Dodaj do ulubionych

Oszczędności, k....

25.02.05, 13:14
Gdy kupiłem samochód, miał świeżo wymieniony pasek rozrządu. Trochę kręciłem nosem, bo pasek jakiejś nieznanej mi marki (przypuszczam, że najtańszy z możliwych) i miałem zamiar w wakacje zmienić pasek z rolkami i przy okazji pompą wodną.
No i dzisiaj po uruchomieniu samochodu usłyszałem spod maski dźwięki sygnalizujące, że rozpada się albo pompa albo napinacz. Ciekawe po co gość zmieniał sam pasek, skoro cała reszta też była do wymiany? :(
Na szczęście koszty wymiany kompletu nie sa przerażające: pasek Gatesa, rolka prowadząca, napinacz i pompa wodna to coś koło 230zł. I mam nadzieje, że będę miał spokój na 3-4 lata...
PS. Ciekawe - w Skodzie pompa ma ponad 180 tys. km i nic się z nią nie dzieje - poza tym, że jakieś 2 lata temu wymieniałem uszczelke między pompą a blokiem silnika...
Obserwuj wątek
    • sherlock_holmes Re: Oszczędności, k.... 25.02.05, 23:20
      No i wyszło szydło z worka - pompa wodna miała ok. 3mm luzu na łożyskach! Kupiłem nową pompę, pasek, napinacz i rolkę prowadzącą - całośc 220zł + robocizna (tzn. fucha kuzyna).
      Za to silnik pracuje teraz wręcz aksamitnie w porównaniu do tego, co działo się rano...
      • krakus.mp Re: Oszczędności, k.... 26.02.05, 15:57
        Pamiętasz jak zapytałem Cię o te dziwne odgłosy spod maski, kiedy przyjechałeś
        z Wo_bim na spotkanie?
        Powiedziałeś,że to luz na zaworach.
        Pomyślałem wtedy, że Twój silnik długo z tym klekotaniem nie pochodzi.
        Skoro teraz pracuje aksamitnie, to znaczy że nie był to hałas spowodowany luzem
        na zaworach.
        A swoją drogą, to odnoszę wrażenie drogi kolego, że żałujesz decyzji nabycia
        tego samochodu (tego egzemlarza, nie marki).
        Ktoś, kto nim jeździł musiał być prymitywem od strony technicznej albo
        dusigroszem?
        Pzdr.
        PS.
        W piątek znów widziałem Twoją Skodę. Nadal na czarnych...:))))
        • sherlock_holmes Re: Oszczędności, k.... 26.02.05, 21:39
          Pompa odezwała się trochę później, po długich jazdach (Warszawa, Rzeszów). Natomiast zaskoczyło mnie, że trochę ciszej pracują popychacze. Ale z moich obserwacji (słuchowych) większość Lanosów DOHC ma wybitnie głośną "klawiaturę" (nawet producent zakłada znacznie grubsze wyciszenie do 16V).
          Czy żałuję zakupu? I tak i nie.
          Tak - bo wyszło na jaw kilka spraw, wynikłych z niskiej kultury technicznej (czytaj: partactwa) poprzedneigo właściciela.
          Nie - bo oglądając używane samochody przed kupnem załamałem się oglądając wszystkie samochody młode wiekiem, ale stanem nadające się tylko na złom. dochodzę do wniosku, że używany samochód w dobrym stanie jest kupić naprawdę bardzo ciężko. Tu wiedziałem na czym stoję - tzn. że samochód nie jest powypadkowy - niestety po stłuczce :( , ma oryginalny przebieg i naprawdę nie jest zniszzcony ani zaniedbany. Po prostu przed sprzedażą zrobiono parę rzeczy najmniejszym kosztem (np. wymiana tylko paska rozrządu) - licząc na to, że się nabiorę (no i się nabrałem :( ).
          Poza tym - naprawdę dobrze mi się nim jeździ - szczególnie porównując do najbliższego konkurenta - Astry I - wypada znacznie lepiej. I nie rdzewieje tak jak Astra :)

          PS. Kupując używany samochód musi się mieć na uwadze, że nikt przy zdrowych zmysłach nie sprzedaje samochodu w idealnym stanie, i nic nie trzeba do samochodu dołożyć.
          A kupno nowego samochodu nie wchodzi w moim przyoadku w grę choćby z przyczyn finansowych, choć z drugiej strony wcale nie uważam, że kupno 3-4-letniego zadbanego samochodu jest gorszym wyjściem niż nowego. Nowe samochody też się psują, do tego gwarancja zmusza do użerania się z ćwierćinteligentami z ASO...
          • krakus.mp Re: Oszczędności, k.... 26.02.05, 22:00
            sherlock_holmes napisał:

            >> PS. Kupując używany samochód musi się mieć na uwadze, że nikt przy zdrowych
            zmy
            > słach nie sprzedaje samochodu w idealnym stanie,

            Ja jestem, bo mam zamiar sprzedać swoją Fokę.
            Choć jest w bardzo dobrym stanie i nowy użytkownik może nią spokojnie jeździć,
            bez obaw o włąsne bezpieczeństwo i stan portwela.


            --------------------------------------------------------------------------------
            • sherlock_holmes Re: Oszczędności, k.... 27.02.05, 07:57
              No tak, ale w Twoim przypadku nie ma żadnych racjonalnych argumentów do kupna nowego samochodu...
              • whiteblue Re: Oszczędności, k.... 27.02.05, 10:15
                Krakus zachwala ci swoje auto, więc pogoń tego parcha i łyknij od Krakusa tę
                Fokę.
                • sherlock_holmes Re: Oszczędności, k.... 27.02.05, 10:35
                  Krakus ma kupca na Fokę, a ja nigdy nie żałuję tego co zrobiłem. Czasu nie da się cofnąć - i tyle.
                  Strasznie ciężko się posatwić w sytuacji kogoś, kto kupuje taki samochód, na jakiego utrezymanie kogoś stać. Ciekawe co mówisz gdy ktoś jeździ Maluchem - bez ABSu, puduszek powietrznych, pewnie w testach NCAP dostałby 0 gwiazdek. Nie ma nawet porządnego chłodzenia. Ale dla kogoś, kto musi mieć cztery kółka, a nie stać go na więcej, to szczyt marzeń...
                  PS. Ciekawe co byś zaproponował mi do kupienia - bo w cenie mojego Lanosa mogłem mieć odpowiadające rocznikowo SC, ew. Uno. Zresztą - dla ciebie to i tak lepsze samochody - bo nie DU :P
                  • whiteblue Re: Oszczędności, k.... 27.02.05, 12:30
                    sherlock_holmes napisał:

                    > Krakus ma kupca na Fokę, a ja nigdy nie żałuję tego co zrobiłem. Czasu nie da
                    s
                    > ię cofnąć - i tyle.
                    > Strasznie ciężko się posatwić w sytuacji kogoś, kto kupuje taki samochód, na
                    ja
                    > kiego utrezymanie kogoś stać. Ciekawe co mówisz gdy ktoś jeździ Maluchem -
                    bez
                    > ABSu, puduszek powietrznych, pewnie w testach NCAP dostałby 0 gwiazdek. Nie
                    ma
                    > nawet porządnego chłodzenia. Ale dla kogoś, kto musi mieć cztery kółka, a nie
                    s
                    > tać go na więcej, to szczyt marzeń...
                    > PS. Ciekawe co byś zaproponował mi do kupienia - bo w cenie mojego Lanosa
                    mogłe
                    > m mieć odpowiadające rocznikowo SC, ew. Uno. Zresztą - dla ciebie to i tak lep
                    > sze samochody - bo nie DU :P
                    >
                    Czasem marzenia się spełniają.
                    Czasem należy dokładnie przeanalizować co bardziej się opłaci na dłuższą metę.
                    Skoro twoja skodzina nie była taka zła, to kiego czorta kupowałeś koreańskiego
                    strucla?
                    • sherlock_holmes Re: Oszczędności, k.... 27.02.05, 12:46
                      W życiu czasem bywa różnie - co prawda Skodę planowałem zmienić na nowszy samochód, ale wcale nie w tak szybkim czasie...
                      Takie pytanko: jechałeś chociaż raz jakimś Daewoo? Czy masz fobię, bo "DU to DU"? Nie twierdzę, że to najlepszy samochód na świecie, ale na pewno ma tanie części i akceptowalny poziom awaryjności. Do tego jest w miarę toporny, dzięki czemu dobrze znosi eksploatację na polskich drogach. Nadwozie jest dobrze zabezpieczone przed korozją, silnik dobrze znosi eksploatacje na gazie (do czasu aż olej spod pokrywy zaworów nie zacznie kapać na świece :))) ). Do tego mój egzemplarz jest "wypasiony". To auto takie jak obecnie Dacia Logan - nie ma budzić wielkich emocji, podnosić ego właściciela ani być "przedłużaczem", ale dobrze spełniać założone funkcje.
                      A i tak już się przyzwyczaiłem, że dla wielu ludzi jest sie tyle wartym, ile marka posiadanego samochodu. I wiesz co? Znajomy sprzedaje 15-letnie Subaru. Kupię i będę miał od ciebie spokój. To nic, że samochód jest po crash-teście i próg prawie przegnił. Liczy się marka :P
                      • whiteblue Re: Oszczędności, k.... 27.02.05, 13:04
                        Odpowiedź na pytanko:
                        Niecierpię DU, bo ta marka od samego początku produkcji samochodów ślizgała się
                        na dupie GM.
                        Historię DU zna chyba każdy.
                        Firma kierowana przez gospodarczego oszusta musiała zakończyć tak, jak
                        skończyła.
                        Miałem okazję jeździć Lanosem i mam na jego temat bardzo negatywną opinię.
                        Teraz ja zadam pytanie.
                        Dlaczego ciągle uważasz mnie za swojego wroga?
                        • mejson.e Stereotypy 27.02.05, 13:33
                          whiteblue napisał:

                          "Niecierpię DU, bo ta marka od samego początku produkcji samochodów ślizgała się
                          na dupie GM.
                          Historię DU zna chyba każdy.
                          Firma kierowana przez gospodarczego oszusta musiała zakończyć tak, jak skończyła."

                          Miałem bardzo podobną opinię o DU i bardzo irytowały i śmieszyły mnie stada
                          kupujące na kredyt samochody tej marki - szczyt był chyba w latach 97-98.
                          Wtedy Lanos był porównywalny z Felicją i bił ją na głowę przede wszystkim z
                          racji trzyletniej gwarancji i bezpłatnych przeglądów przy podobnej cenie zakupu.

                          Potem z głupią satysfakcją obserwowałem, jak zadłużone gospodarstwa domowe nie
                          wytrzymywały obciążeń ratami, szczególnie że wtedy mnostwo ludzi potraciło
                          pracę, i sprzedawały dwu-trzyletnie samochody za połowę wartości.
                          Często po spłaceniu reszty rat nie zostawało im nic.
                          Wtedy te auta zasiliły rynek samochodów używanych i zaczęli kupować je
                          dotychczasowi właściciele Polonezów, Skód (jak SH i ja) i właśnie z takimi
                          markami były porównywane.

                          Okazało się że są lepsze niż opinia o nich i spełniają przydzielane im zadania.

                          Gdyby przy dokonywaniu wyborów kierować się tylko stereotypami, to marnie
                          wyglądałyby chyba nasze drogi.
                          Pewnie same samochody niemieckie...

                          No bo:
                          -Fiat to rdzewiejąca włoszczyzna
                          -PSA i Renault to miękkie i delikatne francuziki
                          -Skoda to siermiężne, poprawne samochody, w których trudno się zakochać
                          -Seat to prawie tak jak Fiat
                          -Japońskie drogie i delikatne
                          -Niemieckie drogie w zakupie ale tanie części
                          -Amerykańskie to nieporęczne jednorazówki

                          No to co tu ku.wa kupić?!!!

                          "Miałem okazję jeździć Lanosem i mam na jego temat bardzo negatywną opinię."

                          W porównaniu do Forda, VW, czy innych współczesnych europejskich samochodów,
                          Lanos to już samochód przestarzały.
                          Wszak jest oparty o konstrukcję Opla Kadeta z lat 80-tych.
                          Ostatnio jeżdżę nowym Fiatem Pandą i przesiadka do Lanosa też mi w wielu
                          szczegółach nie odpowiada;-)

                          Ale porównując Lanosa z Polonezem, Skodą Favorit czy Felicją, Ładą nie można
                          zaprzeczyć, że to samochód nowocześniejszy.

                          A właśnie z takimi markami porównywać go należy.

                          Pozdrawiam,
                          Mejson
                          --
                          Automobil
                          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                          • sherlock_holmes Re: Stereotypy 27.02.05, 14:17
                            Prawdę mówiąc, wisi mi to że DU jechało na GM. Zresztą - Fiat też jest wrzodem na dupie GM, a nie mam nic do Pandy.

                            Za to mogę się szczycić tym, że jeżdżę samochdem wyprodukowanym w Polsce, stosuję polski olej i polskie filtry oleju i powietrza, polskie opony, za niedługo będę miał polski olej w skrzyni i polski płyn hamulcowy :) DO tego jest polski akumulator - daję więc w ten sposób miejsca pracy w Polsce ;)))

                            I nie rozumiem kogoś, kto kupuje np. filtr oleju Manna, twierdząc że jest lepszy niż z Sędziszowa. Tajemnicą poliszynela jest, że zagraniczne firmy kupują od polskich producentów filtry i nabijają na nich swoje znaczki firmowe...

                            Żeby nie było różowo - mam w chłodnicy szajcarski płyn chłodzący, a opony na lato (gdy będę zmieniał) raczej nie będą polskie...


                            A co do tego co bym chciał: chciałem Toyotę Corollę albo Nissana Almerę. Znajdźcie w Polsce ezgemplarz albo wart ceny, albo w dobrym stanie. A jak nie - znajdźcie bank, który udzieli kredytu na samochód sprowadzany z Zachodu :(
                        • sherlock_holmes Re: Oszczędności, k.... 27.02.05, 13:59
                          Nie uważam Cię za wroga - po prostu mam dość "dobrych rad" w stylu "po co kupowałeś Lanosa, przecież mogłeś za to kupić dużo lepszy samochód itd". Większość tych "przyjaciół" jednak nie potrafi podać równie atrakcyjnej oferty... Wiem dokładnie co zrobiłem - szukałem samochodu bardzo długo i miałem naprawdę dobre rozeznanie w tym co można kupić...
                          Może gdybym wtedy nie musiał zmienić samochodu, teraz kupiłbym coś sprowadzonego za znacznie mniejsze pieniądze? Tylko co da gdybanie, skoro mam samochód i na razie nie zamierzam się go pozbywać.

                          PS. Pamiętasz rocznik Lanosa którym jeździłeś? Bo po modernizacji ten samochód się "troszkę" zmienił - miałem okazję jeździć wcześniej Lanosem z 97 roku i są spore różnice - coś jak przy mojej Skodzie, która też była po "wygładzaniu zmarszczek"
                          • franek-b Re: Oszczędności, k.... 16.07.05, 19:16
                            sherlock_holmes napisał:

                            > Nie uważam Cię za wroga - po prostu mam dość "dobrych rad" w stylu "po co
                            kupow
                            > ałeś Lanosa, przecież mogłeś za to kupić dużo lepszy samochód itd". Większość
                            t
                            > ych "przyjaciół" jednak nie potrafi podać równie atrakcyjnej oferty... Wiem
                            dok
                            > ładnie co zrobiłem - szukałem samochodu bardzo długo i miałem naprawdę dobre
                            ro
                            > zeznanie w tym co można kupić...
                            > Może gdybym wtedy nie musiał zmienić samochodu, teraz kupiłbym coś
                            sprowadzoneg
                            > o za znacznie mniejsze pieniądze? Tylko co da gdybanie, skoro mam samochód i
                            na
                            > razie nie zamierzam się go pozbywać.

                            best value:-) ja uwazam, ze za pieniadze jakie sie wyklada za lanosa daje on
                            duuuzo wiecej niz potencjalni konkurenci
                      • lexus400 Re: Oszczędności, k.... 16.07.05, 22:07
                        ....ja ośmielę się stwierdzić, że Lanos to taki sobie przeciętny samochód za
                        takie sobie przeciętne pieniądze, wiadomo od dawna czego można się po nim
                        spodziewać i na co uważać więc takie dywagacje na temat co lepsze - Lanos czy
                        Felicja, Focus itp.....są pozbawione sensu. Nowe samochody kosztujące około
                        50.000 można wszystkie wrzucić do wora, wymieszać i wybrać sobie jakieś
                        jeździdełko i zaręczam Wam, że oprócz wyglądu zewnętrznego niczym się od siebie
                        nie różnią.Ktoś powie - jak to się nie różnią? - ten silnik ma 16wentyli a
                        tamten 8 - i co z tego, jak one wszystkie oscylują w granicach "potężnej" mocy
                        około 80 biednych wysilonych kucyków, które górkę widzą dużo wcześniej niż
                        kierowca:))Ma SH rację, że kupił sobie auto na którego utrzymanie go stać i nie
                        musi oszczędzać na kupowaniu używanego lub najtańszego szajsu aby utzrymać jakoś
                        kondycję samochodu. Ale się rozgadałem:))
                • krakus.mp Re: Oszczędności, k.... 27.02.05, 18:24
                  Spoko,spoko.
                  Jak znam SH, to z tego "parcha" zrobi cacuszko.
                  Jego autesio jest zawsze czyściutkie (nie to co moja Foka, która ostatni raz
                  była myta dwa miechy temu)i stopniowo wymienia przy nim wiele rzeczy.
                  Pzdr.
                  • sherlock_holmes Re: Oszczędności, k.... 27.02.05, 19:52
                    Dzięki :)
                    Samochód czysty i zadbany jeździ lepiej - naprawdę! Poza tym - lubię mieć czysty samochód - nie do przesady - mój sąsiad np. po każdej jeździe myje samochód i wstawia do garażu,. a jeśli nie używa dłużej, przykrywa go szmatami, coby sie nie zakurzył :D
                    • sherlock_holmes Re: Oszczędności, k.... 27.02.05, 19:57
                      I jeszcze a propos wymieniania: po to kupiłem samochód o tranich częściach, bo nie uznaję czegoś takiego, że coś może byc niesprawne, a ja nad tym przechodzę do porządku dziennego. dlatego co jakiś czas podnosze maskę, lustruję wszystko i słucham :) Dzięki temu właśnie usłyszałem dziwne dźwięki spod maski, powodowane przez pompę wodną. W środku ciężko było ją usłyszeć, a po włączeniu radio stawało się to praktycznie niemożliwe :)
      • bambus_us Re: Oszczędności, k.... 26.02.05, 22:06
        3 mm luzu to troche duzo .Jakby naprawde tak lozyska byly wytluczone to
        uszczelka puscila by przedtem i wyciekalby plyn .
        • sherlock_holmes Re: Oszczędności, k.... 27.02.05, 07:56
          Niestety, to jednak prawdziwe. Wyciek był, ale minimalny - właściwie płynu ubywało tyle co nic.
          Czasem tak jest - 0,1mm luzu i się leje, a czasem łożyska się rozpadają, a pompa praktycznie sucha.
          • pelengajew Re: Oszczędności, k.... 28.02.05, 11:29
            Nowy tu jestem i się do końca nie orientuję ale wychodzi mi, że zmieniłeś felkę
            na lanosa? To musze Ci powiedzieć, że jak dla mnie ( podkreślam, że jest to
            moja subiektywna ocena i nie pretenduje ona do miana prawdy objawionej )
            zamiana taka sobię. Prywatnie pomykam cudem czeskiej techniki motoryzacyjnej
            czyli felicją a słuzbowo cudem koreańskiej techniki motoryzacyjnej czyli
            lanosem i nie znajduję ani jednego argumentu za lanosem oczywiście poza mocą
            silnika. Ale biorąc pod uwagę silnik jako całość to nie istnieje cos takiego
            jak przewaga lanosa nad felicją. Nie piszę tego ani złośliwie ani dla tego, że
            męczy mnie fobia na temat daewoo. Tak po prostu moje spaczone oko to widzi.
            Pozdr.
            • sherlock_holmes Re: Oszczędności, k.... 28.02.05, 11:50
              Pomykałem poprzedniczką Felicii - Favoritem. I tu już różnica do Lanosa jest spora... Chociaż jako alternatywę zakupu w głównej mierze brałem Felicię. Ze względuy na koszty eksploatacji, wchodził w grę tylko model 1.3. Bardzo udany silnik, chociaż w pierwszych MPi zdarzało się, że krzywiły się korbowody (!), do tego awarie cewek zapłonowych Siemensa. No i te nieszczęsne rdzewiejące tylne klapy.
              Co i tak nie zmienia faktu, że gdyby nie nagła okazja, prawdopodobnie teraz pomykałbym Felą :)
              • pelengajew Re: Oszczędności, k.... 28.02.05, 11:59
                Aaaaa to przepraszam bardzo. Z favoritką nie mam żadnych doświadczeń:-).
                Korbowody i cewki na razie ok ale faktem jest, że klapę rdza wsuwa. Słychać jak
                chrupie:-).
                Pozdr.
                • sherlock_holmes Re: Oszczędności, k.... 28.02.05, 12:28
                  No niestety :( Korbowody gięły się w pierwszych egzemplarzach z wielopunktowym wtryskiem - chyba silniki miały za dużą moc :)
                  No właśnie - ta rdza mnie przerażała. W Favoritce wymieniłem klapę właśnie z powody rdzy i nadal ją żarło :( Mimo ocynkowania itd. Po prostu "te typy tak mają"
      • mejson.e Oszczędny Mejson 16.07.05, 17:25
        sherlock_holmes napisał:

        "No i wyszło szydło z worka - pompa wodna miała ok. 3mm luzu na łożyskach!
        Kupiłem nową pompę, pasek, napinacz i rolkę prowadzącą - całośc 220zł +
        robocizna (tzn. fucha kuzyna).
        Za to silnik pracuje teraz wręcz aksamitnie w porównaniu do tego, co działo się
        rano..."

        Wstyd mi ale to ja należe do takich pseudooszczędnych :-(

        Przy stanie ok 70kkm wymieniłem pasek rozrządu a ponieważ z planowanych 400
        zrobiło mi się 800, to na uwagę że napinacz i pompa też są nieciekawe nie dałem
        się przekonać do ich wymiany.

        W efekcie po ok 85kkm napinacz zaczął hałasować, szczególnie rano i był jak
        wyrzut sumienia.

        Wreszcie go wymieniłem, razem z pompą, paskiem rozrządu i rolką od klimatyzacji
        - też teraz mam brzmienie aksamitne.

        Kosztowało 300 zł u fachowca.
        Razem z przeglądem olejowym, olejem, filtrami wyszło 600 zł

        Nie każdy ma odpowiedniego kuzyna...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • sherlock_holmes Re: Oszczędny Mejson 17.07.05, 09:53
          No nie powiem, mam szczęście z tym kuzynem mechanikiem... Chociaż - hamulce sam sobie robiłem i z przodu, i z tyłu :) Do rozrządu dobrze jest jednak mieć dostęp z kanału - no a poza tym do tej pory zawsze zmieniałem łańcuchy, nie paski :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka