Dodaj do ulubionych

Dobrze napisałem?

15.01.05, 03:31
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=19389262&a=19467664
Obserwuj wątek
    • sherlock_holmes Re: Dobrze napisałem? 15.01.05, 12:46
      Nie mam za dużo czasu -żeby całość przeczytać - ale z tego, co rzuciłem okiem,
      wyraziłeś opinię, że dobrze że muszą się szkolić w "trudniejszych" warunkach -
      bo spoczywa na nich duża odpowiedzialność.
      I masz zupełną rację - w końcu kierowca autobusu musi umieć jeździć różnymi
      autobusami. ale jak widać od razu podniósł sie lament, bo trzeba mieć troche
      więcej umiejętności...
      Znam gościa, który zdawał (dawno temu) na kat. B na Nysie - w końcu na takie
      auta też jest kat. B, więc wszystko w porządku. Jedyny problem może być z
      wielkością miejsc parkingowych na placu. Ale ja uczyłem się dużym fiatem na
      placu dla malucha... Zresztą Lanosem też jeździłem - np. koperta dla Punto,
      krótszego o ponad 30cm czy wjazd przodem - szerokość Lanosa większa o 10cm. Kurs
      PJ robiłem jesienią, praktrycznie zawsze jeździłem wieczorem, często w deszczu,
      do tego raz załapałem się na śnieg. I twierdzę, że to mi tylko pomogło :)
    • mejson.e Czepiasz się! 16.01.05, 13:26
      Zrozumiałem, że skomplikowanie manewrów na placyku przez wprowadzenie dłuższego
      autobusu wydłuży obkuwanie manewrów kosztem nauki jazdy w ruchu ulicznym?

      Ja uważam, że kursy i egzaminy na PJ powinny być jak najbardziej zbliżone do
      rzeczywistości, rzeczywistością jazdy miejskiej natomiast jest przepychanie się
      przez zakorkowane ulice ogromnym Solarisem czy przegubowym Ikarusem a nie
      manewry wyprzedzania na drogach pozamiejskich.

      Co innego dla kierowców autobusów międzymiastowych czy turystycznych, ale wątpię
      by dotychczasowy kurs PJ uczył np. prawidłowego wyprzedzania.
      Obserwując popisy niektórych kierowców autobusów lokalnych przewoźników mam
      wrażenie, że nie tylko nie zostali nauczeni takich manewrów ale nawet sztuki
      myślenia i przewidywania.

      O kursach doszkalających w trudnych wrunkach to już szkoda mówić.
      A w niektóych krajach są one obowiązkowe.

      Coraz więcej (na szczęście) w naszym ruchu autobusów z ABS czy automatyczna
      skrzynią biegów i dobrze, jeśli z takim sprzętem kierowca może się spotkać już w
      trakcie kursu a nie dopiero podczas pierwszej przejażdżki z pasażerami.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      "Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
      (Leonardo Da Vinci)
    • kierowiec1 Votum separatum 16.01.05, 15:25
      Po latach doswiadczenia z jezdzeniem duza ciezarowka po jeszcze wiekszym
      miescie (1,7 mln mieszkancow) jestem zdania, ze poza typowymi dla kazdego
      kierowcy wymaganiami (wyobraznia, znajomosc przepisow ect) od takiego kierowcy
      wymagana jest umiejetnosc wyczucia gabarytow samochodu z dokladnoscia +/- 5 cm
      z kazdej strony. Mozna sie tego uczyc na placu (ale nie metodami "poltora
      obrotu i jechac az sie kraweznik w kacie pokaze", lecz prawdziwymi manewrami na
      styk), albo w ruchu miejskim.
      Niezaleznie jednak od miejsca jazdy lepiej uczyc sie na samochodzie mozliwie
      najwiekszym.
      Uwierz mi - przesiadka z Pandy na E-Klasse jest mniej odczuwalna w gestym
      ruchu, niz przesiadka z samochodu szerokosci 2,20 na 2,55. Albo z solowki na
      zaprzeg z przyczepa dwuosiowa.

      A jak nauczysz sie jazdy na duzym, to jazda na malym nie bedzie problemem.
      Odwrotnie czasem tak.

      BTW jak widze, jak hamburscy kierowcy i kierowczyni autobusow na styk
      (0 < x < 5 cm) omijaja inne samochody, to az sie palce w butach zwijaja ;-)

      POzdr.

      K.
      • tomek854 Re: Votum separatum 16.01.05, 17:18
        Tak ale placyk wlasnie sprowadza sie przeciez do "poltora obrotu i jedz az sie
        kraweznik pokaze" - lepiej sie naucza jezdzac na prawde po meiscie, niz parkujac
        tylem w zatoce..
        • sherlock_holmes Re: Votum separatum 16.01.05, 18:12
          Ucząc na placu kilka osób zauważyłem, że właśnie tak jeżdżą. Korygowałem ich motodę opierając się na cechach geometrycznych każdego samochodu - tzn. osi kół i nie licząc obrotów, ale mówiąc kidy ma się skręcać w którą stronę, a mkiedy koła mają być na wprost. I ...manewry szły od razu sprawniej. Jakoś łatwiej robi się kopertę nie licząc ilości obrotów kierownicy, tylko patrząc na to kiedy zewnerzne i wewnętrzne koła tylne przecinają linię koperty.
          Tyle jest głosów nt. za dużej ilości manewrów -ale popatrzcie jak ludzie parkują na ulicach. Ja jestem zdecydowanie ZA obecną ilością namewrów, ale za inną techniką szkolenia. Po pierwsze nie uczyć "pod egzamin", po drugie wypadałoby też poćwiczyć prawdziwe manewry - tzn. nie między słupkami, ale prawdziwymi samochodami. To daje zupełnie inne wyobrażenie manewrowania.
          • tomek854 Re: Votum separatum 16.01.05, 19:06
            Własnie. Prawdziwe manewry na szrocie jakimś jak to pisaliśmy w innym wątku na
            pewno lepiej by się sprawdzały.

            Ale z drugiej strony - Polakom się po prostu nie chce. NIby umieją, bo mają
            manwery i paerkują jak popadnie.

            W Paryżu czy w Szwajcarii wszystkie autka stoją jak od linijki co do centymetra.
            A z tego co wiem, we Francji placyków nie ma na kursach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka