biedziak1
02.11.05, 17:47
Witam
Przydarzyl mi sie wczoraj dosc niecodzienny wypadek, wiadomo swieto trzeba
bylo poodwiedzac rodzine... no wiec jechalem z cala rodzinka, auto zapakowane
piecioma osobami. po okolo 40 kilometrach jazdy z predkoscia okolo 140-150
km/h zjechalem na stacje, zatankowalem i ruszylem w dalsza droge. od razu
jakos poczulem ze dziwnie auto sie zachowuje. nie bylo czuc ze lepiej lub
gorzej ale roznica byla. na lekkim pochyleniu drogi rozpedzilem alfe do 170
km/h, sciagnalem noge z gazu i stalo sie. silnik zaczal buczec tak jakby
wogole nie bylo smarowania, po czym zgasl. ponowne jego odpalenie nic nie
dalo buczal dalej i stracil moc. po zatrzymaniu auta to samo. bylo slychac
silne klekotanie. gdy wyciagnalem miernik poziomu oleju to poszedl z niego
dym i przez jakies 10 minut kopcil.po godzinie odpalilem i klekotanie juz
bylo cichsze i niejednostajne, obroty w normie temperatura tez, tak samo
poziom oleju. nie wiem co to, olej byl moze stary, ale rozrzad wymieniany
niecaly miesiac temu, wraz z termostatem.domyslam sie ze przyczyn moze byc
wiele. najgorsze ze auto stoi 60 kilometrow od domu a jutro czeka mnie jego
holowanie:( a tak pieknie jechala...