Dodaj do ulubionych

Prawa fizyki

26.06.04, 00:50
Wraca temat różnic drogi hamowania przy zmianie prędkości - tipper się wkurzył
przekonany, że zmyślam straszne liczby po to by straszyć innych.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=13565377&a=13743526
Uznałem, ze odpowiedź na to powinna wywołać nowy wątek, bo "zardzewiałe..."
już sięga setki wpisów.

No cóż, tipper - musisz wrócić do szkoły albo poczytać stare posty na ten temat.

Zapraszam na:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=9149976&a=9149976
Jak nie wierzysz mnie, to zapytaj SH.

Należysz do sporej grupy kierowców, którzy nie wierzą, ze mała różnica kąta
wskazówki szybkościomierza niesie za sobą bardo poważne skutki w wypadku.

Teraz masz czas, to policz.
Na drodze będziesz miał sekundę...

Pozdrawiam,

Mejson
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Prawa fizyki 26.06.04, 01:08
      Hmmm....

      Cholera, nie chciało mi się liczyć, ale może faktycznei coś w tym jest...

      Ale z tym 130 ( z tamtego wątku ) to chyuba jednak przesada...

      Nawet jeżeli prędkośc się zmniejsza tym bardziej im dłużej hamujemy, to ten wykres musi się jakoś płynnie zakrzywiać.

      Bo skoro przy 100 km/h możemy zahamować w 40 m a ze 130 w 70 m, to ze 150 w jakieś 100 m przecież... Ale skoro ze 100 stajemy w 40 m to znaczy że po 60 m hamowania mamy prędkość 100 km/h. Czyli po 70 mamy prędkość  a nei 130 jak napisałeś.

      Ufff, już myślałem że źle policzyłem, choć przyznam że więcej to jest niż się spodziewałem. Ale i tak mój przykład dotyczył uderzania się pojazdów w ruchu a nie hamowania.

      Bo jeżeli o hamowaniu mowa, to ktoś jadący ze zbyt duiżą prędkością powinien zachować większy odstęp a to już osobna para kaloszy
      • tomek854 Re: Prawa fizyki 26.06.04, 01:11
        tomek854 napisał: > wania mamy prędkość 100 km/h. Czyli po 70 mamy prędkość mniej niż 100.[[[ Dałem znak mniejszości i mi zjadło ]]]  a nei 130 jak n
    • mejson.e5 Do Tomka 26.06.04, 11:57
      Nie chcę odpowiadać w "zardzewiałym" wątku na pytania tomka, bo tam już za
      ciasno ;-)

      No to po kolei!
      Uwaga!
      Będzie dużo cyferek...

      "Chodziło mi właśnie o to. O poazania różnicy prędkości. Jak ktoś jedzie 20 km
      szybciej to zmniejsza dystans, czyli walnie go z predkoscia relatyewnioe 5.5 m/s"

      120/h + 20% = 144/h

      Hamujecie awaryjnie - Ty zachowałeś odstęp 10 m za zderzakiem.
      Po 1 s on ma 90/h i przejechał 30 m, Ty 113/h i przejechałeś 36 m.
      Jesteś 4 m za zderzakiem...

      Po 1,3 s on ma 78/h i przejechał 36 m, Ty 102/h i przejechałeś ... 44 m.

      To znaczy, że od ułamka sekundy siedzisz w środku poprzednika z różnicą
      dwudziestu paru km/h! I dalej gnacie prawie osiedziesiatką.
      Trochę za szybko to się stało, co?
      W życiu stanie się jeszcze szybciej, bo z pewnościa dasz się zaskoczyć.
      Będziesz miał niecałą sekundę na ominięcie, bo hamować sam widzisz, że nie ma sensu.
      A bujnąłeś kiedyś autem przy 144/h?
      A co to jest 20%? Mały pikuś...
      Inaczej to brzmi niż 5.5 m/s, co?

      "Policz sobie z jaka predkoscia walnie Cie w kufer ktos jadacy 120 kiedy ty
      jedziesz 9- po suchej drodze i zaczynasz hamowac, a jaka to bedzie predkosc
      jezeli ty jedziesz 80 po mokrym a on dalej 120?"

      Dla suchego idealnego asfaltu policzę ale dla mokrego nie dam rady.
      Zakładam, że obaj hamują - ten z 90 i ten ze 120/h.

      Po sekundzie zwolnisz z 90 do 60/h i przejedziesz 20 metrow.
      I wtedy dostajesz dubla z tyłu od gościa, który w tym czasie zwolnił ze 120 do
      90/h i przejechał 30 metrów - więc Twoją odległość i te 10 metrów odstępu, jeśli
      go zostawił. Wali Cię z prędkością o 30/h większą i dalej suniecie sześćdziesiątka.

      "Oczywiscie. A jadac 20 % szybciej niz 20 na godzine droga hamowania wydluzy sie
      o dajmy na to o 3 m. (tak sobie strzelilem) Jadac
      20% szybciej niz 120 droga hamoania wydluzy sie o kilkanascie jak nei o
      kilkadziesiat."

      Droga hamowania z 20/h to zaledwie 2 metry, z 24/h to 3 metry, więc tylko o metr
      dłuższa, po 2 m. masz jeszcze 17/h.
      Ze 120/h to 60 m., ze 144/h - 85 m, po 60 m. masz jeszcze 82/h.

      "Po za tym takie myslenie prowadzi do skrajnosci: z jednej strony jezdzijmy
      3kmph bedzie super-bezpiecznie a z drugiej Korwin-Mikke ktory twierdzi, ze jak
      wszyscy beda jezdzieli dwa razy szybciej, to wtedy dwa razy szybciej beda u celu
      i w kazdej chwili w trasie bedzie 2 razy mniej samochodow. Dwa raqzy mniejszy
      ruch- to jest duzo bezpieczniej. I co? Niby tez racja :D"

      Przy 3/h będziemy waleni w kufer przez laski emerytów ;-)
      A co do głupot opowiadanych przez Korwina-Mikke, to pomijając jego charyzmę, o
      fizyce gówno za przeproszeniem wie - nie zapina pasów, to myślisz, że umiałby
      policzyć skutki swojego pomysłu o dwukrotnie szybszej jeździe?

      Ja tylko policzę drogę hamowania, ale siły zderzenia bocznego, gdy kilkadziesiąt
      km/h trzeba wyhamować na 20 cm grubości drzwi, to już Ci daruję.

      Droga hamowania z 50/h to min. 11 metrów, ze 100/h - 41 m. a po 11 m. ma się 90/h.

      Dwa a może nawet cztery razy szybciej.
      Do raju...

      "Owswzem, ale na początku się walnął. 130 to nie prawie 100. Dla Mejsona to
      akurat powinna być różnica bo ile jest droga hamowania
      ze stu a ile ze 130? :P"

      To już musisz Ty mi wyjaśnić, gdzie się wg Ciebie walnąłem, bo nie łapię.

      "Nikt nie jest doskonały"

      Nawet Mejson.

      Mam nadzieje, ze nie zmęczyłem was tą teorią.

      Bo w praktyce to na teorię już nie ma czasu...

      Mejson
      • tomek854 Od Tomka 26.06.04, 16:08
        Dobra Nejson, ale dalej nei wiem co masz przeciwko proscentowym mandatom.

        Bo przecież fakt że droga hamowania itrp itd ale np. na autostradzie możemy z założenia nie obawiać się przedszkolaków z piłeczką, więc tam wydłużenie drogi hamowania nie jest takie niebeszpieczne
      • jaki71 Bledy w zalozeniach. 26.06.04, 17:03
        Czytam, jeszcze raz czytam i jeszcze raz czytam i juz mi zaswitalo.
        Zalozenia twoje sa do dupy.
        Powiedz mi w jaki sposob mozliwa jest taka jazda:
        Gosc A jedzie 120km/h
        Gosc B jedzie 144km/h
        Gosc B jedzie za gosciem A 10m

        JAki
        • jaki71 Re: Bledy w zalozeniach - odpowiedz 26.06.04, 17:14
          Nie ma takiej mozliwosci zeby przy roznicy 24km/h komus udalo sie zachowac
          odstep 10m i ani go nie zmniejszajac ani nie zwiekszajac.
          Jak kogos doganiam z roznica ~25km/h to gdy moge wyprzedzam a jak nie moge to
          zwalniam do predkosci zblizonej do jego czyli + - 2km/h i jade za nim i raczej
          moja podswiadomosc utrzyma dystans troche wiekszy niz 10m. Zeby przy tej
          predkosci jechac komus na ogonie (twoje 10m) to juz trzeba sie postarac bo
          jadac uzywajac tylko mozdzka (czesc mozgu odpowiedzialna za czynnosci wyuczone
          jak np. poslugiwanie sie lyzka czy widelcem ale takze jazda rowerem czy
          samochodem) jest niemozliwe.
          Wieksze wrazenie na mnie robi sytuacja, gdy za mna te umowne 10m przy 120 lub
          wiecej jedzie dostawczak o masie okolo 3 ton. Moja droga hamowania ze 100km/h
          to obecnie srednia ~43m a zaden dostawczak nie zejdzie ponizej 70m. Przewaznie
          jak moge to uciekam a jak warunki nie pozwalaja to go puszczam bo chce zyc.

          JAki
          • art_0 Re: Bledy w zalozeniach - odpowiedz 27.06.04, 08:09
            jaki71 napisał:

            > Nie ma takiej mozliwosci zeby przy roznicy 24km/h komus udalo sie zachowac
            > odstep 10m i ani go nie zmniejszajac ani nie zwiekszajac.

            Ale jest mozliwe ze jedziesz te 144km/h i wyprzedasz wszystkich. Dojezdzasz
            (masz te umowne 10 metrow) do auta jadacego 120km/h i wtedy wlasnie na jezdnie
            wyskakuje pies, laduje latajacy talerz, niedopalek papierosa spada gosciowi od
            120km/h na gole cialo.... I wtedy co? Kupa panie dzieju. Kupa a wlasciwie
            worek. Czarny, plastikowy.

            pozdrawiam

            Art
            • jaki71 Re: Bledy w zalozeniach - odpowiedz 28.06.04, 10:20
              art_0 napisał:


              > Ale jest mozliwe ze jedziesz te 144km/h i wyprzedasz wszystkich. Dojezdzasz
              > (masz te umowne 10 metrow) do auta jadacego 120km/h

              To moze ja glupi jestem albo w innym swiecie zyje. Jesli wyprzedzasz to jestes
              obok niego. A jak zjechales za niego to jedziesz tyle co ten przed toba czyli
              ~120km/h

              >i wtedy wlasnie na jezdnie
              > wyskakuje pies, laduje latajacy talerz, niedopalek papierosa spada gosciowi
              od
              > 120km/h na gole cialo.... I wtedy co?

              On albo nie hamuje i sie nic nie zmienia. Albo hamuje a ja nie tylko lewym
              pasem mkne dalej swoje 144. A jesli bylem za nim to jesli mam refleks to walne
              go tak z roznica predkosci okolo 10 no moze 15km/h albo nie mam refleksu i
              walne go z roznica 20-30km/h.

              >Kupa panie dzieju. Kupa a wlasciwie
              > worek. Czarny, plastikowy.

              Zaden z tych przypadkow nie kwalifikuje sie na czarny worek.
              W zyciu pelno jest takich przypadkow i jakos trupow na kazdej prostej nie
              widuje (nie pisze ze malo sie st wypadkow smiertelnych na drogach).

              Nie pamietam czy Zasada czy inny polski raidowiec twierdzi ze jak jechac za
              kims to albo bardzo blisko albo daleko, nigdy tak na 10-20m. W pierwszym
              przypadku jesli dojdzie do kolizji to skutki sa minimalne, w drugim nie
              dochodzi do kolizji. W trzecim roznice predkosci robia sie tak duze ze skutki
              moga bys tragiczne.

              JAki
              • sherlock_holmes Re: Bledy w zalozeniach - odpowiedz 28.06.04, 17:42
                A ja nie rozumiem jednej rzeczy - jezeli wyprzedzam i wjezdzam w kolumne, to qw tym momencie juz HAMUJE. Zatem jesli ten, za ktorego wjezdzam, zaczyna hamowac, to odpada czas mojej reakcji - a juz hamujac zahamuje o sekunde wczesniej niz poprzednik - byc moze o te sekunde, ktorej by braklo.
                Nie rozumiem tych teorii - jedno, co do mnie przemawia, to roznica w drodze hamowania i predkosc z jaka uderza samochod w (wzglednie) NIERUCHOMY obiekt - czyli np. pieszego, dziecko czy samochody stojace w korku. Jezeli rozpatrujecie sytuacje dwoch samochodow poruszajacych sie, warunki sa troche inne. I tyle.
                Powtarzam - dla mnie wazne jest to, ze jadac np. 60km/h zamiast 50km/h walne pieszego z predkoscia 32km/h, podczas gdy jadac 50km/h zatrzymam sie.
              • art_0 Re: Bledy w zalozeniach - odpowiedz 28.06.04, 18:40
                O czym my mowimy? Ja o jednym, Ty o drugim. Nie chodzi mi o jazde w kolumnie,
                gdzie wyprzedasz pojedynczy samochod i chowasz sie do rządku aut. W takim
                wypadku roznica predkosci wynosi 10-15 km/h, bo o tyle (ze 120 do 135)
                rozpedzisz samochod na odcinku 30-50 metrow. Ja mowie o przypadku, gdy ktos
                ciagle wyprzedza auto za autem niezwalniajac - jedzie ze stala predkoscia
                wyzsza o te umowne 30 km/h.
                A co do "przykladu Zasady" to proponuje Ci zrobic cos takiego przy predkosci
                200 km/h - przeciez nic Ci sie nie stanie, najwyzej porysujesz sobie tylny
                zderzak. A takimi pierdolami jak uderzenie niecentralne (srodki cieżkosci i
                kierunek ruchu pojazdow nie beda w linii) ktore spowoduje obrot auta i
                dachowanie nie ma sobie co zawracac glowy...."przyklad Zasady" jest baaaardzo
                teoretyczny

                pozdrawiam

                Art
                • jaki71 Re: Bledy w zalozeniach - odpowiedz 28.06.04, 19:43
                  art_0 napisał:

                  > O czym my mowimy? Ja o jednym, Ty o drugim. Nie chodzi mi o jazde w kolumnie,
                  > gdzie wyprzedasz pojedynczy samochod i chowasz sie do rządku aut. W takim
                  > wypadku roznica predkosci wynosi 10-15 km/h, bo o tyle (ze 120 do 135)
                  > rozpedzisz samochod na odcinku 30-50 metrow. Ja mowie o przypadku, gdy ktos
                  > ciagle wyprzedza auto za autem niezwalniajac - jedzie ze stala predkoscia
                  > wyzsza o te umowne 30 km/h.

                  Jak wyprzedzam "auto za autem" to jestem obok i nie ma szansy byc za kims w
                  odleglosci 10m z roznica 30. Jak sie chowam to nie wazne czy po 1, 2,3, ... czy
                  po 10 samochodach to bede mial bredkosc taka jak ten z przodu i juz.

                  > A co do "przykladu Zasady" to proponuje Ci zrobic cos takiego przy predkosci
                  > 200 km/h - przeciez nic Ci sie nie stanie, najwyzej porysujesz sobie tylny
                  > zderzak. A takimi pierdolami jak uderzenie niecentralne (srodki cieżkosci i
                  > kierunek ruchu pojazdow nie beda w linii) ktore spowoduje obrot auta i
                  > dachowanie nie ma sobie co zawracac glowy...."przyklad Zasady" jest baaaardzo
                  > teoretyczny

                  Myslalem ze piszemy o "normalnych warunkach" czyli przekraczanio predkosci
                  dopuszczalnej o 20 lub 30km/h a nie o pedzeniu ponad 200km/h bo w tych
                  warunkach malo kto jezdzi za kims 10m.

                  Ale ja chce sie dowiedziec jak mozna za kims jechac 10m i miec od niego wieksza
                  predkosc o ~25km/h? Bo to dla mnie jest dalej niemozliwe.

                  JAki
                  • art_0 Re: Bledy w zalozeniach - odpowiedz 28.06.04, 20:23
                    > Ale ja chce sie dowiedziec jak mozna za kims jechac 10m i miec od niego
                    > wieksza predkosc o ~25km/h?

                    Jaki71 czy ty naprawde nie rozumiesz o co mi chodzi czy tylko probujesz za
                    wszelka cene zmienic temat dotyczacy skutkow zderzenia? Przepraszam, ale ja nie
                    wiem czemu sie do tego przyczepiles.
                    Wracajac jednak do Twojego pytania - jedziesz 100 km/h. Ja jade z tylu 136
                    km/h. Nasz odstep wynosi w chwili t0 na przyklad 100m. Poniewaz roznica
                    predkosci wynosi 36km/h czyli 10m/s powiedz mi jaki jest miedzy nami odstep po
                    9 sekundach (t1). I to wlasnie w chwili t1 teoretycznie postanowiles gwaltownie
                    zahamowac. Czy takie zdarzenie jest mozliwe? Oceny skutkow takiego spotkania
                    juz nie chce mi sie walkowac.

                    pozdrawiam

                    Art

                    P.S. Nie zamierzam twierdzic ze jezdze bezpiecznie i ze przy kazdym
                    wyprzedzaniu obliczam szybko jaka bedzie moja droga hamowania uwzgledniajac
                    czynniki takie jak cisnienie powietrza i naslonecznienie drogi, ale tym nie
                    mniej mam swiadomosc tego iz czasami mogloby byc krucho gdybym jechal o 10 km/h
                    szybciej.
      • kojonkoski Mocno wyolbrzymiasz skutki uderzenia. 28.06.04, 09:00
        We wspomnianym przypadku: 144 dojeżdżajšcy do 120.
        Nie ma co liczyć jakich? skomplikowanych wzorów. Różnica prędko?ci wynosi 24
        km/h i je?li obaj zaczynajš jednocze?nie hamować to różnica prędko?ci się nie
        zmienia. Skutek jest taki że drugi samochód przywali w pierwszy z prędko?ciš 24
        km/h.
        Siła uderzenia zależy od różnicy prędko?ci i nie ma znaczenia z jakš prędko?ciš
        się poruszajš.
        W tym przypadku skończyłoby się na wgnieceniu zderzaka i lekko maski.

        Takie uderzenie, jak opisałe? wyzwala 10-krotnie mniejsze siły niż w przypadku
        crash-testów euro-ncapu.
        Dla porównania jest to uderzenie o takich skutkach, jakby? wjechał w ?cianę z
        prędko?ciš 12 km/h.

        Ja wjechałem na rowerze w ?cianę z większš prędko?ciš i nic mi się nie
        stało. ;-)
        • undercover_brother Re: Mocno wyolbrzymiasz skutki uderzenia. 28.06.04, 11:14
          Jestes kolejnym czlowiekiem, ktory nie chce przyjac do wiadomosci faktu, iz hamowanie nie jest ruchem jednostajnie opoznionym. Nieprawda jest, ze naciskajac hamulec przy 200 km\h i 50 km\h (specjalnie taka roznice daje dla wyostrzenia sytuacji) bedziesz wytracal predkosc z szybskoscia 25 km\h na 10m (takie czysto abstrakcyjne dane - po prostu dla przykladu). Gdyby tak bylo, to hamowanie z 200 km\h byloby zwyczajnie dwukrotnie dluzsze niz ze 100 km\h i zamykaloby sie powiedzmy w 80 metrach (zakladajac ze nowe samochodu od setki do zera maja okolo 40m). Niestety doswiadczenie i fizyka wykazuja zupelnie cos innego. Polecam powrot do podrecznikow ze szkoly podstawowej.
          • kojonkoski Re: Mocno wyolbrzymiasz skutki uderzenia. 28.06.04, 11:48
            > Jestes kolejnym czlowiekiem, ktory nie chce przyjac do wiadomosci faktu, iz
            ham
            > owanie nie jest ruchem jednostajnie opoznionym.

            Rzeczywi?cie idealnych warunków nie ma (opór powietrza itd.), ale model
            opó?nienia jednostajnego jest dobrym przybliżeniem. Dlatego droga hamowania
            rosnie z kwadratem predkosci, bo liczona jest wg wzoru na droge w ruchu
            jednostajnie opoznionym: a*t^2/2

            > Nieprawda jest, ze naciskajac h
            > amulec przy 200 km\h i 50 km\h (specjalnie taka roznice daje dla wyostrzenia
            sy
            > tuacji) bedziesz wytracal predkosc z szybskoscia 25 km\h na 10m (takie czysto
            a
            > bstrakcyjne dane - po prostu dla przykladu). Gdyby tak bylo, to hamowanie z
            200
            > km\h byloby zwyczajnie dwukrotnie dluzsze niz ze 100 km\h i zamykaloby sie pow
            > iedzmy w 80 metrach (zakladajac ze nowe samochodu od setki do zera maja okolo
            4
            > 0m).

            Nie wiem skšd wytrzasnšłe? takie obliczenia. Ruch jednostajnie opó?niony, to
            ruch w którym tracimy jednostkę prędko?ci na jednostkę czasu, a nie na
            jednostkę odległo?ci.
            Stšd opóżnienie mierzymy w ( m/s/s = m/s^2 ) a nie ( m/s/m = 1/s). Polecam
            powrót do podręcznikow ze szkoły podstawowej.



          • etom Re: Mocno wyolbrzymiasz skutki uderzenia. 28.06.04, 15:05
            undercover_brother napisał:
            > Jestes kolejnym czlowiekiem, ktory nie chce przyjac do wiadomosci faktu, iz
            > hamowanie nie jest ruchem jednostajnie opoznionym.
            >
            > Gdyby tak bylo, to hamowanie z 200
            > km\h byloby zwyczajnie dwukrotnie dluzsze niz ze 100 km\h i zamykaloby sie pow
            > iedzmy w 80 metrach (zakladajac ze nowe samochodu od setki do zera maja okolo
            > 40m).

            Oj,troche namieszales :-))
            Wlasnie to co piszesz w drugiej czesci swiadczy,ze to jest ruch jednostajnie
            opozniony.
            • undercover_brother Re: Mocno wyolbrzymiasz skutki uderzenia. 29.06.04, 12:07
              Tak - jak przeczytalem to co napisalem to sam zaczalem sie zastanawiac co mialem na mysli :). Tak wiec grzecznie przepraszam i z pokora zasiadam do podrecznikow :).
      • etom Re: Do Tomka 28.06.04, 13:44
        mejson.e5 napisał:

        > A co do głupot opowiadanych przez Korwina-Mikke, to pomijając jego charyzmę, o
        > fizyce gówno za przeproszeniem wie - nie zapina pasów ....

        Korwin nigdy nie twierdzil,ze nie nalezy zapinac pasow.On tylko mowi,ze nie
        chce aby go do tego zmuszano przepisami - a to spora roznica.
        To tak samo jak z "gruba kreska" Mazowieckiego.
        Swoja droga,zawsze bylem ciekaw ,dlaczego tak czytelne - co do intencji -
        stwierdzenia sa przekrecane,ale widac taka jest ta POLITYKA.
        -
    • kieca (Sza)mania liczb 26.06.04, 13:28
      Albo ja jestem głupia baba (chociaż nie blondynka), albo nie wiedząc o tym,
      poruszam się w strasznym świecie najeżonym niebezpieczeństwami jak tartak ostrzami.

      Patrzę ja na te cyferki mejsona jak pies na tęczę i tak samo guzik widzę - psy
      są daltonistami!

      Czy jakaś jeszcze kobieta potrafi potwierdzić albo zaprzeczyć rewelacjom mejsona?
      Może Ty, Betty?

      Bo jeśli to wszystko prawda, to już dawno powinam kogoś albo siebie zabić!!!

      Bo przekraczanie 70 na godzinę w miście i 120 na trasie zdarza mi się całkiem
      często!

      Pomocy!

      Kieca
      • kierowiec1 Re: (Sza)mania liczb 26.06.04, 14:47
        kieca napisała:

        > Czy jakaś jeszcze kobieta potrafi potwierdzić albo zaprzeczyć rewelacjom
        > mejsona? Może Ty, Betty?

        Czy chcesz moze powolac do zycia Feministyczna Katedre Fizyki?

        > Bo jeśli to wszystko prawda, to już dawno powinam kogoś albo siebie zabić!!!
        > Bo przekraczanie 70 na godzinę w miście i 120 na trasie zdarza mi się całkiem
        > często!

        Uczestnictwo w wojnie nie jest specjalnie bezpieczne. Ale czesc uczestnikow
        mimo to wraca w calosci. A ci, co nie wrocili, nie maja sie jak tym z zywymi
        podzielic.

        Pozdr.

        K.
        • kompressor Re: (Sza)mania liczb 27.06.04, 13:46
          teoria mejsona jest prawdziwa, takie sa prawa fizyki...tylko ze to wylacznie
          teoria, bo jesli miedzy autami jadacymi 130 i 160 jest 10m odleglosci to ten z
          tylu uderzy z predkoscia okolo 80 km/h (droga hamowania 70 + 10 )...a wiadomo
          ze 10m odstepu przy roznicy predkosci aut 30 km/h to juz jest prawie celowe
          wjechanie w dupe, bo w tym momencie nie ma juz praktycznie miejsca na
          wyminiecie auta z przodu
          a przy odstepie 20m ( w tym momencie normalny czlowiek zaczalby omijanie
          tamtego auta) przy awaryjnym hamowaniu droge hamowania mamy 90m i jesli tamten
          rzeczywiscie stanie na 70m to wjedziemy mu w kufer z predkoscia niewiele ponad
          60km/h, co biorac pod uwage ze nie uderzamy w sciane tylko w tojacy pojazd
          pojazd i sila uderzenia zostanie rozproszona na ponowne "wprawienie stojacego w
          ruch", odksztalecenia obu pojazdow itp ...to chyba nei jest tak zle
          (teoretycznie)
    • mrzagi01 E= mV(kwadrat)/2 28.06.04, 16:01
      strasznie sie zabełtał ten watek. pozwole sobie wtracic 3 grosze i cos
      lopatologicznie wyluszczyc (a moze jeszcze wiekszy chaos wprowadze)
      wiec:
      1. to co jest sila sprawcza tragedii na drodze to jest energia- a dokladnie
      energia kinetyczna poruszajacego sie samochodu.
      2. energie kinetyczna wylicza sie z wzoru E=mV( do kwadratu)/2
      m - to masa pojazdu, V- to predkosc
      3. upraszczajac co sie da energia kinetyczna samochodu o masie 1000 kg (1 t.)
      poruszajacego sie z predkoscia 50km/h wynosi 1250000 k.(M,G ?- szczerze mowiac
      nie wiem)N (niutonow)
      4.Ek tegoz samochodu przy predkosci 60km/h wynosi 1800000 costam-niutonow
      5. jak widac zwiekszenie predkosci o (pi razy drzwi) 20% powoduje wzrost Ek o
      45%- znaczy sie wzrost geometryczny
      6. a teraz hamowanie to z punktu widzenia fizyki nic innego jak odbieranie
      energii kinetycznej i przeksztalcanie jej w energie cieplna
      7. hamulce maja okreslona stala skutecznosc (pomijajac spadek skutecznosci
      rozgrzanych hamulcow- zeby bylo prosciej)- tzn w jednostce czasu moga przerobic
      na cieplo pewna maksymalna wartosc energii. tzn. redukcja Ek jest liniowa (w
      uproszczeniu oczywiscie.
      8. zatem opoznienie ruchu jest niejednostajne- tzn mniejsze na poczatku przy
      duzej predkosci- najwieksze przy dochodzeniu do predkosci 0 (co sie odczuwa w
      bardzo prosty sposob- najbardziej wisi sie na pasach pod koniec hamowania)

      9. wnioski to niech sobie kazdy sam wyciagnie.
      jezeli cos pop... w jednostkach,wybacznie- fizyke skonczylem w szkole
      sredniej ;))
      • kojonkoski Re: E= mV(kwadrat)/2 28.06.04, 16:21
        Do punktu 6 się zgadzam
        Jednak co do punktu 7 i wniosków z niego już niekoniecznie.

        Nie rozumiem co rozumiesz przez max. skuteczno?ć. Na hamulcach zostaje ciepło
        proporcjonalne do wykonanej pracy. Dlatego hamulce przy hamowaniu z 200-100
        rozgrzejš się 3 razy bardziej niż przy hamowaniu 100-0.

        Linowa nie jest redukcja energii, tylko stała jest siła hamowania samochodu, a
        szybko?ć utraty energii (czy to rozumiesz przez skuteczno?ć??) równa się
        siła*prędko?ć

        (co sie odczuwa w
        bardzo prosty sposob- najbardziej wisi sie na pasach pod koniec hamowania)
        :-))))))
        Przy zalożeniach stałej redukcji energii w czasie siła działajšca na ciebie
        rosłaby do nieskończonosci.

        Od punktu 7-go możesz już wycišgać wnioski dowolne.
      • etom Re: E= mV(kwadrat)/2 28.06.04, 17:10
        mrzagi01 napisał:
        > 8. zatem opoznienie ruchu jest niejednostajne- tzn mniejsze na poczatku przy
        > duzej predkosci- najwieksze przy dochodzeniu do predkosci 0

        Opoznienie jest stale jezeli sila hamowania jest stala i nie zalezy od
        predkosci.
      • jaki71 Re: E= mV(kwadrat)/2 28.06.04, 19:24
        mrzagi01 napisał:

        > strasznie sie zabełtał ten watek. pozwole sobie wtracic 3 grosze i cos
        > lopatologicznie wyluszczyc (a moze jeszcze wiekszy chaos wprowadze)
        > wiec:
        > 1. to co jest sila sprawcza tragedii na drodze to jest energia- a dokladnie
        > energia kinetyczna poruszajacego sie samochodu.
        > 2. energie kinetyczna wylicza sie z wzoru E=mV( do kwadratu)/2
        > m - to masa pojazdu, V- to predkosc
        > 3. upraszczajac co sie da energia kinetyczna samochodu o masie 1000 kg (1 t.)
        > poruszajacego sie z predkoscia 50km/h wynosi 1250000 k.(M,G ?- szczerze
        mowiac
        > nie wiem)N (niutonow)

        Nie wiem jak ci wyszlo to tajemnicze 1250000 czegos?
        Energie liczy sie w J (wymowa dzul) i pasowalo by mase wyrazic w g (gramach) a
        predkosc w m/s (metry na sekunde). Wtedy wyjdzie cos kolo 96450617 J czyli
        ~96,5MJ
        Ale to jest moje czepianie bo nie tak prosto swiat uproscic do teorii.

        > 4.Ek tegoz samochodu przy predkosci 60km/h wynosi 1800000 costam-niutonow

        Wynosi 138888888 J czyli 138,9 MJ


        > 5. jak widac zwiekszenie predkosci o (pi razy drzwi) 20% powoduje wzrost Ek o
        > 45%- znaczy sie wzrost geometryczny

        Zgadza sie

        > 6. a teraz hamowanie to z punktu widzenia fizyki nic innego jak odbieranie
        > energii kinetycznej i przeksztalcanie jej w energie cieplna

        Zgadza sie

        > 7. hamulce maja okreslona stala skutecznosc (pomijajac spadek skutecznosci
        > rozgrzanych hamulcow- zeby bylo prosciej)- tzn w jednostce czasu moga
        przerobic
        >
        > na cieplo pewna maksymalna wartosc energii. tzn. redukcja Ek jest liniowa (w
        > uproszczeniu oczywiscie.

        Niby dlaczego przyjoles takie zalozenie?
        Wedlug prawa drogowego (moze innego np. kodeksu drogowego) skutecznosc hamulcow
        ma byc conajmniej 4m/s^2

        > 8. zatem opoznienie ruchu jest niejednostajne- tzn mniejsze na poczatku przy
        > duzej predkosci- najwieksze przy dochodzeniu do predkosci 0 (co sie odczuwa w
        > bardzo prosty sposob- najbardziej wisi sie na pasach pod koniec hamowania)

        Dlaczego nie jednostajne skoro jest jednostajne pomijajac nagrzewanie?
        A wisisz na pasach bo hamulce w duzym przyblizeniu hamuja samochod, ktory z
        kolei ciebie hamuje poprzez tarcie dupy o siedzenie, butow o podloge, rak o
        kierownice i czasami poprzez pasy jak na nich zawisniesz. Bo twoje cialo chce
        poruszac sie dalej a samochod nie. Opoznienie powinno byc stale przez caly
        czas. Jedynie jak samochod sie zatrzyma to pasy przestaja sie rozciagac tylko
        kurcza i ty wracasz na fotel. Dlatego masz odczucie ze wisisz na pasach
        najbardziej na koncu.

        > 9. wnioski to niech sobie kazdy sam wyciagnie.
        > jezeli cos pop... w jednostkach,wybacznie- fizyke skonczylem w szkole
        > sredniej ;))

        Nie wybaczylem bo czepilem sie tego wczesniej tzn jednostek.

        JAki
        • klemens1 Re: E= mV(kwadrat)/2 28.06.04, 20:47
          > Energie liczy sie w J (wymowa dzul) i pasowalo by mase wyrazic w g (gramach) a
          > predkosc w m/s (metry na sekunde).

          Chyba jednak masa w kg (kilogramach);
          Dżul jest to energia jaką trzeba przeznaczyć na przemieszczenie ciała o 1 m działając na niego siłą 1 N (niutona). Niuton jest to siła która masie 1 kg nadaje przyspieszenie 1 m/s^2. Jeżeli więc podziałasz taką siłą na ciało o masie 1 kg przez 2^(0.5)s to ciało przebędzie 1 m (a więc praca - 1J) i będzie miało prędkość 2^(0.5) i energię 1*1,41*1.41/2 = 1J.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka