mrzagi01
14.11.05, 13:50
przed momentem koleżanka sprzedała mi taką historię. zarzeka sie że to
autentyk i słyszała ją bezpośrednio od gościa który występuje w anegdocie.
(mi sie nie chce wierzyć, chociaż nie od dziś wiadomo że ludzka głupota nie
zna granic).
Jedzie sobie facet drogą (gdzieś w okolicach gorzowa) i w pewnym momencie
widzi na poboczu znajomy samochód. zatrzymuje sie i spotyka swoją dobrą
znajomą wraz z przyjaciółką. kobietkom zepsuło się auto. Gosciu próbuje coś
powalczyć. bezskutecznie- pozostaje jedna możliwość- hol. spina auta, prosi
panie żeby wsiadły do swojego, on wsiada do swojego, odpala, jedzie. zupełnie
niedaleko jest skrzyżowanie- rondo. facet hamuje i... dup! holowany samochód
wali go od tyłu. gość wyskakuje z auta patrzy za siebie i... oczom nie
wierzy, za kierownicą drugiego auta nie ma nikogo, a obie panie siedzą na
tylnej kanapie!.... no , a potem już jest czeska komedia.... no i kurde nie
wiem czy to prawda czy urban legend??????????!!!! kumpelka raczej nie ma
skłonności do konfabulacji...