam się ja. Chce formalnie zakończyć ten związek. On nie kocha żony, wręcz jej nie cierpi, ona to samo. Wzięli ślub ponieważ ona była w ciąży i chciał być w porządku. Myślał,że się uda mu stworzyć normalną rodzinę jednak zaraz po ślubie okazało się zupełnie inaczej. Zakończył związek (czyli odszedł) miesiąc po ślubie.

                  Jeżeli natomiast chodzi o jego córkę. On swoim zachowaniem powoduje to,że ja mimo tego,że małej na oczy nie widziałam już zaczynam jej nie lubić. Nie czuję z jego strony,że mu zależy i jestem dla niego ważna. On twierdzi,że stara mi się to pokazać jak umie, ale ma taki charakter,że po prostu nie okazuje uczuć. To się go zapytałam czy córce również uczuć nie pokazuje, bo ją przecież też kocha. Stwierdził,że to co innego. Dla mnie miłość to miłość, jak się kogoś kocha to mu się to pokazuje, samoistnie. Powiedział,że nie.
                  Stwierdził też,że jeżeli ja nie zaakceptuje jego dziecka i będę chciała żeby wybierał między mną a nią to się źle skończy. Ja nic takiego nie mówiłam.
                  Czy muszę ją akceptować????
                  Powiedziałam mu,że jeżeli ją zawsze będzie stawiał na pierwszym miejscu, nie patrzył na mnie to również to nie będzie miało sensu. Stwierdził,że będzie tak postępował żeby do tego nie doszło.
                  Powiedział też,że ja jej macochą przecież nie będę, ona ma matkę i ja jej wychowywać nie będę. I nie miałam absolutnie takiego zamiaru! Daleko mi od tego.
                  • proszepani13 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 12:12
                    Tak czytam i mam wrażenie, że cokolwiek tu nie zostanie napisane to i tak będziesz z tym panem i będzie masakra. Z jednej strony masz żal, z drugiej usprawiedliwiasz go jak najlepszy adwokat. A masakra będzie z jednej strony, bo Pan oszukuje od samego początku (stan cywilny), z drugiej strony, bo dziecko Pana Ci przeszkadza z powodu swojego istnienia, bo przecież nawet nie widziałaś go na oczy. Zazdrość o dziecko, o poczucie ważności i miejsca na samym początku drogi niczego dobrego nie wróży. Ale zdaje mi się, że i tak wleziesz po pas w to błotko. Będziesz jęczeć i stękać i pytać jak mogło do tego dojść. Wieć uprzedzając fakty napiszę "a nie mówiłam".
                    • optymist75 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 12:29
                      Gdyby pan mial jeszcze druga corke,pomyslalabym ze historia mojej przyjaciolki i jej przyjaciela.Za miesiac bedzie rok kiedy to pan "rozwiesc sie nie moze"wink
                      Wciaz mu cos przeszkadza,teraz boi sie problemow robionych przez jeszcze zone mu w kontaktach z corkami...
                      Moim zdaniem ani Twoj facet ani mojej przyjaciolki sie nie rozwiedzie.
                      A reszta co napisaly tu dziewczyny to swieta prawda,niestety.
                      Wiej nemo wiej
                      • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 13:09
                        optymist75 napisała:

                        > Gdyby pan mial jeszcze druga corke,pomyslalabym ze historia mojej przyjaciolki
                        > i jej przyjaciela.Za miesiac bedzie rok kiedy to pan "rozwiesc sie nie moze"wink
                        > Wciaz mu cos przeszkadza,teraz boi sie problemow robionych przez jeszcze zone m
                        > u w kontaktach z corkami...

                        On miał wcześniej takie problemy, żonka nawet policję wzywała, bo nie chciała go wpuścić do dziecka.


                        > Moim zdaniem ani Twoj facet ani mojej przyjaciolki sie nie rozwiedzie.
                        > A reszta co napisaly tu dziewczyny to swieta prawda,niestety.
                        > Wiej nemo wiej

                        Teraz kiedy sąd mu przyznał wizyty ( po długiej batalii) może zacząć następną sprawę. Ja nikogo nie usprawiedliwiam, ale wiem jakie są realia. gdyby mój były nie zapłacił za sprawę rozwodową do tej pory niestety miałabym męża bo mnie po prostu nie stać na taki wydatek, a sąd i tak kazał mi oddać pewną kwotę.
                        • jowita771 Re: Chyba zaczyna się problem. 24.05.14, 22:49
                          > On miał wcześniej takie problemy, żonka nawet policję wzywała, bo nie chciała g
                          > o wpuścić do dziecka.

                          A skąd o tym wiesz, od niego albo jego kumpla? Daj spokój, facet Cie buja, a Ty łykasz wszystko, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby żona nie miała pojęcia o żadnym rozwodzie.
                    • mammamia2009 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 13:14
                      >Tak czytam i mam wrażenie, że cokolwiek tu nie zostanie napisane to i tak będziesz z tym >panem i będzie masakra. Z jednej strony masz żal, z drugiej usprawiedliwiasz go jak najlepszy >adwokat

                      Pomyślałam dokłądnie to samo....
                  • karolana Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 12:12
                    nemo205 napisała:

                    >On nie kocha żony, wręcz jej n
                    > ie cierpi, ona to samo. Wzięli ślub ponieważ ona była w ciąży i chciał być w po
                    > rządku. Myślał,że się uda mu stworzyć normalną rodzinę jednak zaraz po ślubie o
                    > kazało się zupełnie inaczej. Zakończył związek (czyli odszedł) miesiąc po ślubi
                    > e.

                    Chcesz powiedzieć, że taka jest JEGO WERSJA. Cóż... ŻONA (mów co chcesz, ale to jest jego żona, plus matka jego dziecka i Ty w porównaniu z nią niewiele znaczysz) może mieć zupełnie inną wersję.

                    > Jeżeli natomiast chodzi o jego córkę. On swoim zachowaniem powoduje to,że ja mi

                    > Stwierdził też,że jeżeli ja nie zaakceptuje jego dziecka i będę chciała żeby wy
                    > bierał między mną a nią to się źle skończy. Ja nic takiego nie mówiłam.

                    Oczywiście, że ma rację. Jeśli już macie tworzyć związek, a w przyszłości rodzinę, niestety, ale jeśli nie zaakceptujesz jego córki, nawet jeśli Twoje słowa nie będą o tym świadczyć, pokażesz to w inny sposób.

                    > Czy muszę ją akceptować????

                    TAK! Kochać nie musisz, ale akceptować MUSISZ. Wiążesz się z człowiekiem, który MA DZIECKO z inną kobietą. A Ty chcąc z nim być, MUSISZ to dziecko AKCEPTOWAĆ.

                    > Powiedział też,że ja jej macochą przecież nie będę, ona ma matkę i ja jej wycho
                    > wywać nie będę. I nie miałam absolutnie takiego zamiaru! Daleko mi od tego.

                    Jeśli z nim będziesz, a już na pewno jeśli weźmiecie ślub, BĘDZIESZ macochą, czy Ci się to podoba czy nie. Jeśli dziecko będzie u Was w domu przebywać, będziesz miała z nią kontakt i będziesz uczestniczyła w jej wychowaniu. Czy Ci się to podoba czy nie.
                    A założę się o całe złoto świata, że jeśli dojdzie do wspólnego zamieszkania, będziesz co jakiś czas proszona o pomoc w opiece lub sama będziesz czuła się zobowiązana żeby misiowi pomóc.
                    • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 13:16
                      karolana napisała

                      > Chcesz powiedzieć, że taka jest JEGO WERSJA. Cóż... ŻONA (mów co chcesz, ale to
                      > jest jego żona, plus matka jego dziecka i Ty w porównaniu z nią niewiele znacz
                      > ysz) może mieć zupełnie inną wersję.

                      czyli masz na myśli to,że w tej chwili ja nic dla niego nie znaczę?
                      Wiem jakie relacje są między nimi, jego siostra i tata mi mówili, jaka tam panuje atmosfera. Nie za sympatyczna. Zakazała małej dać buzi dziadkowi bo to obcy pan. Mała do niedawna nie mówiła tata, bo ona przy niej zwracała się do niego bezosobowo, jeżeli w ogóle się zwracała.
                      >
                      > > Czy muszę ją akceptować????
                      >
                      > TAK! Kochać nie musisz, ale akceptować MUSISZ. Wiążesz się z człowiekiem, któr
                      > y MA DZIECKO z inną kobietą. A Ty chcąc z nim być, MUSISZ to dziecko AKCEPTOWAĆ
                      Nie wystarczy,że będę ją po prostu tolerować?
                      >
                      > Jeśli z nim będziesz, a już na pewno jeśli weźmiecie ślub, BĘDZIESZ macochą, cz
                      > y Ci się to podoba czy nie. Jeśli dziecko będzie u Was w domu przebywać, będzie
                      > sz miała z nią kontakt i będziesz uczestniczyła w jej wychowaniu. Czy Ci się to
                      > podoba czy nie.
                      > A założę się o całe złoto świata, że jeśli dojdzie do wspólnego zamieszkania, b
                      > ędziesz co jakiś czas proszona o pomoc w opiece lub sama będziesz czuła się zob
                      > owiązana żeby misiowi pomóc.
                      To,że nie będę macochą to są jego słowa. On stwierdził,że mała ma matkę i to do niej należy wychowanie. To nie moje słowa.







                      >
                      • karolana Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 16:56
                        nemo205 napisała:
                        > czyli masz na myśli to,że w tej chwili ja nic dla niego nie znaczę?

                        Och, na pewno COŚ znaczysz. Ale nie jesteś warta tego żeby
                        a) był z Tobą uczciwy,
                        b) rozwiódł się i stworzył z Tobą prawdziwą rodzinę
                        Tłumacz sobie to jak chcesz. Jesteś kochanką, niczym więcej. Jesteś kochanką żonatego faceta, który przez rok nie wykonał żadnego ruchu żeby się rozwieść.
                        Skoro Ty potrafiłaś napisać wniosek o zwolnienie z kosztów, on tym bardziej powinien potrafić, ostatecznie to jego niby nieistniejące małżeństwo i jego niby miłość do Ciebie.
                        Tylu facetów potrafi złożyć pieprzony pozew rozwodowy, a ten nie potrafi?
                        Oszukuj się dalej...

                        > Wiem jakie relacje są między nimi, jego siostra i tata mi mówili, jaka tam panu
                        > je atmosfera. Nie za sympatyczna. Zakazała małej dać buzi dziadkowi bo to obcy
                        > pan. Mała do niedawna nie mówiła tata, bo ona przy niej zwracała się do niego b
                        > ezosobowo, jeżeli w ogóle się zwracała.

                        Powtórzę - oszukuj się dalej.
                        Miałam taką bliską znajomą. Facet w podobny deseń uderzał. Po 2 latach okazało się, że jego żona nie miała bladego pojęcia o niby nieszczęśliwym małżeństwie, on z nią na terapię małżeńską biegał i przysięgał, że nie wyobraża sobie życia bez niej.
                        Innej znajomej facet zrobił dziecko, a w tym samym czasie jego niby niekochana i niby papierowa żona zaliczyła, niepokalane chyba, poczęcie.


                        > Nie wystarczy,że będę ją po prostu tolerować?

                        Nie. Tolerować można współpracowników, a nie potencjalną siostrę Twojego dziecka, członka najbliższej rodziny.

                        > To,że nie będę macochą to są jego słowa. On stwierdził,że mała ma matkę i to do
                        > niej należy wychowanie. To nie moje słowa.

                        Hahahahaha... Facet powie wszystko żeby utrzymać status quo. Słowa NIC go nie kosztują. NIC.
                  • edw-ina Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 12:18
                    Tak, musisz akceptować dziecko, jeśli chcesz być z jego rodzicem. Nie musisz kochać, na palcach wokół dziecka chodzić i oddawać mu swojej nerki, ale akceptować musisz.
                    To, że pan chce z tobą stworzyć rodzinę jak dla mnie o niczym nie świadczy, bo ważne jest, czy ty chcesz tę rodzinę z nim stworzyć. Bo wybacz, ale gdybym miała wnikać w każdego pana, który chciał stworzyć ze mną rodzinę lub przynajmniej zaciągnąć mnie do łóżka, to bym oszalała. Mnie interesowało, czy ja z kimś chcę stworzyć rodzinę i czy ten człowiek nadaje się na partnera dla mnie i ojca moich dzieci. I dokładnie w ten sam sposób radzę tobie spojrzeć na sprawę - czy ten pan nadaje się na partnera dla mnie.
                    Zaczynasz mieć awersję do dziecka za czyny jego ojca. Pisałam tu o tym tysiąc razy - cholernie złe przeniesienie, wyjątkowo krzywdzące. Masz problem z ojcem dziecka - złość się na niego i miej do niego awersję.
                    I naprawdę zastanów się, czy chcesz się w to pakować.
                    • karolana Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 12:30
                      > I naprawdę zastanów się, czy chcesz się w to pakować.

                      Niestety, ona już uznała, że chce, teraz szuka uzasadnienia smile
                      A jest jeszcze jedna sprawa, o której nie myśli. Mianowicie taka, że jeśli sama będzie miała dziecko z tym panem, jego córka będzie siostrą tego dziecka smile
                    • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 13:21
                      edw-ina napisała:

                      > Tak, musisz akceptować dziecko, jeśli chcesz być z jego rodzicem. Nie musisz ko
                      > chać, na palcach wokół dziecka chodzić i oddawać mu swojej nerki, ale akceptowa
                      > ć musisz.
                      > To, że pan chce z tobą stworzyć rodzinę jak dla mnie o niczym nie świadczy, bo
                      > ważne jest, czy ty chcesz tę rodzinę z nim stworzyć. Bo wybacz, ale gdybym miał
                      > a wnikać w każdego pana, który chciał stworzyć ze mną rodzinę lub przynajmniej
                      > zaciągnąć mnie do łóżka, to bym oszalała. Mnie interesowało, czy ja z kimś chcę
                      > stworzyć rodzinę i czy ten człowiek nadaje się na partnera dla mnie i ojca moi
                      > ch dzieci. I dokładnie w ten sam sposób radzę tobie spojrzeć na sprawę - czy te
                      > n pan nadaje się na partnera dla mnie.
                      > Zaczynasz mieć awersję do dziecka za czyny jego ojca. Pisałam tu o tym tysiąc r
                      > azy - cholernie złe przeniesienie, wyjątkowo krzywdzące. Masz problem z ojcem d
                      > ziecka - złość się na niego i miej do niego awersję.
                      > I naprawdę zastanów się, czy chcesz się w to pakować.

                      Myslałam nad tym czy jest to partner dla mnie i ewentualny ojciec dla mojego dziecka. Przed znalezieniem tego forum nie miałam wątpliwości, jednak kiedy zaczęłam czytać z jakimi problemami borykają się kobiety, zaczęłam się nad tym zastanawiać. Powiedziałam mu,że mój stosunek do jego dziecka jest przez to jak on się zachowuje. Małej nie obwiniam, tylko jego. To powiedział,że postara się to zmienić i na prawdę robi co może żeby tak nie było.
                  • jak.z.nut Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 12:44
                    Oczywiście, że musisz akceptować. Byłabyś z nim gdyby nie akceptował Twojego dziecka?
                  • mammamia2009 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 13:13
                    >Czy muszę ją akceptować????

                    No właśnie kurka cały numer polega na tym, że musisz...
                    Wiążąc się z dzieciatym facetem, nie masz innego wyjścia jak zaakceptować jego dziecko. Akceptacja to jest absolutne minimum. Idealnie by było, jakby pojawiły się inne pozytywne uczucie do dziecka (niekoniecznie od razu miłość...), ale nie ma takiej opcji, żeby stworzyć dobry związek z kimś, kto ma dziecko, jednocześnie tego dziecka nie akceptując... Nie ma opcji.


                    • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 13:29
                      mammamia2009 napisał(a):

                      > >Czy muszę ją akceptować????
                      >
                      > No właśnie kurka cały numer polega na tym, że musisz...
                      > Wiążąc się z dzieciatym facetem, nie masz innego wyjścia jak zaakceptować jego
                      > dziecko. Akceptacja to jest absolutne minimum. Idealnie by było, jakby pojawiły
                      > się inne pozytywne uczucie do dziecka (niekoniecznie od razu miłość...), ale n
                      > ie ma takiej opcji, żeby stworzyć dobry związek z kimś, kto ma dziecko, jednocz
                      > eśnie tego dziecka nie akceptując... Nie ma opcji.
                      >
                      >
                      Na początku naszej znajomości zapytał, czy pokochałabym jego dziecko. Zabił mnie tym pytaniem, bo jak ja mogę na to odpowiedzieć? Raczej trudno. Mam jeszcze w głowie myśl,że on je ma z inną kobietą.
                      Najlepiej by było wyautować się z tego związku, ale to nie takie proste. Za daleko już zaszło. Za bardzo mi zależy żeby z niego zrezygnować z dnia na dzień. Poza tym w moim wieku panowie już w większości mają dzieci, więc trudno by było znaleźć jakiegoś nie dzieciatego. I problem znowu by się zaczął.
                      • edw-ina Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 13:36
                        Ale problemem nie jest fakt, że pan ma dziecko. Problemem jest to, że jest łgarzem i nie potrafi sobie poukładać życia. Poza tym myślisz, że łatwiej ci będzie odejść jak się w to bardziej wplączesz? Jak pojawi się wspólne mieszkanie (choćby wynajmowane), wspólne konto i może jeszcze dziecko? Wówczas to dopiero będzie trudne! A jak chcesz, to zrób ankietę: ilu parom się udało pomimo początkowych wielkich problemów. Zakład, że może 2 proc. spośród respondentów?
                      • optymist75 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 14:03
                        > Najlepiej by było wyautować się z tego związku, ale to nie takie proste. Za dal
                        > eko już zaszło. Za bardzo mi zależy żeby z niego zrezygnować z dnia na dzień. P
                        > oza tym w moim wieku panowie już w większości mają dzieci, więc trudno by było
                        > znaleźć jakiegoś nie dzieciatego. I problem znowu by się zaczął.


                        Tzn.jak za daleko?
                        Macie wspolne dzieci ,dom i kredyt,czy o co chodzi?
                        Nigdy nie jest za pozno.
                        A moze Ty boisz sie zostac sama?
                        Co on Ci daje takiego,ze chcesz przezyc wszystkie te rzeczy o ktorych piszemy nie odchodzac od niego?

                        TU i TERAZ
                        • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 14:17
                          optymist75 napisała:

                          > Tzn.jak za daleko?
                          > Macie wspolne dzieci ,dom i kredyt,czy o co chodzi?
                          > Nigdy nie jest za pozno.
                          > A moze Ty boisz sie zostac sama?
                          > Co on Ci daje takiego,ze chcesz przezyc wszystkie te rzeczy o ktorych piszemy n
                          > ie odchodzac od niego?

                          Może i się boję zostać sama. Nie mamy nic wspolnego, wiem,że to,że go kocham jak nikogo innego na świecie nie jest chyba wystarczającym powodem, ale tak jest. Wiem,że on też to czuje. Nie mam łatwego charakteru, wręcz straszny i czasami dziwię się,że on to wytrzymuje.
                          Może chciałabym zaryzykować i pomyśleć,że tym razem może uda mi się stworzyć udany związek. Jak do tej pory spotykałam samych idiotów, myślących tylko o tym jak tu mnie do łóżka zaciągnąć. kiedy się nie udawało, dawali spokój z czego jestem zadowolona. On miał całkiem inne myślenie. Szukał kobiety, z którą chciał stworzyć normalny związek. Bardzo mu się marzy normalna rodzina, chciałby być przy dziecku codziennie i uczestniczyć na co dzien w jego życiu. Chciałby mieć normalną żonę, która go kocha i którą on kocha. Ja chciałabym tego samego.
                          Nie wiem może żyje mrzonkami albo marzeniami, ale tak po cichu mam nadzieję,że wszystko będzie ok i damy radę trudnością.
                          • edw-ina Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 14:24
                            Napiszę ci rzecz straszną, ale do przemyślenia - to, jakich facetów spotykamy nie jest przypadkiem. Nie trafiałaś na samych idiotów - po prostu takich w jakiś sposób przyciągasz. Mamy pewne cechy, zachowania, potrzeby - bardzo często nieuświadomione, które sprawiają, że lgną do nas pewni ludzie. I jeśli zawsze trafiałaś na idiotów, a teraz na łgarza, to zamiast inwestować w związek z nadzieją, że się uda, zainwestuj w terapię z nadzieją, że po niej się uda.
                            • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 14:33
                              edw-ina napisała:

                              > Napiszę ci rzecz straszną, ale do przemyślenia - to, jakich facetów spotykamy n
                              > ie jest przypadkiem. Nie trafiałaś na samych idiotów - po prostu takich w jakiś
                              > sposób przyciągasz. Mamy pewne cechy, zachowania, potrzeby - bardzo często nie
                              > uświadomione, które sprawiają, że lgną do nas pewni ludzie. I jeśli zawsze traf
                              > iałaś na idiotów, a teraz na łgarza, to zamiast inwestować w związek z nadzieją
                              > , że się uda, zainwestuj w terapię z nadzieją, że po niej się uda.

                              Tak, tak wiem o czym piszesz. Jestem po psychologii więc zdaję sobie z tego sprawę. Tak jak szukamy faceta, nieświadomie, który nam przypomina własnego ojca. Trudna sprawa do rozwikłania.
                              • edw-ina Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 14:44
                                To tym bardziej nie rozumiem dlaczego wolisz zainwestować w ten związek niż w siebie.
                                • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 14:49
                                  edw-ina napisała:

                                  > To tym bardziej nie rozumiem dlaczego wolisz zainwestować w ten związek niż w s
                                  > iebie.

                                  W siebie inwestuję znacznie więcej, chociaż nie piszę tu nic na ten temat.
                                  • edw-ina Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 14:53
                                    ale kobieta z poczuciem własnej wartości i szacunkiem do siebie nie zwiąże się z panem, jakiego opisałaś. Takiego pana ominie szerokim łukiem i będzie się dziwić, że ktoś go zechciał i mu zaufał.
                                    • proszepani13 Re: Chyba zaczyna się problem. 15.10.13, 08:12
                                      Edw-ina, ale przecież właśnie na psychologię głównie idą osoby (i tu bez obrazy nemo) właśnie z różnymi problemami, głównie związanymi z poczuciem własnej wartości. Takie lekarzu lecz się sam (choć oczywiście psycholog to nie lekarz).
    • mazoko Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 10:51
      Brawo dziewczyny i popieram gdybym ja uważniej czytała co tu piszecie pewnie bym nie była tu gdzie jestem ...... a Tobie nic nie poradzę bo sama sobie nie radzę z "tym co następuje później (czyli to do czego Ty dążysz")
    • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 13:38
      Oczywiście wiem o tym,że nasze ewentualne dziecko było by rodzeństwem jego dziecka. To jest raczej oczywiste. Dla mnie to nawet lepiej, ponieważ chcę mieć jedno, a w ten sposób dziecko będzie jeszcze kogoś miało oprócz nas.
      • belzebubel Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 13:58
        wiesz co oznacza takie rodzeństwo... ano
        tolerowanie dziecka, z którym nie pozwoliłabyś być może bawić się w piaskownicy czy na placu zabaw.... - nie masz wyjścia, dla najbliższej Ci osoby, czyli dziecka, bliskim jest ktoś, kto Ciebie może nie lubić, jest wychowywany w zupełnie innym systemie wartości, życiowe mądrości mamusi sprzedaje Twojemu dziecku, począwszy od tego, że tak naprawdę nie są rodzeństwem. Ojciec dochodzący często ma wyrzuty względem dziecka, którego nie ma na co dzień i w efekcie lepszy jest dla tego malca, który nie przebywa codziennie... Na alimenty dla córki zawsze będziecie musieli wyłożyć i nikogo nie obchodzi - dopóki jesteście normalną rodziną, czy Twojemu dziecku starcza na pampersy... ( oczywiście można założyć sprawę o alimenty partnerowi - to na pewno wzmacnia więź big_grin )
        to jest cholernie trudne... ja przez kilka lat postarzałam się niemiłosiernie i zgorzkniałam... tyle mam ze związku z facetem, który ma dziecko... nasze wspólne dziecko jest dużo gorzej traktowane ...
        tyle, może Cię przekona
        • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 14:06
          No to teraz mam mętlik w głowie.
          • mazoko Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 14:49
            no to na koniec Ci napiszę że jeżeli lubisz babrać się w problemach innych, jeżeli chcesz się dowiedzieć ile masz siły (albo raczej jak słaba jesteś), jaką jesteś złą kobietą (jak dziedek buziaka nie dostaje a tato walczy o prawo widzenia to Ty ze strony tej małej będziesz miała przerąbane że tak powiem -mamusia się o to postara) to ja powodzenia życzę ... poczytaj uważnie to forum o takich misiach jak ten Twój było tu nie raz i zakończenia możesz sobie doczytać jakie były ......
    • larysa-1 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 14:55
      Dziewczyny rewelacyjnie podsumowały już w zasadzie wszystko. Ja jedynie mogę ze swojej strony to wszystko potwierdzić i opisać tobie mój przypadek.
      Mój nm też był żonaty jak się zeszliśmy, z tym że nie mieszkał już z żoną bo to ona go zostawiła. Nigdy nie byłam postawiona w takiej chorej sytuacji jak ty. Nigdy nie słyszałam takich głupot że nie ma pieniędzy na rozwód (przez rok czasu???!). Zresztą, dla mnie to jakby mi powiedział, że tego rozwodu nie chce. Kobieto, jego wymówki są co najmniej idiotyczne a to w jaki sposób ciebie tym samym potraktował jest jednoznaczne - nie jesteś nikim więcej jak kochanką i warto to sobie uświadomić. Jak facet jest uczciwy i ma poważne zamiary, to nie postępuje w ten sposób.
      Następna sprawa, która mnie zastanawia, to że jeszcze nie poznałaś jego dziecka - i znowu nie wskazuje to na to żeby traktował ciebie poważnie. Ja poznałam pasierbicę w bardzo krótkim czasie (początkowo przez internet) bo i nasze plany były jasne i uczciwe. I powiem tobie wprost, on również poznał moje dziecko błyskawicznie - czego nie można powiedzieć o wcześniejszych moich facetach - nie byłam ich pewna lub wiedziałam że nie planuje z nimi przyszłości więc nie dostąpili zaszczytu poznania mojej córeczki.
      Poza tym, facet chyba tak jak wielu mężczyzn ma problem z odróżnieniem dziecka od partnerki. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś i ty była najważniejsza w jego życiu, bo funkcjonujecie z dzieckiem na zupełnie innych płaszczyznach. Nie śmiałabym nawet porównać swojej miłości do partnera a tej do córki, bo to zwyczajnie chore i TAKIE PORÓWNANIE NIE ISTNIEJE. To tak jakbyś porównała miłość do swojej matki z miłością do swojej córki?!? Tutaj nie ma co porównywać.

      Przestań wierzyć w jego wymówki. Przestań załatwiać sprawy, które to on jako mężczyzna powinien załatwić już dawno temu. Nie załatwił - bo nie chciał.

      Ps. Belzebubel, współczuję ci z całego serca. Bardzo mi przykro z powodu twojej sytuacji sad
      • olewka100procent Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 21:45
        ja mam takie małe pytanko, gdzie w takim razie nocuje skoro nie u żony ?
        • anula36 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 21:46
          gdzie sie juz pojawila na to odpowiedz, nie nocuje wraca w ten sam dzien.
          • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 22:33
            Po przeczytaniu tylu wypowiedzi postanowiłam podjąć pewne decyzje i zmiany w swoim życiu i spojrzeć z trochę innej perspektywy. Zająć się w tej chwili sobą i swoimi potrzebami. Nie patrzeć tylko na to,żeby drugiej stronie było dobrze, a mi tak sobie. teraz JA jestem na pierwszym miejscu. Dziękuję za wiele cennych opinii i rad.
            • edw-ina Re: Chyba zaczyna się problem. 15.10.13, 09:16
              Bardzo się cieszę, że podjęłaś taką decyzję, a gdybyś się łamała - zaglądaj. Naprawdę łatwo jest wejść w zły związek, szczególnie nie mając wzorca związku dobrego. Za to później trudniej jest z tego wyjść. Pojawiają się zobowiązania, lęk przed przyszłością i zmianą. Mogę Ci tylko doradzić, byś nie poprzestawała na małym, byle jakim, by. Tj. pamiętaj, że masz prawo do szacunku. Na pniu odrzucaj facetów, którzy ci tego szacunku nie okazują.
              powodzenia!
        • nemo205 Re: Chyba zaczyna się problem. 14.10.13, 22:30
          Przyjezdza do mnie po wizytach. Wizyty ma w co drugą sobotę, od 11-14, bo mała idzie spać, później kiedy się obudzi od 16-18. I wraca. Jego i żonkę dzieli 300km.
    • sofija_biala Re: Chyba zaczyna się problem. 15.10.13, 15:13
      Dziewczyny już CI dużo napisały, ja dodam coś innego.
      Jak poznałam mojego chłopa, to był już po rozwodzie, ale jeszcze mieszkali razem z ex (przedłużały się komplikacje związane z zamianą mieszkań). Chłop był w 100% zaangażowanym ojcem.
      Ani raz nie odczułam, że nie ma dla mnie czasu, a jednocześnie potrafił wyjechać ode mnie nad ranem, by pojechać po dziecko do domu, żeby zawieźć do dziadków/przedszkola.
      Dawał z siebie 100% jako ojciec i 100% jako partner dla mnie.
      Bardzo długo obserwowałam go, bardzo długo wahałam się z zaangażowaniem, ale naprawdę nie dawał mi cienia wątpliwości - był w porządku wobec dzieci i wobec mnie.

      • polifonia1983 Re: Chyba zaczyna się problem. 15.10.13, 19:27
        No to ja dodam, chociaż M-a poznałam lata po jego rozwodzie. Nigdy nie poczułam się mniej ważna od młodej, ani ona czuła się pominięta. Dopóki nie mieszkaliśmy razem, często przyjeżdżał jak młoda zasnęła i wracał do niej nad ranem (nie, nie zostawała sama w domu smile, potem po prostu zawsze starał się ustawić wszystko tak, żebyśmy obie czuły się zadbane i zaopiekowane. To, że mamy z sobą dobry kontakt, to w dużej mierze jego zasługa.
        Nie byłabym z nim ani, jeśli bym czuła, że olewa swoje dziecko, ani, jeżeli musiałabym czekać, aż sobie przypomni o moim istnieniu.
    • amona13 Re: Chyba zaczyna się problem. 16.10.13, 17:09
      dobre ...

      Re: A może rzeczywiście jestem "suką"...
      Autor: nemo205 ☺ 13.10.13, 14:10
      Dodaj do ulubionych
      Odpowiedz
      optymist75 napisała:

      > Ja po usłyszeniu,ze jestem suką,spakowałabym sie w jeden dzień.
      >
      >

      ja spakowałabym pana.
    • kowalka33 Re: Chyba zaczyna się problem. 02.11.13, 17:13
      Reasumując, facet cwaniak pracujący na czarno, bez rozwodu i płacący alimenty w raczej nędznej kwocie 460 zł na dziecko z "jej ciąży" , zaciągnięty do ślubu siłą , podstępem i bohatersko dający nogę po miesiącu (zostawiając żonę w" jej ciąży" samą jak rozumiem ) Pan przez rok nie zmienił stanu cywilnego bo go nie stać i naiwna pani psycholog pomogła mu napisać pozew i prośbę o zwolnienie z kosztów ( dlatego ludzie w trudnej sytuacji nie mogą liczyć na pomoc sądu i dostają kopa w d..., pewnie ze względu na zgraję oszustów ). No ale to wina ex i naturalnie córki , bo kto to widział żeby ojca ciągać na wizyty w dwie soboty na miesiąc . Jeszcze się dzieciak przyzwyczai do dobrego , proponuje pomóc panu bardziej i generalnie napisać o obniżkę , tak na 60 zł na kwartał . A ty to jesteś pewna że on może sprzedaje inną wersję zonie ( na miejscu której kopnęłabym dziada na km)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka