bassooner
03.09.07, 15:04
Sobie czasami ze ślubną podjedziemy do takiego jednego ogrodniczego, po jakieś
roślinki...wiadomo, jak to ze ślubnymi, co to mają ogródek jest, nigdy słowem
dość roślinek. Ale ja nie o tym chciałem, ale o czym zgoła innym, a
mianowicie, ów ogrodniczy graniczy z posesją, na której to mieszka pewne
indywiduum...na pierwszy rzut oka wariat. Pozdrawia wszystkich naokoło...to
znaczy chyba pozdrawia bo wykonuje jakieś gesty rękoma, coś tam wykrzykując, a
jak nie pozdrawia to głośno gada ze sobą i śpiewa, słuchając przy tym
bawarskich "Heimat Melodie". Widziałem go z dziesięć razy i mam tę pewność-wariat.
Niby nic groźnego, bo z siekierą po posesji nie gania, ale jednak widok tego
człowieka, pewnego dnia za kierownicą "malucha" wprawił mnie w pewne
zakłopotanie, bo nie wiem do końca i pewnie nikt tego nie wie, czy on jadąc
tym swoim "maluchem", widzi dokładnie to, co aktualnie się na drodze dzieje,
czy też może widzi za mało lub za dużo-w czym mu jego, niewątpliwie rozwinięta
wyobraźnia pomóc może.
Jeździ w pozycji półleżącej i przez otwarte okno pozdrawia wszystkich-jak to
ma w zwyczaju. Pozdrowił mnie jak stał "maluchem" koło kiosku, jakbyśmy się
znali od piaskownicy, szczery facet nie ma co...ale czy powinien prowadzić
samochód???