Dodaj do ulubionych

i tak mi się przykro zrobiło-:(

04.10.06, 13:28
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=49737189
bo w świetle prawa, M.chcąc zobaczyć Młodą jedzie 1200 km (zabrać i odwieźć).
Nawet okiem nie mrugnęłam jak odwoziliśmy Ją dwa dni przed moim porodem
(600km), bo pech chciał, że wszyscy sąsiedzi na wyjazdach i uznaliśmy, że
będzie bezpieczniej jechać i w razie czego do najbliższego szpitala na
trasie, niż żebym sama prowadziła 20 km ze skurczami -smile.

I przykro mi, kiedy obowiązek szkolny jest rygorystycznie egzekwowany już po
wystawieniu ocen na zakończenie roku, w sytuacji w której M. oferuje
tygodniowy pobyt zagranicą (i to nie leniuchowanie na egipskich plażach,
tylko program edukacyjny w jednym z krajów europejskich).

I przykro mi, kiedy ulubioną z kar jest zakaz korzystania z komórki (prezentu
urodzinowego od Taty), która jest jedyną formą kontatku z Ojcem w tygodniu.

I przykro mi kiedy założenie internetu (za który chętnie zapłacimy) jest
odkładane w czasie pod pretekstem złych wyników w nauce (jedna ocena
dostateczna na świadectwie-smile, 37 pkt na 40 możliwych w teście szóstoklasity
(moja pasierbica! MOJA!!!). A Skype to jedyna szansa na kontakt z niemówiącym
jeszcze bratem (Babcie i Dziadka zna ze Skypa i już rozpoznaje-smile.

To nie nasza i nie Eksi wina, że tak ułożyła sobie życie, że się wyprowadziła
z rodzinnego miasta. I oczywiście, że jak Ojciec chce się zobaczyć z córką i
budować więź między dziećmi to pojedzie w sobotę i odwiezie w niedzielę...
(12h wyjęte z życia całej rodziny-sad

Czy nie byłoby bardziej OK, gdyby rodzic, przy którym zasądzone jest miejsce
pobytu małoletniego, w przypadku przeprowadzki z miejsca dotychczasowego
zameldowania dziecka, miał obowiązek współuczestniczyć w organizacji
transportu?

Eksia twierdzi, że Ona nie utrudnia. To prawda. W większości wypadków Młodą
możemy zabrać. Zgodnie z twierdzeniem Eksi możemy również zakupić kartę tele
grosik, żeby taniej dzwonić do dziecka na komórkę (i nie potrzebny Skype).
Obowiązkiem Eksi jest "nie utrudniać", a nie "wspierać"-sad

Wyjeżdżamy. Raz na dwa tygodnie Młoda może do nas przylatywać na weekend
(Tata stawia bilet lotniczy), ale to wymaga dowiezienia i odebrania dziecka z
lotniska przez Eksię (70 km w jedną stronę = 280 km raz na dwa tygodnie). Po
pięciu latach naszych 1200 km wycieczek Eksia na lotnisko jeździć nie musi.
Cena takiej decyzji?
Zostanie sama:
- z nastolatką w trudnym okresie buntu
- z Ojcem na telefon, który nie mając szans zweryfikować jak naprawdę
zachowuje się Młoda i znając tylko Młodej wersje wydarzeń będzie brnął w
przekonanie o braku kompetencji wychowawczych Matki,
- z facetem, którego konflikt z Młodą eskaluje
- z manipulacjami ze strony Młodej (Tata powiedział...)
- z rolą tej złej i czepliwej, bo wątpię, żeby przy jeszcze żadszych
kontaktach M. miał ochotę na cokolwiek poza cieszeniem się obecnością Młodej
- z opinią, która coraz bardziej będzie utrudniała kontakty towarzyskie w
rodzinnym mieście (prowincjonalna przyjemność w gmeraniu w cudzym życiu,
która pewnie przyspieszyła decyzję o przeprowadzce)
...
- z głębokim prekonaniem, że w świetle prawa "nie utrudnia"

Ile Młoda na tym straci? Kilka wycieczek, parę rodzinnych wydarzeń,
nieobecność na zdjęciach z tego okresu i szansę na wspólny front rodziców.

Oj, przykro mi...

Obserwuj wątek
    • ciemnanocka Re: i tak mi się przykro zrobiło-:( 04.10.06, 13:34
      echsad
      dobrze ze nasza Mala jest tylko 30km od nas...
      I moja exia chyba jest jednak aniolem. Beztroskim, zyczliwym i kochajacym caly
      swiat dookola.
      • braktalentu Re: i tak mi się przykro zrobiło-:( 04.10.06, 13:49
        A pamiętasz jakiego "stresa" złapałaś jak miała Was pierwszy raz odwiedzić-smile))
        A co? Znam wszystkie odcinki na pamięć-smile)))
        Nasza też nie jędzowata. Mogłam trafić gorzej. Tylko jakoś tak Jej się życie
        kiepsko układa i trochę na tym tracimy-sad Ale za to, że pazerną wiedźmą nie
        jest życzę Jej z całego serca, żeby Jej przyjaciel przeszedł głęboką przemianę
        duchową, pryjaciółki nie obrabiały za plecami, szef zaproponował stanowisko za
        godziwe pieniądze w godzinach od 8:00 do 16:00 i w biurze 5 minut od mieszkania
        (super okazji na rynku), a córcia pokochała ład i porządek (czego i sobie życzę
        też-smile)). Ech, taka się czuję teraz dobra i wspaniałomyślna-smile Tak, to
        zdecydowanie lepsze od tych szpilek w wosku-smile)) Ciemnanocko masz na mnie takie
        dobry wpływ.
        A jak samopoczucie? Twoje i Minizdechlaczka też.
        • ciemnanocka Re: i tak mi się przykro zrobiło-:( 04.10.06, 21:22
          Wiesz, bo juz gdzies pisalam. Najgorsze jest nieznane. Jak kogos nie znasz, nie
          widzialas, to wyobrazasz sobie nie wiadomo co. A jak juz poznasz, to
          stwierdzasz, ze no dobra, łydki to ona ma dużo chudsze, ale za to fatalnego
          pryszcza na nosie i w ogóle cere jakąś taką...smile)
          Ale mimo wszystko jestem zazdrosna nie o nią, ze moj chlop moglby cos z nią
          tego, ale o czas. Ale byla awantura jak sie mala wypaplała, ze byli w takim
          jednym sklepie w drodze do domu od lekarza... Oj biedny byl moj chlop!wink

          A Minizdechlak rosniewink juz ma jakies 8cmwink
          A ja w przerwie pisania kolejnej pracy na moje cholerne studia se wywnetrzniamsmile
          • braktalentu Re: i tak mi się przykro zrobiło-:( 05.10.06, 08:46
            Ja naszą znam-smile A najfajniejsze jest to, że tego fatalnego pryszcza na nosie
            zauważył M i już sam na sam w domu opatrzył komentarzem godnym domorosłego
            mędrca "jak kogoś kochamy to wydaje nam się najpiękniejszy na świecie, a jak
            już nie kochamy to człowiek dopiero zaczyna zauważać... " i tu nastąpiły opisy
            tego co zauważył, które to opisy pozwolę sobie pominąć-smile. Wiem, wiem, że to
            płytkie i małostkowe, ale miłe to było, no kurde miłe-smile)) , a z drugiej strony
            lepiej żeby nie przestał mnie kochać-smile))


            I ten czas... tak mało go wszyscy mamy dla siebie. Nie chcemy o tracić i
            dlatego na ogół ładujemy się do tego samochodu całą rodziną. Dziwię się troszke
            Ex. Tyra jak każdy. Widać gołym okiem i z opowieści Młodej jasno wynika, że
            przemęczona. I zamiast cieszyć się, że od czasu do czasu ma szansę na "sam na
            sam" z chłopem w romantycznej atmosferze, woli wzajemne żale i pretensje
            (głownie na tle konfliktu Młoda - facet).

            No i już mi trochę mniej przykro, bo dzień piękny.Dzieci rosną. Zęby też im
            rosną (głownie nocą), więc idę troszkę odeśpię-smile

            A Minizdechlaczek to kawał chłopa-smile)) Byleby nie chrapał po tatusiu-smile))
    • anastazjapotocka Re: i tak mi się przykro zrobiło-:( 05.10.06, 12:17
      Sytuacja Twojej rodziny przypomina mi do złudzenia kiedyś naszą z tym, że wtedy
      komórki były bardzo drogie, nie było internetu, a problemy były z założeniem
      zwykłego telefonu (początek lat 90).
      Ojca od córki dzieliło najpierw około 2000 km i 2 granice, później - około 700
      km. Córka męża przylatywała do nas samolotem za który płaciliśmy (nie było
      tanich linii) do lotniska też było te 30 km.
      Exia wyczyniała cuda, karani byliśmy za wszystko (mała jest teraz
      niedowytrzymaniatowaszwpływ!!!) Kara polegała na ucinaniu kontaktów z nami,
      wyszydzaniu prezentów (nieżyczęsobie czterech par butów w tym samym kolorze!!!).
      Szkoda wspominać, bo jeszcze teraz diabli mnie biorą. A prezenty od nas były
      najczęściej szybko sprzedawane pani na bazarku...
      Biedna mała. Pamiętam brzydkie ubranka w których chodziło dziecko. Nawet nie
      tanie. Po prostu brzydkie...
      Ex wykopała nawet za drzwi biedne małe kocię, które sobie przygarnęło dziecko...
      Za to teraz moja pasierbica ma 6 kotów: 2 swoje zasiedziałe, a 4 znalezione na
      śmietniku. Szuka teraz dla maluchów domu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka