Dodaj do ulubionych

Hyundai Getz

23.11.10, 02:58
Mialem okazje spedzic wczoraj caly dzien za kierownica tego samochodu i szczerze wspolczuje ewentualnym wlascicielom tego wyrobu samochodopodobnego. Silnik ciagnal dobrze tylko na jedynce, co bylo tym bardziej dziwne ze skrzynia byla bardzo nisko zestopniowana - na 5'tce 3000 obrotow przy 100 km/h. Proby wlaczenia 6'stki i ograniczenia ryku silnika konczyly sie strasznym zgrzytem - tak, kilkukrotnie zmienilem na wsteczny. Zawieszenia jak pileczka do pingponga, do tego samchod krotki i waski wiec najmniejsza nierownosc (a w Santiago drogi sa raczej bardzo kiepskie) powoduje przechyly. A te powoduja skrzypienia i trzeszczenia plastikow. Plastikow przy ktorych jakosc Chryslera 300 to superluksus. Obrotomierz byl, ale wskaznika temperatury juz im bylo szkoda zainstalowac, co biorac pod uwage ze w gorach bylo cieplo i ze jedyny bieg na ktorym samochod chcial jechac to byla jedynka, bylo dosc klopotliwe. Na szczescie zainstalowano dobrej jakosci uklad do hamowania silnikiem z gorki - nosil nazwe A/C i poza tym ze samochod hamowal znacznie lepiej silnikiem, to jakiegos powazniejszego wplywu na temperature w srodku nie mial. Dla podejrzewajacych ze dostalem jakiegos zdezelowanego trupa - samochod byl nowy - mial tylko kilka tys. km przejechane. Siedzenie to temat na osobne narzekanie - pokryte jakims materialem scierno-szmatowym, niesamowicie krotkie i zaprojektowane dla ludzi o kanciastej pupie. Zreszta bez regulacji wysokosci i tak dlugosc nie miala znaczenia, bo pomimo odsuniecia do konca i tak mialem kierownice miedzy kolanami. Kierownica chuda i twarda jak z rurki do wody. Zero czucia samochodu. Hamulce jak gabka. System przewietrzania z gatunku duzo huku, zero wiania. Okno kierowcy sie automatycznie otwieralo do konca, ale zamykajac juz trzeba bylo trzymac guzik. Centralny zamek wydajacy dzwiek jakby sie cos psulo. Szyby nietermiczne = pojazd sie nagrzewal do przerazliwych temperatur, co w polaczeniu z klima ktora wlasciwie nie dzialala a do tego powodowala ze nawet na jedynce za bardzo nie ciagnal dawalo niezwykle wrazenie jazdy w piekarniku.

Tak, byly tez zalety - zrobilem nim potezny kawalek a spalil doslownie butelke benzyny. Druga zaleta bylo to ze pomimo raczej sadystycznego traktowania dowiozl mnie na spora wysokosc walczac z szutrowa droga na ktorej co wieksze kamienie byly rozmiarow tego malenstwa. I zawiozl mnie spowrotem do domu.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka