typson
03.01.07, 23:33
Jak ja tych nierobów nienawidzę !!!!
a było tak - skręciłem sobie, jak zwykle zresztą na stacje benzynową. Skret
polega na tym ze albo sie stoi na swiatłach (dosc dlugo, bo to mala boczna
uliczka od sobieskiego, tam gdzie opel i orlen) pozniej zawraca i skerca w
prawo albo omija sie wysepke z lewej strony na dlugosci jednego metra i skreca
w lewo. Oczywiscie jest to manewr niezgodny z przepisami ruchu drogowego.
Niedostosowanie sie do znaku "nakaz jazdy z prawej strony znaku" (C-9), nie
jak twierdził nierób "nakaz jazdy w prawo". W kazdym razie podszedl do mnie
jak wyszedłem ze stacji i poinstruował, bym "jeszcze raz zawrocił tym razem
prawidłowo i skrecił do nich" - stali jakby po drodze wjazdu na stacje.
Najpierw bylem rozbawiony i mily dla nieroba ale podczas powtornego zawracania
przemyslalem szybko sprawe i wysiadłem z pianą na gebie. Zaczeło sie ich
standardowe pierdolenie:
- panie kierowco zna pan powod zatrzymania?
- znam.
- dlaczego pan tak zrobił?
- zawsze tak robie bo tak mi jest wygodnie i nikomu nie przeszkadzam.
- a wie pan ile to kosztuje takie przewinienie?
- nie.
- 250 złotych. No i co robimy?
- no niech pan pisze, co sie pan głupio pyta!
- ale jakto? (chyba sie nie spodziewali takiego obrotu sprawy)
- no takto, niech pan pisze, mam to w dupie.
- no ale przyjmuje pan mandat?
- moge nie przyjąc, wisi mi to.
- to bedzie sąd grodzki. Przyjmuje pan czy nie?
- piszcie, troche wysilku wam nie zaszkodzi.
no i dalej standard, imie ojca, matki, nazwisko panienskie, bla bla
bardzo im cukrowałem, ze odwalili wlasnie kawał dobrej roboty likwidujac takie
zagrozenia. Wyraziłem tez żal, ze jakis czas temu musiałem przy pomocy konczyn
oraz psa opedzac sie od jakis dwoch pijanych dresów, ktorym sie cos wydawało i
przykro mi, ze wtedy mnie nie uratowali. Na co bez zenady powiedzieli, ze
trzeba było zadzwonic. Wiec ja na to, ze jakos teraz nie trzeba było nigdzie
dzwonic, by patrol prewencji a nie drogówki srał na parkingu i pilnował znaku
w ciemnej uliczce, ktory wszyscy maja w dupie. No to juz sie nie odezwali.
Zreszta dodałem, ze wielokrotne prosby patroli o interwencje w sprawie szkoly
brytyjskiej - tej na przeciwko bramy osiedla. Klienci szkoly (rodzice i
kierowcy wynajmowani przez rodzicow) nagminnie blokuja cala ulice stajac
glownie na zakazie (oczywiscie jest to zakret) oraz na przejsciu dla pieszych.
Nie maja tez problemu z tym, by stanac na jedynym wjezdzie na osiedle (moje)
na ktorym jest 6 blokow. Bo wszystko mają w dupie. A bałagana policja nie
reaguje, bo rzekomo nic nie moze zrobic.
Dla rozjasnienia sytuacji zalinkuje cennik tej szkoły
www.thebritishschool.pl/files/resourcesmodule/@random4510f16283962/1160543961_Fees_2006_2007.pdf
cennik wyjasnia miedzy innymi to, dlaczego sama szkola nie interweniuje.
Podsumowując, jestem wqrwiony, ze obiegowe opinie o policji jestem zmuszony
potwierdzic po raz kolejny wlasnymi doswiadczeniami. Jestem wqrwiony, ze nic w
tym jebanym kraju sie nie zmienia i nie zmieni. Ze wszedzie pelno jest
narzekajacych dupkow bez ambicji, ktorzy zamiast patrolowac parki i pałować
dresiarnie bawaią sie w drogówke i probuja wyciagac łapówki za krzywy wjazd na
stacje benzynową.
Jutro pisze skarge do KG. Mam numer ich radiowozu, miejsce, date i godzine,
mam nadzieje, ze starczy. Wiem, ze w teorii wszystko bylo OK - nie
dostosowałem sie do C-9 to jebnąć śmieciowi mandatem po mordzie. Ale opisze
wszystko w kontekscie naszych interwencji w sprawie szkoły i totalnego braku
reakcji, ba nawet odmowy reakcji, argumentowanej "bo to i tak nic nie da".
Opisze to w kontekscie napadów i pijaństwa w parku. Oraz w kontekscie tego, ze
nocą jednostka patrolująca bawi sie w drogówke pilnującą wjazdu na stacje i
parking osiedlowy! Gdyby chociaz z radarem stali, to moze i mialoby to jakis
sens...
p.s.
przepraszam tych, ktorch rodzina jest w policji. Mam nadzieje, ze Wasi
policjanci sa wyjątkami od tej beznadziejnej reguły.