simon921
01.04.11, 17:39
Jakiś miesiąc temu jakiś koleś skręcając w prawo wymusił na mnie pierwszeństwo skręcając w prawo na posesję jak jechałem rowerem ścieżką rowerową. Do kolizji nie doszło obaj trochę uciekliśmy i jakoś się udało wyhamować. Ale doszło do ostrej pyskówki po czym jeszcze kopnąłem w karoserię. I teraz za te moje nerwy trzeba zapłacić, bo pan znalazł minimetrowe wgniecenie (wg. mnie nie przezemnie - bo na błotniku, a sobie dam głowę obciąć, że kopnąłem w drzwi, ale on sobie znalazł 2 świadków).
Cóż oczywiście moja głupota, która notabene kosztować mnie będzie z 1500 peelenów. Ale może nauczy mnie to trochę się powstrzymywać z reakcjami. Choć nie da się ukryć, że w przypadku kolizji w takim przypadku dwóch aut kończy się połamaniem blach, a w rowerze połamaniem rowerzysty...