edek40 Re: Sandomierz. Brak słów 10.06.10, 10:42 Ano, brak. Mi ciagle chodzi po glowie jedna rzecz - ubezpieczenie. Zalozmy, ze obywatel je posiada. Ubezpieczyl sie od wszystkiego co przyszlo mu i ubezpieczycielowi do glowy. A potem razem z jego ubezpieczona nieruchomoscia, jak winda zjezdza po osuwisku jego ziemia. Ciekawe co na to ubezpieczyciel? Albo w Swiniarach, gdzie prad wody usunal z pola lub nawet kilku pol cala zyzna warstwe gleby, nanoszac chaotycznie osady z Wisly. To chyba najgorszy wariant. Zalany dom z reguly nadaje sie do zamieszkania. Dom, ktoremu spierdolila ziemia spod fundamentow nie. A nowego nie ma gdzie postawic, bo cala dzialke szlag trafil. A chlop, ktory zyje z tego co da mu ziemia, ktora prad wody przeniosl sasiadowi, ktorego nie lubi? Ech... To nawet na pieniadze ciezko przeliczac. Odpowiedz Link
lexus400 Re: Sandomierz. Brak słów 10.06.10, 12:24 Jednym słowem przerażające to wszystko jest. Plony na polach, dzialki, domy, firmy, samochody, miejsca pracy eeeech:(( Odpowiedz Link
marekatlanta71 Re: Sandomierz. Brak słów 10.06.10, 14:30 www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100609/POWIAT0109/587095046 Odpowiedz Link
akordex Re: Sandomierz. Brak słów 10.06.10, 16:13 Pomagasz ludziom z Sandomierza?:) Bo to chyba Twoi krajanie... Odpowiedz Link
civic_06 Re: Sandomierz. Brak słów 11.06.10, 16:38 Tragedia... Ja pochodze z sasiedniego Tarnobrzega. Moj dom rodziny ucierpial bardzo nieznacznie. Zalane podworko, piwniczka, speczniale parkiety. Kolega mieszkajacy 200m od mojego domu mial u siebie poltora metra wody. Mozna powiedziec, ze sie udalo... Nikt nigdy nie slyszal o powodzi w moim miescie, a woda zalala teraz dwukrotnie obszar kilkudziesieciu kilometrow kwadratowych pomiedzy Sadnomierzem, Tarnobrzegiem i Stalowa Wola... Odpowiedz Link
ernest_linnhoff Re: Sandomierz. Brak słów 11.06.10, 19:41 Byłem na terenach ktore zostaly zalne w wyniku przerwania walu w Swiniarach. Wyglad domow, gdzie woda byla pod sam sufit jest przygnebiajacy, zreszta co tu duzo pisac, tragedia i tyle. Ale mam tez inne spostrzezenia: jest duza pomoc instytucjonalna i nieformalna; w tej miejscowosci co bylem, byla kiedys kolonia tzw "Olędrów" ktorzy zajmowali sie osuszaniem pol itd. I to byli fachowcy - swoje domostwa budowali na usypanych gorkach, na takiej wysokosci, ze woda ktora wylala, nie zagrazala mieszkancom, a przy domostwach byl stawek powstaly w wyniku wybrania towaru na usypanie gorki; jest duzo ludzkiej bezinteresownej pomocy co jest bardzo budujące ze nie zyje jeszcze w czasach gdzie kazdy patrzy tylko jak kogo wyd...ć Te tereny nawiedzila powodz w 81r., ale wtedy sytuacja wygladala tak, ze w Krakowie bylo w zime +2 st. C, a w Gdansku -20. Rzeka zamarzała "w gore". Dla przykladu, tu kiedys były pola, a teraz jest 6 m wody. Odpowiedz Link