Dodaj do ulubionych

Śliski weekend

21.01.05, 21:18
Jadę sobie wieczorem mokrą dróżką aż tu nagle opony przestały mlaskać, mimo że
nadal asfalt się błyszczał.

Przyhamowałem i jaaaazda - dobrze że prosto.

Na bocznych drogach zrobiła się szklanka, nierozjeżdżona przez intensywniejszy
ruch pojazdów i nie sypnięta solą.

Niezła atrakcja dla mistrzów zakrętów (uważaj SH!).

Dojechałem do domu, włączam komputer a tu ... Focus pokus Krakusa na stronce
Automobila!

Fajne autko, z tym przebiegiem to jeszcze długo Ci posłuży, chyba że znowu
złapiesz jakiś zgryz ;-)

Tylko pocholerę tak go upiększałeś?
Czasu i szmalu miałeś za dużo?

Chociaż efekt całkiem, całkiem ;-)

Przed nami zimowy weekend, podobno nawet cały tydzień, więc wyłaźcie z gawry i
przyzwyczajajcie się do śniegu!

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html ?f=14718
Obserwuj wątek
    • sherlock_holmes Re: Śliski weekend 21.01.05, 22:54
      Uważam, uważam. Właściwie to jezdnia inna niż sucha może być bardzo zdradliwa na zakrętach - i wtedy staram się za bardzo nie szaleć ;) Oczywiście też nie redukuję do jedynki przed każdym zakrętem - bo nawet gdy jest lód na drodze, mniejsze szanse na wpadnięcie w poslizg są na wyższym biegu (przy takiej samej prędkości)
      Właściwie to wielu mądrości nauczyła mnie jazda maluchem... Ten samochód był na tyle nieprzewidywalny,że właściwie nigdy nie wiadomo było czy ucieknie przód czy tył. Raz miałem taką sytuację, że niezależnie czy dodałbym gazu czy ujął, skończyłem obrotem i obsunięciem do rowu. Było tak ślisko, że po wysprzęgleniu tył zaczął się bardziej "zawijać" i mogłem już tylko pluć sobie w brodę, że 20km/h to było za dużo nawet jak na takiego "mistrza kierownicy", za jakiego się wtedy uważałem. Pamiętam jak dziś - ok. km wcześniej wyprzedziłem gościa, myśląc: "co za pierdoła, ledwo się wlecze, a przecież po śniegu można jechać dużo szybciej". No i pojechałem - i tak miałem szczęście, bo gdybym wyleciał przodem do rowu po zewnętrznej zakrętu, był on dwa razy głębszy i bardzo stromy, co skończyłoby się na dachu.
      • mejson.e Zakręty 21.01.05, 23:00
        Mnie dopadł kiedyś lód za zakrętem - wychodząc z zakrętu zobaczyłem dwa słońca -
        jedno w jezdni.
        Szklaneczka jak lustro.

        Miałem ok. 50/h i koło dojazdowe na tyle...

        Łada kombi zawinęła du.ą ja prowadząc mi nos do głębokiego rowu z betonowymi
        klocami.
        "Skontrowałem" i wyprowadziłem nos auta w ... latarnię.

        Też mi się wtedy wydawało, że jestem miszczem zakrętów.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • typson Re: Śliski weekend 22.01.05, 03:35
      > Na bocznych drogach zrobiła się szklanka, nierozjeżdżona przez intensywniejszy
      > ruch pojazdów i nie sypnięta solą.
      >
      > Niezła atrakcja dla mistrzów zakrętów (uważaj SH!).

      Szerlok chcial dac czadu ale w Faktach mowili, ze caly Krakow jezdzil MAX 5 km/h
      (tak slisko czy wrodzona oszczednosc?). Byl wiec korek gigant, z SH w srodku.
      Miejsca na harce nie bylo.
      • sherlock_holmes Re: Śliski weekend 22.01.05, 08:07
        Na lodzie to można dać czadu ...tjuninkowanym dieslem - z wydechu :)
        Dobrze, że wracałem nie sam, to czas zleciał nam na rozmowie i nikt się nie denerwował.
        Za to teraz się będę non stop chwalil, że przejechałem estakadą, którą wg prasy nie dało się przejechać :D
    • firehand Re: Śliski weekend 23.01.05, 14:06
      Ja tam w takich warunkach wole jezdzic glownymi drogami.
      Nie dosc ze mniej slisko bo rozjezdzone to jeszcze jest pomoc jakby samochod sie
      posul albo zjechal z drogi.
      Nie wiem czy zatrzymalabym kogos po ciemku na pustkowiu, ja bym sie nie zatrzymal!

      Jak sobie kupie nowy samochod to nie bede musial awarii brac pod uwage!

      Ale to jeszcze troche!

      pzdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka