Dodaj do ulubionych

Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli...

19.09.06, 11:39
sposób na zemstę.
Bass ma mały remoncik w domu,wymiana kaloryferów i całej instalacji C.O.
Wynoszenie dwudziestodwużeberkowych żeliwnych kaloryferów spędzało bassowi sen
z powiek zważywszy,że jedno żeberko to jakieś pięć kg.
W końcu bass skonstruował specjalny wózek,na którym kaloryfery śmigały jak
Kubica po pokojach.Pozostała do pokonania jeszcze kwestia schodów ale sąsiad
zlitował się na bassem i pożyczył największą jaką bass widział "gumówkę" czyli
szlifierkę kątową do rozdrobnienia tychże kaloryferów.
Rozdrabnianie miało miejsce na tarasie,a multum żeliwnego proszku pozostałego
po cięciu bass spłukał z węża.Niestety troszkę(tak się bassowi wydawało)wody
skropiło furę syna ww sąsiada.Nieszczęsne zdarzenie miało miejsce w sobotę
tydzień temu,a w zeszłą środę sąsiad zauważył jakieś dziwne oznaki mojego
"rozdrabniania" na swoim samochodzie.
Słowem dach,maska i tył do lakierowania...:-(((
Gdybyście kogoś bardzo ale to bardzo nie lubili to receptę na zemstę macie
gotową...
Ale mi smutno :-(((
Obserwuj wątek
    • 1realista Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 19.09.06, 12:01
      mam wrażenie że jak obejrzysz sobie jeszcze szyby w domu to też moga być do wymiany.
      • pizza987 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 19.09.06, 12:05
        Mi tak załatwił kafelkarz szyby w oknie od tarasu-mam wbite/wtopione w szkło okruchy klinkieru :/
      • bassooner Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 19.09.06, 12:06
        Na to bass zwrócił uwagę...
        • 1realista Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 19.09.06, 12:16
          :-))) to na drugi raz zwroci też i na inne delikatne rzeczy w otoczeniu...
    • glupi_antos Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 19.09.06, 12:26
      Być może podczas szlifowania uszkodziłeś lakier w bryce sąsiada, ale bardziej
      prawdopodobne wydaje mi się, że zauważone przez niego zniszczenia są związane z
      drobinkami metalu, które przyczepiły się do karoserii podczas spłukiwania i
      zaczęły rdzewieć.
      W pierwszej kolejności ostrożnie (aby nie porysować) umyłbym samochód. Gdyby
      drobinki nie chciały się odkleić, to zabrałbym się za woskowanie. W
      ostateczności pozostaje polerowanie.
      Lakierowanie to chyba przesada...
      • computerland1 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 19.09.06, 13:56
        ladnie... ale na "nielubienie" znam lepszy sposob - rozsypac okruchy
        bulki/chleba na dachu - ptaszki robia swoje:)
        • pizza987 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 19.09.06, 14:21
          computerland1 napisał:

          > ladnie... ale na "nielubienie" znam lepszy sposob - rozsypac okruchy
          > bulki/chleba na dachu - ptaszki robia swoje:)

          ale tu nie chodziło o nielubienie gupku!! ;D bass po prostu nie uważał, a sąsiad specjalnie pożyczył mu "gumówkę", bo syn miał poprawki lakiernicze w planie i tak poszło w miarę bezboleśnie.... :)
          • bassooner Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 19.09.06, 14:50

            Odpowiadasz na :

            pizza987 napisał:

            > ale tu nie chodziło o nielubienie gupku!! ;D bass po prostu nie uważał, a
            sąsiad specjalnie pożyczył mu "gumówkę", bo syn miał poprawki lakiernicze w
          • computerland1 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 19.09.06, 15:19
            pizza987 napisał:

            > > ale tu nie chodziło o nielubienie gupku!!

            te madrala, a to to co:?
            'Gdybyście kogoś bardzo ale to bardzo nie lubili to receptę na zemstę macie
            gotową...'

            wiem o co chodzilo. nawiazalem tylko do pewnej czesci wypowiedzi. a pewnie, ze
            kolesia szkoda. gupku:)
          • computerland1 Re: tu mialo byc, bo to do pizzy:) 19.09.06, 15:22
            pizza987 napisał:

            > > ale tu nie chodziło o nielubienie gupku!!

            te madrala, a to to co:?
            'Gdybyście kogoś bardzo ale to bardzo nie lubili to receptę na zemstę macie
            gotową...'

            wiem o co chodzilo. nawiazalem tylko do pewnej czesci wypowiedzi. a pewnie, ze
            kolesia szkoda. gupku:)
    • marekatlanta71 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 19.09.06, 14:15
      Ja mam malarzy w tym tygodniu w domu. Paskudza jak szaleni, maluja beznadziejnie
      i jeszcze zadaja zeby ich chwalic. Po cholere mi sie tego zachcialo, sciany nie
      byly az tak brudne...
      • edek40 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 11:57
        Po budowie domu, trzy lata temu, jeszcze nie skonczylem poprawiac, naprawiac i
        budowac po kolejnych ekipach. Czesc elektryki wciaz nie dziala, bo szkoda mi
        pruc tynki, ktore sa, choc nierowne. Hydraulika dziala, dopuki nie zrobilem
        wielkiego klocka. Zatkalo sie na amen. Przepychanie, chemia, modly nic nie
        daly. Musialem odkopac przykanalik od domu do zbionika rozsaczkowania. I wiecie
        co? Przykanalik jest idealnie poziomy!!! 3 m rury kanalizacyjnej poziomo. To
        musi sie zatykac. Dziwne, ze az 3 lata funcjomowalo. Teraz mam do wyboru:
        podlewarowac dom, albo wsadzic rury drenarskie w wody gruntowe, co zapewne
        zaszkodzi odbiorowi oczyszczonych biologicznie nieczystosci. Moge tez rozkuc
        fundament i lazienke i podniesc wyjscie z domu.

        K.wa. Nastepny dom wybuduje sam. To nie jest takie trudne. Oczywiscie potrwa to
        dluzej, bo ja jak cos robie, k..wa, mysle. A to czasem chwilke czasu zajmu,
        choc potem robota idzie szybcie, a efekt jest lepszy.

        Dom maluje sam, bo mam ladne okna i szkoda mi ich skrobac, gdy piekielnie
        drogiemu idiocie zamaluje sie troszke...

        Bass, nie pekaj. I tak wychodzisz na plus. Gdybys najal majstrow do tej roboty,
        to nie dosc, ze zdarliby z Ciebie skore, to jeszcze do malowania mialbys nie
        tylko samochod sasiada, ale i korytarz. Do wymiany kwalifikowalyby sie na pewno
        drzwi wejsciowe, bo panie to takie ciezkie, wiec trudno od razu trafic. Co
        wiecej, niewatpliwie nie mialbys gdzie mieszkac mniej wiecej do zimy.

        Ech, chyba stalem sie pesymista budowlanym ;)
        • emes-nju Klocek Edka... 20.09.06, 12:46
          Opowiedz o tym klocku. To fascynujace :-P
          • edek40 Re: Klocek Edka... 20.09.06, 12:49
            Mnie to nie fascynuje. Nie chce tez o tym porozmawiac. Tobie zas zalecam wizyte
            u specjalisty :)
        • typson Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 13:18
          jedz czesciej a mniejszymi porcjami. Duzo roslin straczkowych oraz ze trzy
          jablak dziennie. Wtedy bedzie brykiet lub biszkopty, co nie powinno stanowic
          problemu.
          • bassooner Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 13:22
            Dobra wiadomość:to taka,że sąsiad machnął ręką i powiedział,żebym się zbytnio
            nie przejmował,bo furaś i tak się sypie(nadkola)-kurde ale dach i machę miał
            tipes-topes...gdzie ta poznańskie wyrachowanie...;-)))
          • computerland1 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 13:30
            typson - padlem ze smiechu po tym poscie:):):)
            • edek40 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 13:40
              Sobie padaj. A przykanalik i tak mam poziomy :(

              Sposob Typsona go nie poprawi. Zebym przez hydraulika za ciezkie pieniadze musial przechodzic na diete!
              • typson Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 13:46
                u mnie na działce ma chyba z 15 metrow i spadek moze okolo metra na tej
                odleglosci - prawie to nic ale jednak nic sie nie dzieje
                • edek40 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 14:08
                  Czyli u mnie mialby okolo 20 cm. Zupelnie wystarczajaco.
          • emes-nju Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 13:41
            typson napisał:

            > jedz czesciej a mniejszymi porcjami. Duzo roslin straczkowych oraz ze trzy
            > jablak dziennie. Wtedy bedzie brykiet lub biszkopty, co nie powinno stanowic
            > problemu.


            Jablka tylko z ogryzkami! Blonnik zbawiennie wplywa na perystaltyke u kupka wylata mientko. W okresie bezjablecznym zdarzaja mi sie defekacje w formie KLODY - Edek zapros mnie do siebie. Zapcham Ci kibel tak, ze bedziesz musial robic cala instalacje od poczatku :-)
            • typson Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 13:45
              moznaby tez uszczelnic polączenie tylek-kibel i wykozystac energie odrzutu gazów
              jelitowych. Tylko, ze uprzednio nalezaloby pozatykac wszelkie inne dojscia do
              rury kanalizacyjnej oraz odpowietrzniki
              • emes-nju Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 13:47
                typson napisał:

                > moznaby tez uszczelnic polączenie tylek-kibel i wykozystac energie odrzutu
                > gazów jelitowych. Tylko, ze uprzednio nalezaloby pozatykac wszelkie inne
                > dojscia do rury kanalizacyjnej oraz odpowietrzniki


                Odpowietrzniki moga zostac. Trzeba je tylko porozstawiac w odpowiedni sposob na trawie, zeby robily za gnojorozrzutnik :-)
              • edek40 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 13:47
                Typson, na ktorym dokladnie odcinku wspomnianej hydrauliki znasz sie lepiej. Tym wewnatrz czy zewnatrzedkowym?
                • typson Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 15:59
                  tym wewnątrzedkowym jeszcze nie (robi się pikantnie ;)
                  • edek40 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 16:03
                    Tak wewnetrzeedka jest pikantne albowiem lubie duzo pieprzu nieomal do wszystkiego. Rzeczewiscie tam musi byc pikantnie.
              • pizza987 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 13:48
                Ja mam takiego speca w firmie. Jak Aduś idzie do kibelka na posiedzenie to obserwujemy przez okno klapę od szamba (niestety mamy takie coś blisko okna). Jak podskoczy i sadnie z pięć przelatujących ptaków to znaczy że Aduś się wypróżnił.... Co prawda po nim do kabiny wejść nie sposób bo kafelki ze ścian od aromatu odskakują a farba na suficie się łuszczy i odpada płatami.....
                • edek40 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 14:02
                  Ale chociaz nie zatyka kibla tylko dech w piersiach.
                • emes-nju Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 14:03
                  Ja piernicze! Gdzie ta firma - pewnie potrzebujecie kafelkarza. Fachu sie naucze i PO GODZINACH (pracy i defekacji Adusia) bede wam kafelki przyklejal za niewygorowana oplata.
                  • pizza987 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 14:24
                    emes-nju napisał:

                    > Ja piernicze! Gdzie ta firma - pewnie potrzebujecie kafelkarza. Fachu sie naucze i PO GODZINACH (pracy i defekacji Adusia) bede wam kafelki przyklejal za niewygorowana oplata.
                    >

                    Nie opłaca się (dla mnie), syzyfowa robota...
                    • emes-nju Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 14:34
                      Kazda praca jest syzyfowa. A tu przynajmniej, do czasu odejscia z pracy przyczyny odpadania kafelkow, zapotrzebowanie na usluge na stalym poziomie :-)
                    • typson Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 16:00
                      sprobuj na kołki rozporowe przykręcić
          • lobuzek1 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 20:07
            POlecam soczki Gergera. Tudzież tej samej firmy śliwki suszone w sloiczkach.
            Efekt murowany. Mały słoiczek a moc wielką posiada.
            • bassooner Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 20.09.06, 22:34
              Eee tam wasze specjały...dieta sporządzona wg następującego przepisu zrobi swoje:
              1.śniadanie:maślanka,browar,maślanka...
              2.obiad:browar,maślanka,browar...
              3.kolacja:browar,browar,browar i tak dalej do późnego wieczora same browary...
              ...i kupę będziesz robił do pisuaru,a kibel będzie zbędny.
              • computerland1 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 21.09.06, 10:20
                hmm... wczoraj wieczorem przy okazji robienia klocka az sprawdzilem czy nie
                mam "syndromu edka", a zbieralem cale dwa dni:) nic - wszystko poszlo w rury.
                ale ja mieszkam na 4 pietrze, wiec pewnie i edek by nie dal rady tego
                zapchac:):):)
                • bassooner Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 21.09.06, 10:46
                  Nie doceniasz Edka...dałby radę...;-)
                  • computerland1 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 21.09.06, 10:50
                    pozwol, ze nie sprawdze...
                    :)
                  • edek40 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 22.09.06, 20:33
                    Nie dalbym. Taki klocek rozpedzony przez cztery pietra dziala jak taran. Przynajmniej moj :)
                    • pizza987 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 22.09.06, 20:36
                      edek40 napisał:

                      > Nie dalbym. Taki klocek rozpedzony przez cztery pietra dziala jak taran. Przynajmniej moj :)

                      To co Ty? Na śniadanie op.erdzielasz 3 tabliczki czekolady??
                      • edek40 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 22.09.06, 20:48
                        Nie. Po prostu nadajne paczce wlasciwa predkosc poczatkowa. To kwestia wprawy i zaangazowania ;)
                        • pizza987 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 22.09.06, 20:54
                          W sumie racja. O mnie moja małża mówi że mam przesrane życie, bo ,tyle czasu w komnacie westchnień spędzam ;)
                          • edek40 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 22.09.06, 20:56
                            A widziales Ty kiedys armate, ktora dlugo pocisk wystrzeliwuje? Amator :)
                            • pizza987 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 22.09.06, 21:09
                              Strzał strzałem, ale lubię sobie w spokoju poczytać ;)
                              • edek40 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 22.09.06, 21:17
                                To mow mi bracie :))))))

                                Przy dwojce malych dzieci wieczorem padam. To jedyna chwila na chwile kultury. I to w takim miejscu.
                                • truskava Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 22.09.06, 23:13
                                  Też lubię sobie w spokoju na porcelanie posiedzieć, tyle że jak dupsko
                                  jest napięte tyle czasu, to można się hemoroidów na starość nabawić...
                                  • bassooner Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 23.09.06, 11:17
                                    Właśnie...długie siedzenie "to woda na młyn" dla himoroidów...ja tam wchodzę i
                                    wychodzę ani się obejrzę.
                                    • edek40 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 23.09.06, 12:23
                                      No wiesz, takie ogladanie to chyba jakies zboczenie ;)
                                      • bassooner Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 23.09.06, 12:38
                                        A dlaczego? Przecież rzut oka na kloca prawdę Ci powie...jakaś modyfikacja diety
                                        czy cóś...jak na "Ostatnim cesarzu".
                                      • typson Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 23.09.06, 12:44
                                        tepat poruszany w filmie Brooklyn Boogie ;)
                                        • bassooner Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 23.09.06, 12:45
                                          Nie widziałem-ale chyba powinienem.
                                          • lobuzek1 Re: Jak bass "załatwił" samochód sąsiada czyli... 23.09.06, 12:48
                                            Oj, powinienieś. Klasyka. A do tego polecam pierwszą część pt "Dym".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka