ernest_linnhoff
28.07.05, 21:11
Jadac dzis sobie w jednej miejscowosci napotkalem korek. Jakis wypadek, a co
za tym idzie policja zorganizowala objazd, ktory prowadzil waskimi uliczkami.
Zaraz zaczely sie problemu z mijaniem przez tiry itd. Gdy tak sobie pokornie
czekalem w pewnym momencie z naprzeciwka nadjechala litewska pietrowa laweta.
Samochody z gornej "polki" zahaczyly dachem o przewody - slupy byly
stosunkowo niskie i stare. Z tira wysiadl kolo, wdrapal sie na lawete i
golymi łapskami odchylil wiazke izolowanych przewodow (bardzo blisko byl
jeden nieizolowany - prawdopodobnie pod napieciem). "Elektrykowi" bo go tak
na roboczo nazwalem, nic nie przeszkadzalo. Z zadowoloną gębą unosil
przewody, jego kumpel powoli jechal, a łysa glowa elektryka w niewielkiej
odleglosci mijala "goły" przewod... Mozna wiec stwierdzic, ze ratowal ładunek
z narazeniem zycia ;-) Ja za zadne skarby nie wlazlbym tam :-)