Dodaj do ulubionych

do krakowiakow, korki

28.11.03, 10:07
Zadalam to pytanie na forum krakowskim, ale tam nikt sie nie kwapi z
odpowiedzia, wiec probuje tutaj, bo wiem jest tu sporo osob z Krakowa. W
jakich porach wedlug was sa w Krakowie najwieksze korki? Chodzi mi glownie o
rejon miedzy poludniem Krakowe a centrum - zakopianka lub Kobierzynska do
okolic Jubilata. Oczywiscie to jest plynne, nigdy korki nie zaczynaja sie co
do minuty o tej samej godzinie (jeden gosciu na forum Krakow oswiecil mnie,
ze korki sa wtedy kiedy ludzie jada do pracy lub z niej wracaja - w zyciu bym
sie nie domyslila ;) - ale tak mniej wiecej? probuje wypracowac sobie jakis
system, tzn. dostosowac godziny jechania do miasta i wracania z niego tak,
zeby nie stac w korkach. Dzieki z gorki!


Pozdro
Roza
Obserwuj wątek
    • oban Re: do krakowiakow, korki 28.11.03, 10:15
      Do "miasta" : najgorzej jest na rondzie Grunwaldzkim w lewo na Aleje
      Największy korek : od ok 8.45 do 10.00. Reguła im bliżej końca tygodnia
      tym mniejszy korek. W poniedziałek można się załamać. Dziś jechałem prawie bez
      korka.

      W drugą stronę : zaczyna się ok 16.30 i trwa ok 1-1,5 h
      Ale nie daj Boże jakaś stłuczka na Alejach i wszsytko stoi w gigantycznym korku

      W ogóle : w Krakowie nie potrzeba terrorystów żeby sparaliżować wszsytko
      Wystarczy jedna stłuczka na skrzyżowaniu : Aleje / Piłsudskiego
      a druga np na Rodndzie Kotlarskim albo Kocmyrzowskim i mamy totalny paraliż




      • rozaola Re: do krakowiakow, korki 28.11.03, 10:41
        oban napisał:

        > Do "miasta" : najgorzej jest na rondzie Grunwaldzkim w lewo na Aleje
        > Największy korek : od ok 8.45 do 10.00.

        A nie wczesniej? Ludzie chyba jada do pracy czy do szkoly na 8?


        > W ogóle : w Krakowie nie potrzeba terrorystów żeby sparaliżować wszsytko
        > Wystarczy jedna stłuczka na skrzyżowaniu : Aleje / Piłsudskiego
        > a druga np na Rodndzie Kotlarskim albo Kocmyrzowskim i mamy totalny paraliż

        Fakt, wczoraj w Lagiewnikach byl duzy korek - okazalo sie, ze ok. 20 metrow
        przed skrzyzowaniem na lewym pasie stal sobie pusty samochod ze zgasoznymi
        swiatlami, pomaranczowe tez sie nie palily. Tak jakby ktos sobie zaparkowal z
        fantazja w tym wlasnie miejscu. Korek ciagnal sie az pod Forum.

        Pozdro
        Roza
    • sherlock_holmes Re: do krakowiakow, korki 28.11.03, 11:22
      Rano i po poludniu :)
      Rano najwiekszy korek jest do Matecznego od strony Prokocimia - czasem zaczyna
      sie na Kozlowku. Ja jade w przeciwny mkierunku i wspolczuje tym ludziom :)
      Ogolnie rano korki zaczynaja sie kolo 7.30 - dowod: jesli wyjade do pracy o
      7.20, jade 15 minut, jesli o 7.30, jade 30 minut :)
      Po poludniu zaczynaja sie od 16.30, tym razem w strone Prokocimia. Oprocz tego
      ogromny korek na Nowohuckiej do Wielickiej, przy Rondzie Kotlarskim (o
      Mogilskim wole nie myslec) i na Rondzie Dywizjonu 308 - kolo M1 - z wszystkich
      stron :)
      • rozaola Re: do krakowiakow, korki 28.11.03, 11:31
        Dzieki za info. Ciekawe czy te korki daloby sie rozladowac, czysto
        teoretycznie: gdyby 100 osob (czyli sto aut) z kazdego kierunku dochodzacego do
        wiekszego ronda jezdzilo do pracy pol godziny wczesniej, przed szcztem
        zakorkowania. To dlaoby jakis 300-400 aut mniej w korku w czasie szczytu.
        Ciekawe czy to by spowodowalo splaszczenie szczytu i bylo w sumie bardziej
        znosne dla zakorkowanych czy tez wyszloby na to samo. Arytmetycznie jest to
        pewnie do sprawdzenia i obliczenia.

        Swoja droga niezywkle to jest, za kadencji zeszlego prezydenta wybudowlai
        jakies nowe mosty czy cos, a Krakowek jak byl zaczopowany tak jest nadal.

        Czyli jednak trzeba bedzie wstawac wpol do siodmej :( zeby nie jechac na
        jedynce do miasta.

        Pozdrp
        Roza
        • jaki71 Re: do krakowiakow, korki 28.11.03, 14:35
          rozaola napisała:

          > Dzieki za info. Ciekawe czy te korki daloby sie rozladowac, czysto
          > teoretycznie: gdyby 100 osob (czyli sto aut) z kazdego kierunku dochodzacego
          do
          >
          > wiekszego ronda jezdzilo do pracy pol godziny wczesniej, przed szcztem
          > zakorkowania. To dlaoby jakis 300-400 aut mniej w korku w czasie szczytu.
          > Ciekawe czy to by spowodowalo splaszczenie szczytu i bylo w sumie bardziej
          > znosne dla zakorkowanych czy tez wyszloby na to samo. Arytmetycznie jest to
          > pewnie do sprawdzenia i obliczenia.

          Moim skromnym zdaniem to nie jest rozwiazanie. Skoro kazdy widzi ze
          (uogulniajac) rano korki sa w kierunku centrum a po poludniu na odwrot, to nie
          trudno jest wymyslec ze mozna by w cyklu dobowym zmieniac dlugosc swiecenia
          niektorych swiatel.

          > Swoja droga niezywkle to jest, za kadencji zeszlego prezydenta wybudowlai
          > jakies nowe mosty czy cos, a Krakowek jak byl zaczopowany tak jest nadal.

          Budowa mostu to jest polowa sukcesu. Trzeba doprowadzic do nich drogi o
          odpowiedniej przepustowosci. Nowy most miedzy Klimeckiego i Kotlarska jest
          ladny nowy ale od centrum nie ma do niego sesownego dojazdu a szczegolnie od
          polnocy trzeba sie przebijac aleja 29, Prazmowskiego, rondo mogilskie i
          grzegorzeckie. Drugi most jadac od Kapelanki ladujemy na Ksiecia Jozefa albo
          Zwierzyniecka i co dalej? Bryndza. Wychodzi tak samo dlugo jak alejami i mostem
          Debnickim. Trzeba czekac na planowany niewiadomo kiedy tunel pod kopcem
          Kosciuszki.

          > Czyli jednak trzeba bedzie wstawac wpol do siodmej :( zeby nie jechac na
          > jedynce do miasta.

          Jak nie musisz byc w pracy punkt 8 to lepiej wyjechac troche pozniej, wtedy
          jest zupelnie pusto. Ja pracuje od 8 (mam elastyczne godziny pracy i moge byc
          nawet 8:30). Jak wyjade 7:40 jade 30 minut, a jak 8:00 to jade 15 minut i
          jestem prawie o tej samej godzinie w pracy.

          JAki
          P.S. Czasami warto nadlozyc pare kilometrow i poszukac innej drogi. Czasowo
          wychodzi na to samo ale sie jedzie a nie stoi w korku. Dla mnie nie ma nic
          bardziej dzialajacego na nerwy niz stanie w miejscu jak nie ma gdzie uciec w
          bok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka