sherlock_holmes
06.02.10, 18:57
Się mi dziś urodziła druga córa. W ub. tygodniu żona była u lekarki i ta mówiła, że jeszcze duuużo czasu mamy, ostatnie USG wskazywało na 6 marca, a tu zonk! Dziś miałem mieć od rana dyżur w pracy, a żona o 6.30 mówi, że chyba sie zaczyna. rano szybko dzieciaka do dziadków (30km w 22 minuty, strach się bać), potem w pracy otwarłem, zostawiłem info co i jak i zorganizowałem zastępstwo - i po żonę. Do szpitala mieliśmy 32km, dojechaliśmy w 25 minut. Jeśli fotoradary w dzień robią zdjęcia bez błysku, może być ciekawa kolekcja... W każdym razie 32km przejechaliśmy w 25 minut, jechałem tak, że w "uwaga pirat" zarobiłbym pewnie z 200pkt (nie żartuję) - ale bez choćby jednej niebezpiecznej sytuacji. Dojechaliśmy do szpitala, na izbę rpzyjęć z izby zaraz lekarka wypada biegiem po położną z łózkiem (noszami) i ...za 15 minut Maja przyszła na świat! NIGDY nie jechałem tak szybko i nie wiem czy bardziej przeżyłem drogę czy sam poród. W każdym razie MAzda zrobiła naprawdę świetne zawieszenie - zakręt przy 120km/h i nagłych dwóch garbach nie robi na niej żadnego wrażenia.
Przy okazji chciałby mserdecznie pzodrowić dwóch ćwoków w stalowym Focusie z anteną CB na dachu, którzy próbowli mnie zepchnąć z drogi nawet gdy krzyczałem do niech z boku oprzez szybę że jedę z żoną do porodu. Oraz spasionemu policjantowi z Kii ce'ed nr boczny G152, który stał na światłach - podjechałem i spytałem przez okno czy mogę pojechać na czerwonym, bo żona rodzi - na co on odparł "chyba pan zwałiował".
Wiem, że w Niemczech pojechałby przed nami na sygnale do szpitala, u nas musiałem stać na pustej drodze na czerwonym świetle...
Teraz troche się muszę odstresować, jedno Desperados już pękło, jeszcze jakieś Grolsche czekają :) Zdrowie Mai!