02.07.05, 21:28
Pomykam dzisiaj lanosem z dzieciakami do kina, widzę że pas przede mną zaraz
stanie, bo mrugają lewymi kierunkowskazami a ruch z przeciwka intensywny, więc
widząc lukę na prawym przede mną przyspieszam i włączam prawy kierunkowskaz.
Widzę jednak w lusterku, że srebrny picasso z prawej też przyspiesza i zamyka
mi lukę.
Trudno, pomyślałem i odpuściłem, migacza jednak nie wyłączyłem licząc na
wskoczenie tamtemu za plecy.

I wtedy tamten nacisnął klakson.

I trzymał go ponad dziesięć sekund, nawet wtedy, gdy już dawno był z przodu.

Oniemiałem, dzieciaki spojrzały na mnie z pytaniem w oczach, co takiego
przeskrobałem, że zostałem tak potwornie skarcony?

Następny za picasso wpuścił mnie bez zastanawiania, a ja długo rozważałem, co
chciał mi tamten uwieszony na klaksonie przekazać?

Obawiał się, że jestem nie tylko ślepy ale także głuchy?
A może to był tylko okrzyk zwycięstwa nad cwaniakiem, co chciał jechać zamiast
stać?

Sprawił tylko to, że przez dobre pięć minut ciśnienie miałem jak po dziesięciu
espresso w upalne południe.

Gdyby nie dzieci w samochodzie, to chyba dogoniłbym drania i albo powtórzył
jego hejnał albo dopadł na jakimś skrzyżowaniu zastukał w szybę i zadał jakieś
inteligentne pytanie w stylu "no i co ku.wa!?".

Zamieniłbym maniery poczciwego Mejsona na dresiarskie.

Zanim kogoś pouczycie klaksonem, to zastanówcie się jak to zostanie odebrane
przez skarconego.

Na pojedyncze trąbnięcie odpowiedziałbym przepraszającym gestem a za taki
dziesięciosekundowy ostrzał miałem ochotę obić komuś mordę.

I wszystko przez to, że ktoś chciał coś udowodnić i uwiesił się na klaksonie.

Wieszak jeden!

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • adek28 Re: Wieszak 02.07.05, 21:59
      Wczorajszego dnia nie ruszyło na swiatłąch zielone sc SH coś tam.
      Trabnałem mu i jakos ruszył a pozniej przez 2,3 km wlókł sie 20 km n h.
      palant
    • lobuzek1 Re: Wieszak 02.07.05, 23:27
      Ja miałem dzisiaj to samo. Seicento za mną o mało się nie rozleciało od
      trąbienia, bo ruszyłem na zielonym, nie równo z czerwono-żółtym. Miałem córkę w
      nosidełku z tyłu, więc tylko dlatego nie zjebałem tamtego kierowcy. Do obiadu
      miałem humor zepsuty. Szlag by trafił takich palantów!
    • ernest_linnhoff Re: luzik 02.07.05, 23:54
      Kiedys mnie wqrwialo okrutecznie takie trabienie. Ale w ktoryms momencie
      doszedlem do wniosku, ze rewanz nie powoduje efektu dydaktycznego, bo
      taki "bufonik" jak trabi tak bedzie trabil, chyba ze poobcinaloby mu sie
      łapska ;) Dlatego gdy zaistnieje taka sytuacja, przekornie usmiecham sie i
      mysle: "a pies cie jeb.ł kolego"....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka