Dodaj do ulubionych

Wiele nas dzieli..ale

02.08.05, 09:33
No własnie - po ostatnich rozmowach moich tutaj zauwazyłam ze moze wiele nas
dzieli ale sa sprawy ktore nas łacza. Moze warto o tym pogadac.
Np. Zamiłowanie do Historii - choćby Historii Angli i Czasów Henryka VIII i
Elzbiet I
Ja jeszcze Uwielbiam Agate Christy . Moze ktos sie dopisze do mojego klubu ...

Moze znajdziemy jeszcze kila zainteresowań które nas łacza...

Megan
Obserwuj wątek
    • natasza39 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 09:39
      Dopisuję się do Agaty!!!
      Uwielbiam ją, a szczególnie Herkulesa Poirot!
      Miłością do niej zaraziłam również syna.

      A ponadto nie tylko to nas łączy. Wbrew pozorom i "macochy" i "samodzielne"
      maja ze soba wiele wspólnego.

      Trzeba zacząć od tego, że każdy ewoluuje i nikt z nas nie wie co go czeka w
      życiu.
      Przez 40 lat życia byłam i mężatką raz mniej raz bardziej szczęśliwą.
      Zostałam wdową, która musiała samodzielnie wszystko załatwiać, choć w sumie
      samodzielność była moim udziałem juz pod koniec mojego małżeństwa. Nie za
      bardzo mogłam liczyć na męża.
      Teraz znów uczę się żyć razem z kimś.
      I jest to pomimo tegop co przezyłam tak samo trudne jak na początku.

    • natasza39 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 09:42
      A i jeszcze jedno... wszystkie jesteśmy kobietami. A to nas i łączy i dzieli
      zarazem.

      Chyba jednak więcej nas łączy niż dzieli...
    • lilith76 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 09:54
      O ile życie Henryka VIII traktuję trochę jak dziennik Fakt życie Michała
      Wiśniewskiego, to jego córkę Elżbietę I obdarzam podziwiem i zachwytem
      absolutnym. kiedy dziewczynką będąc obejrzałam serial BBC o jej życiu marzyłam
      nie o tym - jak inne koleżanki - żeby być księżniczką, albo królewną, ale aby
      być KRÓLOWĄ. samodzielną smile

      hmm, oprócz tego z czasów studenckich został mi sentyment do socjobiologii i
      socjologii lingwistycznej (z dwóch różnych pudełek) - to drugie uprawiam w
      bólach z M w domowych pieleszach.

      lubię też Balzaka i kocham wczesnego Woodego Allena.

      kurczę, jak na portalu randkowym...
    • elf28 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:05
      Ja co prawda nie gustuje w Heńku i Agaci, ale w podróżach i psychologii tak smile
      • megan58 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:07
        Elf - podróże - czy lubisz piesze wedróki???
        Ja uwielbiam moj odpoczynek to głównie wędrowanie!!!
        Staram sie w kazdy weekend wyjechać - chocby gdzieś niedaleko - by połazić...

        Megan
        • elf28 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:11
          generalnie to jestem z terenów górzystych. W górach jak nigdzie odpoczywam.
          Często jak jeżdżę do Krakowa, do taty, wsiadamy w samochów i jedziemy na
          wycieczkę... Studiowałam w górach...miałam taką trasę na uczelnię, że
          przechdząc przez tory w oddali widziałam Tatrysmile A podróże łącze z nurkowaniem.

          Zapomniałam jeszcze dopisać, że jestem miłośniczką kultury arabskiej i
          uczennicą szkoły tańca brzucha smile
          • megan58 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:13
            Elf - to miłośc do Gór nas łaczy.
            i Wedrówek
            Ja nie nurkuje - ale uwielbiam pływać.
            Megan
            • elf28 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:37
              nurkowanie jest fantastyczne - to prawie jak latanie tylko, że w wodzie smile
              • megan58 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:39
                Może spróbuje smile
                Szukam teraz czegoś nowego do spedzania czasu. Moze warto!

                Megan
                • elf28 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:41
                  jeśli chcesz polecę Ci dobrą szkolę nurkową. A jeśli wybierasz się na wakacje w
                  cieplejsze kraje to polecam maskę, rurkę i pletwysmile
                  • natasza39 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:46
                    Nurkowanie jest wspaniałe. Mnie zaraził nurkowaniem mój M.
                    Na razie tez tylko z rurką i maską, ale marzę o akwalungu.
                    W kwietniu miałam okazję podziwiać rafę w Morzu Czerwonym.
                    Obiecałam sobie, że jeszcze raz się tam wybiorę, bo tym razem nastawiałam się
                    głównie na zabytki.

                    Elf, tez jestem zafascynowana kulturą arabską. Tańiec brzucha to jednak nie dla
                    mnie....

                    • elf28 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:50
                      To fantastycznie!
                      Ja wybieram się do Egiptu w październiku. Razem z M smile U nas było odwrotnie, to
                      ja go zaraziłam smile Morze Czerone jest przepiękne. Tyle kolorów, których na
                      powierzchni nigdy się nie zobaczy...
                      A dlaczego taniec brzucha nie dla Ciebie?
                      • natasza39 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:54
                        Bo mnie jakoś nie ciągnie do tego wogóle.
                        Widziałam w Egipcie taniec brzucha w wykonaniu ichsiejszym i jakoś mi się nie
                        za bardzo podobało.
                        • megan58 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:56
                          Elf nie obraz sie to tylko żąrt !!
                          Nataszo to ma sie podobac facetom smile))
                          • natasza39 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:00
                            megan58 napisała:

                            > Elf nie obraz sie to tylko żąrt !!
                            > Nataszo to ma sie podobac facetom smile))

                            Mojemu M tez się nie podobało, więc wogóle się tym bardziejk za to nie wezmę
                            hehehe
                          • elf28 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:03
                            no coś Ty, nie mam za co!
                            Dziewczyny, to jest tak zajebista przyjemność, że się w pale nie mieści! Ja
                            odkryłam na przykład swoją kobiecość. Poza tym w tej muzyce, rytmie i ruchach
                            bioder jest coś tak pierwotnego i nieziemsko przyjemnego, że trzeba spróbować...

                            Szkoła egipska jest mało ciekawa. Trzeba zobaczyć np. syryjską, gdzie dużą rolę
                            odgrywają dłonie
                            • ciemnanocka Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:52
                              ja tez nurkuje tezwink))
                  • megan58 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:47
                    To ja poprosze namiary na szkołe.
                    • elf28 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:50
                      a skąd jesteś?
                      • megan58 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:55
                        Dam namiary na Wawę jesli masz ( jeszcze z rok bede tutaj)
                        • elf28 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:06
                          najlepszy na świecie instruktor: Grzegorz Dokurno 609 52 83 03 (waw), strona:
                          www.aquamatic.com.pl albo pl.
                          • megan58 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:09
                            Dzieki!!!
                          • lilith76 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:50
                            ja pływać ni umiem i boję się większej wody, ale gdybyś elfiku chciała poczytać
                            jakąś gazetę dla sympatyków nurkowania, to chętnię służę, bo z racji pracy mam
                            dostęp do redakcji smile
                          • ciemnanocka Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:53
                            nienienie
                            najlepszy na swiecie instruktor nurkowania to Marek szczesniaksmile z Gdanska
                            0505969928 smile))
                            • elf28 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:54
                              nie chce się listyować, ale mój to pierwsza piątka w Polsce smile
                              poza tym przetestowałam na sobie a ja jestem panikarą smile
                              • ciemnanocka Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 14:01
                                ja tam nie wiem ktory w rankingu moj, ale w moim rankungu jest pierwszysmile)))
                                wiekszej panikary ode mnie nima hehehsmile
                                • elf28 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 14:43
                                  widze Nocko, że konieczie musisz być lepsza wink
                                  • ciemnanocka Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 23:55
                                    hehesmile
                                    nieee, nie lepsza, ale panikara jestem nieziemska. Ja to z tych wychowywanych
                                    na modle "nie biegaj, bo sie przewrocisz", nie wlaz na trzepak, bo sie
                                    zabijesz. I pokutuje w doroslym zyciu, bo tchorz niemilosierny jestemwink
                                    a w nauczycielu nurkowania najwazniejsze jest zaufanie. jezeli chociaz troche
                                    ci podpada - trzeba zmienic. Ja jak sobie przypomne blekitne oczy mareczka pod
                                    maska nurkowa to od razu zyc mi sie chcewink
                                    a wiem, ze wielu jest super instruktorowwink
                                    • elf28 Re: Wiele nas dzieli..ale 03.08.05, 09:14
                                      Grześ, też ma błękitne oczy... smile)))
                                      • megan58 Re: Wiele nas dzieli..ale 03.08.05, 09:16
                                        Przestancie.. Bo zakocham sie w facecie zanim go zobacze smile
                                        • elf28 Re: Wiele nas dzieli..ale 03.08.05, 09:23
                                          megan i tu Cię zmartwie, Grześ zakochany i zaręczony jest smile
                                          • megan58 Re: Wiele nas dzieli..ale 03.08.05, 09:31
                                            A to i lepiej.. Bo nauka by mi nie szła.., tylko maslane oczy bym robiła.
                                            • elf28 Re: Wiele nas dzieli..ale 03.08.05, 09:39
                                              Te oczy tak uspakająco pod wodą działają, że hej...
                                              Pamiętam jak w zeszłym roku robiłam kurs w Chorwacji i było nas kilka
                                              dziewczyn: panika była ostra, zwłaszcza, jak zaczęły się pierwsze ćwiczenia z
                                              zalewaniem maseczki... oczywiście udało się, ale do dziś nienawidzę tego robić.

                                              A i tak muszę sobie maseczę wymienić bo mi ją strasznie zalewa. A to średnio
                                              miłe przy słonej wodzie. Poza tym dużo energii tracę (chuda jestem) na
                                              przedmuchiwanie jej pod wodą co chwilę smile
            • natasza39 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 10:58
              A propos gór....
              Kocham je po prostu. Ponieważ blisko gór mieszkam (niektórzy nawet mówią, że to
              już góry, ale myslą tak wyłącznie cepry z okolic Łodzi, bo tam płasko),
              wyjeżdżam 30 km i jestem już w górach.
              Po przejechaniu 100 -120 km jestem w prawdziwych górzyskach.
              W zimie jest to super, bo moge oddawać się swojej następnej pasji, czyli nartom.
              W tą zimę jechalismy nawet po pracy na 2-3 godzinki pozjezdżać bo do
              najbliższego wyciągu mamy 15 km
              • megan58 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:03
                Przypominaja mi sie czasy studiów - gdy w chwile wolnego robiło sie wypad na
                wedrówkach po górasch. Ile One maja w sobie siły i uroku...!11
                Ja chce w góry!!
                Niesty pna prawdziwe wyprawy przyjedzie mi poczekac - bo mayły torche za mały -
                ale powoli w niższych górach go przygotowuje - do spotakani z prawdziwym
                wyzwaniem i moze za rok zaliczymy juz cos ze spokojniejszych tras Wysokich
                Gorach.
    • kai_30 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:22
      To ja sie dopisuje smile

      Gory uwielbiam, zwlaszcza, ze mieszkam nad morzem, wiec Zakopane to dla mnie
      egzotyka jak nie przymierzajac Wyspy Kanaryjskie wink jesli wszystko dobrze
      pojdzie (tzn jesli przestane pisac na forum i zabiore sie za robote, zeby
      skonczyc tlumaczenie) to w przyszla srode wyjezdzamy w Tatry smile Bardzo, bardzo
      sie ciesze.

      A co do reszty - historie tez bardzo lubie, aczkolwiek z historii Anglii mialam
      poprawke (egzamin wypadal dzien po moich 20-tych urodzinach, ciut nie w formie
      bylam suspicious), bardzo lubie plywanie i zeglowanie, nurkowac nie probowalam, ale
      mysle, ze tez bym byla pasjonatka.

      A ostatnio odkrylam nowe hobby, takie zwyczajne - jazda na rowerze. Po
      przejechaniu 50 kilometrow wszystkie przyziemne klopoty traca sens smile
    • leeya Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:35
      Agata jest nieziemskasmile Chociaz ja chyba jednak ja zdetronizuje na korzysc
      Joaski Chmilewskiejsmile) Historia anglii blesmile Sama Anglia jak najbardziej
      taksmile)) Arabistyka z daleka, jakos mi sie wylacznie z bombkami na pewno nie
      choinkowymi kojarzy, chociaz pewnie duzo trace. Kultura dalekiego wschodu
      bardzo taksmile)))))))) Poza tym taniec, chociaz nie brzucha, a towarzyski i
      latynoamerykanski zdecydowanie na taksmile Kiedys, jako mlody podlotek, jakies 13
      lat temu, kiedy byola mania "metra" chodzilam na zajecia z tanca nowoczesnego.
      Takze liznelam wszystkiego po trochu. Towarzyski i latyno aktualnie w trakcie
      szkoleniawink
      Poza ty uwielbiam gorysmile Na nartach z przykroscia stwierdzam jezdzic nie umiem,
      ale mysle, ze sie razem z Kulka nauczymysmile Nurkowanie jakos mnie nie pociaga,
      plywac umiem co prawda, ale boje sie oczy otworzyc w wodziesmile
      Poza ty jestem milosnikiem joggingu, kikcboxingu i jogi. Czyli ogolnie mowiac
      aktywnosci fizycznej.
      Nie lubie szpilek do pracy, sztywnych gajerkow i welnianych beretowsmile Dotyczy
      to tak czesci garderoby jak i charakterow ludzkich.

      Leeya
      • kai_30 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:41
        Tez uwielbiam Joaske smile Mam wszystkie jej ksiazki poza Pafnucym, chociaz te
        nowsze podobaja mi sie mniej. "Lesia" i innych w tym klimacie nie przebije nic smile
        • natasza39 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:45
          kai_30 napisała:

          > Tez uwielbiam Joaske smile Mam wszystkie jej ksiazki poza Pafnucym, chociaz te
          > nowsze podobaja mi sie mniej. "Lesia" i innych w tym klimacie nie przebije
          nic
          > smile
          Oj zgadza się z "Lesiem"!
          Jak mam totalnego doła, to czytam na zmianę: "Lesia" i "Wojaka Szwejka"
          • ciemnanocka Musierowicz i ROBOTKI RECZNE:) 02.08.05, 11:55
            Ja jak mam dola to czytam Musierowiczowa namietniesmile Nic jej nie przebije, a
            Joaska - owszem czasem tezwink))

            poza tym ja uwielbiam robotki recznewink))
            szydelkowanie, druty, haftowanie, makrama achsmile
            • megan58 Re: Musierowicz i ROBOTKI RECZNE:) 02.08.05, 11:58
              MUSIEROWICZ !!!!!!TAK!!!!!!!!

              Jak sie rozwodziłam to czytałam ja dniami i nocami.. Po prostu trzymała mnie w
              nadzieje ze bedzie pieknie. I udało sie!

              Z robótek- to druty - ale musze mieć do tego albo dobry film albo dobra muzyke.
              • natasza39 Re: Musierowicz i ROBOTKI RECZNE:) 02.08.05, 12:05
                Zazdraszczam umiejętności robótek ręcznych.
                Zrobiłam na drutach raz tylko, kaftanik dla mojego wiecznie obmarzłego jamnika,
                ale nie chciał w tym chodzić i go zeżarł!
                Nawet pies olewa moje "zdolności" manualne w tym zakresie.
                A "babskich robót" nienawidzę nic robić.
                Pod tym względem jestem absolutnie chłopem, a nie babąwink
                • leeya Re: Musierowicz i ROBOTKI RECZNE:) 02.08.05, 12:23
                  Heh... Musierowicz odkrylam ostatnio i Merlin sie cieszyl, bo zamowilam sobie
                  cala kolekcje "jezycjady"smile Przyznam sie bez bicia, ze Harrego pottera tez
                  lubie i czekam na "ksiecia polkrwi" w polskiej wersji jezykowej. Tak sobie
                  tlumacze, ze klasyke dla Kulki zbieramsmile A z Aski to rzeczywiscie nowsze
                  ksiazki sa gorsze, choc humor ten samsmile Jednak jak dla mnie nic nie
                  przebije "wszystko czerwone". "lesio" to lesiowinkMoja rodzina wie, ze jak sie w
                  domu rechot bez powodu odzywa, to znaczy, ze Chmielewska jest na tapeciesmile

                  Z robotek recznych to ja najbardziej lubie malowanietongue_out Mimo, ze wychowanie
                  Klary Stunzo z domu Wielowiejskich obejmowalo nauke haftu, cerowania, szycia
                  recznego, szydelkowania, robienia na drutach... Tak sobie mowie, ze jak bede
                  stara i Kulka sie wyprowadzi, to nie bede sie nudzilasmile Umiejetnosci nabyte w
                  dziecinstwie sasmile teraz walcze z maszyna do szycia.. Marudzilam, ze chce sie
                  nauczyc szyc sobie ciuchy, wiec dostalam na urodziny maszyne do szycia.. Stoi
                  jak wyrzut sumienia, bo przez tydzien nawet jej nie rozpakowalamtongue_out

                  Leeya
                  • natasza39 Maszyna do szycia... 02.08.05, 12:48
                    Wstyd przyznać, ale jestem bardziej kompatybilna z samochodem, kosiarką, czy
                    sprzetem komputerowym niz z...maszyna do szycia.
                    Zakurzona maszyna leżała sobie w kątku, kiedy zainteresował się nią mój M.
                    Poregulował, pogrzebał i pozszywał wszystko co wymagało tego. JA się tego nie
                    tykam.
                    Ostatni raz (jakies 15 lat temu) obrebiałam zasłonkę do kuchni. Wyglądała
                    fatalnie i dziś juz wszelki slad po niej zaginął.
                    Maszyna do szycia budzi we mnie strach, a że mam w życiu szczeście do
                    przyjaciólek "Matek Polek" co wszystko potrafią do tej pory jak potrzebowałam
                    coś zeszyć to one mnie w tym wyręczały na szczęście.
                    Teraz M jest angazowany do tych robót.
                    Ciuchy zdecydowanie wolę kupowac za to gotowe.
                    • ajmj Re::) 02.08.05, 13:08
                      Ja uwielbiam latem morze, jeziora. Do tej pory zostało mi niepoprawnie taplanie
                      w wodzie jak rybkasmile (słyszałam, ze w pewnym wieku to nie wypadawink) Zimą
                      uwielbiam góry... piesze wycieczki, NARTY, cudownie!!!
                      Kocham czytac ksiązki, wszystkie, które są poprostu DOBRE. Filmy oglądam
                      namiętniesmile
                      Lubie Karuzelewink haha i Lunaparkismile
                      Musze koniecznie się wybrać do tego niemieckiego z WIELKĄ kolejkąsmile
                      • megan58 Re::) 02.08.05, 13:38
                        A ja mam w planach wybranie sie w niemczech do legolandu. Uwielbiam budowac z
                        kolcków.
                    • kai_30 Re: Maszyna do szycia... 02.08.05, 13:30
                      natasza39 napisała:

                      > Wstyd przyznać, ale jestem bardziej kompatybilna z samochodem, kosiarką, czy
                      > sprzetem komputerowym niz z...maszyna do szycia.

                      To i tak dobrze - masz maszyne do szycia! Ja nawet nie mam smile A z prac domowych
                      najbardziej lubie malowanie mieszkania i grzebanie w bebechach komputerowych smile
                    • leeya Re: Maszyna do szycia... 02.08.05, 13:37
                      Ha!!

                      Ja tez wole ciuchy gotowesmile Ale ostatnio mialam napad na bluzki z "rozprutymi"
                      rekawami. I uszylam sobie u krawcowej.. Wracajac od niej klelam jak szewc, bo
                      nie dosc, ze zrobila po swojemu to jeszcze zaplacilam duuuzo. No i zaczelam
                      marudzic, ze sie sama naucze szyc, jak sobie kupie maszyne. Kupic nie
                      zamierzalambig_grin Dostalam w prezencie... I teraz mam wyrzut sumienia na stole w
                      kuchnismile) Na razie wszystkim darczyncom mowie, ze "czytam instrukcje". A ze
                      ksiazka pokaznych rozmiarow, wiec planuje, ze zajmie mi to z roksmile))))

                      I jeszcze cos o Asce Chmilewskiej musze napisac, bo mi sie przypomnialosmile Jak
                      pierwszy raz lecialam do USA do firmy, to moja mamusia "dowcipnie" zapakowala
                      mi ksiazke na podroz. "hazard" Chmilewskiej. No tak, siedziba glowna mojej
                      firmy jest w Las Vegasbig_grin

                      Leeya
                • kai_30 Re: Musierowicz i ROBOTKI RECZNE:) 02.08.05, 12:40
                  natasza39 napisała:

                  > Zazdraszczam umiejętności robótek ręcznych.

                  he, ja tez smile Ja na drutach usilowalam robic szaliki, jeszcze w szkole sredniej.
                  nawet niezle mi szlo, tylko nie umialam zakonczyc pracy, wiec po paru metrach
                  prulam wszystko i zaczynalam od nowa smile

                  A jak bylam w ciazy z pierwszym dzieckiem zaczytywalam sie w powiesciach
                  obyczajowych z XIX wieku, co poskutkowalo atakiem "instynktu gniazda" - kupilam
                  kawal kolorowej flanelki i zaczelam recznie obrebiac przescieradelko dla
                  dzidziusia smile Cierpliwosci starczylo mi na jakies 30 cm smile
            • kai_30 Re: Musierowicz i ROBOTKI RECZNE:) 02.08.05, 12:16
              Musierowicz tez! smile))) Tez mam caly ksiegozbior smile

              I znow, ciekawe, najbardziej lubie pierwsze tomy Jezycjady. Cos w tym jest, moze
              jakas nostalgia za czasami dziecinstwa?

              Natomiast robotki reczne - zdecydowanie no pasaran smile Mam dwie lewe rece, nawet
              z przyszyciem guzika tak, zeby nie odlecial i zeby pasowal do dziurki mam klopoty smile
              • ciemnanocka Re: Musierowicz i ROBOTKI RECZNE:) 02.08.05, 14:06
                o tak, pierwsze najlepsze mniaaaaamsmile
      • lilith76 Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 11:48
        Joaśka jest najlepsza! całe moje poczucie humoru i spojrzenie na świat zostało
        zbudowane na jej książkach.
        • magdalens Re: Wiele nas dzieli..ale 02.08.05, 19:54

          tak zdecydowanie tak i jeszcze Marquez i Sto Lat Samotności przeczytałąm chyba
          10 razy rozrysowałam całe drzewo rodowe Buendiów i wogóle zakochałam się w
          imionach Arkadio, Amaranta i Remedios. Polecam
          Ostatnio czytałam Dana Browna Kod Leonada.. i Anioły i Demony to ksiązki na
          jeden weekend czytane na głos razem z partnerem my tak robimy i wieczorami
          dyskutujemy o tych książkach. super.
          • lilith76 Re: Wiele nas dzieli..ale 03.08.05, 09:53
            > tak zdecydowanie tak i jeszcze Marquez i Sto Lat Samotności przeczytałąm
            chyba
            > 10 razy rozrysowałam całe drzewo rodowe Buendiów

            też tak robiłam! ale dlatego, że po kilkudziesięciu stronach zaczęłam się gubić
            w akcji smile
            • joanna-walencja Re: Wiele nas dzieli..ale 03.08.05, 10:00
              moj M niestety nie jest amatorem takich fantastycznych powiesci... co wiecej
              jak czytałam "Anioły i demony" z wypiekami na twarzy opowiadałam mu o
              antymaterii. M natychmiast mi zrobił wykład z fizyki, tłumacząc że to kompletna
              bzdura i zepsuł mi połowę przyjemności...na szczęście i tak niewiele
              zrozumiałam z tego wykładu, he,he.
              co do mojej ulubionej powieści to zawsze mogę czytać "Przeminęło z wiatrem" i
              dołączam się do klubu wielbicielek Marqueza i innych pisarzy południowo-
              amerykańskich.
              • magdalens Re: Wiele nas dzieli..ale 03.08.05, 13:43
                nie podobało mi się zakończenie "Aniołów i Demonów" to powinno skończyc się
                jakoś bardziej drastycznie bo samospalenie było jakimś wyzwoleniem dla
                Kamerlinga on powinien być jakoś psychicznie napiętnowany a tak umarł ze
                świadomością że zbawił Kościół i tak zinterpretowały to media. Także nie
                fajnie - no i oczywiście sam Watykan wyszedł z tego bez uszczerbku. Brown tak
                stara się w tych swoich książkach szarpać Kościół ale tak strasznie niezdarnie
                i mimo tego że pokazuje jego wady to ostatecznie pozostawia nierozwiązane
                kwestie samym sobie i definitywnie nie pozwala nagłaśniać tajemnic o błędach i
                winach Watykanu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka