Po latach, tym razem jako turysta. I co tu dużo mówić, jakże tam jest zajebiście...
Z ciekawostek:
1. Port Lotniczy Barra podczas odpływu:
Port Lotniczy Barra podczas przypływu:
2. Spotkaliśmy faceta we własnoręcznie wykonanej konwersji na campera. Podstawą konwersji był... Ford Fiesta. O, taki:
Po prawej siedzi kierowca. Po lewej - na całej długości auta leżanka. Pod nią zbiornik na wodę z pompą i zlewem, obok palnik kuchenki. I teraz najlepsze - tam, gdzie normalnie za kierowcą siedziałby pasażer tylnej kanapy - przenośna toaleta. Oczywiście dodatkowy akumulator, ogrzewanie, wszystko... Facet do dużych nie należał (pewnie miał ze 165 cm wzrostu) ale i tak szacun. Z jego opowieści wynika, że konwersję rozpoczął w 1991 roku i ciągle udoskonala. W aucie spędza po kilka miesięcy w roku, jest rencistą. Opowiadał nam, że podczas najgorszych sztormów tej zimy zwiedzał daleką północ Szkocji, udało mu się NIE WYJŚĆ z tego auta przez cztery dni...
Troche hardkor, ale z drugiej strony nie da się odmówić logiki jego argumentom: pewnie, że chciałbym prawdziwego kampera, ale jak mam do wyboru jeździć po świecie tym, a siedzieć w domu i zbierać na kampera to odpowiedź jest oczywista...
3. Wyspa Lewis. Trafiliśmy tam w Niedzielę, czyli Szabat. Można by tam filmy postapokaliptyczne kręcić - poza okolicą południa, gdzie w każdym mijanym kościele ("klasztorów dziewięć i gdzie niegdzie domki") cały parking, większy niż te pod lokalnymi sklepami, zawalony do cna, ludzie siedzą w domach. Przez cały dzień spotkaliśmy wóz straży pożarnej, jakiegoś farmera jadącego do owiec, radiowóz policyjny oraz faceta spacerującego z psem. Poza tym kilka aut z turystami. Ani jednego pieszego na ulicach. Wszystkie puby, sklepy, informacja turystyczna, stacja benzynowa, restauracja, sklep z pamiątkami - wszystko zamknięte. Nawet lokalna stacja radiowa - która podobno tam jest - nie nadawała.
Co więcej, okazało się, że to nie są bajki. Tam faktycznie na szabat zapinają huśtawki na kłódkę, żeby się dzieci nie huśtały. Terlikowski mógłby tam na korepetycje jeździć...
No, a podsumowując - Szkocja jest piękna, ale Hebrydy to jest po prostu inny świat. Gorąco polecam (byliśmy tam ze znajomymi, których namawialiśmy od kilku lat, już kombinują jakby tam jachtem popływać :) :) )