Dodaj do ulubionych

narty, narty i po nartach

12.02.06, 15:13
ech... szkoda, ze tak krotko.

Wyjechalismy w piatek o 2 rano (wlasciwie to juz sobota). Prowadzilo mi sie
marnie, bo nie spalem z czwartku na piatek. Kimnalem sie tylko 4 godziny w
piatek przed samym wyjazdem.

Do granicy mialem srednia predkosc 110 km/h - bylo baardzo pusto. Rano
sniadanie w DDR, konkretnie w Chemnitz i dalej z 4 na 72 na hoff, pozniej juz
9 na monachium. Z monachum ringiem na wschod i pozniej na poludnie.

O 16 bylismy juz na miejscu rozpakowani.

Polecam wszystkim region Zillertal. Skipas na 6 dni - 170 ojro i miejsc do
jezdzenia tyle, ze nawet polowy nie odwiedzilem.

Co do drogi jeszcze - zuzylem 15 litrow plynu do spryskiwadzy. Spalanie
srednie wyszlo o zgrozo 12.1 litra. Glownie zawdzieczam to zwiekszonym oporom
powietrza - bagaznik na narty oraz maksymalnemu obciazeniu. Po ptrosze tez
nieekonomicznej (czyt glupkowatej) jezdzie po autostradzie - w druga strone
bylo juz 10 l/100km.

Po drodze i na miejscu bylo duuuzo sniegu - opony pirelli okazaly sie bardzo
dobre. I chwala im za to, bo na asfalcie do najcichszych nei naleza. Byc moze
dzieki temu sie dobrze trzymaja na sniegu.

Bagaznik thule tez spoko. Przy daje rade powyzej 200 :D

Łancuchy okazaly sie niepotrzebne, bo mieszkalismy na dole doliny, gdzie bylo
odsniezone. Ale 100 metrow wyzej i bylyby juz konieczne. Zabawne, bo uliczka,
przy ktorej byla nasz kwatera na wysokosci naszego domu z lekko stromej
zamieniala sie w mocno stromą. Co dziennie przy sniadaniu obserwowalem
zmagania tępych Holendrow w drodze pod gorke. Ci miszczowie kierownicy nie
potrafili podjechac nawet Volvo V70 AWD podczas gdy dla lokalesow
przednionapedowy golf 2 byl wystarczajacym srodkiem lokomocji :D

Auto - spisywalo sie prawie dobrze. Jadąc tam odkrylem przyczyne tak duzego
zuzycia plynu do spryskiwaczy. jeden z przewodow byl nieszczelny i polowa
leciala na szybe a polowa nasączala ten fartuch na pokrywie silnika ;(
Najwyrazniej podczas ostatnich mrozow zamarzl mi plyn w przewodach a ze (jak
rowniez odkrylem przy okazji) spryskiwacze sa podgrzewane to tego zamarzania
nie bylem swiadom. Drugi, powazniejszy problem to zawieszenie tylne. Z tylu
zamiast sprezyn mam miechy (jak w ikarusie ;). Glowna wada takiego rozwiazania
w polaczeniu z amorami montowanymi pod kątem 45st to troche inna, twardsza
charakterystyka zawieszenia. Ale i zalet jest kilka. Cztery osoby na
pokladzie, fuul bagazy, pelen bak, hektolitry "wajcena" a auto dalej trzyma
pion (czyli poziom). Uwazam, ze kazde kombi powinno miec takie rozwiadanie.
Ale do rzeczy. W drodze powrotnej po przekroczeniu granicy w zgorzelcu zaczely
sie schody. I nie mowie tu o standardowych, dolujacych odczuciach
towarzycszacym kazdemu biedakowi powracajacemu z krajow cywilizowanych do PL.
Na to juz sie uodpornilem ;) Jednak okazalo sie, ze warunki klimatyczne w
naszym panstwie sa "zupelnie inne" niz kilka kilometrow dalej w niemczech, bo
po przejechaniu kilku km od zgorzelca na jezdni byla czysta szklanka. Dalsza
droga byla zablokowana przez TIRy. Pan policjant machal od niechcenia
czerwonym bolcem, kierujac polonie i nieszczesnych obcokrajowcow na jakis
dziki i dziurawy objazd. Objazdem przez morze dziur dotarlismy do Boleslawca.
W boleslawcu jest przejazd przez tory - gladki ale tory sa duzo nizej i pod
kątem. Autem mocno bujnelo i zaswiecilo sie "SELFLEVEL SUSP.INACT" czyli
"samopoziomujace sie zawieszenie nieaktywne". Najpierw pomyslalem - no tak
q..wa, miech poszedl sie j..ć. Ale obejrzalem auto i tyl stał rowno, tyle, ze
ze 5 centymetrow wyzej niz powinien. Najwyrazniej zawieszenie przeszlo w tryb
awaryjny i unislo sie na maxa do góry tym samym sie utwardzajac. Slychac
pracująca pompe, miechy trzymaja cisnienie - nie jest zle. Nie wiem, co sie
moglo stac. Albo zepsula sie jakas pierdółka albo odczepil sie plastikowy
bolec spinający czujnik wahacz z czujnikiem wychylenia tegoz. Licze tylko, ze
to nic kosztownego, bo juz nie chce mi sie wrzucac kasy w ten bolid.

Tak wiec cudowny wyjazd narciarski (Glühwein, Glühwein i jeszcze raz Glühwein
z wurstem pod wieczor obst schnaps) zostal troche zdewaluowany przez
konfrontacje polskiej rzeczywistosci z niemiecka technika konca lat
dziewiedziesiatych.

Mimo wszystko polecam gorąco ten region. Kwatery za 20€ ze sniadaniem,
skipassy w przyzwoitych cenach, warunki idealne i pod wyciagami wielkie
darmowe parkingi samochodowe, darmowe skibusy, etc.

tyle.
Obserwuj wątek
    • pizza987 Re: narty, narty i po nartach 12.02.06, 15:24
      Witaj, witaj, moze wreszcie się tu trochę ruszy. Dobrze że cały wróciłeś, a namiarów na tą metę gdzie byłeś to nie wyrzucaj przypadkiem, tylko podeślij na maila. W tym roku się nie uda, ale kto wie może w przyszłym....
      • bassooner Re: narty, narty i po nartach 12.02.06, 16:46
        Witam w RP,bazuj ile się da na tym luzie z wypadu i ile się da nie oglądaj
        wiadomości z sejmu...
        • plawski Welcome Back!!! 13.02.06, 09:12
          bassooner napisał:

          > Witam w RP,bazuj ile się da na tym luzie z wypadu i ile się da nie oglądaj
          > wiadomości z sejmu...
    • kszyrztow Re: narty, narty i po nartach 13.02.06, 11:39
      a powiedz, poliska się nie przydała? ;)
      Witaj w kraju! :)
      I tak żeby Cię sprowadzić na ziemię po powrocie, to powiem, że ja jeździłem na
      krzywy ryj na Szczęśliwicach! górka ma całem 220 m długości! JA pierr.... jak
      se pomyślę o Alpach... :D
      • typson Re: narty, narty i po nartach 13.02.06, 11:44
        polisa nie byla potrzebna. Zreszta na stoku i tak bylem ciepły wiec OC by nie
        dzialalo :D

        A co do szczesliwic to obawiam sie, ze mialem okazje jezdzic po nieco lepszych
        stokach :D
        • frax1 Re: narty, narty i po nartach 13.02.06, 12:23
          Ja jak dobrze pójdzie to w nocy mykam na krajowe stoki...
          Zobaczymy jakie będą moje refleksje ;)
          A co do miejsca gdzie byłeś to jak wygląda to z ilością i różnorodnością tras?
          Bo do tej pory w Alpach byłem w Cortinie we Włoszech - super trasy ale nie za
          dużo śniegu oraz w Bad Gastein - również sporo tras, mniej malownicze ale więcej
          śniegu. Domyślam się że Austria jest świetnie jak zwykle przygotowana.
          Pozdrawiam
          • typson Re: narty, narty i po nartach 13.02.06, 12:52
            > A co do miejsca gdzie byłeś to jak wygląda to z ilością i różnorodnością tras?

            z ilościa tak
            www.zillertal.at/bilder/upload/IGpanorama05_06_72dpi_RGB.jpg
            do kazdego wyciagu po kilka tras. A roznorodnosc - od plaskich do czarnych 78% :D

            ogolnie mozna polookać tu: www.zillertal.at/en/e_inhalt.php
            lub tu: www.zillertalinfo.pl/
            • frax1 Re: narty, narty i po nartach 13.02.06, 12:58
              Dzięki :)
              A to 12 na trasie to całkiem nieźle ;) Jaki miałeś bagażnik zwykły czy "trumne" ?
              Pozdrawiam
              • typson Re: narty, narty i po nartach 13.02.06, 13:09
                zwykly na 5 czy 6 par - taki najszerszy jak sie da. Troche jechalem jak ćwok bo
                w druga strone spadlo do 10 przy i tak szybkiej jezdzie
    • paxton1 Re: narty, narty i po nartach 14.02.06, 00:09
      ja to nie wiem co wy w tych nartach widzicie, żagle to jest COŚ!
      • pizza987 Nie bluźnij kobieto!! 14.02.06, 10:15
        paxton1 napisała:

        > ja to nie wiem co wy w tych nartach widzicie, żagle to jest COŚ!
        • paxton1 Re: Nie bluźnij kobieto!! 14.02.06, 10:42
          a żeglowałeś kiedyś? bo ja nart próbowałam i nic!
          • pizza987 Re: Nie bluźnij kobieto!! 14.02.06, 10:46
            paxton1 napisała:

            > a żeglowałeś kiedyś? bo ja nart próbowałam i nic!

            Kocham zeglarstwo, ale bardziej o nim czytać ;-) Chociaż mam nadzieje przekonać się do niego na żywo (bo poprzednie próby były średnio ciekawe) na czymś w rodzaju omegi na Charzykowskim pod Chjnicami.
            • paxton1 Re: Nie bluźnij kobieto!! 14.02.06, 10:58
              no to mogłeś nie pokochac
              my w zeszłym roku zamieniliśmy naszego wysłużonego 18letnigo pegaza 620 na
              sasankę 620 z 2001 ale już po sezonie i nie pływaliśmy na niej dlatego w tym
              roku szczególnie nie mogę doczekac się wyjazdu na mazury
              to jest naprawdę piękne płyniesz tydzień w jedną stronę, opalasz się, gotujesz
              na jachcie, śpisz na jachcie na dziko przy brzegu wyspy, wksakujesz do wody na
              środku jeziora żeby się wykąpac a potem drugi tydziień wracasz do swojego portu
              przy czym jak nie ma wiatru po 5 dniach jesteś tam gdzie powinieneś byc po
              jednym, odpalasz silnik i zasuwasz
              albo kanały...kanałami pływa się pięknie choc na silniku............ja chcę na
              mazury!!!!!!!!!!!
              • pizza987 Przeżyłem tygodniowy rejs po Zatoce Gdańskiej.... 14.02.06, 11:22
                ...na koniku morskim s/y "Tauri" (jacht jednomasztowy, odpowiednik "opty" L. Teligi, konstrukcja z lat 30-ych chyba inż. Tumiłowicza o ile się nie mylę...). Wszystko fajnie, tylko jachcik był mocno wysłużony, żagle były zbieraniną z innej jednostki, listwy nie pasowały i próbowały zwiać w czasie zwrotów. Problem miałem jeszcze jeden mój wzrost zdegradował mnie do koi pod kokpitem (hundki), która była dobra na długość, ale byłem przytulony do obudowy silnika i musiałem uważać na przewód paliwowy. Rejs był fajny ale cholerycznie nudny, bo wiatr był taki że jak ustawiliśmy się na jednym halsie wychodąc z Helu, to następny zwrot był po 5-6 godzinach przed wejściem do Jastarni.... I tak przez kilka dni.
                • paxton1 Re: Przeżyłem tygodniowy rejs po Zatoce Gdańskiej 14.02.06, 11:30
                  po morzu to ja nie pływałam, mój mąż popłynął kiedyś do danii ja się bałam a w
                  ogóle jak junior podrośnie to chcemy popłynąc w rejs po cykladach
              • typson Re: Nie bluźnij kobieto!! 14.02.06, 13:55
                sasanka jest QL!
                • paxton1 Re: Nie bluźnij kobieto!! 14.02.06, 16:21
                  nawet jej w środku nie widziałam, tzn. wiem jak wygląda sasnka w środku ale w
                  swojej własnej jeszcze nie byłam, tylko ją na zdjęciach oglądałam
    • mrzagi01 Re: narty, narty i po nartach 15.02.06, 12:33
      a gdzie w Chemnitz ty kuszał ów fryśtyk? w tym rasthofie przy autostradzie, czy
      gdzieś w chemnitz center?
      • typson Re: narty, narty i po nartach 15.02.06, 12:42
        w rasthofie przy autostradzie! Tylko ja frusztukuje tam jadąc "tam" a nie "na
        zad" ;)
        • mrzagi01 Re: narty, narty i po nartach 15.02.06, 12:55
          ale podejrzewam, że są to bliżniacze obiekty. restauracja jest AXXE?
          BTW- w Chemnitz Centre jest restauracja NORDSEE (czy jakoś tak) czasami tam
          zajeżdżamy- mają takie różne morskie fajności- krewetki, kalmary, łososie itp..
          na ciepło jak też w kanapkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka