m.a.n.n
05.02.08, 00:52
A za co?! Odwoziłem przed chwilą kolegę na prom. Na dojeździe są wydzielone 3
pasy na kolejkę i jeden, osobno, dla uprzywilejowanych, opatrzony zakazem
wjazdu, długości kilku metrów. W razie kolejki, jeśli ktoś chce wysadzić
kogokolwiek, zawsze jedzie tym uprzywilejowanym pasem (tak po prostu jest i
tyle, się utarło od 10 lat), co by móc wyjechać bez zakolejkowania -
taryfiarze, ludzie, no wszyscy, nawet mundurowi. Nikogo nie było w kolejce,
ale wygrały przyzwyczajenia. Mógłbym użyć zatoczki, parę metrów dalej ale...
środek nocy, nikogo nie ma, ruch jak to zimą w kurorcie, czyli żaden, luda też
nic a zaraz prom odbija. Wyjechałem już i się zjawili cichociemni, w sile 2
łysych i jednego klasycznego starego wąsatego przypierdalacza. Nawet nie
miałem pojęcia o co chodzi. Grzecznie, spokojnie pogadałem, dałem dokumenty,
zapytałem się o możliwości, to zostałem zjebany jak bura suka. I że co ja
sobie wyobrażam że moim wieku taaaaaakim autem jeździć, bo na pewno nie
zarabiam! A hugo ich to obchodzi. Przyjąć przyjąłem bo w sądzie na pewno bym
nie utargował. Tak, moja wina. Ale no *urwa!
Teraz zastanawiam się czy nie zabawić się w polactwo i czy nie odkręcić tego
'nieoficjalną' drogą...
Cytuję:
Ja: a widełki są jakieś?
Łysy: aluminiowe, rowerowe, rolnicze...