Dodaj do ulubionych

się wyżalić muszę

14.03.11, 10:40
ogólnie jest tak; jakby płacili nam za charki, smarki, dundle z nosa i inne wydzieliny w kolorze zielonego groszku to moja familia należała by do krezusów.
gdześ tak od końca stycznia borykamy się z różnego rodzaju infekcjami grypopochodnymi. zaczeło się do pociech. tagedii nie było, bo ani wielkich temperatur, ani rzęsistego kaszlu, a tylko dundle z nochala i stan podgorączkowy, ewentualnie pochrząkiwanie. osłuchowo u lekarza spoko. więc biegamy już tak od ponad miesiąca z żoną, dzierżąc w jednej dłoni ten szwedzki wynalazek od nazwie Frida do odsysania baboli i gili z nosa, a w drugiej wodę morską do zasikania. idą do tego oczywiście różne syropki, na rozrzedzenie, ale kiedy wreszcie zaczęło być widać światełko w tunelu, bo tośka poszła dziś do przedszkola, a mania już jest w oczach mocniejsza, rozłożyło lubą i mnie. i to do tego stopnia, że (chyba nie dacie wiary) nie wypiłem już od piątku piwa! za to jak idę z rana do łazienki i zaciągam, by następnie wypluć to, wierzcie mi, zlew o mało co nie pęknie, a raz nawet się przestraszyłem, czy mi czasami migdał nie wyleciał!
luba idzie dziś na L4, a u lekarza będzie znów problem, bo ona wciąż karmiąca jest i nie bardzo może coś konkretnego wziąźć.
a wracając do Fridy, czyli odsysacza baboli. dla niewtajemniczonych; jest to taki jakby pisak z długim wężykliem - pisak przytyka się do nosa dziecka, wężyk wkłada do swojej buzi i ssie ile fabryka dała. mania jest już taka cwana, że samemu ją odessać naprawdę trudno. w sumie jej się nie dziwię, bo to dziwne uczucie - wiem bo robiłem sobie sam; włożyłem niby pisak do swojego nosa, a wężyk do ust i sam siebie osessałem! trochę nieprzyjemne ale ulga natychmiastowa. więc trzeba na niej (Mani) siąśc okrakiem, kolanami przydusić lekko dłonie, bo umiejętnie się opędza, jedną ręką trzymać za, będącą w nieustannych unikach bocznych głowę, i przytykając do nosa Fridę odessać... ale ale to nie wszystko, bo Mania robi się czerwona i wstrzymuje oddech, więc nie ma cugu z buzi do nosa i babole nie polecą, więc dodatkowo trzeba jej włożyć kciuk w usta, a ma już dwa zęby i potrafi lekko kąsnąć... słowem ogólnie mamy przerypane...
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 11:13
      Wyrazy.

      Moje paskudy, jak na razie, bez wiekszych problemow. W styczniu junior mial gluta po pas. Mocno kaslal, ale nic wiecej, wiec zaden lekarz nie chcial go leczyc. Przyjelismy do wiadomosci, okresowo mierzylismy temperature.

      Sam juz nie wiem co o tych moich sadzic. Generalnie to to zdrowe, az dziw. Dotychczas wiazalem to z tym, ze wciaz pale w domu wylacznie kominkiem i zdarzaja sie poranki, gdy mamy w domu 12 stopni. Dzieciom to absolutnie nie przeszkadza, a organizm niewatpliwie zyskuje na krzepie. Znajoma, ktorej dzieci chorowaly bez przerwy, postanowila obnizyc temperature w domu. Dotychczas utrzymywala 22-23 stopnie!!! Skad ona miala na to pieniadze!!! Dzieci nieco mniej choruja, ale nie na tyle, aby wyciagac daleko idace wnioski.

      I teraz dochodzimy do tego, co onegdaj przeczytalem w necie. Otoz bodaj wloscy mozgowcy powiazali ogolna odpornosc organizmu, w tym alergie, z czystoscia w domu. Znajoma ma w domu sterylnie. Ja, hmmmmmm.... Zonie powiedzialem, ze skoro mamy troje dzieci, dwa koty i tesciowa to dokladnie posprzatamy dopiero jak dorosna dzieci, bo za duzo blota wnosza...

      Nie mam pojecia co dziala tak na moje dzieci. Raczej nie geny - polowica w dziecinstwie nie byla okazem zdrowia. Jesli zalozyc, ze to ja bylem sprawca tych ciaz, to rowniez nie, bo chorowalem bezustannie.
      • bassooner Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 11:21
        czystość w domu... hmm... staramy się ale to walka z wiatrakami, czasami koty z kurzu z pod kanapy dorastają wielkością do naszego kastrata... więc to chyba nie to. przyznam się, że spanikowaliśmy ze spacerami i przy byle katarze trzymaliśmy pociechy w domu. już od kilku dni wywlekamy je za chachoły na ogródek, rowerek itd... zobaczymy.
        jedn plus że jak na razie radzą sobie bez antybiotyków i wychodzę z założenia, że po takiej walce będa mocniejsze na przyszłość.
        aha... krople homeopatyczne do nosa Euphorbium faktycznie odtykają nos!
        • edek40 Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 11:29
          > jedn plus że jak na razie radzą sobie bez antybiotyków i wychodzę z założenia,
          > że po takiej walce będa mocniejsze na przyszłość.

          Antybiotyk to zlo konieczne. Moja najstarsza tak ocwiczyli z nadmiernym podawaniem, ze niezle spaprali jej przewod pokarmowy. Teraz antybiotyk u nas w domu to wielka rzadkosc. W zeszlym roku, wlasnie starsza, po raz pierwszy po 8 latach, dostala. Podzialal tak, ze rano byla trupem, ktory trzeba bylo zawlec do lekarza, po poludniu byla juz zdrowa.
          • dgr Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 12:08
            Popieram z całego serca. Mój syn przez antybiotyk ( zaaplikowany powtórnie, bo pierwsza seria nie dała rady infekcji ), stracił ( zostało całkowicie wycięte ) jelito cienkie.
            • edek40 Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 12:12
              > Popieram z całego serca. Mój syn przez antybiotyk ( zaaplikowany powtórnie, bo
              > pierwsza seria nie dała rady infekcji ), stracił ( zostało całkowicie wycięte )
              > jelito cienkie.

              Ufff. Nasza mala leczylismy ze dwa lata. Lekarze ocipieli dokumentnie. To bylo nasze pierwsze dziecko i do tego wczesniak z bardzo niska masa urodzeniowa. Balismy sie o nia, wiec przyjmowalismy do wiadomosci, ze katarek u takiego szkraba to smierc i potrzebny jest antybiotyk...

              Teraz nasza nadworna lekarka juz pamieta, ze nasze dzieci przyprowadzamy glownie w celu osluchania. Jesli zas trzeba jednak antybiotyk, to sama z siebie przeprowadza agitacje z motywacja.
      • emes-nju Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 11:33
        edek40 napisał:

        > wloscy mozgowcy powiazali ogolna odpornosc organizmu, w tym alergie, z czystoscia w
        > domu. Znajoma ma w domu sterylnie. Ja, hmmmmmm...

        Nie wierze, zeby ktos mogl miec w domu wiekszy syf niz ja! :-D

        Nic nie ujmujac zdolnosciom Twoich dzieci i tesciowej, troche blota, to nic w porownaniu do trojki non stop napieprzejacych sie trzech kotow. Kotow, ktore przy okazji potrafia rozwlekac po chalupie swoje zarcie - to nie koty, to swinie.

        Syf bylby oczywiscie do opanowania, ale ostatnio w ogole nie znajduje czasu na sprzatanie. W tygodniu, jak w tygodniu - po czasem nastu godzinach na zakladzie czlowiek chce sie tylko uwalic przed TV i obejrzec jakas glupote (najlepiej "Dwoch i pol" czy "Moja rodzinke" - od biedy jakies "Top Gear"). A weekendy... Od poltora miesiaca nie mialem ani jednego do dyspozycji. A w sobote, kiedy zdarzyl sie pierwszy dzien, kiedy mialem czas, obezwladnily mnie przecudne okolicznosci przyrody i pojechalem na caly dzien "szukac" wiosny". Znalazlem. A syf w domu pozostal :-)
        • lobuzek1 Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 11:48
          Bass, dokładnie wiem co czujesz. U nas problemy rozpoczęły się 18 listopada,gdy Inga z ospą wylądowała w szpitalu. Potem Aśka miała ospę i po wyleczeniu chroniczne infekcje itp. związane z obniżeniem odporności po ospie. Chyba wychodzimy na prostą, udało się za pomocą baniek i inhalacji (znaczy się nebulizacji). Niestety Asia raz musiała dostać antybiotyk, za drugim razem udało się bez, choć lekarka kazała, ale inhalacje przyniosły szybką ulgę, Inga jechała głównie na bańkach. Mam nadzieję, że już się choroby skończą. Mnie na szczęście nic nie bierze, ale pewnie przez basen i tran, którego jestem zwolennikiem.
          • edek40 Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 12:07
            > lekarka kazała, ale inhalacje przyniosły szybką ulgę

            Junior rowniez to mial. Nie przypuszczalem, ze roczne dziecko moze tak uciekac...

            Ale to rzeczywiscie dziala.
    • marekatlanta71 Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 12:49
      Przeczytałem Twój post jedząc płatki owsiane przy śniadaniu i mało co nie puscilem pawia :(
      • edek40 Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 12:57
        > Przeczytałem Twój post jedząc płatki owsiane przy śniadaniu i mało co nie pusci
        > lem pawia :(

        I to potwierdza stara madrosc ludowa, aby nie czytac przy jedzeniu :)
        • bassooner Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 13:55
          edziu masz 12 stopni z rana w chałupie? jesteś prawdziwym hardkorem!

          ale coś z kaszlem jest na rzeczy - własnie wróciłem od pani notariusz i ta przy odczytywaniu aktu darowizny musiała wyjść ze trzy razy z pomieszczenia i się wycharkać!
          nic tylko powiedziałem, że spoko i ją całkowicie rozumiem, a o połówce żaby co ją wycharkałem z rana raczej nie wspomniałem...
          • edek40 Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 14:29
            > edziu masz 12 stopni z rana w chałupie? jesteś prawdziwym hardkorem!

            No az tak zle nie jest. Moze ze dwa, trzy razy. Z reguly rano mam 14-15 stopni :))))

            Moja srednia latorosl, urodzona w pazdzierniku, zaczela nam gdzies na poczatku zimy miec klopoty z oddychaniem. Zatykalo biedactwo i takie tam. Objechalismy pol swiata. Bez wyraznych koncepcji. W koncu trafilismy do milej pani dochtorki (za taka kase moglaby jeszcze kawe i kremowke dodawac dla rodzicow). Zadala nam pytanie o temperature w domu. Stanelo mi widmo placzacych dzieci odbieranych zlym rodzicom przez opieke spoleczna w asyscie policji i dziennika Fakt. Przyznalem, ze zdarza sie, ze spada ponizej..... eeeeee...... 17 stopni. Na to pani ze spokojem odparla, ze dziecko ma wrodzona wiotkosc krtani, ktora lubi ciepelko. Gdy jest ciepelko, krtan jest mocno ukrwiona, wiec obrzmiala, a ze ma tendencje do zapadania sie, dziecko ma klopoty z oddychaniem. Zalecila obnizenie temperatury nawet do 12-14 stopni na stale. I wiesz co? Nie dosc, ze przezylismy (powiedzmy 14-15 stopni), to nie zanotowalismy najmniejszych infekcji ani u nas, ani u dzieci. A ze tesciowa wtedy jeszcze nie mieszkala u nas na stale, to nie notowalismy jej nawet w weekendy :) A ile oszczedzilismy na opale. Same plusy, a jedyna niedogodnosc to to, ze telewizje najlepiej pod kocykiem.
    • typson Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 14:58
      Frida ma jedną wadę - moj dzieciak dopiero niedawno nauczył się samodzielnie smarkać :/
      • edek40 Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 15:18
        > Frida ma jedną wadę - moj dzieciak dopiero niedawno nauczył się samodzielnie sm
        > arkać :/

        Nie wiazalbym jednego z drugim. Moj synek (2 latka) bardzo lubi przygladac sie, jak korzystam z toalety. Zdaje sie, ze strasznie go bawi, gdy cos ze mnie wycieka. Skoro oganianie sie od gowniarza bylo trudne, stwierdzilem, ze zrobimy z tego nauke. I co, myslisz, zaczal sikac jak facet? Raz tylko radosnie krzyknal "OOOOO, jajo!!!!"
        • bassooner Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 17:59
          fakt z tą fridą - Tośka sama kiepsko wydmuchuje, a raczej obciera to co zwisa... kurde podziwiam ile małe srale są w sanie wytrzymać, chodząc odundlane cały Boży dzień...

          a co do higieny w domu; właśnie się dowiedziałem, że umyłem zęby szczoteczką, którą moja ślubna szoruje zlew, płytki, a zdarzyło się że kibel w środku... i nie wiem co gorsze, bo moja co to ją z rana wyrzuciłem do kubła, była chyba w gorszym stanie, niż ta od kibla... ;-(((
          • mrzagi01 Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 18:29
            Nie opowiem wam jak nauczyłem młodego smarkać w chusteczkę, bo skończyło by to się donosem do rzecznika praw dzieci, albo i dalej ;) Dość powiedzieć że najlepsze garnizonowe tradycje świata zlały się w jedną i podziałały ;)
          • pizza987 Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 18:39
            Moje dziecko od prawie samego początku było traktowane fridą, ale w wieku ok. 2,5-3 lata już spokojnie dmuchała co nieziemsko zaskoczyło i nas i lekarzy bo jako ze ma wadę słuchu to dmuchanie (nosem czy jamą gebową) to już wyższy skill ;)

            Pola tez jest w miarę mozliwości wychowywana bez antybiotyków, jednak czasem trzeba uzyć. Jednak nasza lekarka wie ze antybiotyk to w sytuacji ekstremalnej i stara się uzywac innych metod. Zatem antybole ida może raz do roku...

            Co do odpornosci: Pola pierwszy rok przedszkola przechorowała bardzo, od drugiego roku poprawa znacząca, jednak od 1,5 roku walczymy z niezbyt mocna astmą, ale wziewów nie musimy stosować cały czas. Musimy tylko pamietac zeby nawet samemu osłuchiwać oskrzela (lekarka poduczyła takiego działania przy użyciu własnej małżowiny usznej) i w razie odpowiednich szumów mamy się zgłaszać.

            Temperatura w domu to ok. 19 stopni, a czasem nieco mniej. Za to u szwagrów bywalo ok. 27-29 st. C co dawało efekt parzenia płuc w moim przypadku. Szczęśliwie rzadko tam bywałem, a teraz jak wynieśli się z bloku do własnego kanadyjczyka z ogrzewaniem kominkiem i/lub prądem wprowadzili zimny wychów. Ale szwagrowata lubiła i lubi cieplo, więc ciekaw jestem co zrobia dalej ;)
            • bassooner Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 19:30
              kurde właśnie zmierzy zmierzyłem temperaturę u nas na piętrze i mamy 23 stopnie a czasami, w niektórych miejscach dochodzi do 23,7.... chyba trochę za ciepło... ale na noc wietrzymy i skręcamy kaloryfery!
              • franek-b Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 20:49
                Jak mnie uczyli na studiach, 23 to temperatura tzw komfortu cieplnego. Taką temperaturę utrzymuje się w większości hoteli, statków na świecie. Okazuje się, że kolor skóry nie ma wpływu na to w jakiej temperaturze człowiek czuje się najlepiej.
            • franek-b Re: się wyżalić muszę 14.03.11, 19:30
              No to się zrobił wątek o chorobach :-) a tutaj trzeba Bassa pocieszać!
              Bassie drogi, będzie lepiej, na pewno:-) Trzeba tylko założyć wątek do kciukotrzymaczy i będzie git :-) W każdym razie ja trzymam już (bez wątku dedykowanego).

              A w temacie chorób, to moja mała jest alergiczką od urodzenia + nietolerancja białka. Karmiona piersią, oznaczało to dla Żony totalną dietę (wszystkie dukany się chowają), w zasadzie mogła jeść chleb z dżemem, ziemniaki, niektóre warzywa. Frida (nie wiedziałem, że się to tak nazywa) była od początku, od jej roczku praktycznie już nie jest używana. I co ciekawe ma rok i 7 miesięcy i tylko raz była chora, powoli alergia jej przechodzi, choć wciąż takie rzeczy jak jajko czy mleko są niedostępne.
    • sven_b Re: się wyżalić muszę 15.03.11, 11:07
      Panowie, z doświadczenia. Przy nawracających lub przewlekłych infekcjach górnych dróg oddechowych czyli gardła, zatok i nosa warto pominąć lekarza I kontaktu i udać się do laryngologa. Ten pierwszy b.często daje lek (antybiotyk) o szerokim spektrum działania czyli na wszystko i na nic (jak z oponami całorocznymi). Powodem nawrotów może być krzywa przegroda nosowa, przerośnięty migdał lub obrzęk zatok. W te miejsca pediatra zwykle nie zagląda.
      • lobuzek1 Re: się wyżalić muszę 15.03.11, 13:10
        U nas laryngolog patrzył ciągle do uszu, bo pediatra ma na tym punkcie fobię i na szczęście nic nie znalazł. Tak czy inaczej, beznadziejna sprawa z tymi antybiotykami, znalezienie lekarza który da je w ostateczności to jest trudna sztuka, bo jak ostatnio stwierdziła lekarka z przychodni, da profilaktycznie antybiotyk, co mnie powaliło. Tak czy inaczej - nam udało się wyjść z zapalenia oskrzeli bez antybiotyku inhalacjami i syropkami, choć to trochę trwało.
        • edek40 Re: się wyżalić muszę 15.03.11, 13:16
          > , bo jak ostatnio stwierdziła lekarka z przychodni, da profilaktycznie antybiot
          > yk, co mnie powaliło.

          A ja wychowalem moja lekarke :)
          • bassooner Re: się wyżalić muszę 15.03.11, 19:00
            u mnie jakoś na rejonie pediatra daje antybiotyk niechętnie...
    • rapid130 Re: się wyżalić muszę 15.03.11, 22:36
      Samemu opanowałem zielone dundle na przełomie roku, w ciągu niespełna 2 tygodni, chociaż wszyscy domownicy u mnie przechodzili je jak sztafetę.

      Wypunktuję:
      - chłodno w domu, zwłaszcza nocą w sypialni; ca. 17-20'C,
      - dużo picia, np. malinki ze spiżarki (z braku własnych wyrobów niezbędna jest zapobiegliwa babcia lub ciotka w wieku ponadbalzakowskim, która wytwarza i zaopatrzy), pół litra jogurtu naturalnego przed snem (takiego z prawdziwego mleka, a nie z plastikowej reklamowanej krowy), piwo :P, sok grejpfrutowy*, dużo klasycznego polskiego żarcia z przyjazną nam florą bakteryjną (kiszone ogóry, kapucha, etc.)
      - regularne inhalacje, olejki eteryczne do gorących kąpieli, etc.
      - nie przeszkadzanie ewentualnym stanom podgorączkowym, a nawet gorączkom, jeśli nie wchodzą powyżej 38,5'C.
      - Boże chroń przed Sratexami, czy Grypotabletami likwidującymi objawy, ale wtykającymi patyk w szprychy systemowi naprawczemu.
      - Wszystkie punkty powinny iść jednocześnie, jak zespół, regularnie i bez opóźnień jak przedwojenne polskie pociągi. :PPPP
      ___________________________
      * Tylko unikanie tabletek wszelakich zezwala na picie soku grejpfrutowego, którego bakcyle chronicznie nie znoszą. Niestety, łykanie tableciorów wymusza skreślenie go z menu. :/

      I pocieszę na koniec. Wygląda na to, że po wyleczeniu zyskuje się pewną krótkoterminową (kilka tygodni - kilka miesięcy) odporność.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka