plawski
28.08.06, 14:28
Tytuł Miami Vice na pewno niejednego przyciągnie do kina. I o to chodzi. Choć
jeśli ktoś oczekuje klimatu tego kultowego już, serialu sprzed 20 lat, nie
znajdzie go. Ten film to po prostu sensacyjna rozrywka na przyzwoitym
poziomie. Będzie krótko żeby nie nudzić – fabuła niestety jest banalna i
miejscami kuleje (np. Foxx przedstawia swoja narzeczona bandziorowi jako...
swoją narzeczoną, żeby ten miał kogo porwać i go szantażować...) Natomiast
jeśli ktoś chce popatrzeć na ładne fury, z których większość z nich połamała
by felgi przy wjeździe do Warszawy, zrelaksować się nieco i popatrzeć jak
strzelają to niech idzie do kina. Oczywiście duet Farrel – Foxx to zupełnie
inny klimat niż Don Johnson i P.M.Thomas ale nie jest źle. Gra jest na
przyzwoitym poziomie. Pojawia się też w filmie ładna i świetnie grająca Dong
Li, z którą Farrel ma romans (bez uczucia nie ma filmu:). Może nie ma
aligatora i nie śpi na jachcie ale ma znowu superszybką łódź, którą płynie z
Li na drinka do Hawany:). Na pewno wiele można filmowi zarzucić, ale moim
skromnym zdaniem realizacja stoi tu na najwyższym poziomie a zdjęcia Dion’a
Bebbe’a są fantastyczne i dodają smaku każdej akcji. Polecam na odstresowanie.
Niestety polskie kino ma jeszcze dłuuuugą drogę nawet do takich
"przeciętnych" produckji. I wierzcie mi, nie chodzi tu tylko o budżet. Cieszmy
się chociaż tym, że mamy takich ludzi jak Sekuła, Bartkowiak, Idziak,
Kamiński, Lenczewski, Edelman. Ciekawe, czemu wolą zarabiać i realizować się w
USA...