Dodaj do ulubionych

Kupa, rzygi i siki...

01.11.07, 16:05
Jest tu wielu młodych rodzicieli więc myślę, że wątek jest na czasie.

Tosia nie lubi robić kupy. Nie żeby miała zatwardzenia, nie w tym rzecz, ona
po prostu nie lubi i już.
A że nie lubi, no to wstrzymuje.
Wstrzymuje jeden dzień, wstrzymuje drugi i trzeci. Widać to po niej bo łazi
jakoś tak sztywno, mina jej się robi taka poważna i lekko cierpiąca słowem -
zwieracz i mimika pracuje.
A musi pracować z mozołem, bo po diecie: suszone śliwki do oporu z rana oraz
przez cały dzień, popijane letnią wodą z miodem + maślanka + syropik lekko
przeczyszczający to ja bym nie doszedł przy parciu nawet te pięć metrów do
kibla, ino bym się zesrał tak jak siedzę np. teraz przy kompie.
Ona jednak jest mocna w "te klocki" i wytrzymuje...nie wiem jak, ale
wytrzymuje nawet tydzień i dwa dni - to jej nowy rekord.
Robi w końcu tę kupę, a nie robi z własnej nie przymuszonej woli, tylko trzeba
ją trzymać na siłę nad nocnikiem. Na szczęście pomaga w ten sposób, że drze
się w wniebogłosy, jakby ją kto ze skóry żywcem obdzierał i wyrywa się niczym
piskorz.
W końcu pojawia się ona: Mega Kupa której nawet ojciec, czyli ja bym się nie
powstydził...20 cm i słuszna grubość.
Po tej kupie historia zaczyna się od początku, czyli dieta:
-suszone śliwki do oporu z rana oraz przez cały dzień, popijane letnią wodą z
miodem + maślanka + syropik lekko przeczyszczający...i tydzień budowania nowej
Mega Kupy.
I tak było do przed, przed wczoraj, bo chyba jednak dieta zwyciężyła ze
zwieraczem i mała robi bobelka co pierd, czyli co godzinkę z małym haczykiem w
pieluchę.
Jeszcze sobie ze dwa razy na nim usiądzie i wiadomo..."kobiety lubią brąz".
Później sadzamy ją z tą "okichaną" pupą (nie wiem po co) na nocnik i tak se
siedzi już nic nie wyciskając, może tylko dlatego żeby zapachowy "Welon"
rozszedł się po pięterku.
Nocnik za to, choć jest plastikowy, przeszedł tak zapachem kupy, że wymyć go
już nie sposób i w tej chwili jego naturalny zapach, to zapach kupy. A zawsze
wydawało mi się, że plastik jest jakiś taki syntetyczny i bezwonny...
Nie ma co ukrywać, suma summarum lepsze osiem bobelków a 'la fasolka na dzień,
niż jedna Mega Kupa na osiem dni...
Niby... bo boble mają przyczepność porównywalną z jakimś Superglue i wytrzeć
je chusteczkami dla niemowląt nie sposób.
Trzeba ją sadzać do wanny z wodą, żeby się odmoczyły i myć słuchawką do
prysznica nastawioną na wąską, acz silną niczym laser wiązkę.
Mała pomaga w ten sposób, że krzyczy wniebogłosy, wyrywa się i ucieka jak
tylko się da...
Jak w końcu usiądzie we wannie i przesunie po niej pupę, to zostawia takie
ładne brązowe kreski... miód malina... ale zawsze lepiej brąz z pupy szlauchem
odchodzi.
Czasami (jak dzisiaj na przykład) w drodze z nocnika do łazienki odleci kawał
bobelka, ja w niego wdepnę i nieświadom porobię "stempelki" tu i tam, a to na
wykładzinie, a to na jasnym dywanie z Ikea... tak dla rozrywki... a co mi tam.
W końcu pupa jest czysta, pielucha, kremik Sudokrem na obtarcia i czekanie na
następny pierd - tak godzinka z małym haczykiem i jazda od początku: nocnik,
wanna, szlauch i "stempelki”"... tu i tam...
W międzyczasie (jak wczoraj) pies, ten kundel bury, morda ukraińska, zarzygał
wykładzinę, którą dzisiaj już ostemplowałem, a przedwczoraj ją lekko osrał i
osikał, zaś kot puścił pawia zawierającego pół jakiegoś futrzaka i coś tam
jeszcze...Bogu dzięki, że na linoleum...;-)))
No dobra ja tu gadu, gadu, a właściwie pisu, pisu, a Toska ma jakąś nietęgą
minę...pewnikiem pierd, brąz, "stempelek" i szlauch...
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Kupa, rzygi i siki... 01.11.07, 19:49
      Ej, ja wlasciwie chcialbym miec dzieci! Piszac takie rzeczy to mi nie
      ulatwiasz... =)
      • pizza987 Re: Kupa, rzygi i siki... 01.11.07, 20:02
        To taka nowoczesna metoda antykoncepcyjna ;) W sumie nie jest tak źle, z czasem się przyzwyczajasz że w domu nic nie leży na swoim miejcsu, depczesz zabawki, jedzenie itp.
    • marekatlanta71 Re: Kupa, rzygi i siki... 01.11.07, 19:56
      Co na to lekarz, bo to nie jest normalne?
      • bassooner Re: Kupa, rzygi i siki... 01.11.07, 21:00
        marekatlanta71 napisał:

        > Co na to lekarz, bo to nie jest normalne?
        __________________________________________________________
        Normalne to, to nie jest, ale za to bardzo częste...
        A lekarz jak to lekarz, dużo pić, dużo owoców, a jak za długo to czopek
        glicerynowy albo lewatywa.
        Wydaje nam się, że ona się trochę boi robienia kupy i dlatego wstrzymuje.
        Natomiast teraz woli wypuścić na wolność małego bobelka, niż stękać na nocniku.
        Po prostu robi to na raty i tyle.
        Najgorsze jest to, że w chałupie wszystko już chyba kupą jedzie, nawet jak sobie
        teraz ręce powącham to czuje kupę...;-(((
        • marekatlanta71 Re: Kupa, rzygi i siki... 02.11.07, 19:18
          > Wydaje nam się, że ona się trochę boi robienia kupy i dlatego wstrzymuje.

          I to jest wlasnie BARDZO nienormalne. Znajdz lepszego lekarza.
    • crannmer Propozycja metody 01.11.07, 20:35
      U nas tez nie bylo latwo. W koncu sprawdzila sie metoda malych nagrod za kazdy
      maly sukces. Na poczatku za 5, pozniej za 10 minut siedzenia na nocniku albo
      sedesie, a w koncu za planowo przewidziane akcje. A w koncu trzeba byo troche
      czasu, aby zlikwidowac zwyczaj nagrod za oczywiste rzeczy :-)

      Ogolnie cala akcja nie byla latwa i nie trwala krotko :-/

      W naszym wypadku nagrodami byly male autka Matchboxa. Nie wiem, jakie byly by
      odpowiednie nagrody dla dziewczynki.

      MfG
      C.
    • wujaszek_joe ja pierdolę... 01.11.07, 20:50
      w lutym moje dziecko ma być już gotowe. wydaje mi się że na wiele jestem
      przygotowany ale zupełnie nie mam pomysłu jak przetrwam okres stempelkowania.
      wczoraj mój brat, ojciec dwóch maluchów pouczył mnie, że ciągła dewastacja
      środków trwałych nie robi na nim wrażenia. Igor moze pracowicie wcierać jabłko
      we wzmacniacz do którego czyszczenia brat miał specjalną szmatkę, a bratu nawet
      powieka nie drgnie.
      kupa szczęścia:)
      • bassooner Re: ja pierdolę... 01.11.07, 21:04
        wujaszek_joe napisał:
        Igor moze pracowicie wcierać jabłko
        > we wzmacniacz do którego czyszczenia brat miał specjalną szmatkę, a bratu
        nawet powieka nie drgnie.
        > kupa szczęścia:)
        ______________________________________________________________
        ;-))))))...jak Jurandowi ze Spychowa...;-)))
    • crannmer BTW 01.11.07, 21:11
      Bass, tekst oczywiscie zajebisty.
      Czytalismy we dwoje wycierajac ciagle opluty monitor :-)

      MfG
      C.
    • lobuzek1 Re: Kupa, rzygi i siki... 01.11.07, 22:20
      O w mordę, Bass, osłabiło mnie. Ale wiem co czujesz, dzisiaj
      walczyłem z trzydniówką i było ciężko, ale ludzie ludziom zgotowali
      ten los. Tyle że dla mnie niepojęte jest jak dzieci to potrafią, bo
      jak mnie przycisnęło ostatnio w Dębnie, to myślałem że nie dojadę do
      Bochni. Kurwa, najgorsze pół godziny w moim zyciu...
      • computerland1 Re: Kupa, rzygi i siki... 02.11.07, 12:11
        bass, jestes moim hero. chyba zreszta wszystkich:):):)
        uwielbiam to czytac:)
        a propos kup, itp - jak mialem okolo 9-ciu lat, ojciec zabral mnie
        na mecz pilki noznej. pamietam, ze chcialo mi sie siku od razu po
        wyjsciu. ale zima, autobus, pozniej te toy-toye smierdzace, wiec nie
        bylo gdzie. pomyslalem, ze bede dzielny. i tak w sumie trzymalem to
        ze 3,5 godziny. wchodze do domu, juz na luzie, staje nad kiblem,
        zdarzylem zdjac spodnie. majtek juz nie:):):)
        • bassooner Re: Kupa, rzygi i siki... 02.11.07, 14:07
          computerland1 napisał:
          wchodze do domu, juz na luzie, staje nad kiblem,
          > zdarzylem zdjac spodnie. majtek juz nie:):):)
          ________________________________________________________________
          Też mi się to zdarzyło ale z tą różnicą, że nawet spodni nie zdążyłem
          ściągnąć...;-(((
          Kiedyś natomiast pamiętam jak na wakacjach u ciotki (miałem kilka lat) zrobiłem
          kupę na stojąco w spodnie, po czym bobel wykulnął mi się przez nogawkę, ja
          pociągnąłem mu z papcia i poszedłem dalej...;-)))...luzak byłem i tyle...
          • wujaszek_joe Re: Kupa, rzygi i siki... 02.11.07, 14:31
            > pociągnąłem mu z papcia i poszedłem dalej...;-)))...luzak byłem i tyle...
            ja jestem w pracy i nie mogę się tak głośno śmiać
            luzaku :)))
    • sven_b Re: Kupa, rzygi i siki... 02.11.07, 17:17
      Zdarzyło mi sie raz zabrać kupe smyka do pracy. To byl dzien, w ktorym kazde z
      nas gdzies wyjezdzało: mała do rodziców, zona do Włoch, ja do pracy. Wiele
      reklamówek stało przy drzwiach (żeby nie zapomnieć). Pozabieraliśmy je,
      wskoczyliśmy do auta i w droge. Smyk z torbami i jego sprzetem kołowym wyładował
      sie u rodziców, żona z 2 torbami na Okęciu, a ja pod pracą. Uff.
      Ok. południa przyszla mi ochota na kanapke. Wyciągam reklamówkę, otwieram a tu
      ulotnił sie gaz pruski z pampersa. Jakby ktoś po wielkiej uczcie puścił solidną
      'butle'. Szybko pojąłem błąd i pognałem do toalety i tam wrzuciłem go do kosza.
      Nie koniec. Zostałem w pracy dłużej i gdy poszedłem do toalety byl tam już
      serwis sprzątający. 2 babki dumały 'Pani patrzy jakie ludzie w firmie stresy
      mają, że robią w pampers'!
      Żona znalazła w swojej torbie solidne kanapki a torba smyka zawierała skoroszyt
      z dokumentami firmowymi żony. To był dla naszej trójki dżadżment dej:-)
    • iberia.pl Re: Kupa, rzygi i siki... 02.11.07, 18:27
      :-))))
    • 1realista Re: Kupa, rzygi i siki... 03.11.07, 16:09
      Na moje oko to nic tu nie zdzialasz bo to taki typ układu pokarmowego. Nieco moze pomoc mniej słodyczy i mięsa a więcej roslinek i roznych błonnikoposiadajacych ( ziemniaki, kasze zamiast klusek i makaronów) bo gowienko dzieki temu jest bardziej miekkie i lepiej wychodzi no i na błonniku sie buduje bardziej objetosciowe więc szybciej wyskoczy :-))). 9 dni wytrzymac? niezła - ja max wytrzymalem 8 ;-))).
    • dr.verte Re: Kupa, rzygi i siki... 03.11.07, 17:22

      Fuuu, co za obrzydliwy wątek.

      A mój znajomy myje dzieci w zlewozmywaku.
      • bassooner Re: Kupa, rzygi i siki... 03.11.07, 18:16
        dr.verte napisał:

        >
        > Fuuu, co za obrzydliwy wątek.
        >
        > A mój znajomy myje dzieci w zlewozmywaku.
        _____________________________________________________
        I trzyma za uszy, żeby rąk nie poparzyć ???...;-)))
      • pizza987 Re: Kupa, rzygi i siki... 03.11.07, 19:15
        dr.verte napisał:

        >
        > Fuuu, co za obrzydliwy wątek.
        >
        > A mój znajomy myje dzieci w zlewozmywaku.

        Obrzydliwy? I owszem, ale to po prostu prawda (zasrana jak zwykle ;D). Ale nie jest tak źle, idzie się przyzwyczaić ;)
        • crannmer Re: Kupa, rzygi i siki... 03.11.07, 19:33
          pizza987 napisał:

          > Ale nie
          > jest tak źle, idzie się przyzwyczaić ;)

          Szczegolnie, ze posiadanie wlasnych dzieci zmienia nieco podejscie do kupy.
          Zwlaszcza tej wlasnodzieciecej.

          C.
          And the fun of it will get you
          And the joy of it will fetch you
          • pizza987 Re: Kupa, rzygi i siki... 03.11.07, 19:47
            crannmer napisał:


            > Szczegolnie, ze posiadanie wlasnych dzieci zmienia nieco podejscie do kupy.
            > Zwlaszcza tej wlasnodzieciecej.
            >
            > C.
            > And the fun of it will get you
            > And the joy of it will fetch you

            W 100% racja. Najpierw łapie człowieka obrzydzenie, później już jakoś mniej smierdzi, a wreszcie po prostu się zdarza. Podkreślam ze mój stosunek do akcji z brzdącem uległ radykalnej zmianie gdy Młoda miała chyba 1,5 miesiaca i zostałem w ciągu 20 minut opluty, obrzygany, obsikany i obesrany..... A puszczanie dalekosiężnego pawia miała opracowane do tego stopnia że łózeczko było czyste, ona była czysta, za to na podłodze pyszniła się przepiękna plama ;)
          • sven_b Re: Kupa, rzygi i siki... 03.11.07, 20:30
            > Szczegolnie, ze posiadanie wlasnych dzieci zmienia nieco podejscie do > kupy.

            Fakt. Taka kupa może nieść ze sobą szereg istotnych informacji. Jej konsystencja
            oraz zabarwienie to raport o podstawowych funkcjach ukladu pokarmowego i
            nieprawidłowości w diecie. Zaryzykuje tezę, iż w okresie niemowlęcym człowiek
            patrzy na życie przez pryzmat kupy:-)
    • lylu Re: Kupa, rzygi i siki... 03.11.07, 21:48
      Boskie :)))
    • sherlock_holmes Re: Kupa, rzygi i siki... 04.11.07, 18:20
      Wczoraj z żoną czytaliśmy cały wątek i płakaliśmy ze śmiechu. Z drugiej strny jeśli nas czeka coś podobnego, to nie będzie nam do śmiechu...
      Na razi Hania jedynie parę razy zrobiłe kupę dokładnie po ubraniu do wyjścia. Np. dziś już miała zakładaną kurteczkę gdy zaczęła stękać - więc nastąpił odwrót i przebieranie. Po wyczyszczeniu pupki chusteczkami znowu stękanie i idzie następny kloc, znowu chusteczki (na szczęcie jeszze starej pieluchy nie zdjąłem spod pupy, więc nie poszło na maę do zabawy. Pupsko czyste, wszystko pięknie, biorę maść na palec i ...idzie trzeci bobek.
      Śmiechu było co niemiara :)
      • emes-nju Re: Kupa, rzygi i siki... 05.11.07, 10:32
        sherlock_holmes napisał:

        > Na razi Hania jedynie parę razy zrobiłe kupę dokładnie po ubraniu
        > do wyjścia.

        Moj kumpel opowiadal jak jego dziecie wyprodukowalo kupsona juz w ubranku.

        Kolega byl juz przyzwyczajony do tego, ze dziecko robi przedsiebiera powazne produkcje na wyjscie z domu i zawsze sprawdzal - paluch za pieluche, odciagnac i powachac. Zawsze dzialalo dopoki dziecko nie wyprodukowalo KUPY. Cytuje z pamieci wypowiedz kolegi: Wsadzam palec i MLOC. Okazalo sie, ze dziewczynka szczelnie wypelnila pieluche po gumeczki :-)

        Fu! Takie opowisci dzialaja na mnie, starego pierdziela, bardzo antykoncepcyjnie...
    • edek40 Re: Kupa, rzygi i siki... 08.11.07, 16:23
      Moje dzieci szczesliwie lubia robic kupe. Najchetniej w czasie posilku i gromko wolaja: TATO, KUPA!!! Niestety, zawsze tato musi celebrowac.

      Zuzia urodzila sie jako wczesniak z roznymi (na szczescie przejsciowymi) zaburzeniami. Generalnie bylo to dziecko cichutkie, niezwykle malo placzace. Nastal jednak taki czas, ze zaczela plakac. Czujnie powiazalismy to z brakiem kupy w pieluszcze. Kupy nie bylo, dieta byla glownie cyckowa i nie zmieniona od urodzenia. Wykluczylismy czynnik cyckowy - z reszta mamusia i tak malo co mogla jesc, a dalsze ograniczanie zabilo by ja niewatpliwie. Z obserwacjami oraz z dzieckiem podreptalismy do naszej pani dochtor. Pani dochtor obejrzala dziecko od strony pupy, wetknela malutka gruszke do wyciagania glutow, pogmerala, wydlubala kupowy korek i wylecialo to, co z malego dziecka powinno wylatywac czyli cos o kolorze musztardy. W wielkiej ilosc z takimi apetycznymi mlasnieciami i popierdulkami. Dziecko sie uspokoilo. Pani dochtor zalecila dokupienie drugiej gruszki, aby nie gmerac jedna z dwoch stron dziecka. I tak gdziec pol roku tatus trzymal dziecku nozki, a mamusia gmerala w pupie i wydlubywala korek. Wprawdzie sugerowalem korkociag, ale wszystkie kobiety sa schematyczne i nie skore do nowinek... Ech... To se ne wrati.
      • bassooner Re: Kupa, rzygi i siki... 08.11.07, 16:32
        Te Edziu...to pożycz mi tę gruchę...jakoś się chyba z lekka zakorkowałem...;-)))
        • emes-nju Re: Kupa, rzygi i siki... 08.11.07, 16:39
          Bass...

          Chyba kaliber nie bedzie Ci pasowal...
        • edek40 Re: Kupa, rzygi i siki... 08.11.07, 16:49
          To Ty masz taka maciupcia dupenke? Ta gruszka ma fi okolo 3 mm i dlugosc tak ze 3 cm. Poza tym chyba sie zgubila przy przeprowadzce. Zrob sobie lewatywe.
        • truskava Re: Kupa, rzygi i siki... 08.11.07, 23:41
          bassooner napisał:

          > Te Edziu...to pożycz mi tę gruchę...jakoś się chyba z lekka
          > zakorkowałem...;-))


          Tu chyba lepszy byłby edkowy patent z korkociągiem.
          • emes-nju Re: Kupa, rzygi i siki... 09.11.07, 09:58
            truskava napisał:

            > bassooner napisał:
            >
            > > Te Edziu...to pożycz mi tę gruchę...jakoś się chyba z lekka
            > > zakorkowałem...;-))

            > Tu chyba lepszy byłby edkowy patent z korkociągiem.

            Tylko raczej nie z takim hamerykanskim wynalazkiem z igla i CO2 :-)
            >
            >
            • truskava Re: Kupa, rzygi i siki... 09.11.07, 11:14
              emes-nju napisał:


              > Tylko raczej nie z takim hamerykanskim wynalazkiem z igla i CO2 :-)

              Racja - wtedy mogłoby co-nieco drugą stroną się uwolnić...
              • bassooner Re: Kupa, rzygi i siki... 09.11.07, 14:27
                truskava napisał:

                > emes-nju napisał:
                >
                Tylko raczej nie z takim hamerykanskim wynalazkiem z igla i CO2 :-)
                >
                > Racja - wtedy mogłoby co-nieco drugą stroną się uwolnić...
                ___________________________________________________________________
                Patent z hamerykańskim wynalazkiem to ja na Krymie przeżyłem...ledwo...;-(((
                >
                • emes-nju Re: Kupa, rzygi i siki... 09.11.07, 14:29
                  Wyrazy wspolczucia, ale jaki to byl wynalazek?
                  • bassooner Re: Kupa, rzygi i siki... 09.11.07, 14:37
                    Taki:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=51814672&a=51814672
                    Jestem ciut niżej...;-)))
                    • emes-nju Re: Kupa, rzygi i siki... 09.11.07, 14:49
                      Bass... Chyle czola! Dokladnie wiem o czym piszesz. Pare dni temu mialem ostry zespol "baka na zakrecie" - tez myslalem, ze jeszcze troche i wnetrze mojego brzucha stanie sie malownicza mieszanka "tresci i kwasow", poszarpanego miesa i kiszek. Oj, bolalo! A ja jeszcze do roboty we fabryce musialem chodzic :-(

                      A wiesz. Ja kilka razy bylem na Krymie (wiele lat temu - jako dziecko) i nic sie nie dzialo (czego nie moge powiedziec o wyprawie do Bulgarii - tam przesr... ok. tygodnia). Bardzo niewykluczone, ze dlatego, ze zarcie zawsze robila moja nieoceniona mama.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka