wsteczny.bieg
29.03.10, 12:06
Toyota Land Cruiser vs. Nissan Navara – okiem użytkownika
Na wstępie zaznaczam, że porównanie jest subiektywne i nie stanowi porównania
w rozumieniu K.C. ;).
Powód, który skłonił mnie do tego wystąpienia jest następujący: Pomimo, że to
dwa zupełnie różne samochody, zostały zakupione do naszej firmy w tym samym
celu. Z racji wykonywanej pracy równie często jeżdżę w terenie (w warunkach
budowy) oraz w delegacje, na konferencje etc. ( w warunkach hotelowych).
Samochód ma więc sprawdzić się w średnio trudnym terenie (reduktor niezbędny)
oraz być wygodny w przypadku dalszej trasy.
Ponieważ od jakiegoś czasu toyota jest w serwisie od ok. 3 tys km - jeżdżę
wspomnianym nissanem.
Porównywane samochody:
Toyota Land Cruiser LC120 3.0 D4D 2003 i Nissan Navara 2.5DCi 2009
1. Silniki, przeniesienie napędu i zawieszenie.
Silnik Toyoty 3.0 D4D wraz z czterobiegowym automatem jest zdecydowanie za
słaby (163KM). Owszem, pozwala na sprawne poruszanie się jednak skrzynia
reaguje dosyć wolno, a samemu silnikowi ewidentnie brakuje mocy. Stały napęd
na 4 koła i VSC pozwalają na sprawne i pewne pokonywanie zakrętów, jednak ze
względu na bardzo miękkie zawieszenie trzeba uważać i nie przesadzać z
prędkością. Samo zawieszenie (pomimo regulacji twardości i wysokości tyłu)
jest zbyt miękkie i samochód kołysze się jak szalupa na morzu. W warunkach
terenowych Toyota LC120 czuje się jak ryba w wodzie. Stały napęd na 4 koła,
reduktor i blokada międzyosiowa powodują, że samochód dzielnie prze do przodu
nawet zatopiony w błocie po drzwi. Dodatkowo wspomaganie zjazdu ze wzniesień
(DAC) sprawia, że w terenie trudno mu cokolwiek zarzucić.
Silnik Nissana to chyba? francuski DCi o poj. 2,5l. zestopniowany z 6 biegową
manualną skrzynią biegów. W tym przypadku również brakuje mocy (174KM),
natomiast poszczególne przełożenia są fatalnie dobrane na niskich biegach (za
krótkie). Wyżej jest zdecydowanie lepiej. W przypadku nissana standardowo mamy
do dyspozycji RWD z dołączanym przodem, reduktorem i blokadą tylnej osi. Tylne
zawieszenie (resory piórowe) są właściwym rozwiązaniem dla tego typu pojazdów,
jednak mało komfortowe. Samochód dobrze prowadzi się na suchej nawierzchni, a
w przypadku zabrudzonej tylna oś ma tendencję do uślizgiwania się. Napędy
można przełączać do 100km/h.
Pomimo dobrego „uzbrojenia” w teren są pewne mankamenty. Średnica zawracania
wielkości orbity księżyca bardzo utrudnia manewrowanie (również na
parkingach). Duży rozstaw osi powoduje trudniejsze pokonywanie przeszkód.
Oba samochody mogą z powodzeniem ciągnąć trzytonowe przyczepy.
2. Wyposażenie i komfort
Oba samochody są podobnie wyposażone i nie ma tu specjalnych różnic.
Co do komfortu jazdy:
Toyota ma zdecydowanie więcej miejsca, większy zakres regulacji foteli i
kierownicy.
Jeżeli polubi się ten efekt „szalupy” samochód staje się naprawdę komfortowy.
Niestety przy prędkościach autostradowych daje znać o sobie tylko 4 biegowy
automat i szerokie (265mm) opony.
W przypadku Nissana trudno mówić o komforcie. Dość twardo zestrojone przednie
zawieszenie i resorowana tylna oś, powodują że auto podskakuje jak ping pong.
Poziom hałasu również nie zachwyca (wielki pionowy przód, prawie pionowa
przednia szyba). Na tylnej ławce (ciężko tu mówić o fotelach) nie jest
wygodnie. Parkowanie też nie należy do przyjemnych (ze względu na średnicę
zawracania). Co prawda są czujniki parkowania, ale wiecznie zabrudzone po
jeździe w terenie cały czas piszczą i nic nie dają. Za to ogromne lusterka w
obu samochodach są świetne.
3. Ekonomia i serwis
Spalanie bardzo zbliżone (w cyklu mieszanym) oba samochodu w ok. 9,5l/100km.
Ponieważ nie znam jeszcze kosztów serwisu nissana napiszę tylko o toyocie.
Finansowy koszmar. Ceny serwisu i części w ASO są astronomiczne. Do tego
często padające czujniki wysokości zawieszenia, nawalające elektronika
powodują że koszty rosną w ogromnym tempie.
4. Podsumowanie.
Pomimo, że Nisssan jest prawie o dekadę nowszy, wybrałbym jednak starszego
LandCruisera.