Dodaj do ulubionych

jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi?

20.07.06, 15:49
czesc
pytanie jak wyzej, oczywiscie mozecie podac jeszcze dodatkowe szczegoly np
czy mieszkaja w tym samym miescie, czy macie auto itp.
moj zaleznie od tego jak ma czas niestety wink pracuje duzo wiec widuje syna
rzadko 1-2 na miesiac (mieszkaja w roznych miejscowosciach)a do tego dochodzi
Ona ktora utrudnia mu kontakty z synem, ostatnio przesiaduje u niego w pokoju
(maly ma 10lat) i sprawdza kto jest na gg a jak M pojechal od malego an
koniec roku to maly powiedzial ze musza sie spotkac po krjomu mama ma nie
wiedziec i ze mama mu zabierze komorke...
boszz skad to sie bierze?
Obserwuj wątek
    • mangolda zbyt często ;) 20.07.06, 17:07
      żaryuje big_grin

      tamtych dzieci już nie ma w zyciu naszej rodziny, czego i wam zycze drogie
      macochy smile
      • bbbb10 do mangoldy 20.07.06, 17:57
        jak to zrobiłaś?

        Ja po 3 latach szarpania mam dość. Mam już w nosie jej dziecko... tak JEJ. Już
        nie traktuję małej jak dziecka mojego M. Dość tego poniżania, skamlenia o
        godzinę spotkania z córką, która go już prawie opluwa. Wiem,że to nie jej wina,
        ale przy takim wychowaniu wyrośnie z niej druga "pinda" (tak nazywa się u nas
        exwink.
        Przyjdzie do ojca to ok, a nie przyjdzie...to jeszcze lepiej.
        Ostatnio stwierdziłam,że przez to przejmowanie się jej dzieckiem i tym co z nim
        robi, zapomniałam o moim synku. Jak sobie uświadomiłam,że ona zabiera czas jaki
        mam dla mojego dziecka, to oprzytomniałam. A niech sobie wychowuje małą
        egoistkę bez uczuć!! Ja mam cudownego bąbla, który potrzebuje nas
        uśmiechniętych, zadowolonych z życia, a nie ciągle uwikłanych w rozgrywni ex.

        Żegnaj Ex! Wyjeżdżam na cudowny weekend z MOJĄ RODZINĄsmile
        • mangolda Re: do mangoldy 20.07.06, 18:06
          Wymienilam zamki i uświadomilam M., że nas nie stać na finansowanie czegokowiek
          jeszcze ponad alimenty, które zabierają 50% naszego budżetu, co jest z resztą
          najprawdziwasza prawda. Pasierbice i exie same przestaly sie narzucac, kiedy do
          nich dotarlo że żadnej kasy ponad alimenty nie będzie.
        • dominika303 Re: do mangoldy 20.07.06, 18:12
          rzadko, nawet bardzo rzadko, tj, imieniny, urodziny i gwiazdka, bo wetdy tatuś
          ma prezenty i ex chętnie go do domu wpuszcza, w pozostałe dni roku wara mu od
          dziecka, które ponoć porzucił - alez on okropny smile
          Tak jak bbbb10, moja cierpliwość po 3 latach dobiega końca, po tylu wizytach
          kuratorów, po tylu rozprawach sądowych - powiedziałam dość. Chcesz jeżdzić i
          błagać na kolanach o pozwolenie zobaczenia swego dziecka, prosze bardzo, - ale
          bez żalów póżniej i skarg na ex do mnie!
          Moja rodzina to ja i on i w niedalekiej przyszłości nasze dziecko, tamten temat
          zostaje powoli zamykany na amen, bo tak sobie tego ex życzy i po tylu latach
          przepychanek z nią przychylam się do jej życzenia.
          Ból i cierpienie mojego z każdym dniem słabnie, wizyty są bardzo sztuczne i
          nadzorowane przez jego exteściów, i on tez po woli zaczyna zoraz częściej
          powtarzać, że jego rodziną jestem ja , a tamto to przeszłość tylko szkoda, że
          tak kosztowna- to jego słowa !!
          No cóż niektóre ex nie powinny mieć dzieci!
    • swieta_1 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 20.07.06, 18:49
      O cholerka, czytam Was, jakbym "się" czytała. Ale ja mimo 2 lat nie widzenia
      Małej, ciągle nie odpuszcam - masochistka chyba tak jestem. A mój M tylko z
      "okazji". Bo na inne kontakty, chyba nie zasługuje. Tak od dwóch lat, wczesniej
      przez dwa i poł roku wszystko ok było.
    • lisek78 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 20.07.06, 19:54
      Mój M ma "widzenia" dwa razy w tygodniu plus co druga niedziela.Mieszkamy
      niestety w tym samym mieście stąd to wszystko.Niby dobrze,że może się dość
      często spotykać z dzieckiem,ale czasem to jest ponad jego i moje siły.Ex jest
      nie do wtrzymania...
      szkoda słów...Dziś znowu się spotkanie nie udało...
      Nie mam siły.
      Już myślimy o tym,żeby wyprowadzić się do Szczecina.
      PS. To synonim najbardziej odległego miasta od naszego miejsca zamieszkaniawink
      • jayin Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 20.07.06, 19:59
        lisek78 napisała:

        > Już myślimy o tym,żeby wyprowadzić się do Szczecina.
        > PS. To synonim najbardziej odległego miasta od naszego miejsca zamieszkaniawink

        smile) hehe
        ZAPRASZAM smile
        Tylko strasznie ostatnio tu gorąco wink I prezydent miasta nie do końca kompatybilny z mieszkańcami..wink
        • lisek78 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 20.07.06, 23:51
          Trzymają mnie tu korzenie rodzinne,troszkę praca no i mieszkanko
          Ale dziękuję za zaproszenie,kto wie...może kiedyś zabraknie mi na serio
          cierpliwości...
          • bbbb10 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 21.07.06, 00:11
            tak często jak właścicielka akurat ma ochote albo nic lepszego do
            roboty....natomiast biorąc pod uwagę jego zdrowie....już za często! Po każdym
            takim spotkaniu wraca rozdygotany i uspokoić go nie mogę. Aż się dziwię, że jej
            nie przy.....
        • swieta_1 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 21.07.06, 09:27
          o kurna, nareszcie ktoś z mojego ukochanego miasta, pozdrawiam serdecznie!
          • jayin Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 24.07.06, 18:21
            swieta_1 napisała:

            > o kurna, nareszcie ktoś z mojego ukochanego miasta, pozdrawiam serdecznie!

            smile dopiero się do tego wątku dokopałam...
            a pozdrawiam też, pozdrawiam.
            na dobrą sprawę ja jestem z Trójmiasta Zachodniopomorskiegobig_grin
            bo kursuję między Szczecinem, Stargardem, a Policami. Najczęściej nie wiem, w którym domu będę nocować po pracy wink Wot - życie spontaniczne wink)

            -
            "My Star Of The County Down"
            Mafia: www.szanty.art.pl
            Wiedźmy: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
      • swieta_1 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 21.07.06, 09:26
        Hm, Lisek, może i najbardziej odległe... ależ jakie sympatyczne.
    • khaldum Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 21.07.06, 11:07
      pewnie pomyślicie, że jestem stuknięta, ale czasami wydaje mi się, że za rzadko
      NM widuje się z dziećmi

      Z pewnością duży wpływ na takie postrzeganie sprawy ma to, że ojciec mojej
      córki przyjeżdza do niej 1, 2 razy w miesiącu, mimo, że mieszka zaledwie 70 km
      od nas. Widzę jak mała tęskni za ojcem, jak się wścieka kiedy mój ex dzwoni z
      informacją że w tym tygodniu do niej nie przyjedzie. I strasznie mi jej żal.
      Był taki okres, że chodziłam z nią do psychologa, bo złośc na ojca
      odreagowywała na mnie. Teraz już jest lepiej. Dodam tylko, że mimo moich
      starań, przez 5 lat zabrał ją tylko raz na weekend...
      Zarówno NM i ja nie robimy żadnych numerów utrudniających spotkania mojego ex z
      córką. Kiedy przyjeżdza, a np pogoda nie dopisuje to zostawiamy ich samych w
      naszym mieszkaniu i idziemy sobie gdzieś na kawe, albo do kina.

      NM widuje się z dziećmi jedno lub 2 popołudnia w tygodniu i zabiera je w co 2
      weekend. Oprócz tego prawie codziennie rozmawia z nimi przez telefon.
      Sytuację mamy troszkę ułatwioną ze względu na specyfikę zamieszkiwania i pracy.
      Ex NM i dzieci mieszkają 300 km od nas. W tym samym mieście NM ma firmę i 2-3
      dni w tygodniu spędza poza domem w mieście zamieszkiwania dzieci. Wynajmuje tam
      kawalerkę i po pracy spotyka się z dziećmi.

      Weekendy spędzaliśmy zazwyczaj razem, ale po upojnych wakacjach podjeliśmy
      decyzję, że będzie je spędzał z dziećmi w mieście P., a ja tam w tym czasie
      kiedy ma dzieci nie będę przyjeżdżać.

      Patrząc na poczynania i niepoczynania wychowawcze ex wobec jego dzieci wiem, że
      regularne kontakty z dziećmi są konieczne, bo bez nich zdziczeją przy matce na
      amen.
      Tak jest od 2 lat, i jakoś sobie z tym radzę, a teraz kiedy już wiem, że sama
      tych weekendów spędzać z nimi nie muszę jestem spokojniejsza.

      I jeszcze jedno, kontakty częste i krótkotrwałe, takie aby się sobą nacieszyć,
      są znacznie lepsze niż te sporadyczne i długotrwałe, bo GEN OJCA (o którym
      mówiłyśmy w innym wątku) w naszym przypadku uaktywnia się po 72h.
    • jayin Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 24.07.06, 18:18
      "System" - z tego co widzę - jest dość prosty i działający.

      Muszą zaistnieć naraz dwa warunki: wolny czas u K. (łojciec) i chęć u K. (dziecię). Czasem jest to umawianie się na szybko "to dziś wieczorem/jutro rano po ciebie przyjadę", albo parę dni naprzód - "planowanie" - jak trzeba K. gdzieś odwieźć (np. na kolonie), albo wiadomo, że jakaś większa impreza jest i wybierają się razem.

      Czasami K. przypadkiem "na mieście" trafi na dziecię wracające ze szkoły, albo "skądś" - to też czasem (jak jest czas) - jakieś wspólne spotkanie się z tego robi spontanicznie.

      Ogólnie - na dobrą sprawę jest to nieregularne - bo czasem jak K. ma czas, więc dzwoni do dziecięcia, że jeśli ono chce, to zabierze je do siebie do domu na dzień/dwa/wweekend, to wtedy np. dziecię nie ma ochoty przyjechać, bo woli z koleżankami gdzieś iść się bawić albo ma jakieś plany z matką, albo dziecię ma chęć i dzwoni, że chce przyjechać, ale K. nie ma czasu, bo pracuje. Wtedy umawiają się "na inny raz".

      Bywa, że parę dni pod rząd dziecię spędza u K.
      Bywało, że przez 3 tygodnie nie można było zgrać wolnego czasu i chęci i się nie widzieli.
      Różnie to bywa.
      Ale nikt nie widzi w tym problemu. Chyba wink

      (miejsca zamieszkania - kiedyś w jednym mieście, teraz ok. 20 km od siebie, auto jest, dziecię gg nie posiada wink

      -
      "My Star Of The County Down"
      Mafia: www.szanty.art.pl
      Wiedźmy: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
    • ciemnanocka Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 24.07.06, 23:49
      reguralnie, co weekend na sobote i niedziele mala jest u nassmile
      dodatkowo czasem jakies swieta.
    • ab_78 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 25.07.06, 16:36
      moj NM widuje swoja corke w weekendy, przewaznie spedza z nia niedziele. Ona
      caly czas jeszcze o mnie nie wie, wiec spotykaja sie tylko we dwoje i tak jest
      ok.
    • jula55 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 25.07.06, 17:15
      U nas roznie to bywalo. Na poczatku pasierbica wpadala w histerie podczas
      spotkan z ojcem, nie chciala go puscic z powrotem, podstepem probowala pogodzic
      swoich rodzicow i doprowadzic do tego, zeby znowu byli razem i wtedy dla jej
      dobra maz troche te kontakty ograniczyl do czasu, kiedy nie zaczela zachowywac
      sie spokojniej. Potem przez jakis czas bylo w miare dobrze i nawet pasierbica
      bywala u nas (kiedys zachowala sie bardzo chamsko w stosunku do mnie i dostala
      od meza zakaz wstepu do naszego domu dopoki mnie nie przeprosi - zlamala sie
      dopiero po trzech miesiacach).

      A odkad zaczely sie te hece z alimentami panna byla obrazona i przez ostatnie
      kilka miesiecy kontaktow prawie nie bylo. Teraz rowniez ich nie ma i chyba
      predko nie bedzie. Jej ojciec byl zdegustowany ostatnimi forumowymi poczynaniami
      jego corki i ku jej ogromnemu rozczarowaniu odmowil przeczytania moich watkow na
      forum. Tesciowa i eksia oczywiscie nie odmowily i nawet ta pierwsza zadzwonila
      do nas, zeby jatrzyc i nastawiac M przeciwko mnie, ale to tylko jeszcze bardziej
      zniechecilo go do corki. Powiedzial, ze zacznie z nia utrzymywac kontakty, gdy
      ta oduczy sie intryg, szperania po cudzym komputerze i ujawniania intymnych
      szczegolow naszego zycia na forum. smile
      • dominika303 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 25.07.06, 18:16
        A jednak miałam rację, że ojciec moze stanąc po stronie żony i byc przeciwko córce .
        A zostałam za to okrzyknięta głupią.

        pozdrawiam
      • cofitofi jula 26.07.06, 13:39
        jak widać ostwtnie wydarzenia niczego cię nie nauczyły, bo
        nadal obrzucasz błotem pasierbicę;
        czy to, ze dziecko chce pogodzic rodziców , jest negatywne, uwazam , ze wręcz
        przeciwnie, widać , jak dla kazdego wazna jest pełna rodzina.
        A facet poraz kolejny zachował się , jak tchórzliwy dupek, podejrzewam, ze ,
        jak Dulski chce miec tylko święty spokój.
      • natasza39 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 03.08.06, 23:24
        jula55 napisała:
        ale to tylko jeszcze bardzie
        > j
        > zniechecilo go do corki. Powiedzial, ze zacznie z nia utrzymywac kontakty, gdy
        > ta oduczy sie intryg, szperania po cudzym komputerze i ujawniania intymnych
        > szczegolow naszego zycia na forum. smile


        A to chyba jesteś dumna z siebie?
        Po raz kolejny wygrałaś!
        Widzę tutaj jednak pewną nieścisłosć...
        To ty możesz, ale ona nie ujawniac szczegóły z życia na forum?
        Ten twój maz to straszna dupa, ze tak daje się manipulować babie!
        Ja nie osrałabym własnego dziecka dla zadnego chłopa na świecie. A to, że on
        osrał własne dziecko dla ciebie swiadczy tylko zle o nim i o tobie.
        Bo prawdziwymm facetem nie udałoby ci się tak zmanipulawać.
        Ale dupkiem to zadna sztuka.
        Jak dla mnie to dla kobiety zadne zwyciestwo.
        Dalszych "sukcesów" w judzeniu przeciwko dziecku męza zycze, bo po twoich
        wpisach sadzę, że ci to orgasmistyczną przyjemność sprawia.
        Gratuluje!
        • jula55 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 04.08.06, 00:56
          > A to chyba jesteś dumna z siebie?
          > Po raz kolejny wygrałaś!

          Nie jestem z siebie dumna i nie patrzę na to w takich kategoriach. Zresztą w
          takich konfliktach nie ma tak naprawdę wygranych.

          > Widzę tutaj jednak pewną nieścisłosć...
          > To ty możesz, ale ona nie ujawniac szczegóły z życia na forum?

          Nie jestem na tym forum zupełnie anonimowa(w przeciwieństwie do mojej
          pasierbicy). Kilka znajomości z forum przeniosłam do realnego życia, są ludzie,
          którzy znają mnie z imienia i nazwiska i nie wydaje mi się, żeby wypisywanie
          takich kłamstw i oszczerstw było stosowne.

          Reszty postu nie skomentuję, bo jest zbyt wulgarna. A co do mojgo męża, to
          każdej kobiecie życzę takiego kochającego mężczyzny(ale każdy ma swoje
          preferencje i niektóre wolą, jak facet je bije i terroryzuje tongue_out).
          • natasza39 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 04.08.06, 08:56
            jula55 napisała:
            > Nie jestem na tym forum zupełnie anonimowa(w przeciwieństwie do mojej
            > pasierbicy). Kilka znajomości z forum przeniosłam do realnego życia, są
            ludzie,
            > którzy znają mnie z imienia i nazwiska i nie wydaje mi się, żeby wypisywanie
            > takich kłamstw i oszczerstw było stosowne.


            No właśnie, zatem twoja pasierbica tez w tych kregach znajomych jest znana,
            przynajmniej z nazwiska, chyba, że zostawiłas sobie nazwisko po pierwszym
            egzemplarzu męża.
            A czy to twoja pasierbica, czy tez ty piszesz kłamstwa...
            My możemy was na forum oceniać po tym jak piszecie i co piszecie.
            Twoja radosna twórczosc na temat pasierbicy jest na tym forum znana i odnosze
            się nie tyle do kwestii twojej prawdomówności ile do kwestii tego, ze
            najchetniej chciałabyś aby ta dziewczyna ostaecznie zniknęła z zycia twojego
            męza.
            Jak dla mnie wystawiłaś sobie cenzurkę oszczędnościami na jedzeniu i wtykaniem
            nosa w spadki obcych osób!
            Jesteś bardziej roszczeniowo nastawiona do świata niż pasierbica, której
            roszczeniowosc zarzucasz.
            Czyzby twój tata to tez w przeszłości alimenciarz, którego mama "doiła"?

            > A co do mojgo męża, to
            > każdej kobiecie życzę takiego kochającego mężczyzny

            Nie watpię, że cię kocha. Nawet przedkłada cie przed własne dziecko.
            Tobie to sprawia satysfakcję i jast dowodem miłosci.
            Dla mnie to nic innego jak przejaw jego braku charakteru.


            >cryingale każdy ma swoje
            > preferencje i niektóre wolą, jak facet je bije i terroryzuje tongue_out).

            A to do czego niby było?



            • m-jak-magi Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 04.08.06, 16:31
              natasza, mysle ze nie ma co strzepic jezyka. to ze facet opowiedzial sie po
              stronie juli o niczym nie swiadczy. byc moze jest juz zmeczony ciaglymi
              przepychankami i na kogos musi postawic. co mu przyjdzie z tego ze opowie sie
              po stonie corki. corka przyjmie go pod swoj dach, bedzie mu gotowac, prac itd???
              zachowal sie po prostyu jak kazdy facet w tzw wieku srednim ktory ceni sobie
              stabilizacje. po numerze jaki wywinal swojej zonie z ich wspolna kolezanka do
              bylej zony tez nie ma co wracac.
              lepszy wlasny smordek niz chlodek. taka niestety prawda.. jula dalej bedzie sie
              napinac i tworzyc wokol siebie mit biednej, skrzywdzonej macochy. moim zdaniem
              prawda jest inna - jest podla i malostkowa osoba to tyle.
    • lilith76 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 31.07.06, 16:36
      M zabiera dzieci do nas co drugi weekend (od piątku wieczorem).
      Oprócz tego, w roku szkolnym codziennie odbiera je za szkoły. Kiedyś siedział z
      nimi w domu eks, czekał aż ona wróci z pracy i wracał do nas. Kilka miesięcy
      temu przeprowadziliśmy się, mieszkamy 200-300 metrów od eks. M przyprowadza
      dzieci ze szkoły do nas i ona po nie przychodzi. Niekiedy zabiera też dzieci
      sąsiadów z bloku i wtedy jest cyrk.
      Trochę to klaustrofobiczne.
    • reksia Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 03.08.06, 21:48
      u mnie tak często jak Eksia pozwoli:]a Eksia POTRAFI :]
    • maja234 Re: jak czesto wasi M widuja sie z dziecmi? 11.08.06, 10:26
      witam, mój widuje sie bardzo często - praktycznie codziennie -ze swoimi
      dziećmi, mi to nie przeszkadza. W soboty spotkanie jest prawie całodzienne.
      I tu jest dla mnie problem. Ostatnio nie mogę się dogadać z młodszą córką.
      Praktycznie ta starsza olała już całkowicie spotkania z nami - nie rozpaczam
      nad tym, ale ta młoda działa mi naprawdę na nerwy. Ostatnio nie wyrabiam ze
      swoją złosliwoscią i mój M ma pretensje, że świadomie odpycham jego dziecko od
      siebie, które tak jest za mną. Ale ja nie potrafię inaczej. Mam dość jej
      zachowania (ma 11 lat a zachowuje się jak 6-latka, jej tłumaczenia się ze
      wszystkiego - od kiedy to dziecku trzeba tłumaczyć sie ze swojego zachowania.
      Wczoraj - po rozmowie telefonicznej - gdzie miała pretensje do mnie, że nie
      przyjechałam po pracy do niej ze swoją córką, jej siostrą - jest teraz u
      dziadków - powiedziałam mojemu M, że w sobote nie mam ochoty na spotkanie
      rodzinne. Jestem ostatnio kłębkiem nerwów, a sama myśl o niej - już mi się obi
      nie dobrze. Nigdy tak źle ze mną nie było.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka