emes-nju
24.02.09, 12:00
W zeszlym tygodniu, korzystajac z tego, ze chwilowo mam inne auto,
odstawilem Alfe do warsztatu na porobienie wszelkich dupereli, na
ktorych naprawe nigdy "nie ma czasu", a ktore nichybnie pojawiaja
sie w kilkuletnim samochodzie.
Dzis zadzwonil do mnie mechanik (ten sam, ktory robil mi pol roku
temu remont silnika) i zaczal mi trabic, ze przejechal sie dzis w
celu odkrycia co postukuje (zdecydowanie nie zawieszenie) i jest w
szoku. Krzyczal, ze dwulitrowe Alfy tak nie jezdza, i ze to jest
potwor. Potem, juz spokojniej, oswiadczyl, ze musze pojechac na
hamownie i zapewne wyjdzie wiecej niz katalogowe 155 KM.
Facet ma skale porownawcza, bo na codzien jezdzi Alfa, a "ujezdzal"
tez zwykle V6 i GTA.
Taki mialem mily poczatek dnia, ze musialem wylac na Was fale mego
szczescia :-P ;-)