sherlock_holmes
06.06.04, 21:22
motoryzacja.interia.pl/news?inf=508812
O ile mi sie dobrze wydaje, gosc sam jest dawca nerek i stad jego artykul. Zreszta - nie pierwszy (i niestety pewnie nie ostatni:
motoryzacja.interia.pl/news?inf=509401 )
Szokuje sposob myslenia - jesli wszyscy motocyklisci mysla w ten sposob, powinno sie ich zamknac do rezerwatu, gdzie sami sie pozabijaja nawzajem i bedzie spokoj. Bo jesli kots w swoja jazde wkalkulowuje smierc, jest psychicznie chory. Tym bardziej, ze zazwyczaj jeszcze kogos innego wyprawi na tamten swiat...
I jedna uwaga techniczna: w wyscigach motocykli sciganci sa tak zabezpieczeni, ze upadek przy 200km/h konczy sie co najwyzej siniakami. Oczywisice nie porownuje tego do wbicia sie pod ciezarowke, ale w wielu wypadkach oslawione juz nerki moglyby przetrwac...