Dodaj do ulubionych

A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem...

04.01.05, 08:10
Witam dziewczyny ponownie.
Mam pytanie. Jakie czynności podjąć w sytuacji, kiedy po 13 latach zachodzą
przesłanki świadczące o tym że człowiek który uznał dziecko (nie będący mężem
matki), może nie być biologicznym ojcem dziecka, a matka odmówiła zgody na
przeprowadzenie badań na ustalenie ojcostwa???
Aha, jeśli byście miały jakiś namiar na jakiegoś dobrego adwokata z tego
zakresu z Warszawy lub okolic, to byłabym bardzo wdzięczna.

Pozdrawiam cieplutko

Olka



Obserwuj wątek
    • omama Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 09:17
      Wiesz, o ile wiem, to jest o jakieś 12,5 roku za późno, żeby cokolwiek z tym
      robić. Róneiż prokuratura - ze względu na dobro dziecka - tego nie tknie.
      • smallm Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 09:41
        Podobno są jakieś kruczki, ale z tego co nie raz się tutaj pisało to raczej są
        marne szanse... Po uznaniu dziecka jest 6 miesięcy na odwołanie tego... Później
        pozamiatane. Szczególnie, że do 18-go roku życia matka musi udzielić zgody na
        badania genetyczne. Jeśli wyrazi zgodę i ich wynik będzie jednoznacznie
        zaprzeczał ojcostwu, wówczas są jakieś szanse. Naczytałam się tutaj dużo na ten
        temat, że nawet z tym nie, ale... Znajoma, opowiadała o sprawie, że matka
        zgodziła się na badania właśnie nastoletniego dziecka i niestety ich wynik nie
        był na jej korzyść. Wówczas, wobec takich dowodów sąd zdecydował wykreślić
        owego Pana z zapisku o ojcostwie. Ja rozumiem przesłanki o dobru dziecka, ale
        trudno zmuszać kogoś na siłę do bycia kozłem ofiarnym, jeśli badania genetyczne
        jasno mówią, że jednak tym ojcem nie jest.
    • madalenka25 Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 10:07
      olunia75 napisała:

      > Witam dziewczyny ponownie.
      > Mam pytanie. Jakie czynności podjąć w sytuacji, kiedy po 13 latach zachodzą
      > przesłanki świadczące o tym że człowiek który uznał dziecko (nie będący mężem
      > matki), może nie być biologicznym ojcem dziecka, a matka odmówiła zgody na
      > przeprowadzenie badań na ustalenie ojcostwa???

      zachodzą przesłania a przez 12 lat nie było ich??????????? uznał dziecko bo
      było mu z tym dobrze a może w tedy jeszcze kochał matkę dziecka - normalnie
      szlak mnie trafia jak czytam takie rzaczy

      a dziecko pomyśleliście o nim? jak bedzie czuło się dziecko któremu świat na
      głowe się zawali? które zupełnie straci poczucie bezpieczeństwa

      też miałam taką milutką macochę, jtóra nagle zapragneła wykreślić mnie z życia
      ojca - bo potem co będzie z majatkiem - przepraszam ale się zagotowałam,
      ochłonę i wróce

      • olunia75 Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 10:27
        Dziewczyno, po pierwsze: z matką dziecka mój mąż spał 3 razy (znali się 2 m-
        ce), widzieli 8 razy (ona studiowała w innym mieście i mieszkała w innym - więc
        widywali się raz w tygodniu), ciekawa jestem czy Ty byś się związała i
        pokochała faceta którego widzisz na oczy 8 raz, a zdarzyłoby się, że wpadłaś!

        Uznał dziecko, bo nalegała cała jego i jej rodzina, i mimo wszystko spał z nią,
        w tym czasie jego matka była po wylewie i nie było mowy o jakiejkolwiek sprawie
        sądowej (poza tym badania genetyczne wtedy były bardzo drogie i nie tak bardzo
        zaawansowane jak dziś). Poza tym poczuł się w obowiązku!!!

        Dlaczego teraz!!!
        Ponieważ ja nie umiem wychowywać naszego wspólnego syna w przeświadczeniu że ma
        brata, skoro tak naprawdę nikt w tej rodzinie nie jest tego pewien.
        Ponieważ właśnie odmówiła przeprowadzenia badań genetycznych. Wydaje mi się że
        kobieta która byłaby pewna ojcostwa nie utrudniałaby tego, chociażby ze względu
        na czystą złośliwość względem ojca dziecka i udowodnienie mu że to naprawdę on.
        I w końcu ponieważ co miesiąc płacimy 600 zł alimentów, do tego dołożył się
        dziadek (męża ojciec), przepisując jedno mieszkanie na wnuka, a teraz kupuje
        drugie mieszkanie, tym razem dla niej (obcej kobiety!!!), przy czym z jakiegoś
        niezrozumiałego dla mnie powodu nie uwzględnia w swoich kalkulacjach swojego
        drugiego wnuka - a mojego syna, więc jeżeli mam się pogodzić z faktem że cała
        rodzina męża i on sam, łożą kupę kasy na dziecko to niech to chociaż będzie
        prawdziwy SYN MĘŻA!!!Nic poza tym.
        • kamila77 Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 10:37
          olunia75 napisała:

          > Dziewczyno, po pierwsze: z matką dziecka mój mąż spał 3 razy

          Wystarczylo raz.

          > ciekawa jestem czy Ty byś się związała i pokochała faceta którego widzisz na
          oczy 8 raz

          Nie slyszalas o milosci od pierwszego wejrzenia? smile

          > Uznał dziecko, bo nalegała cała jego i jej rodzina,

          IMHO uznal dziecko, bo byl przekonany, ze jest jego.

          > w tym czasie jego matka była po wylewie i nie było mowy o jakiejkolwiek
          sprawie sądowej

          Nie widze zwiazku.

          > Dlaczego teraz!!! Ponieważ ja nie umiem (...)

          No wlasnie - ty. A to nie jest twoja sprawa.


          > Wydaje mi się że kobieta która byłaby pewna ojcostwa nie utrudniałaby tego,
          chociażby ze względu na czystą złośliwość względem ojca dziecka i udowodnienie
          mu że to naprawdę on.

          Zle ci sie wydaje. Jesli matka jest pewna ojcostwa to akurat niczego i nikomu
          nie musi udowadniac.

          > I w końcu ponieważ co miesiąc płacimy 600 zł alimentów, do tego dołożył się
          > dziadek (męża ojciec), przepisując jedno mieszkanie na wnuka, a teraz kupuje
          > drugie mieszkanie, tym razem dla niej (obcej kobiety!!!), przy czym z
          jakiegoś
          > niezrozumiałego dla mnie powodu nie uwzględnia w swoich kalkulacjach swojego
          > drugiego wnuka - a mojego syna, więc jeżeli mam się pogodzić z faktem że cała
          > rodzina męża i on sam, łożą kupę kasy na dziecko to niech to chociaż będzie
          > prawdziwy SYN MĘŻA!!!Nic poza tym.

          Trzeba bylo od razu napisac, ze chodzi ci o pieniadze.
        • konkubinka Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 10:38
          zapytaj Czwrona oni chyba to przerabiali z mezem
          • olunia75 Re: dzięki konkubinko! 04.01.05, 10:52

            • konkubinka Re: dzięki konkubinko! 04.01.05, 11:17
              Poprostu kojarze sytuacje Wrony i wiem , ze u nich tez jest podobny
              problem.Jednak dodam, ze (i tu Cie pewnie nie pociesze) nie ma możliwości
              odkręcenia ojcostwa po 13 latach, kiedy to biologiczny ojciec uznał dziecko.
              Fakt prokurator to może zmienić, ale tu sprawę prokurator raczej umorzy,
              kierując się dobrem dziecka. Jedynie jakie jest wyjście to zgodnie art. 81 KRiO
              samo dziecko może wsytąpić z takim żądaniem unieważnienia woli uznania, ale
              dopiero po osiągnięciu pełnoletności i przez okres 3 lat od osięgnieia tej
              pełnoletności.
              Uznanie jest aktem woli podjętej w świadomości, gdyż; gdyby ojciec byłyby np.
              umysłowo chory USC nie może przyjąć takiego oświadczenia o uznaniu. Tak więc ta
              historia nijak sie ma do np"wady woli uznania".Podobnie jest z nazwiskiem
              dziecka - gdybym obecnie chciala pozbawic nazwiska dziecko moje i eksa , bo eks
              mnie wkurza i wykorzystuje naszego syna w interesach rodziny zalozonej z next,
              niestety nic bym nie wskórala.Trzeba byc odpowiedzialnym za swoje zyny- zarowno
              piszac na forum jak i w zyciu.
              A propos art. 307 KPC- do badania DNA niekoniecznie jest potrzebna zgoda
              wyłącznie matki, ponieważ artykuł ten jasno mówi o przedstawiecielu ustawowym,
              przedstawicielem ustawowym nieletniego dziecka są rodzice(ojciec i matka),
              którzy oczywiście mają pełną władze rodzicielską, lub prawni opiekunowie - ale
              to już opiekun musi być ustanowiony przez sąd. Fakt matka nie musi
              przyprowadzać dziecka na takie badania, jeśli zajmuję się nim na codzień, ale
              wtedy decyzja taka wbrew decyzji sądu jest dokładnie badana.
              • olunia75 Re: dzięki konkubinko! 04.01.05, 11:47
                konkubinka napisała:

                > Poprostu kojarze sytuacje Wrony i wiem , ze u nich tez jest podobny
                > problem.Jednak dodam, ze (i tu Cie pewnie nie pociesze) nie ma możliwości
                > odkręcenia ojcostwa po 13 latach, kiedy to biologiczny ojciec uznał dziecko.

                No tak, ale co jeżeli dziecko uznał ktoś kto nie jest jego biologicznym ojcem,
                ponieważ "został świadomie oszukany". Na to nie ma jakiś środków prawnych???


                > Fakt prokurator to może zmienić, ale tu sprawę prokurator raczej umorzy,
                > kierując się dobrem dziecka. Jedynie jakie jest wyjście to zgodnie art. 81
                KRiO
                >
                > samo dziecko może wsytąpić z takim żądaniem unieważnienia woli uznania, ale
                > dopiero po osiągnięciu pełnoletności i przez okres 3 lat od osięgnieia tej
                > pełnoletności.
                > Uznanie jest aktem woli podjętej w świadomości, gdyż; gdyby ojciec byłyby np.
                > umysłowo chory USC nie może przyjąć takiego oświadczenia o uznaniu. Tak więc
                ta
                >
                > historia nijak sie ma do np"wady woli uznania".Podobnie jest z nazwiskiem
                > dziecka - gdybym obecnie chciala pozbawic nazwiska dziecko moje i eksa , bo
                eks
                >
                > mnie wkurza i wykorzystuje naszego syna w interesach rodziny zalozonej z
                next,
                > niestety nic bym nie wskórala.Trzeba byc odpowiedzialnym za swoje zyny-
                zarowno
                >
                > piszac na forum jak i w zyciu.
                > A propos art. 307 KPC- do badania DNA niekoniecznie jest potrzebna zgoda
                > wyłącznie matki, ponieważ artykuł ten jasno mówi o przedstawiecielu
                ustawowym,
                > przedstawicielem ustawowym nieletniego dziecka są rodzice(ojciec i matka),
                > którzy oczywiście mają pełną władze rodzicielską, lub prawni opiekunowie -
                ale
                > to już opiekun musi być ustanowiony przez sąd. Fakt matka nie musi
                > przyprowadzać dziecka na takie badania, jeśli zajmuję się nim na codzień, ale
                > wtedy decyzja taka wbrew decyzji sądu jest dokładnie badana.
                >
                • omama Re: dzięki konkubinko! 04.01.05, 11:55
                  Nie, nie ma. Nie udowodnisz świadomego oszustwa (nawet gdyby matka dziecka
                  sypiała z półkiem wojska w okresie koncepcyjnym).
        • madalenka25 Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 11:10
          Ponieważ właśnie odmówiła przeprowadzenia badań genetycznych. Wydaje mi się że
          > kobieta która byłaby pewna ojcostwa nie utrudniałaby tego..

          a nie pomyslałaś że po prostu chroni swoje dziecko, bo to jest już DUZE dziecko
          i swietnie rozumie o co chodzi i właśnie dlatego nie wyraziła zgody, bo niechce
          go narażać na niepotrzebne stresy

          a za swoje wcześniejsze decyzje powinien płacić - bo mógł to załatwic wcześniej
          ale coś mi się widz, że to Ty wiercisz mu dziurę w brzuchu

          powiem Ci z własnego doświadczenia jak czuje sie takie dziecko - bo to
          przerobiłam, moi rodzice byli małżeństwem i miałam dwa lata jak się rozwiedli
          ale po paru latach jego druga zona doszła do wniosku, ze może ja jednak nie
          jestem jego córką i może badania to nie będzie musiała płacic alimentów -
          miałam 20 lat wtedy i świat zawalił mi sie głowe, byłam dorosła a nie
          potrafiłam tego ogarnąć - a Ty chcesz zafundować to dziecku - gratuluje
          acha sędzia wysmiał mojego ojca choć ja byłam za badaniami
          • konkubinka Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 11:31
            Zgadzam sie z Magdalenka , ze wydaje mi sie niezbyt mila rzecza byc 13
            latkiem , ktorego swiadomosc o posiadaniu takiego a nie innego ojca i Brata i
            Macochy nawet chce sie zburzyc, zmienic itp.Wrecz wydaje mi sie to podle.Tak
            samo jak podle jest zachowanie dziadkow , o ktorych piszesz.Widzisz, ja
            niestety mam identyczna sytuacje jesli chodzi o dziadkow.Moja corka z M jest
            poprostu dla tesciow a gdyby jej nie bylo tez byloby dobrze.Ja jestem dla nich
            taka np tarcza do rzutek , bo innej nie maja.Wszystko co sie dzieje zle zawsze
            jest przeze mnie nawet jesli nie ma mnie w poblizu.A ex sa w stanie zapomniec
            wiele spraw nawet tych , ktore o malo nie pozbawily ich zycia na tym swiecie.
            Wiem, rozumiem , ze to boli.Chcesz byc zauwazona, chcesz byc zauwazona jako
            osoba , ktora jest tolerancyjna bo moglaby byc potworem chocby z zasady.Chcesz
            aby Twoje dziecko bylo na rownych prawach.Ale wierz mi nie zmienisz
            tego.Zastanow sie czy warto akurat temu dziecku cos odbierac, cos
            wartosciowego.Ja darowalam wiele gadania , wiele narzekania, udowadniania.Bo
            nic nie wskoram , zawsze bede next, macocha , NIKIM dla tych ludzi.Chocbym na
            glowie stawala. wierz mi ze stanelam- wiele osob na forum zaswiadczy Ci ze
            stanelam bardziej na glowie jak ktokolwiek , ktorakolwiek z macoch.Teraz wole
            skupic sie na wlasnych dzieciach.I wierz mi ze najgorsze jak w swych dazeniach
            ostaniesz sama - bez wsparcia meza.Ja walczac z wiatrakami zapomnialam o
            sobie.Nie zycze Ci tego.Zrob cos dla siebie a nie dla meza.Chyba ze naprawde do
            szczescia jest ci potrzebne udowadnianie takich spraw.
            • omama Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 11:52
              Reasumując: na sądowe badanie nie będizie zgody, także, zapewne,
              prokuratorskiej. A więc alimenty pozostają w mocy.
              Ale sobie powyobrażaj:
              robicie badanie chyłkiem. Wychodzi że tatuś jest jednakowoż tatusiem. Co
              zyskujesz?
              - frustrację (zrobiłaś z siebie zawistną macochę typu classic ze skrzydełkami)
              - żywą niechęć otoczenia (pasierb, dziadkowie, być może mąż)
              Wychodzi, że tatuś nie jest tatusiem. Co zyskujesz?
              wątpliwą moralnie ale niewątpliwą praktycznie satysfakcję "a nie mówiłam"
              (być może) konflikty wymierzone w eks i staysfakcję stąd płynącą
              (być może) mniej wydatków na eks, ale tu wcale nie koniecznie - dziadkowie żyją
              i mają prawo mieszkanie kupić nawet mi, gdyby tylko chcieli, albo zmienić
              pieniądze na drobne i ciskać przez okno tramwaju ku uciesze gawiedzi. Ich
              pieniądze - ich decyzje. Skoro pomijają ciebie i twoje dziecko w wydatkach, to
              z pewnością nie jest to sprawiedliwe, ale być może po prostu tamto dziecko
              kochają jak kocha się człowieka - niekoniecznie spokrewnionego z nami. A wtedy
              to byś się dopiero sfrustrowała!
              - oraz niemiłą dla sumienia świadomość, że skrzywdziłaś potężnie dziecko.
              Opłaca się?
            • olunia75 Re: jeszcze raz dzięki konkubinko 04.01.05, 14:31
              chyba jesteś jedną z nielicznych "przyjaznych dusz", napisałam już niżej że
              daję sobie spokój - ale chyba dla swojego spokoju.
              szkoda tylko że gdy się tak obiektywnie spojrzy, to wszyscy zawsze współczują
              tej porzuconej, a tak naprawdę (przynajmniej w moim przypadku), zdecydowanie
              trudniej jest mnie samej - moje dziecko musi przez 11 godzin przebywać pod
              opieką obcej osoby, której niestety muszę płacić, ona miała komfort zostawiania
              syna z babcią która za darmo dawała miłość (obie mieszkają w jednej klatce).
              Moje dziecko też właściwie wychowuje się bez ojca, ponieważ mój mąż ma pracę
              związaną z ciągłymi wyjazdami, więc mi samej też jest trudno.
              Gdyby mężowi nie daj boże coś by się stało (to przy założeniu że nie załamię
              się psychicznie), zostaje bez środków do życia z perspektywą spłaty syna męża...

              Cóż, chociaż z drugiej strony wiedziałam co robię wiążąc się z moim M.


          • olunia75 Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 11:39
            magdalenko25.
            Doskonale Ciebie rozumiem, ty przez to wszystko przeszłaś. Ale widzisz mnie
            także zastanawia parę rzeczy:
            Jeżeli była mojego M. chce chronić dziecko, to dlaczego o tym nie powiedziała?
            Dlaczego nie powiedziała: Kretynie idioto etc. na co chcesz narazić dziecko,
            jak ono to przyjmie, jak to może się odbić na jego psychice itd... tylko w
            wyjaśnieniu podała i 2 razy powtórzyła że cyt. "nie widzi podstaw" do
            przeprowadzenia takiego badania.

            Czy kiedykolwiek zastanawiała się nad dobrem dziecka skoro zataja przed nim
            fakt że może mieć innego ojca - to jest dobre...a Ty byłabyś wdzięczna gdybyś
            się dowiedziała że własna matka Ciebie okłamała....to jest dbanie o psychikę
            dziecka...

            To jest duże dziecko, i też ma swoje uczucia. Rozumiem to i szanuję.
            Wiem też (to ustaliłam), że mat. genetyczny można pobrać w domu z wewnętrznej
            strony policzka, więc przy odrobinie współpracy ze strony matki dziecko by
            niczego się nie domyśliło (można to zrobić w domu).

            Jeżeli chodzi o zapłatę za wcześniejszcze decyzje, to uważam że jeżeli to
            rzeczywiście nie jest dziecko mojego M. to wystarczająco dużo zapłacił (za
            przejaw dobrej woli, rozsątku i odpowiedzialności).

            Ja cały czas biorę pod uwagę to że to może być syn męża...ale conajmniej dziwne
            jest to że ona nie chce tych badań...






            • omama Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 11:54
              Słuchaj, to wcale nie jest dziwne. Oczywiście być może eks twojego męża sypiała
              na prawo i lewo. ALe może nie sypiała i nie ma wątpliwości co do ojcostwa. W
              takim przypadku reaguje tak, jak zareagowała by większość kobiet niesłusznie
              oskarżonych o oszustwo i kurwienie się.
            • ashan Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 11:57
              olunia75 napisała:

              > Ja cały czas biorę pod uwagę to że to może być syn męża...ale conajmniej
              dziwne
              >
              > jest to że ona nie chce tych badań.

              a dla mnie to nie jest dziwne, może ona po prostu WIE, że to jego ojciec. i nie
              musi tego sobie udowadniać. A Tobie tym bardziej wink
              Pełabym ze śmiechu, gdyby tata mojego syna, a raczej jego żona chcieliby takich
              badań... I pewnie w uzasadnieniu odmowy napisałabym, że po prostu nie widzę
              takiej potrzeby.
              A gdyby mój mąż po latach chciał wnieść taką sprawę w stosunku do swojego
              pierworodnego (ze związku z eksią), to poważnie bym się mu przyjrzała... I
              przemyślała kilka kwestii.

              Szanse macie niewielkie, całkiem niedawno podobna sytuacja była opisywana na
              forum "w stronę ojca", negatywne oceny takiego postępowania padały nie tylko
              spod klawiatur "sfrustrowanych ekś", ale i ze strony tatusiów.

              Z kolei, jeśli zostałoby potwierdzone ojcostwo Twojego męża to klimat w
              rodzinie (tej dalszej) w stosunku do Ciebie i Twojego męża byłby już całkiem
              nietęgi.

              Czy poza tym sądzisz, że zmusisz dziadka do zainteresowania Twoim synem,
              poprzez "wykluczenie" z rodziny tamtego chłopca? Rodzina to nie tylko więzy
              krwi...

              pozdrawiam
              a.

              ps. Twój teść, jako osoba dorosła może obdarowywać swoim majątkiem kogo chce:
              dzieci z sierocińca, kościół, a także spieniężyć wszystko i przehulać smile Serce
              może boleć, ale tak po prawdzie, to nic Ci do tego...
              a.
            • capa_negra Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 12:16
              oj... takie to wszystko....
              Nie chce oceniac ( może się uda) tylko tak sbie głosno pomyslę ...

              Patrząc ze strony dziecka - dziecko uważa tego, a nie innego faceta za ojca ,
              ma juz 13 lat i co jesli to nie jego ojciec???? katastrofa ...w każdym wieku.

              Ze strony matki - to ze była w innym mieście i z tym facetem spała 3 x wcale
              nie oznacza, ze sypiała z innymi i może mieć 200 % pewności, że własnie on jest
              ojcem i dlatego " nie widzi podstaw" do przeprowadzenia takich badań, nie
              widzi konieczności udowadniania, że nie jest wielbładem.
              Może byc i tak, że nie ma pewnosci - broni dziecka ...nie dziwię się.

              Dziadki - kochaja to dziecko i uznają za wnuka - z tego co piszesz " nieba by
              mu przychylili"
              Skoro sa tak związni emocjonalnie, a on z nimi to co mozna zyskać nawet jesli
              by doszło do tych badań ????

              Chyba tylko nienawiść od każdej ze stron uczestniczących w sprawie.
              Bo nie sadze zeby zerwali ze sobą związki( w tym finasowe ) , nawet jeśli
              okazałoby się , że nie sa to związki krwi...

              Mąż .... co na to mąż ???
              I podstawowa sprawa - czy on chce tych badań ????
              Jeśli okazałoby sie , że nie jest ojcem ...pewnie poczuje sie jak idiota
              Jesli okazałoby się, że jest ojcem ....poczuje się jak ostatni skur...syn

              Kto i co zyska na tym???
              Raczej wszyscy stracą

              Jesli twój mąz jest ojcem to staci podwójnie - nie sądze, żeby jego rodzice czy
              dziecko łatwo o ile kiedykolwiek mu to wybaczyli - na tobie ich niechęć odbije
              sie w dwójnasób.

              Jeśli nie jest ..dziecko zostanie bez ojca, teściowie straca "wnuka"
              Zyskiem zapewne będzie niepłacenie almientów i może to nieszczęsne mieszkanie,
              ale nie na pewno bo wcale nie jest powiedziane ,że skoro teściowie kochali to
              dziecko tyle lat to nagle pstryk i przestana ....

              Wydaje się, że w tym przypadku jedynie nienawiśc jest jedynym pewnym "zyskiem"
              0
              I tak sobie mysle, że gdybym ja była w takiej sytuacji i zaczeła podważac
              ojcostwo mojego męza , a okazałoby sie ze jest ojcem to jeszcze dodatkowo moje
              małżeństwo mogło by mocno na tym ucierpieć.

              I zadne kupione bądź nie kupione mieszkanie nie jest tego warte
              • capa_negra p/s 04.01.05, 12:21
                Tak długo pisałam poprzedni post, że dziewczyny powyżej okazały sie szybsze
                Ale przemyslenia mamy w ten sam deseń.
        • aniaa31 ? 15.01.05, 20:03


          > Dlaczego teraz!!!
          > Ponieważ ja nie umiem wychowywać naszego wspólnego syna w przeświadczeniu że
          ma
          >
          > brata, skoro tak naprawdę nikt w tej rodzinie nie jest tego pewien.
          > Ponieważ właśnie odmówiła przeprowadzenia badań genetycznych. Wydaje mi się
          że
          > kobieta która byłaby pewna ojcostwa nie utrudniałaby tego, chociażby ze
          względu
          >
          > na czystą złośliwość względem ojca dziecka i udowodnienie mu że to naprawdę
          on.
          > I w końcu ponieważ co miesiąc płacimy 600 zł alimentów, do tego dołożył się
          > dziadek (męża ojciec), przepisując jedno mieszkanie na wnuka, a teraz kupuje
          > drugie mieszkanie, tym razem dla niej (obcej kobiety!!!), przy czym z
          jakiegoś
          > niezrozumiałego dla mnie powodu nie uwzględnia w swoich kalkulacjach swojego
          > drugiego wnuka - a mojego syna, więc jeżeli mam się pogodzić z faktem że cała
          > rodzina męża i on sam, łożą kupę kasy na dziecko to niech to chociaż będzie
          > prawdziwy SYN MĘŻA!!!Nic poza tym.
          >


          i to sa te odkryte po latach "przesłanki świadczące o tym że człowiek który
          uznał dziecko (nie będący mężem
          matki), może nie być biologicznym ojcem dziecka"?
    • madalenka25 Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 04.01.05, 12:37
      coś mi sie zdaje, że twój mąz wcale tego niechce a robi to dla tzw spokojności -
      bo mój tak właśnie postąpił - bo chciał miec spokój w domu, bez wiercącej mu
      dziury w brzuchu baby, której zależało tylko na kasie, moja była jeszcze tak
      perfidna, że na przekazach za alimenty pisala np to było na buty dla.. tak
      bardzo chciała chronić dom z ogrodem (spadek po moich dzidkach), że odwróciła
      się od ojca jego najbliższa rodzina a teraz będzie musiała powalczyć ze mną bo
      do wczoraj zastanawiałam się czy wystąpić o ustanowienie spadku, ale kiedy nie
      zawiadomiła mnie o zaginięciu ojca a potem jego śmierci, gdy o pogrzebie
      dowiedziałam się od obcych ludzi to przegieła, ona tez chce chronić swoje
      dzieci

      zastanów się zanim rozpętasz - bo ta informacja nie jest ci potrzebna by dobrze
      wychować własne dziecko czy je chronić - bo tu chodzi tylko o kasę i
      nieszczęsne mieszkanie

      nie potrafię racjonalnie nic napisać bo mnie zaczyna telepać

      olunia nie zasłaniaj sie dobrem dziecka a tą decyzje zostaw mężowi i nie wierć
      mu i nie mieszaj bo to tylko i wyłącznie jego sprawa - na mojej mocosze bardzo
      się to potem odbiło

    • olunia75 Re: Zdecydowałam z mężem!!! 04.01.05, 13:57
      Dajemy sobie spokój z tym całym cyrkiem!!!Nie jest to satysfakcjonujące dla
      mnie wyjście, ale rzeczywiście konsekwencje mogą dotknąć za wiele osób.

      Ale nie jestem i nie zamierzam być altruistką czy super "macochą". Nie chcę
      mieć nic wspólnego ani z matką dziecka ani z chłopcem, nie zamierzam ani nic
      utrudniać, ani do niczego nakłaniać, ani w nic ingerować. Właściwie chyba
      wogóle nie jestem macochą i nie powinnam uczestniczyć w tym forum, ponieważ
      zamiast rad (z nielicznymi wyjątkami)otrzymuję słowa krytyki.

      Mam się nie wtrącać - nie będę, zapewne wtedy mój mąż będzie częściej widywał
      syna (zawsze to ja go zawsze namawiałam), na pewno będzie co roku mu podwyższał
      alimenty (bez komentarza). Nie chcę przez to powiedzieć że mój mąż jest beee -
      bo tak nie jest, ale że ja nigdy nie starałam się być wredna...a to że chcę
      dociec prawdy...cóż...

      pozdrawiam,
      ola
      • lilith76 Re: Zdecydowałam z mężem!!! 04.01.05, 14:43
        najlepsze dla wszystkich - dla siebie też - co możesz zrobić, to zdystansować się, stanąć z boku i przestać o tym myśleć, ingerować.
        to co dziewczyny napisały powyżej, to nie były słowa krytyki tylko spokojne przedstawienie sprawy z drugiej strony, kosztów zysków i strat.
      • omama Re: Zdecydowałam z mężem!!! 04.01.05, 15:03
        Ola, reagujesz w ten sposób dlatego, że - jak podejrzewam - boli cię coś, co
        uważasz za obojętność dziadków wobec twojego dziecka. Ja to nawet rozumiem,
        niech tam, łącznie z kontekstem ściśle materialnym. Tyle, że przyczyna i
        rozwiązanie tego problemu nie leżą w kwestii, czy akurat z twoim mężem
        zaciążyła tamta kobieta. A w czym leżą? A bo ja wiem? Może twoi teściowie
        wstydzili się za syna, który puszcza się z prawie obcą dziewczyną a potem
        minimalizuje odpowiedzialność? A może ona im przypadła do serca ze względu na
        jakieś swoje indywidualne cechy? A może ujęła ich jej sytuacja i postawa? A
        może ty podpadłaś z powodu jakichś swoich indywidualnych cech? A może ów
        chłopiec pojawił się na świecie kiedy ich potrzeba dziadkowania była
        największa?
        Jeżeli to jest dla ciebie taki wielki problem to przepracuj go z
        psychoterapeutą. Łatwiej ci będzie żyć.
        • konkubinka Re: Zdecydowałam z mężem!!! 04.01.05, 16:01
          jesli Twoj Olu Mąz uznal to dziecko to chcac niechcac jestes Macocha a wiec jak
          najbardziej pasujesz na to forum.Przejrzyj posty Wrony ale takze i kazdej z
          nas.Taka juz cecha forum ,ze jak zbytnio sie wywnetrzasz spotykasz slowa
          krytyki.Jak chcesz tylko porady scisle prawnej tez zaczna sie pytania i
          osady.Dlatego ja tez przestalam o pewnych rzeczach pisac bo zawsze znalazl sie
          ktos kto wbil szpile tu gdzie najbardziej boli.Ale jest tez wiele osob , ktore
          otworzyly mi oczy na wiele spraw dlatego nigdy nie ucieklam stad, bo ktos tam
          sie ze mna nie zgodzil.Ja staram sie byc obiektywna i nie patrzec od razu na
          przykladowo Ciebie jako zawistna zla macoche.Bycie next ale takze eks i bycie w
          kazdej innej sytuacji wymaga wiele od czlowieka w zaleznosci od jego cech
          charakteru, usposobienia.Jedni sa silniejsi inni mniej.Ja chyba mniej.Jednak my
          dorosli umiemy wiecej zrozumiec i wiecej zniesc niz dzieci dlatego lepiej
          starac sie ich nie krzywdzic, nie traktowac na tym samym poziomie.Stad pewnie
          rady dziewczyn i moje takze, zebys postawila sie w sytuacji tego
          dziecka.Rodzicow sie nie wybiera.A tym bardziej tego z kim spia.
          • hop_angel Re: Zdecydowałam z mężem!!! 05.01.05, 00:57
            Sorki może znów po łbie dostanę smile ale zadziorna jestem jakaś ostatnio, może to
            wina hormonów ciążowych dlatego napiszę, że ja Oli nie potępiam, jakich by nie
            miała pobudek to nie każdy zawsze i nwszędzie musi mieć ochotę być szlachetnym
            i stać z boku. W końcu wszyscy jesteśmy po trosze egoistami i mamy prawo dbać o
            swoje. A mnie czasem nudzi i wkurza obraz macochy umęczonej, która powinna żyć
            zgodnie z zasadą "widziały gały co brały" i trzymać buzię w kubełku. A że każda
            kwoka swego gniazda broni i nijak się ma to do statusu społecznego i koligacji
            rodzinnych. Czasem bywam "wredną" macochą inaczej bym zwariowała od tej
            światobliwości a lubię być zdrowa, szczególnie psychiczne zdrowie jest mi
            bliskie czego wszem i wobec noworocznie życzę - nie dajmy się zwariować -
            pozdrawiam Hopek.
    • ak81 Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 11.01.05, 21:20
      Przeczytalam wszystkie twoje posty i wlos mi sie na glowie zjezyl.. Jak mozna w
      ogole myslec o fundowaniu trzynastolatkowi takich przezyc? Na zalatwianie
      takich spraw i ewentualne badania nie bez przyczyny jest czas przez pierwsze
      pol roku zycia dziecka. Widocznie wtedy twoj luby nie widzial takiej potrzeby,
      skoro uznal dziecko, wiec teraz nie ma chyba sensu robic z niego ofiary losu i
      podjudzac go do takich akcji i zasiewac w nim watpliwosci.
      • lara27 Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 12.01.05, 23:18
        Olu, rozumiem Cię. Tyle forsy przez tyle lat jak dobrze policzyć to ferrari jak
        nicwinkAle nie czas na czarny humor. Dziewczyny chcą Ci wytłumaczyć (w różny
        sposób), że to zły pomysł. Ja tez nie bedę oryginalna.
        Ja równiez, nie wiem czy dziecko mojego M to w 100% jego syn. Ale
        zaakceptowałam to że jest. A jest bardzo fajnym chłopakiem, który czuje i myśli
        podobnie jak każdy człowiek i serce by mi pękło z żalu a wyrzuty sumienia
        zżarły od środka gdyby to przezemnie, przez moje judzenie i brak wyobrażni i
        serca - stracił nagle ojca babcię dziadka brata i innych członków rodziny.
        Rozumiem Olu, nie akceptujesz tego dziecka i w tym tkwi problem. Moja rada jest
        taka żebyś spróbowała się zbliżyć do tego chłopca, nie wiem jakieś wspólne
        wyjścia do kina, na spacer - wkońcu to brat Twojego dziecka, jeżeli nie dla
        siebie to zrób to ze względu na Twoje dziecko, ponieważ potem może mieć żal że
        przez Ciebie ich stosunki są chłodne bądz ich nie ma wcale. Pomyśl o
        przyszłości bo kiedy Ciebie juz nie bedzie na świecie, oni pozostaną sami i
        będą sobie najbliższą rodziną.
        Po za tym sytuacja zawsze może się odwrócić. Może tak się stać że rozstaniecie
        się ze swoim mężem a ty zostaniesz z dzieckiem. Mąż ułoży sobie życie z inną
        osobą, której będzie szkoda kasy na waszego syna i do którego ojcostwa również
        może mieć wątpliwości bo wymyśli sobie powód że go zdradzałaś. I co powiesz
        dziecku "choć syneczku, zrobimy badania gen. go tatuś nie jest pewien że jest
        twoim tatusiem?"
        Olu pomimo iż dasz sobie spokój z tymi badaniami to problem nie zniknie, dopóki
        nie zaakceptujesz syna M. Dziecko nie prosiło się na świat nie jest niczemu
        winne a straci na tym najbardziej pomimo iż będzie miało mieszkania od
        dziadków.
        Współczuję sytuacji, naprawdę!

        Pozdrawiam
        lara
        • olunia75 Re: do lary27 13.01.05, 14:22
          Droga Laro. Dziękuję za radę. Piszesz żebym zbliżyła się do chłopca itd. Ja
          osobiście próbowałam to zrobić, ale sęk w tym że ja tego chłopca wcale nie
          widuję,a mój mąż widuje go raz na pół roku przez ok. 15 minut (i nie
          przesadzam). Oni się prawie nie znają. Mój mąż się nie poczuwa, a matce dziecka
          jest to najwyraźniej obojętne (nigdy nie wychodziła z propozycją spotkania ojca
          z synem). Być może i to jest powodem mojego podejścia takiego a nie innego -
          nie raz zastanawiałm się jak by to było gdyby stosunki mojego męża ze swoim
          synem były bardziej "zażyłe" i gdyby np. był mężem jego matki...chyba jednak
          miałabym bardziej zdrowe podejście do dziecka. Ja wiem że dziecko w tym
          wszystkim jest niewinne, ale właśnie podejście całej rodziny mojego męża do tej
          sprawy nie ułatwia mi tego.
          Niekiedy zdarzały się sytuacje gdzie mijałam z mężem jego ex i małego i wiesz
          co - w obecności matki chłopiec mi nawet dzień dobry nie mówi.

          Proponowałam mężowi wspólny, wakacyjny wyjazd z dziećmi, ale niestety...mój mąż
          się nie zgadza, nie widzi takiej potrzeby...
          • ak81 Re: do lary27 13.01.05, 15:11
            > widuję,a mój mąż widuje go raz na pół roku przez ok. 15 minut (i nie
            > przesadzam). Oni się prawie nie znają. Mój mąż się nie poczuwa, a matce
            dziecka
            >
            > jest to najwyraźniej obojętne (nigdy nie wychodziła z propozycją spotkania
            ojca
            >
            > z synem).

            Nie uwazasz, ze to bardzo zle swiadczy o Twoim mezu? Nie chcialabym zostac
            wycieta przez jayin znowu, ale dla mnie facet, ktory tak postepuje jest
            kompletnym zerem i nic go nie usprawiedliwia. Co Cie trzyma przy kims takim?
            Aha, nie dziwie sie matce dziecka, ze w takiej sytuacji nie wychodzi z
            propozycjami spotkan. Do ojcostwa nie da sie nikogo zmusic. To nie matka
            powinna zabiegac o takie spotkania tylko ojciec. Nie mam zadnego zrozumienia
            dla takich zimnych, bezdusznych i nieodpowiedzialnych osob, ktore zamiast
            zadbac o antykoncepcje, radosnie robia dzieciaka, a potem nie poczuwaja sie do
            zadnych obowiazkow wzgledem niego. Sama alimenty to za malo...

            > miałabym bardziej zdrowe podejście do dziecka. Ja wiem że dziecko w tym
            > wszystkim jest niewinne, ale właśnie podejście całej rodziny mojego męża do
            tej
            >
            > sprawy nie ułatwia mi tego.

            Na szczescie nie cala rodzina meza ma takie podejscie. Z tego co piszesz
            dziecko ma chociaz normalnych kochajacych dziadkow. Dobre i to...

            > Niekiedy zdarzały się sytuacje gdzie mijałam z mężem jego ex i małego i wiesz
            > co - w obecności matki chłopiec mi nawet dzień dobry nie mówi.

            Jakos w tej sytuacji wcale mnie to nie mowi. Skoro ojca maly widuje 15 minut
            raz na pol roku, to ty jestes dla niego praktycznie obca osoba, byc moze nawet
            cie nie poznaje.

            > Proponowałam mężowi wspólny, wakacyjny wyjazd z dziećmi, ale niestety...mój
            mąż
            >
            > się nie zgadza, nie widzi takiej potrzeby...

            Nie ma co - fajny facet z niego smile.
          • lilith76 Re: do lary27 13.01.05, 15:19
            olunia, może tu tkwi sekret hojności dziadka (o ile pamiętam szczegóły) - stara
            się wynagrodzić wnukowi obojętność i brak inicjatywy ze strony ojca. porównaj -
            mieszkanie jest małą rekompensatą za brak obecności i uczucia ojca, co twoje
            dziecko ma codziennie, w dowolnych ilościach.
            • lara27 Re: do oluni 15.01.05, 17:14
              No więc sprawa jest jasna. Oluniu nie chciałabym obrażać Twojego męża ale czy
              ty jako matka wyobrażasz sobie takie postępowanie wobec swojego dziecka? Lili
              ma rację że w tym wypadku dziadkowie rekompensują materialnie brak obecności
              ojca. Z podtrzymywaniem więzi między Tobą a dzieckiem M w tej sytuacji nie ma
              sensu. Co bym zrobiła w tej sytuacji? Trudna sprawa. Ale wydaje mi się że
              wolałabym aby M dalej płacił chociaż alimenty.

              Pozdrawiam

              lara
              • milcha1 Re: do oluni 15.01.05, 17:57
                Ręce opadają na taką pazerność Oluni.
                Na szczęście dziecko posiada kochających dziadków, bo jak widać ojciec chce się
                tylko pozbyć garba w postaci alimentów.
                Z twoich postów płyną negatywne enocje. Jesteś zazdrosna o jego pierwszego syna
                i nie potrafisz zapanować nad swoimi uczuciami.
                jeśli tak będziesz postępować dalej to jeśli twój facet ma jeszcze jakieś
                resztki przyzwoitości drapnie jak najdalej od takiej kobiety ty.
                Aż się wierzyć nie chce, że to napisałaś.
          • pelaga Re: do lary27 15.01.05, 19:57
            > mój mąż widuje go raz na pół roku przez ok. 15 minut (i nie
            > przesadzam). Oni się prawie nie znają.

            Niezly tatusiek, nie ma co.

            > Mój mąż się nie poczuwa,

            I to jest powod zeby zaprzeczac ojcostwo Twoim zdaniem. Brawo.

            > a matce dziecka
            > jest to najwyraźniej obojętne

            A jesli nawet nie jest to niby co mialaby zrobic? Blagac go zeby byl ojcem dla
            swojego dziecka, do ktorego sie "nie poczuwa"?

            >cryingnigdy nie wychodziła z propozycją spotkania ojca z synem)

            NORMALNY ojciec sam wychodzi z takimi propozycjami, nie jest to rola matki.
            Rola matki jest nie zabraniac i nie utrudniac kontaktow o ile ojciec jest
            normalny.
            Zdaje sie, ze Milcha slicznie Ci odpisala o motywach Twojego postepowania. A o
            motywach postepowania Twojego meza to nawet nie warto pisac.
            • cz.wrona kamyk 17.01.05, 10:47
              dokładam kamyk od siebie:

              Jezeli matka nie zgadza się na takie badania to jedynym rozwiązaniem jest
              wniesienie pisma- Zprzeczenia ojcostwa do prokuratora w miejscu zamieszkania
              dziecka. Do tego potrzebny jest odpis ZUPEŁNY aktu urodzenia dziecka + bardzo
              dobre umotywowanie, ze zaistniała rażąća niesprawiedliwośc społeczna- a to
              baaardzo trudno jest udowodnić- u nas ne udało się nawet wtedy gdy dziecko
              miała kilka lat i jeszcze nie byłoby w stanie zorientować się "o co chodzi". W
              Twoim przypadku- chyba będzie ciężko...
              Jeśli znajdziesz dobrego adwokata albo uda się Wam- daj znać ;-P

              Takie badania ko9sztują ok.1500 i polegaja na pobraniu próbki DNA- z włosa,
              krwi, śliny- więc nie rozumiem po co ten krzyk, ze to szkodliwe dla tak małego
              dziecka.

              A co do zgody matki- widać ja się zaliczam do tych co nieropzumieją świat i
              uważam , ze jeżeli są przesłanki, ze dziecko może nie być dzieckiem faceta to
              matka chcąca uciąć takie spekulacje powinna zgodzic się na przeprowadzenie
              takich badań. Przecież nic nie straci - jeśli oczywiście jest pewna na 100% kto
              jest ojcem. Jeśli puszczała się na prawo i lewo to nic dziwnego, ze teraz boi
              się, zeby kura znosząca złote jajka w postaci alimentów jej nie czmychnęła- i
              to nie są jakieś dywagacje na temat jakiejś bywalczyni forum tylko konkretnie
              ex małża.
              • aniaa31 Re: kamyk 17.01.05, 12:31
                ale przeciez te wszystkie przeslanki (np. to ze spali ze soba 3 razy) byly
                znane od samego poczatku, i byl czas na badania. zadne nowe fakty, ktore
                ewentualnie moglyby usprawiedliwic nagle takie badania, nie wyszly teraz na
                jaw.
                • milcha1 Re: kamyk 17.01.05, 19:54
                  Żaden prokurator nie wniesie sprawy o zaprzeczenie ojcostwa gdy dziecko ma 13
                  lat. Byłoby to niezgodne z normami współżycia społecznego.
                  ojciec dziecka miał 6 miesięcy na zaprzeczenie, mógł również nie uznawać
                  dziecka. skoro jednak uznał je to powinien wypełniać obowiązki.
                  Mierzą mnie kobiety, które zaślepione swoim egoizmem krzywdzą dzieci swoich
                  partnerów.
                  trzeba naprawdę nie mieć ludzkich uczuć aby po 13 latach dochodzić do wniosku,
                  że może to nie moje dziecko.Iloraz inteligencji poniżej debilizmu.
    • jo.an.na Re: A co gdy okazuje się że ojciec nie jest ojcem 25.01.05, 13:20
      Olu

      Gdyby udalo Ci sie cos zdzialac w tej sprawie, napisz prosze na priv lub na
      forum. Sama jestem ciekawa, czy w takiej sytuacji sa jakies szanse na
      zwolnienie mezczyzny z obowiazkow. W sumie powinny byc. Chyba wystarczy ze przez
      x lat placil na nie swoje dziecko.

      Pozdrwiam
      Asia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka