sven_b
01.01.08, 15:26
O 3.00 rano na skutek utraty smarowania w oczach udaliśmy sie do szatni celem
opuszczenia imprezy. Tam ukazał nam sie widok tłumu ludzi nerwowo klikających
w telefony. Tłum nie tracił nadziei, a stalismy tam dobre pół godz., zamykając
resztki tematów i żegnając sie. Nagle jakaś dziewczyna krzyknęła 'odebrali!' i
tłum podniósl las rąk w góre. Dziewczyna, rzuciwszy wzrokiem mrużąc oczy
powiedziala: 'Dzien dobry, poproszę..., poproszę... 11 taksówek!':) po czym
krzyknęła '20 min! Będą na nazwisko (tu wymieniła)!' i tłum nagrodził ją brawami:)
Fajnie pruszyło wiec my udaliśmy sie do domu pieszo, wykorzystując okazję do
przedyskutowania wszystkich planów na 08. W domu sie nie da, bo smyk
skutecznie wyczuwa takie momenty i wiąże nas swoją osobą:)