lobuzek1
03.05.13, 21:59
Przedwczoraj skończyłem prace agrotechniczne przy trawniku. Glebogryzarka, odchwaszczanie, walcowanie, nawożenie nowej ziemi, grabienie. No i nadszedł czas na sianie trawy, torfowanie. Wszystko robiłem sam. Otwarłem piwko i cieszyłem się z dobrze wykonanej roboty. Dzisiaj w Tarnowie była masakryczna ulewa i wszystko (poza jednym kawałkiem, gdzie trawa zdążyła już wzejść) chuj trafił. Spłynęło w pizdu pod murek, przynajmniej tam wyrośnie gęsto. 2 tygodnie zapieprzania poszły częściowo na marne.